2. O stabilizację na przedpolu Gorbaczowa

O STABILIZACJĘ NA PRZEDPOLU GORBACZOWA

W październikowym numerze Onp zamieściliśmy artykuł na temat polskiej polityki zagranicznej czy też raczej jej braku. Autorzy podkreślili rolę amerykańskiego Departamentu Stanu w utrwalaniu tego stanu rzeczy.

Warto odnotować kolejne osiągnięcia wspomnianej instytucji w utrzymywaniu neojałtańskiego kursu w Polsce. Mianowanie najlepszego do tego celu (czy też - najgorszego, z punktu widzenia antykomunistów) ambasadora w Warszawie i jego ożywioną działalność uznano za czynnik niewystarczający. Toteż ze specjalną misją przybył do Polski bliski Departamentowi Stanu - pan Jan Nowak. Naciski stosowane wobec otoczenia Wałęsy (o czym bardzo słusznie wspomniał w wywiadzie dla amerykańskiej prasy jeden z zainteresowanych) zakończyły się pełnym sukcesem. Mimo retoryki nowego początku w polskiej polityce zagranicznej nie będzie (na boku zostawiamy tu politykę gospodarczą, a raczej zmitologizowaną postać p. Balcerowicza, chociaż to równie ciekawy temat), będzie natomiast jej stabilizacja. Na razie rozpoczęliśmy III Rzeczpospolitą z komunistycznym politrukiem na czele "suwerennego wojska polskiego" i innymi elementami jakby żywcem przeniesionymi z "Rady Konsultacyjnej przy przewodniczącym Rady Państwa". Jest to niewątpliwie przykład żywotności idei neojałtańskich - w Stanach Zjednoczonych i w Polsce.

O ile nam wiadomo, p. Jan Nowak powrócił na razie do Waszyngtonu.

* * *

Powyższe nie jest kolejną próbą zwalania winy na obcych. Departament Stanu i jego politykę nawet wielu Amerykanów określa jako hopeless case (beznadziejny przypadek). Chodzi nam raczej o tych polskich polityków, którzy pokornie ulegają wszelkim naciskom, wychodząc najwyraźniej z założenia, że w przeciwnym razie świat obrazi się na Polskę, zamiast, jak obecnie, szanować ją niezmiernie.

Proponujemy tylko, by zaprzestali przywoływać postać Józefa Piłsudskiego - można sobie wyobrazić jak zareagowałby Marszałek na próby dyktowania przez zachodnie stolice składu personalnego i oblicza polskiego rządu. Jeśli chce się przywoływać analogie historyczne, to lepiej sięgnąć do Władysława Sikorskiego, który podobnym naciskom nieodmiennie ulegał. Z dobrym, jak wiadomo, skutkiem dla sprawy polskiej.

(j.k.)

Autor publikacji: 
Orientacja na prawo 1986-1992: