Porównanie państw postjugosłowiańskich

NA GRUZACH JUGOSŁAWII NADAL KRÓLUJĄ POSTKOMUNIŚCI

Siedem lat po wojnie wywołanej przez komunistów szukających nowej
legitymizacji władzy w nacjonalizmie, okazuje się, że ich taktyka była
niezwykle skuteczna, gdyż nie tylko zapewniła doraźne utrzymanie steru
rządów, ale stworzyła im także solidną bazę polityczną. Stosunek sił
politycznych w byłej Jugosławii przypomina bardziej sytuację panującą
na obszarze postsowieckim niż w Europie Środkowej.

Komuniści liberalnymi demokratami

Słowenia wyszła obronną ręką z wojny przeciwko Serbii,
reprezentowanej przez Armię Jugosłowiańską, która po 10 dniach walk,
otoczona w garnizonach, zgodziła się wycofać 7 lipca 1991 roku.

Słoweńcy mają nadzieję, iż ich kraj stanie się członkiem Unii
Walutowej i Ekonomicznej w 2005 roku. Obecnie zajmuje on pod względem
ryzyka inwestycyjnego 9 miejsce w Europie, zaraz za Grecją, a przed
Węgrami, Czechami i Polską (miejsca od 10 do 12). Również słoweńskie
wskaźniki ekonomiczne są lepsze od naszych: inflacja roku ubiegłym
spadła do 7,1 proc, a bezrobocie do 7 proc. Bezpośrednie inwestycje
zagraniczne były w 1997 roku 7 razy mniejsze niż w Polsce (2,4 mld$),
choć licząc na głowę mieszkańca 3 razy większe niż u nas. Od 1994 roku
PKB wzrastał od 5 do 4 proc. rocznie. Poziom życia w Słowenii jest
zaledwie o 40 proc. niższy niż w sąsiedniej Austrii. Czy stabilizacji
ekonomicznej odpowiada jednak rozwój demokracji w życiu politycznym?

Komuniści słoweńscy tolerowali ruch narodowy w końcu lat
osiemdziesiątych, a następnie nie stanęli w obronie Jugosławii. Jedynie
pierwsze demokratyczne wybory w 1990 roku wygrała koalicja
nowozałożonych partii niekomunistycznych - DEMOS. Premierem został
wówczas chadek, Lojze Peterle. W wyborach prezydenckich zwyciężył już
jednak ostatni sekretarz Milan Kuczan, pokonując kandydata DEMOSu -
Joże Pucznika, gdyż opowiedział się za niepodległością Słowenii.

W grudniu 1991 roku DEMOS rozwiązano i w nowych wyborach
parlamentarnych w 1992 roku jego członkowie występowali oddzielnie, co
ułatwiło komunistom powrót do władzy. W kolejnych wyborach
prezydenckich w 1992 i 1997 roku również Milan Kuczan potrafił utrzymać
swoją pozycję.

Komuniści słoweńscy, podobnie jak węgierscy, łotewscy czy polscy i
estońscy, należeli do zwolenników ekonomicznego liberalizmu. Najpierw
przemianowali swe stronnictwo na socjalistyczne, a w 1994 roku, po
połączeniu z grupkami demokratów, liberalnych demokratów i zielonych,
wywodzących się zresztą również z reformistów w Związku Komunistów
Słowenii - na Partię liberalno-Demokratyczną - LDS. Teraz postkomuniści
odkryli, że podział na lewicę i prawicę jest już przestarzały, według
nich, stronnictwa dzielą się bowiem na tradycjonalistyczne, autorytarne
i populistyczne czyli antykomunistów oraz tolerancyjne i nowoczesne,
które promują gospodarkę rynkową wraz z korektami socjalnymi, czyli LDS
i jej sojuszników.

W 1996 roku w wyborach parlamentarnych w 90 osobowej Izbie
Poselskiej postkomuniści, już w szatach liberałów, uzyskali 25
mandatów, dwa ugrupowania wywodzące się z jugosłowiańskiego
odpowiednika Frontu Jedności Narodu - Związkowi Socjaldemokraci (Lista
Związkowa) i Partia Emerytów DeSUS - odpowiednio 9 i 5 miejsc, Partia
Narodowa, czyli komuniści, którzy wybrali skrajny nacjonalizm - 4
miejsca. Blok partii postkomunistycznych nie uzyskał więc większości.
Partie prawicowe zdobyły w sumie 44 mandaty (chadecy - 9, ludowcy - 19
i prawicowi socjaldemokraci - 16), co też nie pozwoliło im utworzyć
rządu.

W tej sytuacji LDS skusiła udziałem w swoim gabinecie katolicką
Partię Ludową. Jej szef, Marjana Podobnik, twierdzi, że udział w
koalicji rządzącej ma wzmocnić jego stronnictwo i umożliwić w
następnych wyborach pokonanie "liberalnych demokratów".

Jeden z byłych przywódców komunistyczny i szef LDS, Janez Drnovszek,
został premierem. Postkomuniści objęli także MSW, MSZ, finase,
gospodarkę, szkolnictwo i sprawy socjalne. Oprócz ludowców zaprosili do
rządu także Partię Emerytów - DeSUS, zaś Związkowym Socjaldemokratom,
formalnie pozostającym w opozycji, powierzyli wiele niższych stanowisk
w ministerstwach oraz kontrolę nad mediami, gdyż ich działacze objęli
stanowiska szefów Rady RTV i rady nadzorczej RTV.

Z ugrupowań postkomunistycznych jedynie Partia Narodowa Zmigo Jelinczicia znalazła się w opozycji.

W opozycji są również dwa stronnictwa antykomunistyczne: Partia
Chrześcijańskich Demokratów - SKD Lojze Peterle i Partia
Socjaldemokratyczna - SDS Janeza Janszy, pierwszego szefa MON i
stratego zwycięskiej wojny w 1991 roku. SDS wchłonęła część dawnych
narodowych demokratów i wbrew mylącej nazwię, ma charkter prawicowy.
Poza parlamentem znajduje się również antykomunistyczna Partia
Liberalna.

Głównym przeciwnikiem LDS stała się SDS, która zarzuca
postkomunistom budowanie państwowości na fundamentach totalitaryzmu,
nie dokonano bowiem rozgraniczenia między komunizmem i demokracją.
Przeciw odpowiedniej ustawie głosowały nie tylko wszystkie partie
postkomunistyczne, ale również ludowcy.

SDS zarzuca ludowcom, że przyjmowali do partii byłych
współpracowników i funkcjonariuszy UDBA (odpowiednik polskiej SB) oraz
reżimowych urzędników i członków nomenklatury, którzy służyli
komunizmowi jeszcze w latach 1988-1990. W końcu katoliccy ludowcy
zdradzili prawicę wchodząc w koalicję z postkomunistami.

Zdaniem prawicowych socjaldemokratów w Słowenii procedurom
demokratycznym towarzyszy kontrolowanie przez władze życia politycznego
za pośrednictwem tajnej policji, mediów i źródeł finansowania.

W grudniowych wyborach samorządowych; LDS zdobyła ponad 22,6 proc.
głosów, a jej sojusznicy: Partia Emerytów - 5 poc. i Związkowi
Socjaldemokraci - 11,4 oraz nacjonaliści z SNS blisko 2 proc.,
natomiast partie niekomunistyczne uzyskały razem 40 proc. głosów: SDS -
16, chadecy - 12,4 i Partia Ludowa - 11,6 proc. Największe straty
zanotowały LDS i SLS - po ok. 80-100 tys. głosów. Dopóki zatem Partia
Ludowa będzie siedziała okrakiem na barykadzie, zwycięstwo bloku
prawicowego pozostanie marzeniem.

Komuniści nacjonalistami

W grudniu 1971 roku Tito położył kres "wiośnie chorwackiej" -
reformistycznemu ruchowi w partii komunistycznej o obliczu narodowym.
Komuniści, którzy wówczas zostali usunięci z partii, negowali nie tyle
sam ustrój, co przede wszystkim brak równouprawnienia Chorwatów. Wśród
skazanych później za działalność narodową znalazł się komunistyczny
generał Franjo Tudjman.

Działalność narodowa doprowadziła wielu reformistów do zanegowania
ideologii komunistycznej i zastąpienia jej nacjonalizmem. W lutym 1989
Franjo Tudjman założył Chorwacką Wspólnotę Demokratyczną - HDZ.

Dzięki populizmowi i programowi nacjonalistycznemu HDZ szybko
zyskała ogromną popularność i w czasie demokratycznych wyborów w 1990
roku większość absolutną w 80 izbie politycznej parlamentu i 150 na 350
mandatów w trzech izbach razem.

W toku wojny o niepodległość HDZ zdobyła w praktyce monopol władzy,
spychając inne stronnictwa na polityczny margines. Nacjonalizm stał się
platformą porozumienia tudjmanowskich postkomunistów i narodowych
emigrantów, którzy powrócili do Chorwacji i razem znaleźli się w HDZ.

Tudjman nie wachał się używać metod komunistycznych, zwłaszcza
Służby Bezpieczeństwa i Informacji - SIS przeciwko opozycji, ograniczać
wolność prasy czy stosować represje sądowe.

W czasie wyborów prezydenckich w 1997 roku Franjo Tudjman otrzymał
61 proc. głosów, Vladimir Gotovac - 17,6 proc. i Zdravko Tomac - 21
proc.

Vlado Gotovac, przewodniczący Partii Liberalnej, którą utworzyła ta
część działaczy Chorwackiej Partii Społeczno-Liberalnej - HSLS, która
zarzucała swojemu stronnictwu kolaborację z Tudjmanem, wyrósł teraz na
głównego przeciwnika autokratycznych rządów. Liberałowie, HSLS,
Chorwacka Partia Chłopska - HSS, Socjaldemokratyczna Partia Chorwacji -
SDP oraz Demokratyczny Związek Istrii - IDS żądają obecnie rozpisania
przedterminowych wyborów parlamentarnych, grożąc w przeciwnym wypadku
bojkotem Saboru.

W samej HDZ doszło do rozdświęków i usunięcia bardziej giętkich
działaczy. Do dymisji zmuszony został m. in. dr Andrije Hebrang,
minister obrony popierany przez opozycję, i do niedawna
wiceprzewodniczący partii. Chciał on zreformować armię i poddać
kontroli wojskowe finanse. Jednocześnie wyszło na jaw, że sam Tudjman
wywoził zagranicę znaczne sumy pieniędzy w dewizach.

W walce z opozycją Tudjman nie zawacha się przed żadnymi środkami i tylko nacisk amerykański może zmusić go do ustąpienia.

Państwo pod kuratelą

Federacja Bośni i Hercegowiny, utworzona na mocy porozumienia w
Dayton, stanowi dość kuriozalną konstrukcję. Związek trzech narodów
symbolizuje kolektywna prezydentura, w której Muzułmanów reprezentuje
Alija Izetbegović, Serbów - ˚ivko Radiszić i Chorwatów - Anton Jelavić.
Federację tworzą dwie jednostki: Republika Serbska z centrum w Banja
Luce i republika muzułmańsko-chorwacka. Dlatego Chorwaci są stale
oskarżani o dążenie do uformowania własnej republiki, co musiałoby
doprowadzić do ostatecznego rozbicia BiHu i przyłączenia się Serbów i
Chorwatów do państw sąsiednich.

Na poziomie federacji władzę sprawuje porozumienie Partii Akcji
Demokratycznej - SDA Izetbegovicia, serbskie ugrupowanie "Sloga"
Biljany Plavszić i HDZ BiHu. W Republice Serbskiej prezydentem został
jednak ostatnio wybrany człowiek Miloszevicia, Nikola Poplaszen.
Zaprosił on na swą inaugurację Vojislava Szeszelja z Belgradu i na
premiera zaproponował Dragana Kalinicza, przewodniczącego Serbskiej
Partii Demokratycznej, która wraz z radykałami i serbską koalicją na
rzecz Republiki Serbskiej mogłaby utworzyć nacjonalistyczną koalicję.
Takie rozwiązanie już wywołało sprzeciw Zachodu, który zagroził
wycofaniem międzynarodowej pomocy finansowej dla Republiki Serbskiej i
zażądał utrzymania na stanowisku dotychczasowego premiera, Milorada
Dodika, związanego z ugrupowaniem "Sloga" byłej prezydent Republiki
Serbskiej, Biljany Plavszić. Rzecz w tym, że obie koalicje dysponują 32
mandatami w republikańskim parlamencie.

Pod naciskiem NATO, 22 listopada Bośnia podpisała umowę,
przewidzianą w Dayton, o szczególnych stosunkach między Chorwacją i
BiH, której towarzyszyło porozumienie w sprawie Ploczy i Neumu, dające
BiHowi wyjściu na Adriatyk, a Chorwacji drogę tranzytową przez Neum.

Umowa wywoływała ostre sprzeciwy zarówno w SDA jak też w opozycyjnej
Socjaldemokracji, gdyż m.in. legalizowała finansowanie przez Chorwację
Chorwackiego Zgromadzenia Obronnego - HVO jako równoprawnej części
wojsk BiHu, podczas gdy Muzułmanie uważali, że środki z Zagrzebia
powinny iść na całą armię. Porozumienie przewiduje również powołanie
wspólnej rady do spraw współpracy w 14 dziedzinach, m.in. wojskowej i
spraw wewnętrznych.

Teoretycznie podobną umowę Bośnia powinna zawrzeć również z Serbią.

Serbia do Władywostoku

W Belgradzie opozycja ocenia, iż reżym Slobodana Miloszevicia
przechodzi obecnie od miękkiej do twardej dyktatury. Władze rozpoczęły
atak na uniwersytety, skąd zwalnia się profesorów i gdzie wprowadza się
prywatne służby ochroniarskie. Nowa ustawa o informacji daje możliwość
likwidacji wolnej prasy poprzez nałożenie na nią ogromnych kar
pieniężnych. W ten sposób zamilkły już "Nasza borba", "Danas", "Dnevni
telegraf" i inne pisma.

W Serbii postkomuniści: Serbska Partia Socjalistyczna Milovana
Miloszevicia oraz ugrupowanie jego żony Mirjane Marković -
Jugosłowiańska Lewica, pozostają u władzy dzięki sojuszowi ze
wściekłymi nacjonalistami z Serbskiej Partii Radykalnej. Jej szef i
serbski wicepremier, Vojislav Szeszelj, zaproponował ostatnio by
Jugosławia przystąpiła do WNP i federacji Rosji i Białorusi, tworząc w
ten sposób związek trzech państw. Nowy twór miałby przeciwstawić się
Zachodowi i pomóc Serbii w ekspansji terytorialnej kosztem sąsiadów.
Pomysł Szeszelja spotkał się z aprobatą jedynie ¸ukaszenki. Władze
rosyjskie odniosły się doń sceptycznie, ale na niedawnej
międzynarodowej konferencji w Moskwie poświęconej rosyjskiej obecność
na Bałkanach, obecni byli delegaci serbscy oraz tacy rosyjscy
nacjonaliści jak Konstantin Zaturin, ojciec idei związku
rosyjsko-białoruskiego i Andronik Migranian, zwolennik przystąpienia
doń Armenii. W praktyce Rosja pozostaje jedynym sojusznikiem serbskich
narodowych komunistów.

Autor publikacji: 
INTERMARIUM: