Gazprom na Litwie

MINISTER DO WYNAJĘCIA

Rutynowa, wydawać by się mogło, zagraniczna wizyta członka litewskiego rządu omal nie doprowadziła do upadku gabinetu Rolandasa Paksasa. Stawką gry, która toczy się od dłuższego czasu na Litwie, nie jest jednak głowa premiera i zmiana układu rządzącego. Tak naprawdę chodzi o to, kto, i za ile, przejmie kontrolę nad strategicznymi sektorami litewskiej gospodarki.

Minister gospodarki Eugenijus Maldeikis rozmawiać miał w Moskwie z LUKOilem o dostawach ropy naftowej dla Litwy. Tymczasem według litewskich mediów wizyta odbyła się z pominięciem protokołu dyplomatycznego, a przygotowały ją osoby prywatne związane z rosyjskim biznesem. Maldeikis rozmawiał nie tylko z Wagitem Alekpierowem (LUKoil), ale także z szefami Gazpromu i energetycznego koncernu RAO JES. Nietrudno skojarzyć to sobie ze zbliżającą się prywatyzacją litewskich państwowych monopoli "Lietuvos dujos" (gaz) i "Lietuvos energija", zwłaszcza, że minister spotkał się podobno także z dyrekcją, uczestniczącej w przetargu prywatyzacyjnym "Lietuvos dujos", litewsko-rosyjskiej spółki Stella Vitae. Dymisji Maldeikisa zażądała opozycja. Premier nie mógł też w tej sprawie liczyć na poparcie prezydenta Adamkusa, który od początku przeciwny był udziałowi Maldeikisa w rządzie. Decyzję o usunięciu ministra Paksas uzależnił jednak od opinii sejmowej Komisji Etyki.

Zamieszanie wokół Maldeikisa wiąże się ściśle z bezpardonową walką o kupno największych państwowych przedsiębiorstw. Dramatyczny przebieg miała prywatyzacja "Mażeikiu nafta" (rafineria w Mażejkach, terminal w nadmorskim Butinge i rurociąg je łączący) w 1999r. Podpisanie umowy z amerykańskim Williamsem spowodowało rezygnację ówczesnego premiera Paksasa oraz ministrów Lionginasa i Maldeikisa, przeciwnych transakcji. Ciekawe, że ci sami panowie pełnią obecnie te same funkcje, co wówczas. Taki finał prywatyzacji sektora paliwowego był porażką rosyjskiego LUKoilu. Po ostatnich wyborach nadszedł czas rewanżu. Nowy rząd dąży do renegocjacji kontraktu z Amerykanami, a rafineria nie może funkcjonować bez stałych dostaw surowca, który dostarcza... LUKoil. Jeszcze ciekawiej zapowiada się prywatyzacja sektorów gazowego i energetycznego. O ile o rafinerię i terminal rywalizowały kapitał amerykański z rosyjskim, to teraz mamy wyraźnie do czynienia z walką kilku grup interesu, które łączy jedno - ścisłe związki z kapitałem rosyjskim. O zaostrzeniu wali świadczy właśnie "sprawa Maldeikisa", który od dawna dział na rzecz interesów rosyjskich, m.in. skutecznie utrudniając realizację projektu budowy "pomostu energetycznego" Litwa - Zachód (1999r.), a ostatnio, zanim ponownie objął resort gospodarki, reprezentując de facto interesy LUKoilu w jego rozmowach z Williamsem. Wszystko wskazuje na to, że Maldeikis stał się obiektem presji ze strony zainteresowanych litewskimi przedsiębiorstwami grup kapitału.

Atak na ministra przygotowały prawdopodobnie kręgi związane z Paulauskasem. "Niedźwiedzią przysługę" wyświadczył Maldeikisowi, przyznając się do zorganizowania spotkań moskiewskich, Antanas Bosas, przewodniczący Korporacji Przemysłowo-Finansowej Litwy Zachodniej, organizacji związanej z partią Paulauskasa. Jest ona m.in. współwłaścicielem (obok Gazpromu) wspomnianej wcześniej Stella Vitae. Sam Paulauskas, po kilku dniach milczenia, także zażądał zwolnienia Maldeikisa. Nie doszło do tego prawdopodobnie tylko dlatego, że i minister, i jego zwierzchnik, ustąpili w jakichś kwestiach związanych z prywatyzacją. Komisja Etyki, uznając, iż postępowanie Maldeikisa nie było nieetyczne, uratowała ministra, a może i rząd. Decydujący głos należał do 2 posłów socjal-liberalnych. Widocznie uzyskawszy to, co chciał, Paulauskas uznał, że nie czas jeszcze na zmianę partnera i tworzenie silniejszego układu z socjaldemokratami Brazauskasa. A być może atak na ministra, a pośrednio i cały rząd, przygotowali sami Rosjanie, uznając, że nowy rząd Brazauskasa będzie jeszcze bardziej spolegliwy w negocjacjach?

Sprawa ministra gospodarki wpisuje się doskonale w grę, jaką wewnątrz koalicji prowadzą socjal-liberałowie. Dzień po tym, jak ich lider wezwał do zdymisjonowania Maldeikisa, z funkcji zrezygnował, także związany z liberałami Paksasa, szef resortu transportu Gintaras Striaukas. Okazało się, że pod jego nadzorem większość przetargów na roboty drogowe wygrała firma, w której 20 proc. udziałów ma jego żona. Po nagłośnieniu sprawy przez media Striaukas podał się do dymisji. Pamiętać trzeba, że ministerstwo transportu, ze względu na nadzór nad tranzytem, to niezwykle istotny resort tak na Litwie, jak i w pozostałych dwóch państwach bałtyckich. O przejęciu inicjatywy przez Nowy Związek świadczą również ostatnie konfrontacyjne decyzje personalne związanych z tą partią ministrów, uderzające w głównego sojusznika Paksasa - prezydenta Adamkusa. Posady stracili m.in. szef policji oraz wiceminister SZ, od 1991r. postać nr1 w negocjacjach z NATO i UE, Vygaudas Ušackas. Paulauskas może także szantażować koalicyjnego partnera możliwością sojuszu z bliższymi ideowo socjaldemokratami. Tych interesuje tylko jedno - władza. Nie otrzymawszy, mimo zwycięstwa w wyborach (32%), szansy sformowania rządu - koalicja postkomunistów i socjaldemokratów przekształciła się w Partię Socjaldemokratyczną z Algirdasem Brazauskasem na czele. Zacieranie komunistycznego rodowodu pomóc ma w osiągnięciu porozumienia z Nowym Związkiem. Pewne tradycje współpracy już są - w ostatnich wyborach prezydenckich Brazauskas swego poparcia udzielił właśnie Paulauskasowi.

Ostatnie wydarzenia wskazują, że mógł mieć rację lider konserwatystów Landsbergis, nazywając Nowy Związek "ustami strategicznych interesów obcego państwa". Czarny scenariusz wyglądać może następująco: rządy przejmuje lewicowa koalicja Paulauskasa i Brazauskasa, a Rosjanie przejmują kontrolę nad strategicznymi sektorami gospodarki. Co prawda litewska konstytucja zabrania zawierania sojuszów z Rosją, ale przecież ustawę zasadniczą można zmienić...

[Gazeta Polska, 14 lutego 2001]

 

Autor publikacji: 
INTERMARIUM: