11. Nasze lektury - Obalanie mitu (Tomasz Morawski)

NASZE LEKTURY

___________________________________________________________________________

TOMASZ MORAWSKI

Obalanie mitu

Gdy w początkach 1985 roku, po śmierci Czernienki, funkcję sekretarza generalnego KPZS objął Michaił Gorbaczow, chyba tylko niewielu obserwatorów zdawało sobie sprawę, że wkrótce stanie się on ulubieńcem Zachodu. A zjawisko takie rzeczywiście nastąpiło, z biegiem czasu przeradzając się w tak zwaną "gorbimanię". Nikt chyba nie przypuszczał, że jakikolwiek przywódca sowiecki może zdobyć tak dużą sympatię wśród zachodnich społeczeństw i polityków. Przyczyn tak życzliwego stosunku Zachodu do Gorbaczowa jest kilka. Wolny świat bardzo często lubił być oszukiwany przez władze sowieckie. Dotyczyło to tak ludzi parających się na co dzień polityką, jak i przedstawicieli szeroko rozumianych elit intelektualnych. Stąd historia wzajemnych kontaktów między ZSRS a krajami zachodnimi pełna jest przykładów niczym nieuzasadnionej wiary społeczeństw zachodnich w dobrą wolę i czystość intencji Związku Sowieckiego. Strach przed sowiecką siłą połączony z pewnego rodzaju fascynacją wielu środowisk, budowaniem w ZSRS nowej, nieznanej rzeczywistości prowadził zarówno do ulegania sowieckim żądaniom, jak też do propagandowego wspierania władz sowieckich.

Świat zachodni zawierał więc z Sowietami różnego rodzaju układy, które służyły ZSRS jedynie do wzmocnienia swej pozycji. Intelektualiści z kolei chętnie jeździli do ZSRS, skąd nawet w latach trzydziestych przesyłali swe pełne podziwu lub tylko życzliwości relacje.

Związkowi Sowieckiemu z reguły zależało na poparciu państw demokratycznych. Szczególnie w momentach dla niego trudnych. Dzięki temu uzyskiwał on rozliczne korzyści: z reguły też otrzymywał pomoc finansową i gospodarczą, dostawał praktyczne zezwolenie na swe posunięcia polityczne oraz - co nie jest bez znaczenia - dezinformując społeczeństwa zachodnie znacznie osłabiał siłę swych przeciwników. Sowieci są dobrymi specjalistami od propagandy prowadzonej w celu skutecznego zdezinformowania Zachodu. Szczególnie w okresach tzw. odwilży znakomicie potrafili oszukać łatwowiernego przeciwnika zyskując, oprócz czasu na przezwyciężenie trudności, również bezcenną pomoc ekonomiczną.

Tak też było w przypadku Gorbaczowa, choć tym razem mamy do czynienia z wyjątkowo dużym przypływem sympatii dla sowieckiego genseka. Dla pokaźnej liczby ludzi na Zachodzie stał się on nieomal cudotwórcą i jednym z najpopularniejszych światowych polityków. Zachodnie uwielbienie dla niego znalazło również wielu naśladowców także na Wschodzie, w tym i w Polsce.

Mit Gorbaczowa - reformatora jest bardzo trudny do obalenia. O wiele większy poklask zyskują jego piewcy niż krytycy. Stąd m.in. mało ukazuje się na Zachodzie prac będących próbą krytycznej analizy pięcioletnich rządów Gorbaczowa. W Polsce praktycznie nikt nie pokusił się o tego typu przedsięwzięcie. Dlatego bardzo dobrze się stało, że nakładem wydawnictwa Delikon ukazała się właśnie książka Françoise Thom "Czas Gorbaczowa".

Autorka książki, blisko współpracująca m.in. z Alainem Besançoinem jest jednym z tych nielicznych sowietologów którzy nie ulegli "czarowi" Gorbaczowa. W swych pracach prezentuje wobec pierestrojki postawę wysoce krytyczną, w związku z czym nie jest specjalnie hołubiona przez zachodnie media, z reguły prezentujące punkt widzenia zwolenników "Gorbiego".

"Czas Gorbaczowa", to książka obejmująca okres do pierwszej połowy ubiegłego roku. Jej polska edycja została jednak uzupełniona przez zamieszczenie w niej kilku wywiadów z przedstawicielami demokratycznej opozycji w ZSRS przeprowadzanych przez autorkę w bieżącym roku. To uzupełnienie przydaje pracy jeszcze większej aktualności, a poza tym jest bezpośrednim potwierdzeniem wniosków i obserwacji F. Thom.

Omawiana książka nie dotyczy właściwie samego Gorbaczowa i ktoś, kto zechce w niej znaleźć atrakcyjne szczegóły z życia genseka, srodze się zawiedzie. Nie rozczaruje się natomiast czytelnik, który w "Czasie Gorbaczowa" będzie chciał odnaleźć odpowiedź na pytanie, czym właściwie są procesy określane na całym świecie mianem "pierestrojki" i "głasnosti". Albowiem w rzeczywistości jest to praca o "pierestrojce" i to praca bardzo dobra, zasługująca na uznanie. Françoise Thom "przekopała" się przez sterty sowieckiej prasy (także niezależnej), by z jej gąszczu wyłuskać informacje pozwalające stworzyć prawdziwy obraz Związku Sowieckiego drugiej połowy lat osiemdziesiątych. Gorbaczow obecny jest więc w tej książce jedynie jako główny twórca i realizator "pierestrojki".

"Czas Gorbaczowa" oparty jest na drobiazgowej analizie informacji i zjawisk, znanych obecnie prawie każdemu. Tyle tylko, że niektórzy na pod- stawie tych danych tworzą teorie, będące poparciem tez propagandy sowieckiej.

Françoise Thom natomiast, dowodzi, iż przemiany zachodzące w ZSRS, którymi fascynuje się tak wiele obserwatorów, w rzeczywistości mają niewiele wspólnego z autentycznymi reformami. Jest to kolejny (trzeba przyznać, że tym razem wyjątkowo inteligentny) chwyt propagandowy obliczony na pozyskanie Zachodu. Ponieważ jednak tym razem wprowadzenie świata w błąd nie byłoby takie łatwe, oprócz zmian typowo propagandowych aparat partyjny zdecydował się na pewne rzeczywiste reformy. Zachód musi bowiem dostrzec jakieś zmiany, żeby uwierzyć w sowiecką "pierestrojkę". Nie mniej ważnym czynnikiem, który spowodował rozpoczęcie owego procesu była wprost katastrofalna sytuacja gospodarcza sowieckiego kolosa. Zmusiła ona Gorbaczowa nie tylko do prób szukania zachodniej pomocy ekonomicznej, lecz również do pewnych posunięć wewnętrznych, mogących jego zdaniem przynieść pozytywny efekt ekonomiczny. Kryzys gospodarczy bardzo ściśle wiązał się - jak zauważyła Françoise Thom - z ogromnym kryzysem społecznym. "Siedemdziesiąt lat terroru, kłamstw, niewolnictwa, czystek, niszczenia elit stworzyło w ZSRS specyficzny typ człowieka, który niestety w żaden sposób nie odpowiada modelowi człowieka idealnego przedstawianego w doktrynie. "Nowy człowiek" według teorii komunistycznej to przede wszystkim zapamiętały pracownik tryskający rewolucyjnym entuzjazmem, to istota zdyscyplinowana o skromnych wymaganiach, fanatycznie oddana Partii. Komunistyczna machina wydała całkiem inny produkt. "Człowiek wychowany przez władzę sowiecką w rzeczywistości jest może zdyscyplinowany i w jakiś sposób oddany Partii, ale na pewno brak mu jakiegokolwiek entuzjazmu. Nie jest to również zapamiętały pracownik. Jak zauważa autorka książki - władza sowiecka wychowała sobie człowieka apatycznego, biernego a jednocześnie, wskutek nieprawdopodobnie trudnych warunków życia, "zdziczałego" widzącego w każdym swego potencjalnego rywala.

Gorbaczow obejmując władzę stanął w obliczu ogromnego kryzysu całego państwa sowieckiego. Ogarnął on wszystkie dziedziny życia. Dno, jakie osiągnęła gospodarka, kryzys społeczny, kompletna niezdolność aparatu partyjnego i administracji do sprawnego działania, zmusiły Gorbaczowa do pewnych posunięć, mających poprawić sytuację ZSRS i to właśnie był początek "pierestrojki" i "nowego myślenia". Tyle tylko, że tak naprawdę owo gorbaczowowskie "nowe myślenie" okazało się cokolwiek zestarzałe, a wszelkie reformy albo zupełnie nieudane albo spóźnione.

Nie mogło być inaczej w sytuacji, gdy ZSRS osiągnął tak wielki stopień kryzysu, a Gorbaczow pozostaje jedynie inteligentnym komunistą. Przywiązanie do marksisowsko-leninowskich doktryn czyni jego wysiłki (zakładając, że pragnie on rzeczywiście jakichkolwiek zmian) zupełnie bezowocnymi. Pozorne reformy są jedynie próbami kosmetycznych zmian tegoż samego systemu. A ten, jak wiemy z własnego podwórka, jest przecież niereformowalny. Tak jest też w ZSRS. Françoise Thom podaje całą masę danych, które świadczą o tym, że katastrofa, jaka ogarnęła Związek Sowiecki przed Gorbaczowem, powiększa się. Nie przynoszą efektu posunięcia w rodzaju tworzenia sektora spółdzielczego czy zwiększenia samodzielności przedsiębiorstw państwowych - są to zmiany pozorne, w żaden sposób nie naruszające istoty systemu komunistycznego. Wszelkiego rodzaju "reformy" są poza tym wcielane w życie wysoce niekonsekwentnie, jako że różne grupy aparatu partyjnego mają niejednolite ich koncepcje, a ich wprowadzenie zależne jest od aktualnego wpływu na Gorbaczowa. A tenże - co udowadnia F. Thom (wbrew temu co sądzi wielu jego niepoprawnych wielbicieli) - jest typowym przedstawicielem aparatu i rzecznikiem jego praw.

Sytuacja społeczna i gospodarcza w ZSRS przedstawiona w "Czasie Gorbaczowa" jest doprawdy zatrważająca, co skłania czytelnika do jedynego wniosku, że ów kolos bez rzeczywistych zmian (polegających przede wszystkim na rezygnacji z systemu politycznego i gospodarczego, w jakim tkwi ten kraj od ponad 70 lat) nie ma szans na autentyczną poprawę swej sytuacji.

Brak sukcesów na polu ekonomicznym w jakimś stopniu zrekompensował sobie Gorbaczow na polu propagandowym. W tym przypadku "pierestrojka" okazała się manewrem wysoce skutecznym. Główną rolę w tej materii odegrało wprowadzenie "głasnosti". Gorbaczow musiał w jakiś sposób poluzować łańcuch którym skrępowano społeczeństwo. Wybrał politykę informacyjną. Poczęto upowszechniać informacje, które do tej pory były ściśle zakazane. Wydawać by się mogło, że zaczęto mówić o wszystkim, a sowiecka prasa nie unika żadnych, niejednokrotnie wysoce drażliwych tematów. Naprawdę jednak w większości przypadków jest to pozór. Mass media, jak uważa autorka omawianej pracy, są nadal w większości sterowane z góry. Poruszanie kolejnych zakazanych do tej pory tematów nosi wszelkie znamiona zorganizowanej kampanii, prowadzonej na polecenie z "góry". To Partia decyduje, jakiego typu problem ma być w danym momencie poruszany. Z reguły ma to stworzyć złudny obraz wolności informacyjnej, a jednocześnie służy obarczaniu winą za niepowodzenia niewygodnych dla Gorbaczowa przedstawicieli aparatu. Najbardziej spektakularnym posunięciem w ramach "głasnosti" jest powszechna krytyka stalinizmu i czasów "stagnacji". W ten sposób próbuje się udowodnić światu, że wszelkie zło zrodzone przez komunizm nie wynika z jego istoty, lecz jest jedynie wynikiem wypaczeń, które można zlikwidować w ramach "pierestrojki". I jeszcze jedno spostrzeżenie Françoise Thom: dzięki "głasnosti" Zachód skupił się zupełnie na walkach frakcyjnych w łonie Partii, aprobując stworzony przez sowiecką propagandę obraz partyjnych "liberałów" i "demokratów" walczących z partyjnymi "konserwatystami". To chyba jeden z największych sukcesów Gorbaczowa - stworzenie złudzenia o istnieniu wewnątrz Partii prawdziwej opozycji demokratycznej, której głównym przywódcą jest on sam. Odbiorcy zachodni, do których głównie adresowane było to posunięcie, w większości w nie uwierzyli, zapominając o istnieniu w ZSRS autentycznej opozycji demokratycznej.

Françoise Thom drobiazgowo analizuje wszelkie posunięcia partyjnych "reformatorów" i skutki, jakie one wywołały w poszczególnych dziedzinach życia. Omawia więc m.in. kwestię narodowościową, religijną, stosunek wojska do "pierestrojki” czy kwestię pozornej demokratyzacji. Ta ostatnia - oprócz efektu propagandowego - służyła jedynie zwiększeniu władzy spoczywającej w ręku Gorbaczowa.

"Pierestrojka" to zjawisko sztuczne i nie mające szans powodzenia, przyniosło jednak jeden niezaprzeczalnie pozytywny efekt. Rozbudziło aktywność społeczną wśród wszystkich narodów zamieszkujących ZSRS. Stąd dążenia niepodległościowe poszczególnych republik czy dość nieśmiałe jeszcze hasła antykomunistyczne w samej Rosji. To jednak stało się wbrew woli Gorbaczowa, który zapewne nie spodziewał się takiej reakcji, i - jak widać obecnie często - nie bardzo potrafi już zapanować nad rozbudzonym żywiołem.

"Czas Gorbaczowa" to radykalne obalenie mitów związanych z osobą "Gorbiego". Myślę, że warto, by przeczytali tę książkę ci wszyscy, którzy go tak podziwiają; może będzie to dla nich jakieś, zmuszające do refleksji, ostrzeżenie.

Rok, który upłynął od napisania tej książki, nie tylko nie zdezaktualizował jej, ale - przeciwnie - potwierdził większość wniosków Autorki. Niestety, świat nadal ceni Gorbaczowa, prowadząc politykę nieosłabiania jego pozycji. Gdyby jednak okazało się, że "Gorbi" zawiódł, za jego plecami pojawił się już nowy kandydat do uwielbiania: Borys Jelcyn.

Autor publikacji: 
Orientacja na prawo 1986-1992: