LOGIKA UTRZYMYWANIA WŁADZY

IMPERIUM

Często na tych szpaltach powtarzano aforyzm Jean-François Revela, który twierdzi, że wszystkie rządy oceniane są na podstawie tego co zrobiły z wyjątkiem rządów sowieckich, które oceniane są na podstawie obietnic. Ostatnia ewolucja sytuacji w ZSRS jeszcze raz potwierdza tę tezę. Zaufanie jakim Zachód obdarzył Michaiła Gorbaczowa opiera się głównie na dwóch źródłach nadziei: transformacji ZSRS w "państwo prawa" i otwarciu gospodarki sowieckiej na prawa rynku.

Oczywiście formuła "państwo prawa" została opatrzona przymiotnikiem "socjalistyczne", a osoby zbliżone do postaci nr 1 sowieckiego życia politycznego zawsze twierdziły, że "rynek" nie jest nieporównywalny z gospodarką planową. Większość obserwatorów zachodnich w tych uściśleniach widzi tylko chęć zachowania twarzy i podążania naprzód bez całkowitej negacji przeszłości. (...)

Od kilku tygodni zaczęto zdawać sobie nagle sprawę że, powtarzając za niedawnym wydaniem gazety popołudniowej, główną przeszkodą reform z ZSRS jest sam Gorbaczow. I kiedy były minister spraw zagranicznych Eduard Szewardnadze ujawnił z trybuny zjazdu deputowanych "wzrost tendencji dyktatorskich", każdy dobrze zrozumiał, że to sam Szewardnadze poczuł się zagrożony posunięciami dyktatorskimi.

Wytłumaczenie tego nagłego przypływu rozsądku jest proste: trzy pierwsze lata pierestrojki (1986-1989) były bardzo obiecujące z punktu widzenia pozornej "demokratyzacji" reżimu. Punktem kulminacyjnym tej polityki była oczywiście liberalizacja w "bratnich państwach" i głośny powrót ZSRS do rodziny narodów.

W 1990 roku kraj wydawał się dojrzały do definitywnego przejścia do gospodarki rynkowej i wprowadzenia prawdziwego systemu demokratycznego. Wydawało się, że wszystko jest już przygotowane (...). Reforma wydawała się konieczna tym bardziej, że cała pomoc Zachodu, której ZSRS tak bardzo potrzebował, jest nieskuteczna bez przeprowadzenia zmian w samej ZSRS.

I właśnie w tym momencie, latem 1990 nastąpiło wycofanie się. Zamiast iść do przodu Gorbaczow nie zgodził się na drakoński plan gospodarczy (jedyny jaki miał słabe szanse powodzenia) Stanisława Szatalina, swego głównego doradcy ekonomicznego, członka Rady Prezydenckiej. We wrześniu Gorbaczow zażądał i otrzymał od deputowanych "pełną władzę" w dziedzinie ekonomicznej. Czy w grę wchodzi autorytarne wprowadzenie koniecznych środków po to aby zmienić zasady gospodarki w kraju? Wcale nie. Pierwszy dekret Gorbaczowa wydany pod koniec września na mocy specjalnych uprawnień nakazywał republikom respektowanie umów podpisanych z przedsiębiorstwami według specyfikacji Gosplanu.

Wobec braku rezultatów tego "ukazu" 14 grudnia Gorbaczow wydał inny "ukaz", który miał skutecznie walczyć z "dezorganizacją" gospodarki sowieckiej. Nowy dekret prezydencki zawiesił na cały 1991 rok "wszystkie decyzje organów federacji, republikańskich i lokalnych, które zrywałyby więzi ekonomiczne w dziedzinie zaopatrzenia produkcji". Wszystkie przedsiębiorstwa sektora państwowego, które z zasady mogą wybierać swoich dostawców i klientów od 1 stycznia, musiały "podpisać w grudniu umowy na 1991 rok gwarantujące dostawy konieczne dla potrzeb Państwa według istniejących więzi ekonomicznych". Tłumaczenie żargonu biurokratycznego: plan państwowy z 1990 r. został arbitralnie rozciągnięty na 1991. Parafrazując pewną znaną postać radia i telewizji można powiedzieć: "A gdzie rynek w tym wszystkim?"

Aby wytłumaczyć gospodarcze decyzje Gorbaczowa niektórzy twierdzili, że nie mógł on sobie pozwolić na potępienie swego premiera Nikołaja Ryżkowa zaciekle sprzeciwiającego się planowi Szatalina. Dotkniętego atakiem serca i leczącego się w szpitalu Ryżkowa 15 stycznia zastąpił Walentin Pawłow, pięćdziesiąt trzy lata, były minister finansów w rządzie Ryżkowa, a poprzednio przewodniczący Państwowej Komisji Cen.

Demonetaryzacja wielkich fortun

Czy ten nowy człowiek jest rzeczywiście prawdziwym reformatorem? Absolutnie nie. Jego pierwszym krokiem było zlikwidowanie obiegu banknotów 50. i 100. rublowych aby zredukować masę monetarną[1] i zdławić inflację, ale również aby zmniejszyć spekulację i walczyć z czarnym rynkiem. Rezultat: podczas gdy produkty żywnościowe i dobra konsumpcyjne są nie do dostania w sklepach państwowych, a na wolnym rynku sprzedawane są po niewyobrażalnie wysokich cenach, emeryci mają prawo wymienić swoje dawne oszczędności do wysokości 200 rubli. Jednocześnie emeryci nie korzystają z "Zakazów" tj. pewnej ilości produktów żywnościowych dostarczanych pracownikom w ich miejscach pracy, a której rozmiary zależą od środków poszczególnych przedsiębiorstw. Członkowie mafii i spekulanci mieli o wiele mniej kłopotów z pozbyciem się wspomnianych banknotów. Uprzedzeni dzięki przeciekom, dysponujący znacznymi sumami w dewizach mogli również użyć swojej ulubionej broni - korupcji aby znaleźć korzystne wyjście w razie popełnienia fałszywego kroku. (...)

Inne grupy dotknięte demonetaryzacją dużych wkładów to spółdzielcy i prywatni przedsiębiorcy. W kraju gdzie system bankowy jest w postaci embrionalnej, gdzie nie istnieje płatność czekami (nie mówiąc już o kartach kredytowych czy monecie elektronicznej) zwykłą rzeczą jest przechowywanie bardzo poważnych sum w gotówce aby szybko płacić dostawcom. Dekret przewidywał obowiązek wykazania pochodzenia sum, które zamierzało się wymienić. W ten sposób władze są w stanie określić czy zyski z poszczególnych dziedzin handlu spółdzielczego pochodzą ze sprzedaży towarów zakupionych legalnie w wolnym sektorze czy też są to towary zdefraudowane, pochodzące z sektora państwowego.

Dekret prezydencki wydany 26 stycznia zezwala, z chwilą wejścia w życie, funkcjonariuszom Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i KGB na dokonywanie rewizji we wszystkich przedsiębiorstwach bez specjalnych zezwoleń w celu "walki z sabotażem ekonomicznym i normalizacji zaopatrzenia". Organy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i KGB mogą "swobodnie wchodzić na teren przedsiębiorstw i organizacji, z wyjątkiem przedstawicielstw dyplomatycznych. i przeszukiwać lokale w obecności właściciela lub jego przedstawiciela. (...) Jeżeli właściciel odmawia, przeszukania można dokonywać podczas jego nieobecności pod kontrolą przedstawicieli organizacji społecznych lub komitetów wykonawczych rad lokalnych". Milicjanci i funkcjonariusze KGB mogą również żądać "od kierowników i innych pracowników przedsiębiorstw i organizacji, spółek mieszanych i organizacji zatrudniających obywateli obcych państw informacji, dokumentów i wyjaśnień koniecznych dla działań kontroli w toku".

Ponadto dekret znosi tajemnicę bankową, skoro milicja i KGB mogą "otrzymywać od banków i innych przedsiębiorstw finansowych informacje na temat operacji kredytowych i wymiany międzynarodowej dokonywanej przez przedsiębiorstwa i organizacje".

Oczywiście dekret ten jest przedstawiany jako narzędzie przeznaczone do walki z trudnościami w zaopatrzeniu. Z wyjaśnień wynika, że trudności te powstają głównie wskutek braku dystrybucji towarów nielegalnie trafiających na czarny rynek zamiast do sklepów państwowych.

Jednakże, w praktyce te dwa podjęte ostatnio środki położą kres rozwojowi wolnego sektora ekonomicznego, a jedynie on, opierając się o prawa podaży i popytu mógłby rzeczywiście stworzyć warunki dla wprowadzenia gospodarki rynkowej. Nowe dekrety hamują również proces kapitalizacji, który - jak się wydawało - już się rozpoczął i który w końcu mógł doprowadzić do narodzin wolnego sektora przemysłowego dzięki inwestycjom prywatnym.

Środki te wskazują na to, że mamy do czynienia z odwrotem z kierunku reform, na co zwróciliśmy już uwagę w poprzednim wydaniu naszego pisma[2].

Seria wystąpień

Czy można więc w tej chwili dziwić się zmianom w otoczeniu Gorbaczowa, odejściu tych, którzy będąc mniej lub bardziej zagorzałymi reformatorami tworzyli - jak się wydawało - jego politykę? Wśród nich byli: akademik Stanisław Szatalin, zdymisjonowany ze swej funkcji głównego doradcy ekonomicznego. W otwartym liście do Gorbaczowa opublikowanym pod koniec stycznia Szatalin zażądał od Prezydenta ZSRS "natychmiastowej rezygnacji ze stanowiska Sekretarza Generalnego" partii i stworzenia bezzwłocznie rządu mającego społeczne zaufanie "wielonarodowościowego, wielopartyjnego, reprezentującego różne grupy społeczne". "W rzeczywistości - kontynuował pod adresem Gorbaczowa - boi się Pan utracić swoją władzę". (...) "Michale Siergiejewiczu, jeśli Pan tego nie rozumie pańskim obowiązkiem wobec społeczeństwa jest podanie się do dymisji wraz z całą pańską ekipą".

Aleksander Jakowlew, domniemany ojciec głastnosti, były członek Politbiura, były członek Rady Prezydenckiej. Po zniknięciu tych instytucji na skutek reformy konstytucyjnej z grudnia 1991 roku nie zajmuje żadnego stanowiska. Zapytany przez dziennikarzy w kuluarach Zjazdu Deputowanych w grudniu zeszłego roku, oświadczył, że bardzo sobie ceni odzyskaną wolność.

Nikołaj Pietrakow, inny doradca ekonomiczny sowieckiego prezydenta i zwolennik wprowadzenia gospodarki rynkowej. On również podał się do dymisji, jednak data nie jest dokładnie znana. Jego decyzja została podana do publicznej wiadomości 19 stycznia, po ukazaniu się w tygodniku "Moskowskije Nowosti" artykułu redakcyjnego określającego interwencję armii sowieckiej na Litwie jako "zbrodnię popełnioną przez reżim, który nie chce oddać władzy". Pietrakow znalazł się wśród trzydziestu sygnatariuszy tego tekstu. (...)

Eduard Szewardnadze, podał się do dymisji 20 grudnia podczas swego pamiętnego wystąpienia. Na stanowisku ministra spraw zagranicznych został zastąpiony przez Aleksandra Bezsmiertnycha, który od pierwszych lat pierestrojki był jednym z głównych doradców Gorbaczowa w polityce zagranicznej, zanim został wiceministrem, a potem przez krótki czas ambasadorem w Waszyngtonie.

Wadim Bakatin, były minister spraw wewnętrznych, cieszący się szacunkiem środowisk demokratycznych i reformatorskich. Od kiedy został zastąpiony przez byłego szefa KGB i Komunistycznej Partii Łotwy Borysa Pugo nie zajmuje żadnego stanowiska. (...)

Te odejścia zdają się jasno dowodzić, że zmiana kursu władzy jaką obserwujemy od trzech miesięcy nie jest wcale sprowokowana I przez elementy konserwatywne, które jakoby przejmowały inicjatywę i tym samym zmuszały Gorbaczowa do kontynuacji ich posunięć lecz wynika ona z osobistej woli ratowania swojej władzy przez sowieckiego przywódcę.

Dwa cele

Zaprzeczenia ze strony Gorbaczowa wobec Rady Najwyższej dotyczące odpowiedzialności osobistej za wydarzenia w Wilnie i w Rydze w żadnym wypadku nie mogą być wiarygodne: istnieje ewidentny związek pomiędzy przyczyną i skutkiem: pomiędzy interwencją specjalnych oddziałów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (OM ON) w krajach bałtyckich a nominacją, pod koniec listopada, generała Gromowa na ich dowódcę. Gdyby Gorbaczow rzeczywiście był zaskoczony działaniem tego dowódcy, wystarczyło go usunąć ze stanowiska jak również ministra Pugo i mianować ponownie Wadima Bakatina na jego miejsce.

W rzeczywistości Gorbaczow dokonał wyboru - mógł dokonać zmiany reżimu i wprowadzić ZSRS na drogę demokracji i liberalizmu gospodarczego, ale to oznaczałoby całkowite zerwanie z przeszłością i utratę władzy w krótkim czasie.

Wolał więc spróbować łatać dziury czym się da i użyć aparatu represyjnego KGB, milicji i armii, to znaczy jedynego atrybutu władzy jaki mu pozostał w stosunku do kontrwładzy republikańskich, regionalnych, a zwłaszcza lokalnych, które zostały powołane do życia w wyniku jego własnej polityki. Reaktywacja Partii chwilowo przy- ćmionej, ale zawsze aktywnej, rozpoczęła się w tym samym czasie, na co wydaje się wskazywać nominacja Gienadija Janajewa na jednego z głównych przywódców KPZS, na stanowisko wiceprezydenta.

Na razie wydaje się, że Gorbaczow dąży do osiągnięcia dwóch celów:

1) Przejąć ponownie kontrolę nad informacją w kraju. W rzeczywistości trudny wydaje się zwrot w tył pod ostrzałem coraz bardziej cierpkiej krytyki w środkach masowego przekazu.

W związku z tym władza nakłada coraz to nowe pęta wolności wypowiedzi: zakaz emitowania programu telewizyjnego "Wzgliad"; przerwanie (tymczasowe) działalności agencji Interfax; ataki przeciwko niezależnej prasie. Gorbaczow szczególnie skrytykował sposób przedstawiania wydarzeń w krajach bałtyckich w reformatorskiej prasie sowieckiej oskarżając ją o "monopol jednej tylko ideologii i jednej tylko linii politycznej" prezentowany w tych gazetach, które - według niego - nic nie mówią o "sytuacji dyktatury w tych krajach".

Atak na stację radiowo-telewizyjną w Wilnie mieści się dokładnie w ramach powyższych działań. Chodzi tu nie tylko o demonstrację siły, ale także o operację konieczną, aby dalsze wprowadzanie "normalizacji" przebiegało w dobrych warunkach propagandowych.

2) Przeszkodzić wprowadzeniu "sił armii republikańskich" takich, jakie republiki bałtyckie z wielkim trudem próbowały wprowadzić lub takich, o jakich mówił Borys Jelcyn po wydarzeniach w Wilnie. Gorbaczow natychmiast zareagował mówiąc o "bardzo poważnym pogwałceniu konstytucji ZSRS" i o "znaczącym" ciosie zadanym organom władzy.

W każdym razie ewentualna chęć rozbrojenia milicji, istniejących lub nie, może od tej chwili służyć jako pretekst przejmowania jej w brutalne ręce w niektórych republikach. Należy podkreślić, że sowiecki Minister Spraw Wewnętrznych Borys Pugo oświadczył w styczniu w parlamencie, że środowisko byłych wojskowych litewskich złożyło przysięgę w dniach poprzedzających operację i otrzymali oni broń, w tym również karabiny maszynowe.

Tak właśnie na miejscu tworzy się warunki dla przejmowania władzy w brutalne ręce. Trudno jest powiedzieć jakie ujście znajdzie ta nowa sytuacja. W lutym 1988 roku na tych właśnie łamach[3] wskazywaliśmy, że najbardziej prawdopodobnym ujściem dla pierestrojki będzie powrót do breżniewowskich metod kierowania, to znaczy do stagnacji wyzwolonej dziś z ekspansjonistycznych ambicji. Tylko sami obywatele sowieccy wyzwoleni (tymczasowo) z jarzma ideologicznego i strachu przed aparatem represji są w stanie temu przeszkodzić. Ale jaka motywacja będzie najsilniejsza? Czy ta twarda wolność, która będzie wymagała poważnych wyrzeczeń i ciężkiej nauki zanim osiągnie się stabilizację gospodarczą, czy też perspektywa powrotu bezbolesnego (prawie) do sytuacji z przeszłości kiedy to nie istniała głastnost, ale kiedy można było dostać kiełbasę w sklepach? "Gorbaczow idzie w ślady Breżniewa: fałszywe reformy, prawdziwe rezultaty".

Za: « Est & Ouest », luty 1991

--------------------------------------------------------------------------------

[1] Zaznaczmy w tym miejscu, że Walentin Pawłow jest główną osobą odpowiedzialną za galopujący wzrost masy pustego pieniądza, ponieważ sfinansował on poważną podwyżkę płac wypuszczając banknoty w obieg.

[2] W oczekiwaniu na powrót porządku, Est & Ouest, n° 85, styczeń 1991.

[3] Gorbaczow idzie w ślady Breżniewa: fałszywe reformy, prawdziwe rezultaty, Est & Ouest, n° 51 luty 1988.

Autor publikacji: 
Orientacja na prawo 1986-1992: