4. REDAKCJA: Wolna Litwa

WOLNA LITWA

Dotychczasowa reakcja rządu polskiego na kolejną fazę brutalnego zdławiania odradzającej się Republiki Litewskiej przez Armię Czerwoną jest całkowicie niewystarczająca. W szczególności wyrażamy swe głębokie rozczarowanie i całkowitą dezaprobatę wobec postawy Prezydenta RP,

Zwracamy uwagę na powtarzającą się metodę działania władz sowieckich polegającą na wykpiwaniu się od odpowiedzialności przez Centrum i nieprzeprowadzaniu do końca operacji pacyfikacyjnych, Dostarcza to światu wygodnego alibi, jest świadomą metodą wyhamowywania oburzenia i dostarcza argumentów do bredzenia na temat ciosów zadawanych pierestrojce, sabotowania szlachetnych intencji Gorbaczowa, chęci jego obalenia, groźby przewrotu wojskowego. 13 stycznia przebywający na Zachodzie doradca (!) Gorbaczowa stwierdził: "Nic nie dzieje się bez jego zgody. Kiedy Wam wreszcie spadną łuski z oczu". Gorbaczow nigdy nie ukrywał, że jego celem jest zachowanie systemu i imperium. Przed wysłaniem wojsk do walczących o wolność republik, mianowaniem Borysa Pugo ministrem spraw wewnętrznych i gen. Gromowa dowódcą wojsk sowieckich w republikach bałtyckich, przed podpisaniem dekretów na temat przywracania porządku, stwierdził nawet: "W razie użycia nadzwyczajnych środków przyjmują na siebie całkowitą odpowiedzialność". Można udawać, że się o tym nie pamięta. Tym co udawać nie chcą warto przypomnieć: rola Gorbaczowa w wypadkach na Litwie jest jednoznaczna, a taktyka czytelna. Gorbaczow nie jest demokratą, ale bolszewikiem. Wspomaganie Gorbaczowa oznacza wspomaganie reżimu; namawianie Litwinów do dialogu i porozumienia oznacza namawianie do wyrzeczenia się niepodległości. Przeszkodzenie w jej osiągnięciu jest deklarowanym celem Gorbaczowa.

Na jakiej podstawie sądzi się, że zachowywanie ostrożności i powściągliwości służy Polsce, polskiej racji stanu i interesom polskim? Przez piętnaście miesięcy rząd Tadeusza Mazowieckiego nie robił nic innego tylko zachowywał ostrożność, czego rezultatem jest nie rozwiązana sprawa wojsk sowieckich, Słuszna zatem jest uwaga red, Bobińskiego: "Nie wiadomo czy obecnie, zdaniem Sowietów, imperium wewnętrzne nie sięga nad Wisłę".

Taktyka ta zaowocowała nie poprawą "stosunków polsko-radzieckich" ale tym, że są one, z naszego punktu widzenia, "nie najlepsze". Obecnie minister Skubiszewski zapowiada kontynuację tej polityki, Wbrew deklarowanej chęci zbliżenia i koordynowania polityki z Węgrami, Czechami i Słowacją z wielką niechęcią podchodzi on do czechosłowackiej koncepcji natychmiastowego wystąpienia z Układu Warszawskiego,

Całkowicie fałszywe jest podejście polegające na "potrzebie zachowania powściągliwości" i "nie- nadstawianiu karku", Przeciwnie - to tchórzliwa ostrożność marnuje nasze szanse i pogarsza sytuację, Nadstawiamy głowę - kontynuując tę politykę. "Powściągliwość" szkodzi naszym własnym interesom. Również Węgrom "stwarzano trudności" w ustaleniu terminu wycofania wojsk - zareagowali na to "niepowściągliwie" i Sowieci ustąpili. To samo dotyczy sprawy Litwy, jeżeli założymy, że celem naszej polityki jest to, by Sowieci liczyli się z Polską.

Żenujące jest wysłuchiwanie obłudnych rozważań na temat "jak możemy pomóc Litwie?" Możemy pomóc tak, jak mówią o tym Litwini. Ich głosu, a nie p. p. Skubiszewskiego, Ziółkowskiego, Brzezińskiego, Simmonssa winien wysłuchać Prezydent, Czesław Okińczyc mówił o tym, jak wielkie znaczenie miałoby uznanie państwa litewskiego przez rząd Polski nie tylko dla Litwy, nie tylko dla stosunków polsko-litewskich (dla całkowitej zmiany podejścia Litwinów do polskiej mniejszości), ale i dla sytuacji międzynarodowej, "Myślę, że taki krok rządu polskiego pociągnąłby za sobą lawinę". Zamiast chować głowę w piasek należałoby koordynować postępowanie z sąsiadami, nawiązać w tej sprawie kontakt z państwami skandynawskimi i wręcz apelować do Zachodu o stanowczość. Leży to - powtarzamy - nie tylko w litewskim, ale i polskim interesie. Nie są w tym celu potrzebne "dywizje". Litwa nie potrzebuje pomocy żywnościowej, ale politycznej.

Kolejnym przejawem obłudy jest twierdzenie, że tak mało możemy, że nasze możliwości są ograniczone itd. Przeciwnie, sytuacja tak się ułożyła, że możemy sporo. Nasz głos - jasny, czytelny i stanowczy - odbiłby się wielkim echem w świecie, Nie byłby to żaden "pusty gest". Stanowisko Prezydenta Wałęsy musieliby wziąć pod uwagę Sowieci i wzięliby w sensie akurat odwrotnym od tego, którym straszą Prezydenta źli doradcy. Bardzo wiele czynników - nasze położenie, ranga nazwiska Wałęsy, propozycje sąsiadów, nadzieje Litwinów - sprawia, że postawa Polski ma znaczenie ogromne.

Prezydent winien nadal kierować się swym instynktem, który dyktował mu przed wyborami postawę nie tylko piękną, ale przede wszystkim słuszną. Dyktuje to także wyzbyta krótkowzroczności kalkulacja polityczna.

Na koniec chcemy stwierdzić, że całkowicie obcą jest nam postawa tych liberałów, którzy jak przywódca niemieckiej FDP Otto hrabia von Lambsdorf potrafił po krwawej sobocie stwierdzić: "Chociaż metody mogą budzić zastrzeżenia należy wspomóc wysiłki Gorbaczowa dążącego do utrzymania jedności ZSRR".

Minister Genscher zauważył z kolei, że należy dalej zdecydowanie popierać sowiecką politykę reform, gdyż jest przekonany, że Gorbaczowowi chodzi o "pokojowe rozwiązania" (!). Co prawda nie reprezentujemy państwa-sygnatariusza paktu Ribbentrop-Mołotow, który umożliwił zagarnięcie krajów bałtyckich, ale odrzucamy także nie tylko absurdalne stwierdzenie Białego Domu, dla którego rola Gorbaczowa jest "niejasna" oraz posunięcia, wypowiedzi i zachowanie niektórych "liberałów" i "prawicowców" w Polsce. Uważamy, że poza wszystkim innym, w sposób niesłychanie krótkowzroczny rozumieją oni "polski interes", szkodząc bynajmniej nie tylko wolności na Litwie.

Warto zakończyć parafrazując znane twierdzenie Churchilla po Monachium - kontynuując dotychczasowe kunktatorstwo nie zachowamy ani honoru ani bezpieczeństwa,

16 stycznia 1991 r.

REDAKCJA

Orientacja na prawo 1986-1992: