8. PERSPEKTYWY I ZAGROŻENIA REFORM USTROJOWYCH W POLSCE

„ŁAD DEMOKRATYCZNY”

________________________________________________________________

Zbigniew RUTA

Perspektywy i zagrożenia reform ustrojowych w Polsce

Obserwując wydarzenia ostatnich miesięcy nie sposób oprzeć się wrażeniu, że tempo zmian w systemie politycznym i ekonomicznym uległo wyraźnemu osłabieniu. Na dodatek kierunek i charakter tych zmian mogą budzić poważne obawy zarówno o przyszłość demokracji, jak i perspektywę budowy racjonalnego systemu gospodarczego. Oczywiście należy brać pod uwagę również to, że warunki startu są bardzo złe i są wynikiem całej spuścizny wieloletniego funkcjonowania socjalizmu w Polsce. Do warunków tych należy zaliczyć:

1) Ogromną dominację sektora państwowego i spółdzielczego w gospodarce i związane z nią marnotrawstwo surowców, materiałów i pracy ludzkiej,

2) Wysoki stopień zmonopolizowania gospodarki,

3) Fatalną strukturę tej gospodarki opartej na przemysłach ciężkim i wydobywczym a także branżach wysoce materiałochłonnych i energochłonnych,

4) Złą strukturę agrarną przejawiającą się w przewadze małych a przy tym niebywale rozdrobnionych gospodarstw przy jednoczesnym istnieniu wielkich nieefektywnych państwowych gospodarstw rolnych,

5) Monstrualne zadłużenie zagraniczne Polski stanowiące w istocie rzeczy blokadę jej rozwoju,

6) Zniszczenie i degradację środowiska naturalnego,

7) Brak spójnego systemu ekonomiczno-finansowego dostosowanego do wymogów racjonalnej gospodarki i potrzeb zarządzania,

8) Silnie zakorzeniony w umysłach socjalistyczny sposób postrzegania i oceny zjawisk wyrażający się m.in. w nadmiernych roszczeniach w stosunku do państwa i hołdowaniu sloganom prymitywnego egalitaryzmu.

Pomimo tylu niesprzyjających okoliczności nie ma innego wyjścia jak tylko z żelazną konsekwencją budować instytucjonalne zręby demokracji i kapitalistycznego ustroju gospodarczego. Niestety tej żelaznej konsekwencji nie widać, a program zarysowanych zmian też może budzić zastrzeżenia. Dlatego warto się zastanowić, jakie są tego przyczyny i jakie są drogi wyjścia z impasu.

Problem demokracji

Demokracja jest w państwach współczesnych główną formą sprawowania władzy, przy czym ma ona z reguły charakter demokracji pośredniej. Metodą wyłaniania podstawowych organów państwa są wolne wybory. W systemie demokracji doby obecnej niezwykle ważną rolę spełniają partie polityczne. To one desygnują kandydatów do ciał przedstawicielskich i innych organów państwa. To one opracowują kompleksowe programy społeczno-gospodarcze i polityczne w tym również w odniesieniu do polityki zagranicznej. Dla demokracji znamienne jest zagwarantowanie obywatelom takich swobód jak wolność słowa i wolność nauki, co ma kapitalne znaczenie dla wymiany i ścierania się poglądów będących nieodzowną pożywką dla dochodzenia do prawdy i krystalizowania się programów politycznych i gospodarczych. Partie polityczne muszą zatem mieć dostęp do państwowych środków masowego przekazu (telewizji i radia), aby w atmosferze odpowiedniej kultury politycznej przedstawić swe racje i argumenty. Niestety z pewnym rozgoryczeniem trzeba stwierdzić, że demokracja w Polsce natrafia na trudne do przezwyciężenia bariery. Pierwszą najpoważniejszą barierą jest istnienie i całkowita supremacja na polskiej scenie politycznej komitetów obywatelskich „Solidarności” – tworów totalitarystycznych o silnym zabarwieniu socjalistycznym. Polityczne zaangażowanie się „Solidarności” i utworzenie przez nią komitetów obywatelskich zmonopolizowało życie polityczne kraju, kładąc tym samym tamę rozwojowi partii politycznych. Komitety obywatelskie są zarazem aprobowane i gorąco popierane przez aktualną ekipę rządzącą, ponieważ najlepiej zaspokajają one jej pretensje do odgórnego sterowania całokształtem życia społeczno-politycznego. Szafuje się tu przy tym fałszywym i obłudnym frazesem, jakoby dla przeprowadzenia reform potrzebna jest jedność oraz ciągłe, bezgraniczne popieranie wszelkich poczynań rządu, który zna jedynie słuszną drogę. Dławienie demokracji poprzez wmontowywanie do systemu politycznego tego rodzaju protez, jakimi są komitety obywatelskie, opóźnia i niweczy szansę ukształtowania się Zachodnioeuropejskiego typu systemu sprawowania władzy. Żerowanie na mglistym i wieloznacznym etosie „Solidarności” nie może być wystarczającą przesłanką tworzenia nieokreślonych, ułomnych w gruncie rzeczy organizacji politycznych. Komitety obywatelskie grupujące często ludzi o niejasnych zapatrywaniach politycznych utrudniają identyfikację motywów ich działań przez wyborców, a także utrudniają kontrolę nad tymi działaniami. W społeczeństwie polskim, które żyło tyle lat w socjalistycznym systemie totalitarnym, co prawda łatwo jest zręcznym chwytem politycznym zaserwować tego rodzaju idee i rozwiązania, ale na dłuższą metę skutki tego będą niepomyślne. Utrwalają ono mocno zakorzenione w społeczeństwie przekonanie o wszechmocy państwa rządzonego przez monopartię, która wszystko określa i załatwia za obywatela, zdejmując z niego wszelkie ryzyko i odpowiedzialność, wprowadzając go w ten sposób w stan błogiej beztroski i bezmyślności. Niebezpieczeństwa takich postaw dają często znać o sobie w najrozmaitszych roszczeniach w stosunku do państwa, których pomimo nieraz najszczerszych chęci państwo to nie jest w stanie spełnić. Zakamuflowany totalitaryzm w postaci symbiozy komitetów obywatelskich „Solidarności” i aparatu państwowego zdaje się zmierzać do petryfikacji tego stanu rzeczy. Komitety obywatelskie „Solidarności” powinny być zatem albo całkowicie rozwiązane, albo przekształcone w dwie ewentualnie więcej partii politycznych z własnymi programami i statutami. Żadna powstała na bazie komitetów obywatelskich partia nie powinna w swej nazwie używać słowa „Solidarność”, zastrzeżonego tylko i wyłącznie dla związku zawodowego. „Solidarność” musi jednocześnie zaprzestać działalności politycznej i skoncentrować się na działalności czysto związkowej.

Innym hamulcem demokracji jest układ polityczny, jaki ukształtował się w rezultacie porozumień „okrągłego stołu”. Niedemokratyczne wybory z 4 czerwca 1989 r. wyłoniły parlament, prezydenta i rząd zdominowany przez ugrupowania socjalistyczne. Nie odpowiada to aktualnej konfiguracji sił politycznych, odbija się ujemnie na tempie i jakości stanowionych ustaw, a także nie daje wystarczającej legitymizacji do sprawowania władzy. Nieodzowne są więc wolne wybory do sejmu i senatu oraz na urząd prezydenta. Wybory te powinny odbyć się możliwie jak najszybciej – pod koniec 1990 r. lub na początku 1991. Niestety do tej pory nie została uchwalona przez Sejm nowa ordynacja wyborcza. Trzeba mieć nadzieję, że Sejm nadrobi wkrótce tę zaległość. Tylko bowiem nowy parlament zrodzony w wolnych demokratycznych wyborach jest w stanie uchwalić nową konstytucję, na kanwie której odbywać się będzie stanowienie praw, które będą musiały być bezwzględnie respektowane. Na ostatek należy wspomnieć również o tym, że ekipa rządząca, pozostawiając znaczny majątek w rękach Socjaldemokracji RP, usadowiła ją tym samym w roli uprzywilejowanej wśród wszystkich działających partii, co jest nie tylko głęboko niesprawiedliwe, ale narusza także zasadę równości szans wszystkich partii. Nowe partie borykają się przecież z uciążliwymi trudnościami lokalowymi i finansowymi. Jak z tego widać raczkująca demokracja w Polsce przechodzi iście ciernistą drogę i bez śmiałych i rozumnych pociągnięć politycznych szybko się nie rozwinie.

Wprowadzenie gospodarki rynkowej

Gospodarka rynkowa jest możliwa tylko w warunkach istnienia własności prywatnej jako zasadniczego typu własności w gospodarce. Wprowadzenie gospodarki rynkowej przy druzgocącej przewadze własności państwowej zakrawa jedynie na farsę. Po pierwsze rynek jako miejsce, na którym odbywają się transakcje kupna-sprzedaży, może funkcjonować wtedy, gdy transakcje te powodują zmianę właściciela towaru. Transakcja dokonana pomiędzy dwoma przedsiębiorstwami państwowymi jest właściwie ekonomiczną fikcją, ponieważ w wyniku tej transakcji nie nastąpiła zmiana właściciela rzeczy (jest nim nadal państwo). Tego typu transakcje są możliwe jedynie przy zastosowaniu pewnego zabiegu prawno-technicznego tj. poprzez nadanie przedsiębiorstwom państwowym osobowości prawnej oraz przekazania dysponowania rzeczą w imieniu państwa organom zarządzającym państwa. Po drugie takie kategorie rynkowe jak popyt, podaż, cena nie stanowią takiego samego wyznacznika postępowania przedsiębiorstw państwowych, jak w przypadku przedsiębiorstw prywatnych. Niedopasowanie produkcji do popytu i poniesienie z tego tytułu straty finansowej nie stanowi dla przedsiębiorstwa państwowego i jego kierownictwa katastrofalnego zagrożenia, gdyż i tak ostateczną odpowiedzialność za tę złą decyzję ponosi państwo, a nie dyrekcja czy samorząd pracowniczy.

Po prostu w sytuacji perturbacji na rynku i pogorszenia się sytuacji ekonomicznej przedsiębiorstwa organy zarządzające zwracają się o pomoc i wsparcie do państwa i wsparcie takie uzyskują, o czym świadczy chociażby nikła ilość bankructw przedsiębiorstw państwowych. Państwo spełnia tu rolę typowo asekuracyjną. W upaństwowionej gospodarce możliwe jest wzajemne nieregulowanie zobowiązań bez konsekwencji wszczęcia postępowania upadłościowego. Również większość innych kategorii i parametrów ekonomiczno-finansowych jest niezrozumiała dla przedsiębiorstw państwowych. Np. zysk nie jest dla nich celem działania, jest nim natomiast maksymalizacja płac, a płace są przecież elementem kosztów. Jest to paradoks niemalże nie do ugryzienia przez racjonalnie myślący umysł. Podejmowanie decyzji w przedsiębiorstwie państwowym nacechowane jest zawsze piętnem ignorancji i nieodpowiedzialności. Ani przecież dyrekcja, ani samorząd pracowniczy nie ryzykują żadnym własnym kapitałem w wyniku podjęcia błędnej decyzji. Państwo nie jest władne zastąpić indywidualnego kapitalisty i akcjonariuszy w roli kontrolera racjonalności działań i głównego animatora przedsiębiorczości i innowacyjności. To, co zapewnia sukces gospodarczy w świecie, to nie przywiązanie do odziedziczonych struktur produkcji i zrutynizowanych biurokratycznych reguł działania, ale innowacyjność i zdolność do ponoszenia ryzyka w imię nieznanej, ale nęcącej przygodą i bogactwem przyszłości.

Poza tym mówiąc o rynku należy zawsze sprecyzować, czy chodzi jedynie o rynek krajowy, czy też również zagraniczny oraz czy na rynku tym panuje konkurencja, czy też jest to rynek zmonopolizowany. Rynek bez konkurencji jest rynkiem ułomnym. Tam gdzie nie ma konkurencji bodźce do innowacji zanikają. Ze smutkiem należy stwierdzić, że gospodarka polska jest gospodarką dość zamkniętą i wysoce zmonopolizowaną. Jej eksport ukierunkowany był do państw obozu socjalistycznego, gdzie handel był usztywniony w gorset umów międzypaństwowych a wymagania jakościowe obniżone. Stąd dzisiaj gospodarka polska jest w znacznej mierze nieprzystosowana do wymogów panujących na rynkach zachodnich i gdyby została rzucona z dnia na dzień na wzburzone wody konkurencji firm zachodnich niechybnie by przegrała. Przestarzałe technicznie i źle zarządzane przedsiębiorstwa państwowe i spółdzielcze nie są przygotowane do drapieżnej walki konkurencyjnej na rynkach zachodnich. Dlatego też niezmiernie ważną sprawą jest prywatyzacja gospodarki oraz przebudowa wewnętrznych zasad zarządzania w przedsiębiorstwach, zwłaszcza w systemach płacowych, które muszą premiować efekty pracy, a nie staż pracy, oraz w metodach organizacji działalności rozwojowej. Wymaga to dużej odwagi i determinacji ze strony kierownictwa oraz pewnych zmian legislacyjnych w celu usunięcia krępujących swobodę przedsiębiorstw bezsensownych regulacji płacowych i fiskalnych. W związku z koniecznością dokonania skomplikowanych procesów dostosowawczych znoszenie barier celnych powinno następować stopniowo w miarę postępów prywatyzacji i porządkowania gospodarki. Nieco inaczej przedstawia się w tym kontekście sprawa rolnictwa. Żywność jest towarem strategicznym. Protegowanie i ochrona własnego rolnictwa jest kanonem polityki każdego państwa, jeżeli nie chce ono narazić na szwank swoich długofalowych interesów. Czym innym jest natomiast podniesienie efektywności samego rolnictwa, co można osiągnąć m.in. poprzez scalanie gruntów i zmiany w strukturze i metodach uprawy. Szczególnie kontrowersyjnym problemem jest dopuszczenie w gospodarce kapitału zagranicznego. Kapitał obcy może mieć pozytywny wpływ na rozwój gospodarki, ale zależy, w jakich dziedzinach produkcji jest lokowany. Nadmierna ekspansja kapitału zagranicznego w drastycznych przypadkach kończy się ograniczeniem suwerenności danego państwa. Dlatego też bacznie należy obserwować, z jakich krajów napływa obcy kapitał i w jakim wymiarze. Nie może być np. mowy o udziale kapitału zagranicznego w przemyśle wydobywczym i rolnictwie. Niedopuszczalne jest też lokalizowanie na terenie Polski fabryk lub produkcji zagrażających środowisku naturalnemu. Ponadto należy wziąć pod uwagę doniosły fakt, że Polska jest krajem wychodzącym z socjalizmu. Wywłaszczone i zubożałe materialnie społeczeństwo polskie ma prawo zawładnąć swoim majątkiem, co właśnie ma zapewnić prywatyzacja. Stąd dla pracowników o niskich dochodach zarówno ze sfery produkcyjnej jak i sfery budżetowej (oświata, służba zdrowia, kultura) należałoby stworzyć możliwość zakupu akcji z pewnym upustem w cenie i rozłożeniem zapłaty za akcje na raty. Prywatyzacja czy też reprywatyzacja majątku państwowego powinna objąć tylko obywateli polskich mających stałe miejsce zamieszkania w Polsce. Niezbędne jest też jednolite traktowanie polskiego sektora prywatnego i kapitału zagranicznego w dziedzinie przepisów podatkowych i celnych. Nie można dopuścić do bulwersującej sytuacji, aby polski przedsiębiorca prywatny był w jakikolwiek sposób dyskryminowany we własnym kraju. W dziedzinie systemu podatkowego węzłowym zadaniem jest jego przebudowa i dostosowanie do standardów zachodnioeuropejskich obowiązujących chociażby w EWG, i jak najszybsze wdrożenie podatku dochodowego od osób fizycznych, którego projekt został już opublikowany. Gospodarkę rynkową należy budować bowiem z poszanowaniem wszystkich reguł gry, łącznie z całokształtem regulacji pieniężno-finansowych.

Orientacja na prawo 1986-1992: