7. Kalman Kulcsan - Wspomnienia 1987 - 89

Kálmán Kulcsár, Két világ között 1988-1990, Budapest 1994, Początki zmiany ustroju na Węgrzech, s. 74-158. Kulcsár był od 1983 roku zastępcą sekretarza generalnego Węgierskiej Akademii Nauk, należały do niego nauki społeczne i kontakty z zagranicą, zapraszano go na szczególnie ważne narady (s.114), od 1 lipca 1987 r. minister sprawiedliwości w rządzie Grosza, który był premierem od 25 czerwca 1987 r., autor przyznał, iż poglądy opozycji do niego nie docierały i należał do establiszmentu (s.76). Wiosną 1986 roku wykładał na Uniwersytecie Indiana (s. 95). Pod koniec 1987 roku nie było wątpliwości, że zmiany nastąpią w nadchodzących latach ale chyba większość graczy politycznych, chociaż liczyła się ze zmianami, nie myślała o zmianie ustroju lub nawet oddaniu władzy politycznej i rządowej. ... Do roku 1984 w MSZMP rozpowszechniło się zrozumienie, że pozostawiając w całości ustrój polityczny nie da się szans na udana reformę gospodarczą. ... Między 19 a 21 lutego 1987 roku zorganizowano w Szegedzie krajową naradę teoretyczną na temat: „Aktualne pytania rozwoju socjalizmu w kraju”, na która zostało zaproszonych dość dużo polityków i przedstawicieli nauk społecznych, co dobrze podkreślało różnorodność. Ciekawie było obserwować dwoistość zachodzącą między z jednej strony instytucją organizującą czyli Wydziałem Agitacji i Propagandy KC MSzMP i z drugiej strony reprezentantami Komitetu Komitatu Csongrád. Kierownictwo bowiem wtedy już zaakceptowało, że trzeba praktycznie zmienić zasady „budownictwa socjalistycznego”. Nie można było jednak mówić o społecznym podziale władzy politycznej. .... ówczesny sekretarz KC d/s ideologii János Berecz podsumowując naradę powiedział: „... w naszych czasach historycznych budowy socjalizmu nie można sobie wyobrazić politycznego pluralizmu o wielu biegunach władzy ...” Lakos Sándor (redaktor naczelny „Partelet” - „Życia Partii”) w referacie pt.: „Zwiększenie skuteczności ustroju politycznego” nie wykluczył sformułowania i uwzględnienia w inny sposób pluralistycznych interesów i wyjaśnił, że może być tylko mowa nie o zmianie lecz o wzmocnieniu skuteczności istniejących instytucji, o wykorzystaniu tkwiących w nich „rezerw”, o bardziej wzmożonym zaangażowaniu w pracę partyjną członków partii i innych instytucji, o większym znaczeniu posłów i samorządów.... na posiedzeniach sekcji istotą sporu było: ... o czym teraz mamy mówić w pierwszym rzędzie: o zwiększeniu skuteczności ustroju politycznego czy o zmianie struktur politycznych? Spór ten takim zamknięto porozumieniem, że pod względem treści w obu wypadkach myślimy tak samo o działaniu odpowiadającym znaczeniu i przeznaczeniu każdej instytucji ustroju społecznego i politycznego. (s.74-76) [...] Po kilka miesiącach twierdzenia „narady szegedyńskiej” stały się z politycznego punktu widzenia coraz bardziej istotne. Coraz wyraźniej zaczęto rozdzielać konserwatystów tworzących przeważającą część kierownictwa partyjnego, „postępowych konserwatystów” stanowiących drugą część i mniejszą część tworzoną przez rzeczywistych reformatorów ... Ci ostatni popierali politykę tej części rządu, która po wyborze Károlya Grosza na premiera stopniowo zbliżała się do koncepcji sił reformatorskich. [...] Według „narady na temat odpowiedzialności” z 4 lutego 1987 roku program pracy przyjęty 7 października 1986 roku i zawarta w nim decyzja dotycząca polityki bezpieczeństwa zmierza do modernizacji treści, i wyznaczyła jako cel „dalszą demokratyzację mechanizmu polityczno-społeczno-państwowego; silniejszą rzeczywistą harmonizację dziedzin z procesami reformy gospodarczej; wyraźniejsze oddzielenie działalności partyjnej, państwowej, społecznej, organizacyjnej, tj. reprezentującej interesy, i lepszy podział pracy; powołanie do życia skuteczniejszego ustroju rządowego tj. administracyjnego” ( cytata z notatki zatwierdzonej przez premiera Gyorgyego Lazara). Zasadniczo do 15 maja 1987 roku można by było zamknąć prace, mianowicie w ten sposób, że na podstawie programu załączonego do sprawozdania można by zakończyć pracę „modernizacyjną” do dońca roku 1989. Sprawozdanie datowane 6 marca 1987 roku natomiast nie oceniło prac dotąd zakończonych, takich na których można oprzeć natychmiastowe decyzje, co więcej oceniło jako potrzebne wypracowanie pewnej „nadwyżki” tematów . Nasunęły się trzy takie kwestie: - problem stosunków ustrojowych między parlamentem i radą ministrów; ponieważ rząd „dostaje się do podwójnego ograniczenia w części z powodu zwiększonej funkcji parlamentu” (choć oczywiście nie przeszliśmy do tzw. rządu parlamentarnego); - treść prawna „formy zrzeszania się” organów społecznych i reprezentujących interesy, kontrola ich praworządności i przygotowanie odpowiedniego ustawodawstwa, - problem nadzoru państwowego względnie ministerialnego wynikający z samodzielności organizacji gospodarczych. (s.84) ... zmiany w społeczeństwie „obywatelskim”. To oznaczało spotkanie w czerwcu 1985 roku w Monor, kiedy opozycja wystąpiła mniej więcej zjednoczona. W jakim stopniu charakter „społeczeństwa obywatelskiego” określił to spotkanie mogliśmy najbardziej odczuć z zeznania młodego Ferenca Donatha (syn pastora Ferenca Donata, polityka skazanego kiedyś na procesie Imre Nagy). „W Monor właściwie mówiąc w każdym referacie obecne były dwa ogólne pytania. Jedno - czy można w ogóle zreformować ustrój. Czy można stopniowymi zmianami dokonać wielkiej modernizacji społeczeństwa, zmniejszenia roli kierowniczej państwa w sferze gospodarki i polityki. W referatach zawierało się też inne pytanie: jaki będzie nasz stosunek do władzy i sprawowania rządów, i w ogóle do działania politycznego. Na podstawie odpowiedzi udzielonych na te podstawowe pytania np. do jednego obozu trafił Istvan Csurka z Gyorgy Konradem [obaj TW]. Istvan Csurka oświadczył, że politykę należy odstąpić przedstawicielom władzy. Gyorgy Konrád chociaż nie tak kategorycznie ale też uchylił się od działalności o pierwotnie politycznym charakterze. Csurka ogłosił stworzony przez siebie program: trzeba wyjść spomiędzy współrzędnych polityka-władza (Donath junior, Marcusi Fronttol Monorig, Budapest 1992, s.29). ... [w Monor mówiono] W końcu: administracja nie może kierować gospodarką. Dokładniej: gospodarowanie nie może być zastępowane narzędziami administracji. (s. 86) 30 stycznia 1988 spotkanie MDF w kinie Jurta - patrz oświadczenie Według mojej wiedzy od jesieni 1987 roku coraz to na nowo pojawiało się wezwanie do konferencji partyjnej MSZMP, później powtórnie odroczonej (która w sama w sobie oznaczałaby kompromis między kierownictwem skrzydła kadarowskiego a „siłami reformatorskimi” - nawiasem całkiem nie jednorodnymi - tymczasowo grupującymi się wokół K. Grosza. [partia zwlekała ze zmianami] W końcu organ KC otrzymał zadanie wypracowania projektów decyzji konferencji partyjnej, które uprzednio były rozpowszechniane w pewnym kręgu celem zabrania głosu. Jako z-ca sekretarza generalnego WAN otrzymał projekt (Tezy), który ze swą opinią i „Koncepcją” odesłał do wydziału partii i organizacji masowych. 8 lutego 1988 r. Kulcsar wysłał swoją „Koncepcję zadań partii, rządu, parlamentu i sądów oraz ich stosunków” premierowi Karolyowi Groszowi i Gyorgy Fejtiemu, który był kompetentnym sekretarzem KC d/s organów państwowych (administratiwnyje organy), po tym jak wysłanie do wydziału partii i organizacji masowych nic nie dało (s. 88). Tak jak wypowiedź Csaby Gombara w Lakitelek oznaczała poszukiwanie rozwiązania w formie platform partyjnych mogących rozwijać się wewnątrz partii. Wierzę, że była to taktyka o charakterze „samoograniczenia”; chyba nie może to podlegać dyskusji, co jasno wynika z logiki dokumentów opublikowanych lub cytowanych. Z jednej strony; chcieli [reformkomuniści] określić w ramach prawnych stosunek między partią i państwem. Tak chcieli usunąć niekontrolowalność partii, jednocześnie włączyć inne siły polityczne - jeśli [nawet] w danym wypadku tylko pośrednio - do tego nadzoru i zaznaczyć, że są także organizacje polityczne już faktycznie czynne i zarządzane przez wybrane kierownictwo. Z drugiej strony, pojawiły się takie nowe zasady, stosunki ustrojowe i instytucje (myślimy tylko o podziale władzy, oznaczają gwarancji niezależności sądownictwa, o Trybunale Konstytucyjnym itp.), które z góry zakładały w stosunkach między jednostką i państwem lub jak kto woli między jednostką i rządem, ograniczenie tego ostatniego. .... .. Miklos Vásárhelyi, który napisał w artykule pod tytułem „Duch Monoru”, że wiosną 1988 roku „reformkomuniści, którzy zdobyli zasługi historyczne,” jeszcze „nadal też wierzyli, że kryzys może być rozwiązany wewnątrz ustroju”. (W rzeczywistości „reformkomuniści” nie stanowili jednolitej większości ... W praktyce począwszy już od jesieni 1988 roku było to widoczne w walce o przekształcenie toczonej „wewnątrz”, tj. wewnątrz wewnątrz rządu i partii). ... [wypada zgodzić się z Vásárhelyiem, że] „Musimy uznać z powodu historycznej wierności, że sama opozycja nie przygotowała się do tak nagłej i radykalnej zmiany. Możliwość zmiany nadarzyła się dzięki powstałej sytuacji krajowej i międzynarodowej i nie była skutkiem twardych konfliktów i walk politycznych mających określony cel”. Ale wróćmy do okresy wiosny 1988 roku. Tę epokę charakteryzowało powszechne oczekiwanie, w czasie którego w organach rządowych - ponadto już wyznaczonych - pracowano nie tylko nad koncepcjami ale nad konkretnymi propozycjami ustaw. Wśród nich szczególnie ważna była ustawa mówiąca o spółkach gospodarczych i prawie do zrzeszania się. (s.94) W marcu 1988 roku Gyorgy Fejti rzeczywiście wezwał [Kulcsara] i poprosił, żebyśmy porozmawiali o „Moich Koncepcjach” [chodzi o w/w tekst Kulcsara] Dobrych trzy godziny rozmawialiśmy. Okazał się zaskakująco otwarty i na koniec zapytał, czy wziąłbym udział w realizacji moich koncepcji (s.95) Kulcsar był gościem na konferencji partyjnej w maju 1988 roku. Według moich notatek 3 czerwca 1988 roku o godzinie 8 rano poprosił mnie do siebie, do gabinetu premiera Karoly Grosz. [...] [chwalił się poparciem Gorbaczowa i nadawał na Kadara] Następnie mówił o byłych członkach Politbiura: Gyorgy Lazarze, Karolyu Nmecie, Miklosu Ovarim, np. Sandor Gaspar i Ferenc Havasi nie rozumieli historii, nie uznawali swojej odpowiedzialności itp. (s. 97). ... Na zakończenie mówiliśmy o szansach Gorbaczowa. Z góry oceniał [je] dobrze, mówiąc, że teraz młodzi marszałkowie popierają [go], ponieważ sukces rozwoju wojskowo-technicznego zależy od skuteczności politycznej. Musimy wykorzystać tę możliwość. Żegnamy się tym, że 29 czerwca [1988] skieruję do parlamentu projekt ordynacji. [...] Pewną rozmową zamykam okres sprzed 29 czerwca 1988 roku, plan tych wydarzeń, które zapowiedziały cechy nowego zachowania powstającego w kierownictwie partii i w rządzie. Rozmowa odbyła się 9 czerwca [1988], w gabinecie Gyorgy Fejtiego ówczesnego sekretarza KC. - Ustawodawstwo o dużym znaczeniu, nad którym już częściowo pracują (ustawa o stowarzyszeniach [spółkach], ustawa mówiąca o prawie do zrzeszania się i zgromadzeń - ciekawe, że te ostatnie dwie widział jako mało ryzykowne) i przygotowanie nowej konstytucji, w związku z którą poprosił mnie, żebyśmy z góry tak [jej] nie nazywali. (s.98) Rząd K. Grosza rozpoczął urzędowanie 25 czerwca 1987 r., po 12 latach rządów Gyorgy Lazara, Kulcsar rozpoczął pracę 1 lipca 1988 roku, w pierwszym posiedzeniu rządu jako jego członek wziął udział 13 lipca 1988 r. ... Na tym posiedzeniu Imre Pozsgay otrzymał, jako minister d/s państwowych (jego obowiązki ministerialne i zakres działalności nie były określone ustawowo), nadzór nad RTV i troszczył się odtąd o stosunki między rządem i mediami. Już w pierwszym okresie stało się dla mnie jasne, że polityczne znaczenie rządu znacząco wzrosło w porównaniu do wcześniejszych [rządów]. Aczkolwiek formalnie Politbiuro, względnie Komitet Centralny MSzMP kierowały i to kierownictwo odwróciło się. W pierwszym rzędzie powodem było to, że K. Grosz był w jednej osobie premierem i I sekretarzem KC i w sposób widoczny traktował stanowisko premiera jako ważniejsze. (s. 114) 10 listopada 1988 roku na posiedzeniu Rady Ministrów przekazano parlamentowi projekt ustawy umożliwiającej ustrój wielopartyjny i o prawie do zrzeszania się, mimo tego że jej treści Komitet Centralny przeciwstawił się w sposób wyraźny swoim wcześniejszą decyzją. ... W późniejszej rozmowie z Kulcsarem Grosz stwierdził, iż „z chęcią pozostałby przewodniczącym Rady Ministrów ale inne rozwiązanie nie nadarzyło się” (s.115). Rząd Grosza, czyli sam K. Grosz przez to, że nie uważał urzędu I. sekretarza za pierwotny, ostatecznie uruchomił blednięcie „kierowniczej roli” partii, zmniejszenie zawartości [jej roli], w końcu całkowitą jej erozję. Jednak nie przeszkadzał temu ustawodawstwu, które prowadziło do dającego się z góry przewidzieć wyeliminowania owej „roli kierowniczej” i które doprowadziło MSZMP do sytuacji konkurencji z innymi partiami politycznymi, chociaż mogło łączyć się z iluzjami żywionymi na temat siły i możliwości partii [komunistycznej] i mogło być także przymusowym rezultatem rywalizacji i sporów wewnętrznych o władzę, jednak [mogło być ] znakiem tego, że liczył się z szansami wynikającymi z sytuacji historycznej. Zresztą w końcu zimy 1988 roku już wspominał tę sytuację konkurencji i na posiedzeniu Politbiura odbytym 7 lutego [1988] wyraźnie także podjął ją. Z tym, że stwierdził [wówczas] w dyskusji nad zasadami nowej Konstytucji: “partia nie stara się o gwarantowaną prawnie uprzywilejowaną pozycję”, chcąc lub nie chcąc M. Nemeth kierował sytuacją stworzoną dla Rady Ministrów, w której rząd stając się nieustannie bardziej niezależny od słabnącej „panującej” partii, mógł działać samodzielnie. Utworzony 24 listopada 1988 roku pierwszy rząd Miklosa Nemetha, w porównaniu z gabinetem K. Grosza, tylko tym się różnił, iż Rezso Nyers był także członkiem rządu, sądzę, że dla przeciwwagi dla „młodości” i „braku doświadczenia” nowego premiera. (s.116) Chyba nie można uważać za „brak koncepcji” już przed majową naradą partyjną 1987 roku rozpoczętą pracę grupy wybitnych prawników, która - z udziałem specjalistów z dziedziny ekonomii - stworzyła, w pewnym sensie wbrew „szczeblowi administracyjnemu”, ustawę mówiąca o stowarzyszeniach gospodarczych [spółkach]. Ustawę tę wniosłem na październikowe posiedzenie parlamentu w 1988 roku. Ustawa prawnie ugruntowała na Węgrzech gospodarkę rynkową ustroju kapitalistycznego. We wstępie i w zakończeniu dyskusji nad ustawą wskazałem na te, że jest to początek, po którym nastąpi całkowite przekształcenie naszego prawa gospodarczego. ... Według Tardosa i in. (1990, s. 24, 37): „Ustawa mówiąca o stowarzyszeniach gospodarczych (1988), w mniejszej mierze ustawa o przekształceniach (Atalakulasi torveny 1989), umożliwiła rozwój przedsięwzięć (przedsiębiorczości) nowego typu”. ... Ustawą mówiącą o stowarzyszeniach gospodarczych następnie przyjęli na posiedzeniu grudniowym [1988 parlamentu] nie tylko otworzyli bramy przed zagranicznymi inwestycjami i własną przedsiębiorczością lecz - na ile wolno, na ile także z szeregu nadużyciami - w rzeczywistości zwolniła przestrzeń na realne procesy. [...] (s.118) Według Csaby Kisa (1992a, s. 2): „ pokazują, że ze względu zarówno na politykę ekonomiczą jak i na transformację gospodarczą „rokiem zwrotnym” był nie 1990 ale rok 1988”. (s.119) W okresie pierwszego rządu Nemetha poza rządem rozpoczęły się dwa bardzo ważne procesy. 1. Przede wszystkim, panująca partia dzierżąca władzę centralną w rzeczywistości sama stale coraz bardziej dzieliła się i w najwyższym kierownictwie powstawały nowe, mniejsze lub większe wewnętrzne centra władzy. Kontury owych „centrów władzy” już na majowych konferencjach partyjnych 1988 roku wyłaniały się, na prawdę natomiast można było zobaczyć, że pod koniec roku oddzieliły się. Później wyłoniło się „małe centrum” (wokół Janosa Berecza lub Matyasa Szurosa), nie bacząc, że z tego punktu widzenia, dwoma najważniejszymi osobami byli K. Grosz i I. Pozsgay. (s. 120) Dla Kulcsara najważniejszy był K. Grosz [a więc reprezentuje on jego punkt widzenia, później przechodzi do klanu Nemetha]. Pozsgaya wcześniej dobrze znał, o jego późniejszej działalności partyjnej mało wiedział, spotykali się w sprawach konstytucji. Wewnętrzna niepewność w partii panującej, proces rozkładu kierownictwa partyjnego i jego poszukiwanie drogi w kierunku transformacji było więc podstawowym „warunkiem środowiskowym” działalności pierwszego rządu Nemetha. Kierownictwo MSzMP, choć widziało, że zmiany politycznej nie można uniknąć, planowało wolniejszy proces przejścia, poprzez koalicyjny podział władzy. Na początku pojawił się wzór polski, a więc koncepcja wyborów opartych na określonym wcześniejszym porozumieniu. Wskazuje na to rozmowa, na którą G. Fejti wezwał na 2 stycznia 1989 roku, w istocie już dla wypracowania możliwych sposobów przejścia (transformacji). W rozmowie wzięliśmy udział: Geza Kilenyi, Zoltan Gal, również Matyas Budzsaklia - myślący współpracownik aparatu Komitetu Centralnego przychylny i otwarty na nowe koncepcje, i ja sam. Przedyskutowaliśmy moje krótki pismo („Notatka o rozwoju politycznym na Węgrzech”) i szkic G. Kilenyiego („Koncepcja [służąca] dalszemu rozwojowi ustroju wyborczego”). Najważniejszą treścią mojego pisma było to, że MSzMP jest zdolna do zarządzania (manipulowania) sytuacją polityczną tylko w procesie pomyślnego rozwoju gospodarczo politycznego; „przywrócenie porządku” opierające się na siłach „konserwatywnych” i/lub zbrojnych prowadziłoby do katastrofy polityki wewnętrznej i zagranicznej, załamania gospodarczego i nie mogłoby być trwałe. MSzMP nie może „wyrzec się władzy”; jeśli zrobiłaby to, konsekwencją byłoby prawdopodobnie przywrócenie porządku. Droga rozwoju prowadzi tylko przez utworzenie ustroju politycznego zarysowanego w koncepcji Konstytucji i „wypełnienie treścią władzy”. Jeśli zrobić to z powodzeniem, wówczas: - „kraj dostałby się do sytuacji stabilniejszej od obecnej i wpłynęłoby to na międzynarodowe stosunki gospodarcze; - w spokojniejszej atmosferze politycznej mogłaby przyjść kolei na zarządzenia gospodarcze, zmniejszyłyby się, później ustałyby w poszczególnych warstwach społeczeństwa wątpliwości względem MSzMP; - zmniejszyłaby się odpowiedzialność MSzMP także za rozwój, jeśli formalnie podzieliłaby się nią także z innymi siłami politycznymi; - powstałaby taka polityczna sytuacja konkurencji, która wyselekcjonowałaby a nie deselekcjonowałaby członków partii, kadry, z tym stałaby się politycznie silniejsza; - MSZMP mogłaby stać się czynnikiem ugruntowującym stworzenie nowego ogólnego porozumienia narodowego.” [to był cytat z dyskutowanego wówczas pisma Kulcsara] Długoterminowy rozwój wznosiłby się na trzech elementach politycznych: na nowej Konstytucji, wokół której można upleść ogólne porozumienie; na koalicji, która opierałaby się na Narodowej Radzie Ogólnego Porozumienia (Zgody), która ma zostać stworzona i której kilku członków dostałoby także miejsce w rządzie; i na powszechnych wyborach. W interesie jego powodzenia trzeba jeszcze rozwiązać dwa podstawowe problemy. Pierwszy: przezwyciężenie roku 1956, porzucenie kwalifikacji „kontrrewolucyjnej” i nadanie jakości historycznej wyjaśnieniu całego procesu. Drugi: prawne uznanie ustroju wielopartyjnego (tak jak rząd zrobił już z aprobatą ustawy mówiącej o prawie do zrzeszania się i skierowanej do parlamentu), następnie tworzenie faktycznych ram, w których mogłyby działać jako partie różne siły polityczne. Następnie Narodowa Rada Ogólnego Porozumienia (Zgody) włączyłaby się w przygotowanie nowej Konstytucji i wypracowałaby ustawę dotyczącą do wyborów parlamentarnych roku 1990 o charakterze „tymczasowym”, w końcu na jej podstawie wybrane Zgromadzenie Narodowe zakończyłoby transformację, rozpisałoby nowe wybory. [Uwaga: 10 listopada 1988 roku K. Kulcsar oświadczył: „W tej chwili nie można zakładać partii politycznej, ponieważ jeszcze musi dojść do tego okresu, kiedy zezwolenie [na] partię może następować bez niebezpieczeństwa politycznej destabilizacji”] Widziałem porządek działań jako celowy według poniższych punktów: - parlament (Zgromadzenie Narodowe), umawiając się z opozycyjnymi politykami, wyznaczyłby członków ustawowo utworzonej Narodowej Rady Ogólnego Porozumienia (Zgody); - w rządzie modyfikacje o charakterze koalicyjnym; - wypracowanie niezbędnej ordynacji wyborczej (niezbędnego prawa wyborczego); - ustanowienie Trybunału Konstytucyjnego, wybranie przewodniczącego i czterech członków; - wybór prezydenta republiki (przez mieszkańców); - powszechne wybory; - wybory lokalne [tj. samorządowe]. Na tej rozmowie (którą G. Fejti zwołał za wiedzą i zezwoleniem Grosza) wyraźnie zgodziliśmy się, że nie trzeba zmieniać politycznego systemu instytucji, jak dotąd „urzędowo” słyszano ale jak już o wiele wcześniej także podkreślałem, ustrój polityczny. Stało się jasne, że MSzMP nie dąży w okresie przejścia ani do rządzenia w pojedynkę, ani nie chce zastosować siły dla „wzmocnienia władzy”. Natomiast kwestia było z kim, z jakimi siłami powinno się szukać [w przyszłości] koalicji. Wytworzyła się powszechna opinia, na przykład, że nie trzeba wciągać do tego związków zawodowych, ale tradycyjne partie, które mają zostać zorganizowane od nowa, jeśli są do tego gotowe, tak. Nie widzieliśmy jasno, jakie siły stoją za ewentualnymi partnerami koalicyjnymi i w jakim stopniu ulegająca destabilizacji panująca partia jest „atrakcyjna” dla potencjalnych partnerów koalicyjnych. Natomiast okazało się oczywiste, że trzeba zapewnić równa sytuację konkurencji (rywalizacji) dla tych [sił], które nie życzą sobie zostać członkami koalicji. Wytworzyła się zgoda także w tym, że dla każdej siły politycznej ważne jest „uregulowanie kolejności”. Natomiast dynamika sytuacji była niemożliwa do wyliczenia, społeczeństwo nieufne i podejrzliwe, a więc już należy zaczynać rokowania polityczne, podkreślając tymczasowy charakter porozumienia, które ma być (powinno być) wytworzone. W końcu umówiliśmy się, że G. Fejti rozpocznie w partii polityczną pracę u podstaw (ugruntowującą), która - jak podkreślił - nie jest jeszcze przygotowana do zmian i w drugiej połowie lutego [1989] przygotuje plan nadający się do wniesienia na Politbiuro. Dwa ministerstwa (sprawiedliwości i i spraw wewnętrznych) zaś dalej będą pracowały nad potrzebnymi regulacjami prawnymi. G. Fejti ujął także piśmie datowanym 19 stycznia 1989 r. swoje myśli „o reformie ustroju politycznego, o podziale sprawowania władzy”. Posługiwał się w nim wyrażeniem „pluralizm socjalistyczny, ale już wyszedł z tego, że rozwiązania połowiczne nie prowadzą do rezultatu. Potrzebne jest utworzenie „ustroju politycznego” odpowiedniego do gospodarki działającej „na podstawie własności mieszanej, konkurencji, selekcji i wydajności” zamiast „monopolistycznego ustroju politycznego biorącego pod uwagę koncentryczną treść” wiążącą się z wcześniejszą polityką gospodarczą, z kierowaniem gospodarką. Używał wyrażenia „ustrój instytucjonalny” zamiast ustrój polityczny i obudził we mnie podejrzenie, że „myśli” są sprzecznościami. W rzeczywistości: z jednej strony napisał, że trzeba uznać „pluralizm partyjny i obecność partii - ponieważ chcą udziału w sprawowaniu władzy wynikającego z ich podstawowego przeznaczenia - zgodnie z potrzebą doprowadza do pluralizmu sprawowania władzy. Dla przeszkadzania temu - kontynuuje - „nie ma możliwości w ramach państwa prawa”; przemocy nie można stosować, ale nie jest odpowiedzią ... dryfowanie z wydarzeniami”. ... „Tak trzeba przyjąć podział sprawowania władzy, jednak stopniowo i w ramach dających się wyliczyć. Natomiast ani MSzMP, ani społeczeństwo nie są do tego przygotowane, a więc trzeba samą partie także „uwarunkować”. Charakter nowych formacji politycznych i ich charakter dziś jeszcze po większej części nie jest ukształtowany. Na raz i jednocześnie obecny jest proces klarowania się oraz pozbawiona hamulców i agresywna demagogia, tj. bojowy anty komunizm. ... Najpierw przeżywają okres dyferencjacji. Nowe organizacje społeczne „do przesady” czuwają nad swoją suwerennością, poszukują swego charakteru. Na dłuższą perspektywę trudno z góry ocenić jakie formy ruchu politycznego mogą liczyć na trwałą pomoc. W interesie MSZMP jest by w oparciu o niedawno przyjętą ustawę o zrzeszaniu się (później ustawa o partiach) zmusić do zajęcia jasnego stanowiska i odsłonięcia prawdziwego oblicza pojawiające się różne siły, związki tworzone ad hoc dla [przeprowadzenia] akcji, jednak trzeba wybrać więcej lub mniej trwałe formy współpracy.” G. Fejti zaproponował w tym elaboracie jako podstawowe zasady nowego uporządkowania „socjalizm demokratyczny”, państwo prawa oparte na ustroju wielopartyjnym, podziale sfer władzy, zagwarantowaniu praw człowieka i obywatela, zmniejszając rolę zbytnio ociężałej centralnej administracji państwowej i gwarantując szeroką skalę decentralizację, samorząd i samozarządzanie [onigazgatas - samorząd w przedsiębiorstwach?] „Musimy przekroczyć Rubikon” - pisał, tak abyśmy mogli stworzyć własny węgierski model służący zdynamizowaniu socjalistycznego urządzenia się a jednocześnie wzmacniający stabilizację.”... Pod koniec stycznia 1989 r. wewnątrz kierownictwa partyjnego wytyczne te okazały się z grubsza do przyjęcia. W istocie, chociaż z pewnym odchyleniem, były one podobne do podstawowych zasad modelu polskiego. Komentując jego pismo w moim liście datowanym 24 stycznia 1989 r. napisanym do G. Fejti zasadniczo podniosłem cztery problemy: - trzeba wypracować nie tylko zasady budowy ustroju politycznego ale te polityczne zasady, które oznaczają podstawy instytucjonalnego współdziałania; z jakim MSzMP oczywiście nie może „dyktować” alternatywnym siłom politycznym, ale musi zawrzeć kompromisy; - ”milcząca większość” jest coraz bardziej niecierpliwa, natomiast nie ma żadnego rodzaju koncepcji lub strategii dla rozwiązania problemu; - trzeba w sposób nieugięty przedstawić zasady regulujące nową Konstytucję, ponieważ teraz już wielu popiera państwo prawa, nową Konstytucję, obawiając się ich mocy; - trzeba wypracować zasady demontowania autorytarnego ustroju politycznego i opublikować je. (s. 121-123) [14 stycznia 1989 Magyar Nemzet opublikował manifest zatytułowany: „Propozycja Nowego Frontu Marcowego polityki przejścia (transformacji)” - „od ustroju jednopartyjnego do demokracji przedstawicielskiej”] Zawarta w nich koncepcja wymagała utworzenia Krajowego Komitetu Narodowego - prawdopodobnie z pewną nostalgią za instytucjami lat 1944-1945. Redaktorzy manifestu zaproponowali zadania Krajowego Komitetu Narodowego w następujących alternatywach: przygotowanie projektu konstytucji lub wypracowanie nowej ordynacji wyborczej dotyczącej utworzenia drugiej izby parlamentu i wyborów do niej ... W ostatnim wypadku po przyjęciu ordynacji wyborczej parlament rozwiązałby się, a nowowybranemu pozostałoby nadanie konstytucji mocy obowiązującej. Niestety ani jedna siła polityczna nie uważała za nadające się do przyjęcia propozycje Nowego frontu Marcowego. 18 stycznia 1989 tymczasowe kierownictwo MDF ... postawiło pod znakiem zapytania „manifest” i nie uważał za prawidłowe rozwiązanie dalsze polityczne grupowanie się wyłącznie z MSzMP. ... [31 stycznia 1989 narada w ministerstwie sprawiedliwości z przedstawicielami opozycji o zasadach konstytucji. W toku dyskusji okazało się, że Front się spóźnił ze swymi propozycjami, miał grac rolę koordynującą i uzgadniającą. M. Balint z SzDSz oczekiwał już rozpoczęcia negocjacji.] ... 7 lutego 1989 r. dyskusja toczona w Politbiurze o podstawowych zasadach nowej konstytucji ... dała nam, osobom przygotowującym Konstytucję [w min. sprawiedliwości] wolną drogę .... [K. Kulcsar współpracował cały czas z G. Fejtiemu, bo mu podlegał - administratyvnyje organy] W Politbiurze myśl porozumienia z powstającymi partiami politycznymi - które według mojej wiedzy daleko nie były kompletne - pojawiła się 19 kwietnia w związku z przesunięciem do przodu ewentualnych wyborów [obie strony nie były przygotowane]. G. Fejti poprosił w trakcie naszej rozmowy 13 kwietnia, abym na następnym posiedzeniu Politbiura poparł jego propozycję przesunięcia do przodu wyborów. ... . Miklos Nemeth, Rezso Nyers, Istvan Horvath i wielu innych podzieliło pogląd, że przygotowanie do wyborów może „wstrząsnąć” MSzMP, tj. dobrze byłoby przeprowadzić wybory jeszcze przed 23 października [1989 r.]. (s.124] ... Posiedzenie Politbiura odbyte 26 maja 1989 r. w pierwszym rzędzie wciąż dyskutowało o problemie przesunięcia do przodu wyborów... W każdym wypadku przed 27 czerwca [1989 r.] trzeba rozpowszechnić ustawy (o partiach, ordynację wyborczą, ustawę o prezydencie republiki i Trybunale Konstytucyjnym). Dlatego do 20 czerwca trzeba zamknąć negocjacje z partiami (które w rzeczywistości jeszcze się nie zaczęły). (s.125) [...] ... Najważniejszym faktem już wcześniej wspomnianym był ten, że wiosną 1989 roku sytuacja już „uprościła się”. W kierownictwie partyjnym powstały oddalające się od siebie centra władzy. Jedno w sposób widoczny grupowało się wokół K. Grosza, formalnie kierował on jeszcze posiedzeniami Politbiura, natomiast przeciw niemu coraz silniejsze centrum tworzyło się wokół Pozsgaya. Nie było przypadkiem, że - jak wspomniałem wcześniej - o wiele wcześniej, w momencie wyboru M. Nemetha na premiera, minister stanu Pozsgay w parlamencie wygłosił mowę zmierzającą do stworzenia nowego ustroju politycznego. Zabierając głos na posiedzeniach rady ministrów Pozsgay zawsze popierał śmielej nasze propozycje konstytucyjne. ... był w kontakcie z pojedynczymi opozycyjnymi politykami i oczywiście z tymi politologami, którzy przeciwstawiali się „”oficjalnej” linii partii, z którymi my też razem pracowaliśmy w toku pracy nad konstytucją. (s.126) [28 stycznia wystąpienie Pozsgaya z nową oceną 1956 r.] [Kulcsar rozmawiał o Pozsgayu z Fejtim na początku 1989 r.] Z rozmowy było jasne, że wyobrażenia dotyczące przejścia [transformacji], po ewentualnym kompromisie Grosz - Pozsgay, były już nie do przyjęcia. (s.127) [od tego momentu mówi się o możliwości podziału partii] M. Nemeth, którego odwiedziłem, wspomniał przeze mnie I. Pozsgayowi, że wzmocnił możliwą rolę rządu. ... K. Grosz mówił cos o możliwości podziału partii. Myślał on, że jeśli jedność partii nie będzie możliwa do utrzymania i jeśli zmuszą Pożsgaya do ustąpienia, każdy członek Politbiura i Sekretariatu będący w rządzie poda się do dymisji ze swego urzędu partyjnego z tytułu oddzielenia państwa i partii. Zresztą chciał już z kilku ministrami rozstać się. (s.127) Obaj [Pozsgay i Grosz] natomiast obiecali, że na następnym posiedzeniu Politbiura (7 lutego 1989 r. ) poprą koncepcje nowej Konstytucji oraz moją propozycję związaną ze zniesieniem bezprawnych wyroków. W końcu bez większych trudności dostałem „zieloną drogę [światło]” w dwu punktach porządku dziennego. Wróćmy jednak do tworzenia się centrum władzy wokół Pozsgaya. Grosz i Pozsgay na nadzwyczajnym posiedzeniu Politbiura 31 stycznia 1989, a później na zwykłym 10 lutego 1989 r. spierali się o możliwości „zarządzania sytuacją” (też traktowania/manipulowania sytuacją). Wówczas Pozsgay wskazał m.in. na to, że „w podkomisji historycznej” nie było żadnego sporu wokół oceny roku 1956. Po „kompromisie” do którego doszło na posiedzeniu, 18 lutego u Pozsgaya odbyło się ważne spotkanie. Nazwałem je: konferencja w sprawie przejścia. Obecni byli znani politolodzy, ekonomiści, prawnicy i socjolodzy: Attila Ágh, Ferenc Gaysó, Csaba Gombár, László Kéri, László Lengyel, Béla Pokol, István Schlett, Pál Dányi z (Pécsu), Jenő Kovács, Csaba Tabajdi, z rządu tylko dwoje István Horváth i ja (Kulcsár). Pozsgay zaprosił także M. Németha i György Fejtiego, którzy przy pierwszej okazji przybyliby ale przesunęli spotkanie i nowszy termin już im nie odpowiadał. Pozsgay zaproponował główne tematy dyskusji: - przejście do ustroju wielopartyjnego; teoretycznie, w ustawodawstwie, w praktyce; - znaczenie partii (l.m.), ich udział w majątku publicznym; - szanse koalicji. ... Każdy akceptował rzeczywisty ustrój wielopartyjny razem z konsekwencjami prowadzącymi do zmiany ustroju (dalej z jednym, dwoma wyjątkami, którzy wspominali wyrażenie demokratyczny socjalizm). Pierwsze, najbardziej aktualne pytanie to pozostanie, jedność lub podział na dwie [partie] MSzMP. ... Najwięcej uważało za słuszny podział partii lub co najmniej wyzwolenie lewego skrzydła, ponieważ już nieomal od wewnątrz stałoby się możliwe „popychanie” reformy. Kilkoro wszystko kwalifikowało jako już spóźnione po ostatnim posiedzeniu KC. Inni, którzy argumentowali za samodzielną partią reformatorską, podkreślali, że trzeba wystąpić z „wewnętrznej koalicji” MSzMP, która przeszkadzała ich ruchom, uważali za wątpliwe, żeby do wyborów powidło się dojść do socjaldemokratycznego oblicza, to może powieść się osiągnąć pod kierownictwem albo I. Pozsgaya, albo R. Nyersa drogą wiodącą w kierunku Bad-Godesberg. W związku z tym zrodziła się myśl, że MSzMP może uwikłać się w wewnętrzne i zewnętrzne konflikty o niepewnym zakończeniu i tym ewentualnie mogłaby pociągnąć za sobą rząd, dlatego byłoby uzasadnione całkowicie uniezależnić od partii rząd i administrację. Większość nie wykluczała możliwości wybuchu, a kilku widziała jako wyobrażalne z jednej strony dążenia do puczu skrajnie lewicowego skrzydła MSzMP, z drugiej strony powstanie niezadowolonych mas. Demokracja parlamentarna wydawała się pożądaną, ale według większości w społeczeństwie nie było potrzebnego podstawowego konsensusu do tego. Pojawiło się pytanie: Jeśli MSzMP nie potrafiłaby usunąć niebezpieczeństwa wybuchu, zwłaszcza jeśli sama eksploduje, wówczas czy „do połowy gotowe” partie byłyby zdolne do manipulowania [kezel] tak powstałą sytuacją. ... Uczestnicy na ogół przyjęli nieco zmieniony model wypracowany przez A. Schletta. Jego istota [polegała na] - należy koniecznie uniknąć wybuchu społecznego, - z przywódcami organizacji alternatywnych trzeba czym prędzej zgodzić się (porozumieć się), ponieważ ich przywódcy gotowi są do tego, natomiast na masy nie potrafią wpływać; - niemożliwe jest natychmiastowe wprowadzenie demokracji parlamentarnej, ponieważ węgierska kultura polityczna nie jest jeszcze zdolna do jej przyjęcia, a różne organizacje polityczne jeszcze nie utworzyły się w jednej formie [tzn. są na różnych etapach organizacyjnych]; - nasuwają się różne rozwiązania: np. uprzednia koalicja; demokratyczna konstytucja i kompromisowe porozumienie dla stopniowego wypełnienia tak wytworzonych ram; albo rzeczywista koalicja; niebezpieczeństwo tej ostatniej jest takie, że partyjne walki o pozycję zbytnio „spolityzują” społeczeństwo, gospodarkę, organa porządku, administrację, wymiar sprawiedliwości itp. i z tego wynikające logikę własnego działania osłabiłyby lub złamały; - najlepiej manifestowany pluralizm bez uprzedniego podziału (na Węgrzech nie przyjmowali przykładu polskiego) i ustrój prezydencki z prezydentem wybieranym przez naród (i zgłaszanym przez MSzMP) oraz z rządem zgody (porozumienia) i eksperckim; to z samorządem i z autonomicznymi reprezentacjami interesów razem zapewniłoby stabilizację potrzebną dla przejścia i dla wytworzenia kompromisów koniecznych dla późniejszego rozwoju; - do tego rozwiązania byłaby natomiast potrzebna jednoznaczna pozycja polityczna „partnerów”, ale nie ma jej w MSzMP, która sama w sobie jest już „wewnętrzną koalicją”, którą trzeba rozwiązać. Jeśli inaczej nie uda się, choćby na nowym kongresie partyjnym. Alternatywne organizacje nie są natomiast na rzeczywistym etapie tworzenia się, chwilowo „walczą o swoje życie” i należałoby umożliwić im „zdolność do udziału w rządach” (kormanykepesseg). (s.130) [...] [Pozsgay] zaproponował, żeby dyskusję kontynuować 18 marca w Kecskemet, potem przesunęli ją na 15 kwietnia 1989 (Kulcsar też zaproszony ale nie mógł przyjechać). Wyczuwal, że w Kecskemet powstanie partia lub ruch. Tak się stało. Z dyskusji i narady w Kecskemet wyszedł ruch reformatorów (platforma Pozsgaya). ... opozycja przeceniała siłę MSzMP ...(s.131) 2. Drugi najważniejszy czynnik działalności rządu Nemetha: nie zadeklarowana przez rząd coraz silniejsza niezależność od MSzMP. Pod tę niezależność wobec kierownictwa partyjnego fundament położył jeszcze Grosz. ... 12 stycznia 1989 rząd dyskutował nad zasadami Konstytucji ... Premier M. Nemeth przyjął ... „jako materiał konsultacyjny” dyrektywy, przez co rozwiązał konflikty wewnętrzne w rządzie i w ten sposób dał nam jednocześnie wolną rękę do posuwania się naprzód. To posiedzenie pokazało, że Rada Ministrów pod względem politycznym nie jest jednolita. Dlatego M. Nemeth zainicjował dyskusję gabinetu na posiedzeniu 19 stycznia 1989 rząd „nad sposobami pracy rządu”. Najważniejsze punkty dyskusji, zajmowane stanowiska wiązały się ściśle z dalszym procesem tworzenia prawa i konstytucji. Na tym posiedzeniu - na poziomie rządowym - już nasunęła się możliwość politykowania niezależnego od MSzMP. Stanowisko to opierało się w istocie na tym, że kierownictwo jednopartyjnego systemu stało się niezdolne do działania, teraz nowe partie tworzą się, więc rząd musi zapewnić stabilność kraju. W stosunku partii i rządu nie mogli wówczas dokonać zwrotu - miał w tym wówczas rację R. Nyers - ale odpowiedzialności podejmował się rząd, mimo tego że - cytując wyrażenie R. Nyersa - „musimy bronić przed Politbiurem ewentualnie przed Komitetem Centralnym stanowiska rządu”. (s.132) [Pozsgay powoływał się na Lenina] Powiedział: „Teraz możemy szybko iść do przodu ale w najważniejszych kwestiach należy dążyć do „koalicji” stworzyć stabilne społeczeństwo wszystko nie musi być zależne od rządu II. rząd M. Nemetha 10 maja 1989 powołano drugi rząd Nemetha. Nowi ministrowie: Gyula Horn - MSZ, Ferenc Glatz - m. kultury i oświaty, Laszlo Bekesi - minister finansów, Erno Kemenes - przew. Kimisji Panowania, Csaba Hutter - minister rolnictwa, , Ferenc Horvath - minister gospodarki. 10 maja 1989 M. Nemeth oświadczył „rząd już nie jest zwykłym wykonawcą decyzji politycznych MSZMP lecz kształtuje faktycznie decyzje polityczne”. (s.137) Mnie też zaproszono na posiedzenie, na którym rozprawiano „kwestie rządowe związane z politycznym ustrojem okresu przejściowego”, 19 maja, a więc kilka dni po utworzeniu nowego rządu. Najciekawszym dokumentem rozważań było pismo przygotowane jeszcze w kwietniu 1989 r. przez Ferenca Pataki (kierownik Instytutu Psychologii WAN, dziś oprócz tego wiceprzewodniczący WAN): „Fragmentaryczne rozważania o rządzie politycznym”, w którym jako główna rzecz wyróżniała się potrzeba samodzielnie działającego rządu politycznego. ... Według Laszlo Valkiego rząd powinien wziąć też udział w rokowaniach prowadzonych z EKA, ponieważ MSZMP jest do nich niezdatna, rząd natomiast. mimo wielu krytyk, jest organizacją „godną szacunku”. ... (s.140) [Ferenc Gazso] potwierdził, że rząd w praktyce działał samodzielnie. Ferenc Pataki proponował, żeby na ogłoszonych zasadach rząd, parlament i jakiś „komitet narodowy” (to może być EKA) siadły do rokowań. [eliminacja partii] ... Przygotowanie negocjacji - płynęło niezmiennie pod kierownictwem MSzMP, a w niej G. Fejtiego - z trudnością postępuje... Czułem, że musze zwrócić uwagę K. Grosza na niebezpieczeństwo zwłoki i napisałem do niego list datowany 23 maja 1989 (który wysłałem do G. Fejtiego, M. Nemetha, I. Pozsgaya i Matyasa Szurosa, który wówczas był przewodniczącym parlamentu). ... [cytat z listu] „Widzę, że w obecnej sytuacji staje się coraz bardziej problematyczna ta okoliczność, że zasady gry politycznego „pola walki” są nie wypracowane. [...] Pojawiła się możliwość, że rokowania te w parlamencie - [gdzie] gospodarzem jest M. Szuros, ewentualnie pod jego technicznym przewodnictwem - mogłyby rozpocząć się.... Za stołem zająłby miejsce zespół negocjujący MSzMP, członkowie rządu, przedstawiciele Frontu Ojczyźnianego i EKA. Negocjującą reprezentacją MSzMP kierowałby członek Politbiura, grupą rządową minister stanu (allamminister) kompetentny w sprawach polityki społecznej (resort MSW i Min. Sprawiedliwości dałby dwu innych członków grupy), Front Ludowy i EKA oczywiście same mianowałyby reprezentantów o poziomie równym pozostałym uczestnikom. Byłoby bardzo ważne, żeby rząd był obecny jako samodzielny, rozpraszając z jednej strony żywy jeszcze przesąd, że jest wyłącznie „organem wykonawczym” bez samodzielnego oblicza, a z drugiej uznając przez to takie życzenie coraz bardziej okazywane w społeczeństwie. Podczas negocjacji nikt nie mógłby dostać się do niekorzystnej sytuacji, ponieważ zgodnie z życzeniem EKA mógłby pojawić się częściowo w składzie [taggal?], negocjacje „prowadziłby” przewodniczący parlamentu, który nie byłby stroną negocjującą, tylko gospodarzem, w końcu decyzja mogłaby powstawać tylko na podstawie konsensusu”. ... Na list nie dostałem odpowiedzi. Niewątpliwe, że w kierownictwie MSzMP spory, które stały się ostre, dążenia władzy i razem z tym występująca niepewność zepchnęły w kąt moją propozycję, nie mówiąc już o tym, że - jak później dowiedziałem się z zacytowanego artykułu Andrasa Bozoki - wbrew propozycji Laszlo Lengyela opublikowanej w 8 numerze „Magyar Nemzet”, EKA odciął się od rokowań z rządem. (s.142) ... EKA z jakiegos powodu zajął stanowisko, że „z rządem nie można rokować”. 18 maja M. Nemeth jasno przed parlamentem zadeklarował, że w rękach rządu znajduje się rzeczywista władza polityczna (i późniejsze wydarzenia to potwierdziły). ... Dla przywódców EKA musiało stać się jasne, że rzeczywista władza nie jest w Komitecie Centralnym. Czteroosobowe prezydium - K. Grosz, M. Nemeth, R. Nyers i I. Pozsgay - trzech członków należało do przywódców rządu, z tego wynikało to co o wiele wcześniej było już praktyką, że inicjatywa polityczna z rządu, ewentualnie od członków gabinetu dochodziła do kierownictwa partyjnego, a nie na odwrót. Dlaczego nie chcieli rokować z rządem skoro MSZMP nie miała pełni władzy [bo rokowali z bezpieką ani z partia, ani z rządem]. Rokowania [z rządem] byłyby szybsze i bardziej fachowe nie myśleli, że rząd stał się w praktyce niezależny. (s.143) [...] ... EKA miał wewnętrzne trudności. EKA i MDF było gotowe do porozumienia ale nie byłoby celowe forsowanie przed wyborami zajęcia urzędu prezydenckiego, gdyż wtedy wycofaliby się z targu politycznego idącego za wyborami. (s.148) [Solyom: byli zaskoczeni, że oprócz ordynacji i ustawy o partiach MSzMP na stole rokowań położyła inne projekty. MDF - jeszcze w 1989 r składał się z: nacjonalistów, konserwatystów, chadeków, liberałów i socjalistów.] W takich okolicznościach lato 1989 r. było oczywiście okresem pełnym niebezpieczeństw. K. Grosz w wywiadzie opublikowanym w „Uj Magyarorszag” w numerze z 26 października zapytany: kiedy uznał Pan, że przygotowuje się nie zmiana modelu ale zmiana ustroju, czy myślał Pan, żeby temu przeszkodzić? Odpowiedział co następuje. „Oczywiście. Trzeba było widzieć, że partię rozmontowywano, rozkruszano, a jednocześnie opozycja nie pokazywała się zdecydowana. Wtedy okazało się, ale tylko w wąskim kręgu, że ewentualnie siłą administracyjną wymuszamy na społeczeństwie zmianę modelu. W końcu zdecydowałem tak, że ustrój polityczny, który przeciwko własnemu narodowi trzeba bronić przy pomocy siły zbrojnej, na dłuższą metę jest niezdolny do życia.” Dalsze pytanie: Czy siły zbrojne gotowe były do wykonania egzekucji? - „Ci, z którymi rozmawiałem, czekali na decyzję” - brzmiała odpowiedź. Oczywiście rząd odczuwał - z pewnych znaków - niebezpieczeństwo sytuacji. Wierność sił zbrojnych - dokładniej ich dowódców - zresztą jeszcze przed pogrzebem była tematem dyskusji na posiedzeniach gabinetu Nemetha. ... (.s.150) Mogliśmy [rząd] liczyć na dowództwo wojska (Kálmán Lőrincz, wówczas jeszcze generał dywizji, podczas nominacji na dowódcę wojska cytował słowa ministra obrony Ferenca Kárpátiego: „Kálmán, teraz od Pana zależy aby w kraju było pokojowe przejście”, było dla niego jasne, że może przyjmować polecenia tylko od premiera). W gestii Istvána Horvátha była straż graniczna i policja. Wbrew niemu uważałem za niebezpieczną powolność rokowań politycznych: było bowiem jasne - o wiele bardziej poza granicami kraju, niż w kraju - że zmiana ustroju idzie dalej niż chciał Gorbaczow, nie mówiąc już o innych naszych sąsiadach. Nie obawiałem się wprawdzie interwencji zbrojnej, na to już nie pozwalała sytuacja międzynarodowa ale nie można było wykluczyć ruchu z pomocą (poparciem) zagraniczną sił przeciwstawiających się przebudowie. ... W końcu zgodziliśmy się [Kulcsár, M. Neméth i Lászlo Sólyom], że ustawy, co do których jest całkowite lub bliskie porozumienie, skierujemy we wrześniu do parlamentu, podczas gdy pozostałe w październiku. ... Szybko stało się jasne, że delegacja negocjująca MSzMP jest w rękach I. Pozsgaya. Gdyby rząd stawiał pod znakiem zapytania taktykę przez niego wytworzoną, argumentował swoją dymisją, wystąpieniem z rządu (posiedzenie gabinetu z 17 sierpnia).... Chociaż na posiedzeniu rady ministrów 31 sierpnia 1989 I. Pozsgay referował postępy, dodał, że stanowisko MSzMP w rokowaniach załamuje się (również dlatego, ponieważ w sprawach majątku partyjnego i organizacji partyjnych coraz większy nacisk jest odczuwalny ze strony struktur MSzMP). KC i kierownictwo partii nie jest po prostu odpowiednie do rozwiązywania zadań. I. Horvath potwierdził to mówiąc: w biegu tworzenia wielopartyjnych struktur politycznych „kierownicza rola partii” jest nie do utrzymania. Dziś nie ma już bowiem wątpliwości, że rząd jest niezależny, przecież kierownictwo partyjne wciąż krytykuje, a jednak nie może sobie pozwolić (była to tez opinia M. Nemetha), żeby MSzMP teraz zawaliło się, ponieważ dla Moskwy byłoby to ostatnim bodźcem. Jakoś trzeba wstrząsnąć partią, zgodzić się co do terminu wyborów; rząd pod względem strukturalnym nadaje się by samemu kierował krajem. Na posiedzeniu gabinetu 4 września z raportu I. Pozsgaya już można było dostrzec, że różne „decyzje” Komitetu Centralnego psują pozycję delegacji negocjującej w imieniu MSzMP, rząd musi podjąć się wypracowania większej części propozycji. Można było wyczuć, iż zgoda już w większej części kształtuje się. (s.151-152) [...] Osobiście J. Antalla nie znałem ale wiedziałem, iż I. Pozsgay był z nim w stosunkach i że - choć pierwotnie nie należał do założycieli z Lakitelek - z powodu swoich zdolności stał się w istocie przywódca MDF. W oparciu o zbilansowany stosunek sił, nie było dla niego wątpliwości, że będzie on przyszłym premierem. Z synem, którego sam uczyłem, moja córka i zięć byli zawsze w dobrej przyjaźni (wszyscy byli adwokatami). Po tej nici starałem się szukać kontaktu. Umówiliśmy się na nieformalne wieczorne spotkanie, gdzie (9 września) mogliśmy rozmawiać. W jego toku okazało się, że zgadzamy się bardzo we wszystkim {sok mindenben]. Także w tym, że negocjacje polityczne trzeba szybko zakończyć, nie ustępować wolnej drogi przed żadną awanturnicza polityką. Praktycznie zauważalna jest radykalizacja wzrastająca po każdej stronie, co wątpliwe by zrobiło dobrze dla pokojowego przejścia, tak więc czym prędzej trzeba porozumieć się i dążyć do przeprowadzenia możliwie bliskich wyborów Umówiliśmy się, że struktura kierownicza sił zbrojnych pozostaje ale z cywilnym ministrem obrony (Ferenc Karpati szybko zdjął uniform); że przedłożymy (zgłosimy) ustawę partyjną z alternatywnymi (wówczas już mogłem zasygnalizować, że rząd nie zgadza się w sprawie z lokalnych organizacji partyjnych); żeby majątek partyjny po kongresie MSzMP trafił do rąk państwa i żeby rząd zarządzał nim; żeby Trybunał Konstytucyjny miał 15 członków, trzech w wyborach uzupełniających, żeby politycznie nie był jednostronny; żebyśmy rozpuścili milicje (gwardię) robotniczą, chociaż okazało się, że organizacyjna straż „broniąca terenu” tworzy się z nowymi członkami (uważałem to za tylko przejściowy kompromis, ponieważ wtedy jeszcze nie mogłem oświadczyć, że moją propozycją dla rządu jest rozpuszczenie milicji robotniczej całkowite i bez prawnego następstwa); w końcu oświadczyłem z nim, że pragnę „ucywilizować” organizacje wykonywania wyroków karnych. Uważałem J. Antalla za człowieka poinformowanego, kulturalnego i zdecydowanego, który wiedział, że w następnym okresie nie raz będzie miał sprawę z awanturniczymi „politykami” jakich wychowała opozycja. Myślał, że za kadencji następnego parlamentu dorośnie nowe pokolenie polityków, zostaną wybrani odpowiedni ludzie, a w tym czasie powiedzie mu się stworzyć partię pośrednią o charakterze ludowo-chrześcijanskim, skoro po wyborach będzie musiał wstąpić do koalicji z drobnymi posiadaczami i chadekami. Wyszliśmy z tego, że spróbuję wprowadzić w życie zasady, co do którym umówiliśmy się. Dwa dni później [a więc 11 września] rozmawiałem z M. Nemethem, poinformowałem moich ministerialnych współpracowników biorących udział w negocjacjach. Poinformowałem o punktach naszego stanowiska - nie wspominając rozmowy z J. Antallem - także innych. Żeby rozmowy te miały jakieś oddziaływanie na porozumienie, dziś nie potrafię jeszcze ocenić, jednak w żadnym wypadku nie chciałbym ich przeceniać. Natomiast potwierdził się mój pogląd, że EKA nie jest jednolity i że muszę w tym kręgu popierać J. Antalla. (s.154)

INTERMARIUM: