ZDECYDOWANE PRZODOWNICTWO

Jak wiadomo, spośród krajów środkowo-europejskich Polska przoduje we wszystkim zgoła. Nasze przodownictwo w dziedzinie desowietyzacji i zrywania więzów zależności od Sojuza jest tak bezsporne, że nie ma się co nad nim rozwodzić. Oczywiście nic do rzeczy nie mają tu takie gesty jak jednostronne wypowiedzenie przez Czecho-Słowację wszelkiej współpracy z KGB. My czegoś takiego zrobić nie możemy albowiem ZSRS mógłby się poczuć urażony.
Szczególną przewagę posiadamy jednak w przekształcaniu gospodarki. Ot, na przykład:

1. Czecho-Słowacja postanowiła zwrócić zagrabione przez państwo mienie prawowitym właścicielom i ich spadkobiercom. Wartość zwróconego majątku wynosi 11 miliardów dolarów. Z miejsca 10% własności niczyjej (państwowej) znalazło właścicieli. Decyzja ta, potwierdzająca poważne traktowanie prawa własności wywołała wielkie wrażenie na Zachodzie, zwłaszcza wśród poważnych inwestorów. Doniosły o niej największe media. Ten najszybszy i najprostszy sposób odtworzenia warstwy właścicieli ma zasadnicze znaczenie dla rzeczywistego powstania wolnego, konkurencyjnego rynku o normalnych reakcjach i obliczu. Jak wiadomo, u nas o reprywatyzacji dużo się mówi; trwają treściwe dyskusje. Szybka decyzja w stylu czecho-słowackim jest jednak niemożliwa. Nas na to nie stać. Jest to za trudne. Byłoby krzywdzące dla uspołecznionej klasy robotniczej oraz niesprawiedliwe społecznie, co głośno wskazałaby posłanka Dobrochna, poseł Bugaj i duże odłamy Solidarności. Jest to zresztą sprawa mało istotna, bo i tak przodujemy.

2. Węgrzy są niezwykle zacofani. Nie mają żadnych ustawo inwestycjach zagranicznych. Wprowadzili za to przejrzysty kodeks handlowy. Na zakładanie firm, udział w spółkach, nabywanie akcji kapitał zagraniczny nie potrzebuje ŻADNEJ zgody agencji rządowych. Ulgi podatkowe w pierwszych latach dochodzą do 100%, transfer zysku za granicę jest całkowicie dozwolony. Powstały warunki normalności gospodarczej. Połowa zainwestowanego w tej części Europy kapitału zachodniego znalazła się na Węgrzech. My mamy za to odpowiednią Agencję i długi szereg wspaniale znowelizowanych przepisów, nakazów, zakazów, uregulowań, rozwiązań i warunków. Przynajmniej w sprawie spółek są plany ułatwiające, a nawet projekt ustawy upraszczającej rzecz całą w sposób niesłychanie szczegółowy, razem z wyszczególnieniem przypadków kiedy zezwolenie Agencji jest potrzebne oraz zastrzeżeniem, że Prezes może badać czy działalność jest zgodna z zezwoleniem. Ponadto projekt wymaga - każdy się zgodzi - wszechstronnej i długotrwałej dyskusji. Szybkie załatwienie sprawy w stylu węgierskim jest jednak niemożliwe, gdyż uszczuplić by mogło nasz Majątek Narodowy, zaszkodziłoby naszemu Polskiemu Interesowi, naszemu wspólnemu dobru.

3. Volksvagen przejmuje Szkodę. Nie chodzi o żadne licencje, ale o to, że niedługo posiadać będzie 70% udziałów. W Czecho-Słowacji produkowane będą samochody o światowym standarcie z pożytkiem dla kraju, tamtejszej ludności z "klasą robotniczą" włącznie oraz unowocześnienia gospodarki. W Polsce rzecz taka, na przykład w FSO, jest niemożliwa do przeprowadzenia. Powstałby rwetes, nasiliłyby się protesty, wybuchły strajki. Zgłoszono by wiele interpelacji poselskich oburzonych patriotów różnych orientacji politycznych. Byliby oni oburzeni na tak bezczelne, obce zakusy grożące wyprzedażą majątku narodowego i to jeszcze przez - a kysz, a kysz - Niemców. Po co to zresztą, skoro i tak przodujemy.

Przodujemy, bowiem mamy takie ustawy, że palce lizać. Nikt nie ma takich i w takiej ilości, w całym regionie.
Mamy wspaniałe ustawy, wielką famę lidera przemian oraz znakomite mniemanie o sobie. Mamy nawet zdolnego ministra Janusza Lewandowskiego, który przynajmniej w punktach 2 i 3 będzie usiłował coś zrobić a może rzeczywiście trochę zrobi. Tym niemniej, mówiąc już poważnie, jest absolutnie, stuprocentowo pewne, że tak jak od początku w kwestiach politycznych, tak również na drodze do normalności gospodarczej Węgrzy i Czecho-Słowacy bardzo szybko wyprzedzą nas na każdym możliwym polu. Jest to po prostu nieuniknione. Oczywiście nie wyklucza to wcale, że będziemy nadal przodować, zwłaszcza w polskich, a może nie tylko w polskich gazetach.

Orientacja na prawo 1986-1992: