JEŹDŹCY Z GÓR, KOBIETY I "WUJEK ZWIAD"

IMPERIUM

Rankiem 18 lutego zmotoryzowane oddziały Armii Sowieckiej wspólnie z doborowymi pododdziałami Specnazu, otoczyły niewielki budynek w Szawnabadzie. W chwilę potem rozpoczął się szturm, któremu sekundowały przelatujące nad miastem samoloty wojskowe. W wyniku krótkiej walki - któż by się oparł takiej sile - kilku obrońców zostało rannych; zabrano ich potem do jednego ze szpitali wojskowych. Pozostałych aresztowano i wywieziono w nieznanym kierunku.

Wydarzenie to było jedynie preludium do rozpoczynającej się wówczas w Gruzji akcji represyjnej wobec opozycji. Był to także jedyny przypadek bez- pośredniego w niej udziału ze strony wojska sowieckiego. Od tego momentu rolę agresora przejęła Rada Najwyższa Gruzińskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej.

Latem 1989 roku, zaledwie trzy miesiące po pamiętnej masakrze w Tbilisi, gdzie Specnaz przy pomocy saperek otworzył nową kartę w dziejach pierestrojki, założono w Gruzji organizację Sakartvelos Mchedrioni, czyli Jeźdźcy z Gór. Jej zadaniem jest organizowanie samoobrony, patriotyczne i wojskowe szkolenie ochotników, którym stawia się wysokie wymagania względem morale i dyscypliny. Prócz paramilitarnej struktury, skupiającej obecnie około 5 tysięcy członków, Mchedrioni posiadają także kierownictwo polityczne, nie podlegające jakiejkolwiek partii. Nie są terrorystami, głównym przejawem ich "wojskowości" jest posiadanie małych baz w których dyżuruje po paru voluntariuszy, uzbrojonych w raczej archaiczny oręż, którego zresztą jak do tej pory, z jednym wyjątkiem, nie użyli...

Wyjątkiem tym był, opisany powyżej szturm w Szawnabadzie. Jeszcze tego samego dnia kierownictwo Organizacji zdecydowało, że w przypadku dalszych ataków członkowie Mchedrioni nie będą stosować czynnej obrony. Mimo to aresztowania trwały nadal. Wśród zatrzymanych znalazł się przywódca polityczny Jeźdźców, Dżawa Joseliani. W ciągu dwóch dni funkcjonariusze gruzińskiego MSW do spółki z członkami Gwardii Narodowej, zbrojnej formacji Rady Najwyższej, aresztowali ponad sześćdziesiąt osób. Co skłoniło przewodniczącego Rady, Zwiada Gamsachurdię do tak bezkompromisowej rozprawy z Mchedrioni? Czy faktycznie jest to zwykła operacja wymierzona w "nie- bezpiecznych kryminalistów"? Aby odpowiedzieć obiektywnie na te pytania trzeba przytoczyć jeszcze kilka faktów z działalności Jeźdźców z Gór.

Stawiając sobie za jeden z podstawowych celów przeciwdziałanie starciom narodowościowym, Mchedrioni wystąpili jako rozjemcy w konflikcie pomiędzy ludnością gruzińską i abchaską. Uniemożliwiali swobodną działalność bojówek obu stron. Misja ta została praktycznie zablokowana przez nieustępliwą postawę zarówno Gamsachurdii, jak i przewodniczącego Abchaskiej republiki autonomicznej. Latem 1990, gdy ważyła się sprawa autonomii południowej Osetii, pojednawcza postawa Mchedrioni przyczyniła się do unormalizowania sytuacji. Jednak, znowu nie na długo; wkrótce władze Gruzji zdecydowały się rozmawiać przy po- mocy siły. Skutek to powtarzające się do dzisiaj starcia. Mchedrioni wycofali się z Osetii. Członkowie Mchedrioni organizowali bezpośrednią pomoc dla ofiar trzęsień ziemi w Armenii i Iranie. W styczniu 1991 kierownictwo Organizacji wystosowało list do Georga Busha oferując udział stu Jeźdżców w wojnie przeciwko Husajnowi.

Przytoczone powyżej fakty dają już pewne podstawy do odpowiedzi na postawione powyżej pytania. Otóż Jeźdźcy z Gór zaczęli zyskiwać coraz większy autorytet u społeczeństwa Gruzji. W swej postawie nawiązywali bezpośrednio do tradycyjnej straży obywatelskiej. Niemałą rolę odegrało tutaj ich poszanowanie dla uświęconych tradycją reguł życia społecznego i norm obyczajowych.

W odpowiedzi na represje wobec członków Mchedrioni rozpoczęła się natychmiast akcja protestacyjna organizowana głównie przez Narodowy Kongres Gruzji (patrz: OnP nr 71), codziennie odbywają się wiece w alei Rustawellego przed gmachem Opery i Baletu. Do protestów przyłączyli się , pracownicy szkół wyższych i studenci.

Intelektualiści wystosowali List Otwarty do Rady Najwyższej, z żądaniem uwolnienia aresztowanych. Jednocześnie ujawniono, że w przeddzień rozpoczęcia aresztowań, doszło na terenie sztabu wojsk Zakaukaskiego Okręgu Armii Sowieckiej, mieszczącego się w centrum Tbilisi, do potajemnego spotkania. Wzięli w nim udział przewodniczący Rady Najwyższej Zwiad Gamsachurdia oraz dowództwo wojsk sowieckich, w tym jednostek Specnazu, sprowadzonych tydzień wcześniej do stolicy Gruzji.

Wszystko to osłabiło niezmiernie pozycję obecnych władz. Gamsachurdia nadal nie dopuszcza opozycji do środków masowego przekazu. Sięgnął także po wypróbowany wcześniej sposób walki propagandowej - kobiety. Grupki przedstawicielek płci pięknej organizują kontrmanifestacje, wyrażające poparcie dla działań Gamsachurdii. Zabierają ze sobą dzieci nauczone wierszyków i okrzyków na cześć "Wujka Zwiada". Są to metody, na które korespondenci zachodni dają się zawsze nabrać, zaś propaganda sowiecka wykorzystuje je aż do znudzenia.

Jednak wśród społeczeństwa Gruzji, tradycyjnie patriarchalnego, metody takie budzą stale rosnący niesmak. Zatem i ta "broń" może wkrótce okazać się nieskuteczna. Co wówczas uczyni Rada Najwyższa? Czy będzie sięgać po coraz ostrzejsze środki w walce z niepodległościową opozycją? Czy zdecyduje się na jawne współdziałanie z armią sowiecką?

Spodziewać się raczej należy zaostrzenia postawy względem... Osetyjczyków. Riposta Moskwy stanie się wówczas rzeczą naturalną, a ewentualny zbrojny nacisk na Radę Najwyższą będzie najlepszą rękojmią "uczciwej, niepodległościowej roli mocnego Gruzina - Zwiada Gamsachurdii".

Wypadki ostatnich dni potwierdzają rosnącą możliwość takiego rozwoju wydarzeń.

Autor publikacji: 
Orientacja na prawo 1986-1992: