HOLOKAUST MÓGŁ BYĆ OGRANICZONY

Ważnym, choć mało znanym fragmentem Holokaustu, są niewykorzystane szanse uratowania mordowanych masowo ludzi. Nie ta mocno nagłaśniana, jak domniemana bierność Polaków. Także nie odprawienie z kwitkiem na Kubie, Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie statku “St. Louis” z 936 uchodźcami żydowskimi z Europy w 1939 r. W rezultacie 227 spośród tych osób padło ofiara Niemcowa, a dokładniej, hitlerowców. Te kraje są odpowiedzialne za śmierć tych ludzi. Chodzi o szanse zaprzepaszczone na skutek kłótni wśród Żydów amerykańskich, a szczególnie rywalizacji ich przywódców. Problem ten zbadał zmarły kilka lat temu znany w środowisku Żydów kanadyjskich szanowany wydawca, M.J. Nurenberger. W latach 70-ych i 80-ych przeprowadził on dogłębne badania w bibliotekach i archiwach w: Jerozolimie, Bonn, Londynie i w Nowym Jorku. Ich wyniki zawarł w książce zatytułowanej: “The Scared and the Doomed. The Jewish Establishment vs. the Six Million” wydanej w 1985 r.
Okazuje się, że władze amerykańskie przed wojną brały pod uwagę możliwość stworzenia wielkiego programu emigracji Żydów z terytoriów kontrolowanych przez Niemców.. W tym celu na początku 1939 r. zostali wysłani do Londynu dwaj amerykańscy przedstawiciele do Intergovernmental Refugee Committee w Londynie, Myron Taylor i George Rublee. Klimat był sprzyjający, gdyż szereg osób z elity hitlerowskiej (Goering, Schacht) było zainteresowanych pozbyciem się Żydów w sposób cywilizowany. Niemcy , ustami Schachta, oznajmili to oficjalnie. Próba wysłanników nie powiodła się, gdyż trudno było znaleźć kraje, których rządy zgodziłyby się na masową imigrację Żydów. Niestety byli oni niechciani także przez Żydów amerykańskich, którzy obawiali się, że napływ dużych ilości Żydów z Europy Wschodniej może zwiększyć antysemityzm w ich kraju.
Żydzi niemieccy starali się poinformować amerykańską opinię publiczną poprzez przedstawicieli “Irgunu”, że dochodzi do rozpaczliwej, nielegalnej emigracji łodziami Dunajem i przez Morze śródziemne do Palestyny, a także statkami do Szanghaju i na Wyspy Karaibskie. Generalnie, domagali się czynów, a nie słów. Z kolei władze amerykańskie naciskały, by Żydzi niemieccy nie próbowali w dramatyczny sposób przedstawiać światu swój los, gdyż to mogłoby zaszkodzić, a nie pomóc całej sprawie. Władze amerykańskie miały wsparcie oficjalnych przywódców żydowskich w USA blokujących przedstawicieli “Irgunu” starających się zaalarmować amerykańską opinię publiczną i uzyskać pomoc w ewakuacji Żydów z Niemiec. Niestety żydowski establishment w USA odciął możliwość zbierania funduszy na ten cel w kontrolowanych przez siebie strukturach.
Gotowość niemieckiego rządu do umożliwienia emigracji Żydów z Niemiec nie ustawała. Podpisana została umowa z liderami ruchu syjonistycznego, tzw. “Transfer Deal”, która pozwalała na przeniesienie nieoficjalnej stolicy żydowskiej z Niemiec do Palestyny. Umożliwiało to bogatym Żydom emigrację do Palestyny oraz eksportowanie towarów niemieckich na Bliski Wschód.
Kluczowe znaczenie dla możliwości pomocy Żydom w Niemczech miał konflikt w ruchu syjonistycznym pomiędzy C. Weizmannem oraz W. Żabotyńskim. Ten pierwszy był przywódcą założonej w 1897 r. przez dr T. Herzla, Światowej Organizacji Syjonistycznej. Reprezentował żydowski establishment. Z kolei Żabotyński był mniej konserwatywny, a nawet był uważany za rewolucjonistę. Założył żydowską Narodową Organizację Wojskową (“Irgun”) walczącą o założenie państwa żydowskiego w Palestynie. Tam mieli znaleźć schronienie Żydzi uchodzący przed zagładą grożącą im ze strony niemieckich hitlerowców. Żabotyński nie znalazł szerszego poparcia i wraz ze swoimi zwolennikami założył odłamową, rewizjonistyczną Nową Organizację Syjonistyczną. Jej wysiłki były bojkotowane. Wpływowi Żydzi amerykańscy wysyłali tysiące listów, zniechęcających do wspomagania Żabotyńskiego.
Mimo to został utworzony Emergency Committee to Save the Jewish People of Europe. Między innymi, zamieszczał on płatne ogłoszenia w prasie na całą stronę. Oskarżano w nich prezydenta Roosevelta, że nie spieszy z pomocą poddawanym zagładzie Żydom w Europie.
Była też niewielka organizacja utworzona przez ortodoksyjnych Żydów, nosząca nazwę Vaad Hatzalach. Nie miała ona pieniędzy i była zwalczana przez żydowski establishment. To właśnie ortodoksyjni rabini zorganizowali w dniu 7 listopada 1943 r. Wielki Marsz w Waszyngtonie (od Union Station do Kapitolu). Wzięło w nim udział pięciuset rabinów. Mieli oni obiecaną audiencję u prezydenta, w czasie której mieli wręczyċ petycję w sprawie Żydów w Europie. Jednakże prezydent Stanów Zjednoczonych ich nie przyjął. Postarali się o to wpływowi Żydzi z jego najbliższego otoczenia.
Propozycje były całkiem dobre. Sugerowano, na przykład, by lotnictwo alianckie bombardowało tory kolejowe prowadzące do obozów koncentracyjnych.. Niby nic, ale coś. Na przykład, taką drobnostką, której z kolei nie zrobili Niemcy, było bombardowanie kilku fabryk silników lotniczych w czasie Bitwy o Anglię. Systematyczne niszczenie możliwości transportu ofiar do miejsc kaźni stworzyłoby poważne problemy logistyczne i masa ludzi uratowałaby w ten sposób swoje życie.
W Europie podejmowano próby wykupienia Żydów z rąk niemieckich. Nie znalazły one jednak należytego wsparcia ze strony Żydów amerykańskich. Czy są dowody na to, że, jak stwierdza Nurenberger: “Program eksterminacji Żydów został zatwierdzony dopiero wtedy, gdy Niemcy nabrali przekonania, że – mówiąc słowami rabina Michaela Dov Weissmandla – istnieją tacy, którzy chcieliby sprzedaċ Żydów, lecz nie ma rządu, który chciałby ich przyjąċ”. Okazuje się, że są, i Nuremberger je pokazuje.
Ochotę na zrobienie interesu zdradzał w czasie wojny sam Himmler i jego podwładni. Historyk Isaac Lewin widział dokumenty potwierdzające zgodę samego Himmlera. Wykonawcą był Eichmann, który od końca 1941 r. przez cały rok 1942 poprzez swojego zastępcę, Dietera von Visliczeny’ego, prowadził negocjacje w sprawie “sprzedaży” Żydów. Przy odpowiednie zapłacie wyniszczanie Żydów zostałoby wstrzymane całkowicie. I rzeczywiście, Viliczeny, który był odpowiedzialny za eksterminację Żydów, po otrzymaniu pierwszej raty wstrzymał na pewien czas proces zagłady. Jednakże następna rata w wysokości $25 000 i 700 000 koron czeskich nie nadeszła. Niemcy czekali pół roku. Tyle o odnodze słowackiej.
Była też odnoga szwajcarska. Jej głównym aktorem był dr Jean-Marie Musie, były prezydent Szwajcarii, antysemita i przyjaciel faszystów jeszcze przed wojną. Pierwszy krok zrobiła para Żydów szwajcarskich, Loeb, która zwróciła się do Musiego z prośbą o pomoc w uwolnieniu swych krewnych z więzienia w okupowanej Francji. Udało się, więc zwrócono się do Musiego z większą propozycją – rozwiązania wszystkich obozów koncentracyjnych i wywiezienia wszystkich Żydów poza granice niemieckie.Mussi skontaktował się z Himmlerem poprzez generała SS, Waltera Schellenberga. W efekcie doszło do spotkania. Najpierw przewieziono Musiego wojskowym samochodem do Wrocławia. Tam wsiadł do pociągu jadącego do Wiednia. W pociągu Musie odbył dwugodzinną rozmowę z Himmlerem. Ten przystał na propozycję. Jako rekompensaty domagał się samochodów, ciężarówek i traktorów. W odpowiedzi, Musie zgodził się na gotówkę i medykamenty Cana Himmlera wynosiła: 5 mln. franków, czyli około $1 200 000. Niemcy dotrzymali słowa i pierwszy transport 1 200 Żydów wysłali do Szwajcarii.
Jednakże cała sprawa napotkała na trudności. Wysiłki Schellenberga były torpedowane przez jego konkurenta Kaltenbrunnera. Natomiast ze strony żydowskiej starania były sabotowane przez przywódcę Żydów szwajcarskich, S. Meyera, który był jednocześnie reprezentantem Jewish Joint Distribution Committee, z którego właśnie miały nadejść pieniądze. Pokłosiem transakcji, która nie doszła do skutku, były późniejsze działania Schellenberga. Nie dopuścił on do likwidacji więźniów Buchenwaldzie i Theresienstadt. Kazał też wypuścić wszystkich więźniów w południowych Niemczech. Tysiące Żydówek zostało uratowanych w okolicach Hamburga.
Nurenberger gorzko stwierdza, że dla dygnitarzy hitlerowskich Żydzi byli towarem. Niestety dla ich żydowskich braci w Ameryce towar ten nie miał zbyt dużej wartości. Autor sięgnął też do znanego przypadku dr Rudolfa Kastnera, przywódcy Żydów węgierskich, a jednocześnie reprezentanta Światowej Organizacji Syjonistycznej, Jewish Agency oraz American Jewish Joint Distribution Committee. Był on współwinny eksterminacji Żydów węgierskich. Przekonywał ich, że jadą do świetnego miejsca, gdzie znajdą wygodne mieszkania i obfity pokarm. Tak to 600 000 żydów węgierskich trafiło do Auschwitz. Sam Kastner żył w Budapeszcie w luksusie. Nie nosił gwiazdy Dawida, mieszkał w willi, miał samochód i sekretarkę. W nagrodę dostał prezent w postaci 1 300 wiz do Szwajcarii dla wybitnych Żydów. W ich miejsce wyjechali jego przyjaciele i krewni.
Konkluzja książki Nurenbergera jest taka, że podczas gdy jedni toczyli boje polityczne, drudzy ratowali ludzi. Wygrali ci pierwsi. “I think that the more than thirty Jewish organizations won. The Jews in the camps lost”.(“Myślę, że wygrało więcej niż trzydzieści organizacji żydowskich. Przegrali Żydzi w obozach”).

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: