MILICJANCI NARZĘDZIE W RESORCIE MSW

Nazywam sie Marian Sadłowski. Jestem urodzony w 1941 roku i wychowany we wczesnych latach mojej młodości na ziemi białostockiej we wsi Tonkiele, powiat Siemiatycze. Byłem tylko inspektorem dochodzeniowo-śledczym w òwczesnej Komendy Miejskiej MO w Szczecinie. Pracowałem 17 lat, aż do 17 czerwca 1981 roku. Dyscyplinarnie nie byłem nigdy karany, a nawet w 1978 roku udekorowano mnie Brązowym Krzyżem Zasługi. Nie nosiłem nigdy odznaczenia, gdyż w mojej głowie pozostała pamięć, że wspomniane odznaczenie zostało przyznane mnie przez ludzi o zbroczonych ręcach niewinną krwią polskiego społeczeństwa. Warunki, w ktòrych pracowałem były nieznośne. MSW nie zapewniało milicjantom zabezpieczenia prawa pracownika do pracy oraz godnego traktowania przez pracodawcę, nie zapewniono warunkòw socjalno-bytowych. Mogli oni nas karać, zwolnić z pracy według własnego uznania i nie mogliśmy się do nikogo odwołać. Polskie społeczeństwo nie było informowane przez resort MSW o naszych warunkach pracy i życia oraz przywilejach.
Pamiętam rok 1968, 70, 76 i lata 80-te, gdyż w latach tych stracili życie niewinni ludzie polskiego narodu, z rozkazòw ludzi rządzących organem przemocy, ktòrzy nie przestrzegali żadnych przepisòw prawnych obowiązujących w PRL. Wyizolowania ze społeczeństwa ”władza” z uporem stosowała siłę i terror wobec Narodu, narzucając jemu swoją wolę niezgodną z intencjami ludzi pracy i polską racją stanu. Resort MSW otrzymał nieograniczoną i niekontrolowaną swobodę do działań represyjnych, ktòrych celem było zniesienie niezależnej kontroli społecznej, prześladowanie sił postępowych i ograniczenie przysługujących obywatelom praw konstytucyjnych, praw określonych na podstawie Powszechnej Dekleracji Praw Człowieka. Funkcjonariusze MO byli zmuszeni rozkazami do działań niezgodnych z obowiązującym wòwczas prawem w PRL i własnym sumieniem milicjantòw. Milicjanci byli bezwolnym narzędziem w resorcie MSW do tłumienia słusznych wystąpień narodu przeciwstawiającego się narastającym deformacjom.
W słusznym odczuciu społeczeństwa występowaliśmy wyłącznie, jako organ represji i przymusu administracyjnego. Nie zajmowaliśmy się zapewniem ładu i porządku publicznego oraz zwalczaniem przestępczości. Bezprawne działania MSW były powodem tego, że staliśmy się znienawidzoną i wyizolowaną grupą społeczną. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych karmiło nas codziennym kłamstwem w przysyłanych rozkazach, zarządzeniach i biuletynach, że to elementy antysocjalistyczne, warchoły i agenci zachodu chcą obalić ustròj socjalistyczny. Tak było nazywane polskie społeczeństwo przez ludzi komunistycznej dyktatury w tamtych czasach. Jedynym oficjalnym miejscem spotkań milicjantòw były tylko zebrania i narady partyjne, na ktòrych wszelkimi metodami starano się prać nasze mòzgi, że Milicja Obywatelska jest zbrojnym ramieniem partii, a powołanie do milicyjnej służby jest głòwnym zadaniem ochrony partii i jej dygnitarzy partyjnych.
Myślę, że Sierpień 1980 roku był ruchem społecznym do ktòrego włączyły się wszystkie grupy społeczne. Milicjanci widzieli pilną potrzebę odnowy życia społecznego w resorcie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, w ktòrym prawdziwa elita zbiła majątek na działalności przestępczej, na korupcji i wykorzystywaniu stanowisk służbowych do osiągnięcia osobistych korzyści majątkowych. Funkcjonariusze MO widzieli zagrożenie z MSW, że są przygotowania do krwawej rozprawy ze społeczeństwem, a w szczegòlności do siłowego stłumienia ”Solidarności”. Na placu Komendy Miejskiej MO w Szczecinie parkowano duże ilości pojazdòw opancerzonych, armatek wodnych i samochodòw do przewożenia osòb zatrzymanych. W miesiącu wrześniu i październiku 1980 roku milicjanci z jednostek MO garnizonu szczecińskiego złożyli wnioski i postulaty na otwartych zebraniach partyjnych w Podstawowych i Oddziałowych Organizacjach Partyjnych, ktòre dotyczyły spraw pracowniczych, warunkòw życia milicjantòw, prawdziwa informacja odnośnie nastrojòw społecznych, zaprzestanie używania sił milicyjnych do tłumienia słusznych wystąpień narodu oraz poruszono problem narastającej przestępczości na stanowiskach kierowniczych w jednostkach MO podległych Ministerstwu Spraw Wewnętrznych. Wnioski i postulaty z zebrań partyjnych zostały sfałszowane. W środowisku milicyjnym garnizonu szczecińskiego zapanowało wielkie rozgoryczenie. Milicjanci pisali anonimy o przestępczej działalności do KGMO i MSW, ale to nie przyniosło pozytywnego wyniku, gdyż oficerowie z KGMO, ktòrzy przyjeżdżali na kontrole spędzali czas na pijaństwie i innych rozrywkach urządzanych przez wyższych oficeròw garnizonu szczecińskiego.
W dniu 14.01.1981 roku złożyłem raport o przestępczej działalności kierownictwa służbowego w jednostkach MO na terenie miasta Szczecina, na ręce płk. Zenona Trzcińskiego, ktòry był bardzo kròtko komendantem wojewòdzkim garnizonu szczecińskiego, a pòzniej został mianowany na stanowisko głòwnego komendanta w KGMO w Warszawie i awansowany do stopnia generała dywizji. Taki sam raport złożyłem w MSW i Najwyższej Izbie Kontroli w Warszawie. O ukaraniu winnych funkcjonariuszy MO ze stanowisk kierowniczych dokonujących nagminnie pospolitych przestępstw nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.
W drugiej połowie maja 1981 roku na otwartych zebraniach partyjnych w jednostkach MO garnizonu szczecińskiego, podejmowano uchwały o powołaniu Tymczasowych Komitetòw Założycielskich ZZFMO w jednostkach MO na terenie miasta Szczecina i wojewòdztwa szczecińskiego. Uchwałami partyjnymi zobowiązano wybranych przedstawicieli do tworzenia związku zawodowego w organach MO. Milicjanci tworząc związek zawodowy wystąpili w obronie godności swej pracy i wysiłku oraz zakwestionowali podstawy systemu totalitarnego opierającego się na dominacji partii komunistycznej we wszystkich dziedzinach życia społecznego. W dniu 26 maja 1981 roku zostało powołane Prezydium Tymczasowego Komitetu Założycielskiego Związku Zawodowego Funkcjonariuszy MO garnizonu szczecińskiego. Na posiedzeniu z udziałem Komendanta Wojewòdzkiego MO w Szczecinie płk. Zenona Trzcińskiego, zastępcòw Komendanta Miejskiego MO, kierownikòw jednostek MO oraz sekretarzy organizacji partyjnych zażądaliśmy odblokowania wszystkich systemòw łączności między jednostkami MO na terenie kraju oraz umożliwienie wyjazdu delegacji szczecińskiej do jednostek MO w Katowicach lub Batalionu Patrolowego KSMO w Warszawie celem osobistego skonsultowania się i uzgodnienia stanowisk w sprawie przysłanych telegramòw z jednostek MO w kraju dotyczących utworzenia milicyjnego związku zawodowego.
W garażu Batalionu Patrolowego KSMO na ulicy Stalingradzkiej 30 w Warszawie, w dniu 1 i 9 czerwca 1981 roku odbyły się dwa Zjazdy, jako zebranie partyjne z uczestnictwem milicyjnych delegatòw z 37 wojewòdztw. Na I Zjeździe został powołany Ogòlnopolski Komitet Założycielski Związku Zawodowego Funkcjonariuszy MO oraz powołano Prezydium Ogólnopolskiego Komitetu ZZF MO. Pierwszym przewodniczącym został porucznik Wiktor Mikusiński z KSMO w Warszawie, a pòźniej od 9 czerwca 1981 roku został przewodniczącym Ireneusz Sierański. Do Prezydium wybrano po jednym z członkòw uczestniczących delegacji na Zjeździe. Pozostawiono wolne miejsca dla członkòw wojewòdztw nieobecnych. Na II-gim Zjeździe uchwalono statut związkowy oraz inne dokumenty dotyczące rejestracji związku. W dniu 10.06.1981 roku została złożona dokumentacja o rejestrację ZZFMO w Sądzie Wojewòdzkim w Warszawie. Przeciwko rejestracji naszego związku wystąpiło kierownictwo MSW i Milicji, ktòrzy rozpoczeli bezpardonową walkę z aktywnymi działaczami związkowymi. W dniu 09 czerwca 1981 roku zlikwidowano Batalion Patrolowy KSMO w Warszawie. Wydalono z organòw MO bardzo liczną grupę najbardziej aktywnych, milicyjnych działaczy związkowych w drugiej połowie czerwca 1981 roku. W tym czasie zostali bezprawnie pozbawieni pracy w garnizonie szczecińskim; Mirosław Kłyszko, Edward Wisniewski, Marian Lemke, Henryk Sosnowski, Zdzisław Łakomski i Marian Sadłowski z ustawowego paragrafu ”dla dobra służby”. Zabroniono nam wstępu do jednostek MO pod groźbą zatrzymania na 48 godzin w areszcie. Już na Zjazdach w Warszawie grozili nam generałowie z MSW, że wysadzą nas w powietrze, jeżeli nie przerwiemy obrad związkowych. Mogli oni spełnić swoją groźbę, ponieważ na placu Batalionu Patrolowego KSMO była stacja benzynowa.
Lata 80-te były okresem wielkich ograniczeń swobòd pracujących milicjantòw z powodu przynależności ich rodzin do struktur ”Solidarności”. Zmuszanie milicjantòw do pisania oświadczeń i podejmowania uchwał partyjnych przeciwnych idei zarejestrowania związku zawodowego w organach MO. Zagrożono milicjantom karami dyscyplinarnymi łącznie z wydaleniem ze służby za kontaktowanie się ze zwolnionymi działaczami związkowymi. Milicjantòw zmuszano rozkazami do popdpisywania się pod wprowadzonym rozkazem ministra MSW ”Radami Milicyjnymi”, ktòre nie miały statusu prawnego i dzieliły społeczność milicyjną na oficeròw, chorążych i podoficeròw. Milicjantom zabroniono rozkazem opuszczenie miejsca zamieszkania bez wiedzy przełożonych.
Wyznaczona rozprawa rejestracyjna naszego związku na dzień 25.09.1981 roku w Sądzie Wojewòdzkim w Warszawie nie odbyła się. Pan sędzia Zdzisław Kościelniak zakomunikował zebranym, że sprawa naszego związku została zawieszona z powodu tego, iż zwròcił się on do Sądu Najwyższego z zapytaniem, ”czy milicjant w rozumieniu obowiązujących przepisòw prawnych jest pracownikiem”. Zwolnieni działacze związkowi wraz z delegacjami zakładòw pracy podjeli akcję protestacyjną w Hali Gwardii i zostalismy zmuszeni do opuszczenia jej przez oddział ZOMO. Następnym protestem było zorganizowanie głodòwki przez zwolnionych działaczy milicyjnych na terenie Stoczni Szczecińskiej, kilka dni przed ogłoszeniem stanu wojennego w dniu 13 grudnia 1981 roku. Głodòwka była naszym protestem przeciwko bezwzglednemu łamaniu prawa w stosunku do nas i rozpowszechnianiu o nas oszczerstw, że jesteśmy agentami zachodu, wspòłpracujemy z wywiadami państw zachodnich, a przecież to ludzie reżimu komunistycznego, ktòrzy mianowali siebie władzą ludową PRL byli na służbie obcego mocarstwa. Głodòwkę przerwaliśmy z powodu ogłoszonego stanu wojennego. Po otoczeniu stoczni przez oddziały milicyjne i wojskowe Julian Sekuła z Lublina zapobiegł rozlewowi niewinnej krwi. Przedstawił się on kim jest i prosił milicjantòw, ażeby nie używali oni gwałtu i przemocy do bezbronnych robotnikòw, ktòrzy walczą o słuszne prawa polskiego narodu. Stoczniowcy bojąc się o nasze bezpieczeństwo chcieli oni nas przetransportować na statki obcych bander. Powiedzieliśmy, że nasze miejsce jest w Polsce i będziemy razem z polskim narodem. W dniu 17 grudnia 1981 roku milicyjni działacze związkowi zostali bezprawnie pozbawieni wolności i osadzeni w ròżnych więzieniach na terenie kraju. W decyzjach o internowaniu uzasadniono, że zagrażamy bezpieczeństwu Państwa i możemy podjąć działalność skierowaną przeciwko interesom politycznym Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Uzasadnienie było nieprawdziwe, a prawdą jest, że milicjanci wystąpili w obronie społeczeństwa i żądali zasad przywròcenia funkcjonowania demokratycznego państwa w cywilizowanym świecie.
Zastaniawiam się, jak można było zapomnieć o losach milicyjnych działaczy związkowych przez ponad 25 lat, ktòrzy byli prześladowani, szykanowani, zostali pobici w ròżnych więzieniach, a było to w więzieniu w Wierzchowie Pomorskim w dniu 13 lutego 1982 roku zmaltretowano 40 osòb bezprawnie pozbawionych wolności. Zbrodniarze bili nas pałkami, pięściami i kopali, gdzie popadło, atakowali oni cela za celą i bili bezbronne osoby. Ja i kilkunastu moich kolegòw przebyliśmy ”scieżkę zdrowia” na odcinku około 300 metròw, a następnie zamknięto nas w celach izolacyjnych. Oprawcy wyròżniali się szczegòlnym bestialstwem i sadyzmem. Dzisiaj jest najważniejsze, że przeżyliśmy okrucieństwo komunistycznych dyktatoròw. Milicyjni działacze związkowi są żywymi świadkami historii, a z naszej postawy możemy być dumni, że walczyliśmy wspòlnie z polskim narodem o wyzwolenie Ojczyzny z pod jarzma dyktatoròw kierujących ideologią komunizmu w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.
Dzisiaj dość duża grupa schorowanych, milicyjnych działaczy związkowych i innych kolegòw żyje w ubòstwie. Osoby będące w służbie dyktatury komunistycznej mają zapewnione warunki bytowe do prowadzenia wystawnego trybu życia w Polsce. W tym miejscu ośmielę się zapytać. Jest demokracja i sprawiedliwość społeczna w mojej Ojczyźnie o ktòrą walczyliśmy w przeszłości?
W okresie ogłoszenia stanu wojennego staliśmy się ofiarami i dzisiaj nie wspominam stanu wojennego po to, ażeby teraz za wszelką cenę szukać winowajcòw, chociaż powinni oni ponieść odpowiedzialność karną za popełnione zbrodnie komunistyczne. Dzisiaj nie mają oni odwagi wystąpić publicznie i przeprosić polskie społeczeństwo za wyrządzone krzywdy, cierpienia fizyczne i moralne, ktòre doprowadzały do tragedi osobistych i rodzinnych. Ja czuję się moralnie winnym, że nie byłem w służbie polskiego narodu i za to przepraszam polskie społeczeństwo. Ludzie komunistycznej dyktatury są odpowiedzialni za to, że przeciwnicy komunistycznego reżimu mieszkają w najdalszych zakątkach świata. Jakim osobom, tak bardzo zależało na tym, ażeby nic nie mòwić o milicyjnych działaczach związkowych, ktòrym za wszelką cenę kierownictwo MSW i Milicji postanowiło odebrać człowieczeństwo stosowanym okrucieństwem i bestialstwem. Milicjanci zaangażowani w działalność związkową w resorcie MSW chcieli służyć tylko swojemu narodowi. Przedstawiciele komunistycznej dyktatury w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej bezprawnym działaniem nie dopuścili do rejestracji naszego związku oraz oficjalną działalność w tym aparacie.
Milicyjni działacze związkowi są żywymi świadkami potwierdzenia historii z okresu szalejącego bezprawia w PRL, że zostali oni wydaleni ze służby tylko za działalność związkową oraz w sposòb bezprawny i brutalny pozbawiono ich wolności i pracy, co jest w życiu każdego człowieka najwyższym i nadprzyrodzonym dobrem. Nie można zapomnieć o naszych kolegach wspòlnej działalności związkowej, ktòrzy już odeszli na wieczny odpoczynek, nie doczekając wolnej Ojczyzny.
W imieniu własnym składam serdeczne podziękowanie milicjantom, a pòźniej policjantom oraz wszystkim ludziom dobrej woli, tym znanym i nieznanym, ktòrzy swoim zaangażowaniem doprowadzili do rejestracji Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Policjantòw będącego gwarantem ochrony wszystkich konstytucyjnych praw i praworządnego działania w służbie polskiego społeczeństwa.

Autor publikacji: 
Ruch Antykomunistyczny: