2. Kultura polityczna

Kultura polityczna

Informujemy p. Mazowieckiego, że elementarny przejaw europejskiej kultury politycznej wymaga pogratulowania zwycięzcy. W świecie cywilizowanym politycy umieją zdobyć się nawet z tej okazji na parę kurtuazyjnych słów wobec tego kto ich pokonał. Klasę polityka ocenia się w momencie jego przegranej. Toteż we wspomnianym świecie ludzie dbający o swą opinię starają się na ogół nie zaklinać komputerów lecz tak szybko, jak stało się to oczywiste uznać się publicznie za pokonanego. Raczej nie stosują natomiast cierpkich połajanek wobec oponent pamiętając, że pokonał ich nie on, ale wyborcy. Znajomość zasad demokracji jest jednak u p. Mazowieckiego i w popierającym go obozie nadzwyczaj nikła. Niefortunny kandydat, najwyraźniej dogłębnie zdziwiony stwierdził też bowiem, że przez "szereg miesięcy" miał "poczucie", że naród rozumie go i popiera. Informujemy p. Mazowieckiego, że w demokracji nie bazuje się na "poczuciu" sprzed miesięcy lecz o poparcie i zrozumienie prowadzonej polityki ubiega się wśród elektorów bezustannie i na bieżąco, korygując to co elektoratowi nie podoba się i nie odpowiada. Dla porządku warto też dodać, każdy pierwszy niekomunistyczny premier cieszyłby się w chwili objęcia urzędu powszechną sympatią i to nawet w warunkach ostrego kryzysu z czego wszyscy zdali sobie sprawę. Natomiast z pewnością nie każdy tak szybko i w tempie lawinowym byłby w stanie sympatię i poparcie roztrwonić i utracić. Pan Mazowiecki ma również pretensje do swych politycznych rywali o to, że w trakcie kampanii wyborczej wysuwali pod jego adresem zarzuty, nota bene w przeciwieństwie do jego zachowania wobec nich. Prawdopodobnie sądzi, że winni raczej kierować do niego słowa ciepłego uznania oraz pełne pochwał. To, że tego nie czynili jest pewno dla p. Mazowieckiego kolejnym przejawem niedemokratycznego spisku skierowanego przeciw niemu. Nic dziwnego, że przy tak wysokim stopniu dojrzałości demokratycznej p. Mazowiecki nie dostrzegł, że został pokonany właśnie przez demokrację. Toteż zapowiedział już upartą walkę nie tylko w obronie demokracji, ale i o to by naród polski był demokratyczny (I). Na razie nie jest albowiem odrzucił p. Mazowieckiego, a jak wiadomo demokracja polega na wyborze kandydatów "słusznych i właściwych ", zwłaszcza z ich własnego punktu widzenia. Opinia: "Demokracja to ja" jest z pewnością wyjątkowo twórczym wkładem do teorii tego systemu społeczno-politycznego. Już dość dawno nazwałem krakowską inicjatywę "Sojuszem na rzecz zapobieżenia demokracji". Każdy kolejny dzień wskazuje jak trafne było moje określenie. Podobno opierający się na krakowskim sojuszu nowy ruch polityczny, któremu (jak się łudzi) ma na stałe przewodzić p. Mazowiecki, wybrał sobie nową dewizę wyborczą, tym razem nie związaną z upartym zdążaniem dokądkolwiek lecz nawiązującą bezpośrednio do swej nazwy. Dewiza brzmi: "Demokracja to wolność głoszenia opinii zgodnych z naszymi". Sojusz zamierza dążyć do ustabilizowania Polski w oparciu o wartości zawarte w swym haśle. Do realizacji swych zamierzeń powołało organizację o adekwatnej nazwie "Unia Demokratyczna". Wydarzeniu nadano wszędzie ,jak to zwykle bywa w przypadku działań ugrupowań cieszących się olbrzymim poparciem społecznym, odpowiedni, to jest niezmiernie szeroki rozgłos. (jk)

Autor publikacji: 
Orientacja na prawo 1986-1992: