Wybory lokalne (2001) - Lewica zdobywa Rygę

Wyniki wyborów lokalnych na Łotwie (11 marca 2001) są kolejnym sygnałem świadczącym o tym, że państwa nadbałtyckie skręcają w lewo. W ubiegłym roku wybory parlamentarne na Litwie wygrała postkomunistyczna lewica, a poprzedziła je klęska konserwatystów na szczeblu lokalnym. Czy na Łotwie będzie podobnie? Prawo wyboru ponad czterech tysięcy radnych miało około 1,3 mln mieszkańców Łotwy, przy czym, inaczej niż w Estonii, prawa głosu w wyborach samorządowych nie mają rezydenci nie posiadający obywatelstwa łotewskiego. Frekwencja wyniosła 62 proc., i, co znaczące, najwyższa była w miastach, gdzie mieszka dużo Rosjan, i gdzie przewagę mają poglądy lewicowe (Daugavpils - 70 proc.). Tak, jak przewidywały sondaże, najlepszy rezultat zanotowali socjaldemokraci (LSDSP), którzy prowadzili ostrą populistyczną kampanię wyborczą. O sukcesie postkomunistycznych w dużej mierze etatystów zdecydowało powszechne niezadowolenie z prywatyzacji i liczne afery. Zaskakująco dobrze (w Rydze drugie miejsce!) wypadli radykałowie z PCTVL ("Za Prawa Człowieka w Zjednoczonej Łotwie") - koalicji Rosjan, komunistów Rubiksa i łotewskich rusofilów Jurkansa. Rozgromione w stolicy "partie władzy", czyli Celš (Łotewska Droga) i Tautas partija (Partia Ludowa), uratowały twarz dzięki przyzwoitym wynikom na prowincji. Lepiej, dzięki antyprywatyzacyjnej retoryce, wypadł ich koalicyjny partner TuB/LNNK. Socjaldemokraci zwyciężali głównie w środkowej, najludniejszej i najbogatszej, części kraju (Zemgale). Zdobyli większość w Jelgavie (do tej pory 11 spośród 15 mandatów dzierżyła tam prawica niekomunistyczna), Bausce i Jurmali. Przewaga partii koalicji utrzymała się na zachodzie kraju (Kurzeme - Kurlandia), m.in. w Lipawie, gdzie większość zachował sojusz ludowców, Celšu i "bezpartyjnych fachowców". Natomiast stolica łotewskiego tranzytu - Ventspils pozostała we władaniu jednego z najpotężniejszych ludzi w kraju, burmistrza Aivarsa Lembergsa (10 z 11 miejsc w radzie dla ugrupowania "Za Łotwę i Ventspils"). Ventspils i Daugavpils to potwierdzenie zjawiska dla państw bałtyckich typowego, czyli głosowania nie na programy, a na ludzi. W stolicy Łatgalii po morderczej walce ludzie miejscowego biznesmena Rihardsa Eigimsa odsunęli od władzy, rządzący miastem od 10 lat, sojusz postkomunistów i liberałów burmistrza Vidavskisa. Region Letgale okazał się bastionem wpływów PCTVL, która zajęła 3. miejsce w Daugavpils, a w Rezekne (najwyższy w kraju odsetek ludności rosyjskojęzycznej) zwyciężyła. Kluczowe znaczenie miał jednak wynik wyborów w Rydze, mieście skupiającym połowę łotewskiego przemysłu, gdzie mieszka co czwarty wyborca w kraju. Postkomunistyczna lewica (LSDSP i PCTVL) dostała blisko połowę głosów i 27 mandatów. Zbliżony rezultat uzyskała prawicowa TuB/LNNK, partia burmistrza Andrisa Argalisa - 11 mandatów, tyle co razem postkomunistyczni liberałowie z Celšu i Partii Ludowej. "To głos rozsądku przeciw rządzącym krajem partiom. Przeprowadzimy radykalne zmiany i nikt nie będzie nam mówił, jak mamy rządzić Rygą"- mówił Juris Bojars. Lider LSDSP chce utworzenia koalicji z TuB/LNNK (różny rodowód, ale podobny program gospodarczy) i drobnymi partiami, które zdobyły po 1-2 mandaty. Dałoby to 35 miejsc w 60-osobowej Radzie Miejskiej. Inny kształt koalicji (LSDSP-TuB/LNNK-Celš-Tautas partija) proponuje, lojalna wobec partnerów z rządu, TuB/LNNK. W spekulacjach tych nie bierze się w ogóle pod uwagę radykałów z PCTVL, którzy bojkotowani są przez wszystkie siły polityczne w kraju. Skład koalicji rządzącej stolicą będzie miał ogromne znaczenie dla przyszłości rządu. Sukces opozycji w Rydze nie musi jednak wcale zaszkodzić gabinetowi Andrisa Berzinsa. "Jeśli powstanie koalicja lewicowa zobaczymy wiele kontrowersyjnych posunięć gospodarczych i społecznych, które mogą zaszkodzić wizerunkowi LSDSP przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi"- uważa Aivars Ozolins z największej łotewskiej gazety "Diena". - "Utworzenie koalicji w kształcie proponowanym przez prawicę wzmocniłoby natomiast rząd." Gwarancją bezpieczeństwa dla obecnego gabinetu jest obecny burmistrz Rygi Argalis. Jednak socjaldemokraci chcą tego newralgicznego stanowiska dla siebie i należy się spodziewać, że spróbują wykorzystać Radę Miejską Rygi do obalenia rządu. [marzec 2001]

Autor publikacji: 
INTERMARIUM: