RUCH NARODOWO-WYZWOLEŃCZY NA UKRAINIE OD POŁOWY LAT PIĘĆDZIESIĄTYCH DO CZASÓW "PIERESTROJKI"

NAJWAŻNIEJSZE ORGANIZACJE PODZIEMNE KOŃCA LAT 50. I PIERWSZEJ POŁOWY LAT 60.

GRUPA OBIEDNANNIA (ZJEDNOCZENIE)
Grupę stworzyli byli ukraińscy więźniowie Gułagów w republice Komi zwolnieni na fali tzw. Odwilży w 1956 roku. Pobyt w obozie, gdzie spotkali wielu byłych członków ukraińskiego podziemia (przede wszystkim z OUN) jedynie umocnił ich świadomość narodową. Ponieważ władze radzieckie utrudniały zwalnianym z obozów ludziom powrót do ojczyzny zebranie założycielskie organizacji odbyło się w czerwcu 1956 w pobliżu miasta Inta w republice Komi. Trzon grupy stanowili Wołodymyr Łeoniuk, Jarosław Hasiuk, Wołodymyr Zatwarśkyj, Bohdan Chrystynycz i Jarosław Kobyłećkyj. Zaraz potem Łeoniuk, Chrystynycz i Zatwarśkyj przystępują do pisania programu. Ten ostatni uważał, że organizacja nie powinna niczym, oprócz nazwy, różnić się od OUN. Łeoniuk i Chrystynycz byli innego zdania. Uznawali oni zasługi OUN, pozytywnie oceniali jej działalność oraz cel, do którego dążyła (niepodległość Ukrainy), lecz proponowali inną taktykę działania.

Wkrótce odbyło się kolejne spotkanie, w którym oprócz wspomnianych już osób wzięli udział W. Sływiuk, P. Kłymiuk i J. Żukowśkyj. Na tym posiedzeniu nadano organizacji oficjalną nazwę "Obiednannia" oraz przyjęto program i statut. Wskazywały one, podobnie jak struktura organizacji, na związki z OUN, choć przewidziano możliwość dokonania w nich korekt w związku z wewnętrzną i międzynarodową sytuacją polityczną. Organizacja miała być tajna i składać się z byłych członków podziemno-rewolucyjnych organizacji oraz "nowych, oddanych członków". Za głównego wroga uznano partię komunistyczną, ale walka z nią miała polegać, w przeciwieństwie do OUN, nie na prowadzeniu akcji zbrojnych, lecz na propagandzie i uświadomieniu społeczeństwu prawdziwej sytuacji w kraju. Dopuszczano jedynie terror indywidualny, a i to w sytuacji wyjątkowej. Członkowie organizacji powinni sprzyjać masowym powrotom Ukraińców do kraju. Oparciem dla "Obiednannia" miała być młodzież, którą jednak należy wcześniej podnieść na jak najwyższy stopień świadomości narodowej i politycznej, wykorzystując do tego legalne środki kulturalno-oświatowe. Organizacja chciała także konsolidować i jednoczyć ukraińskie środowisko robotnicze, które za pomocą masowych strajków miało walczyć o swój materialny dobrobyt. Daleko sięgały plany dotyczące środowiska wiejskiego - organizacja planowała nawet przejmowanie, w sposób legalny, kontroli nad administracją kołchozów i sowchozów. Za główny teren działania uznawano wschodnie ziemie Ukrainy oraz jej "głuche okrajiny". Centrum dowodzenia miała stanowić grupa sześciu osób, niższe instancje miały być zorganizowane w ten sam sposób. Na ich czele miał stać człowiek wskazany przez kierownictwo. Każdy nowy członek miał złożyć przysięgę.

Na wspomnianym już posiedzeniu "programowym" wybrano na przywódcę Hasiuka, który dobrał sobie trzech pomocników: Łeoniuka, Chrystynycza i Zatwarśkiego. "Obiednannia" próbowała nawiązać kontakty z zagranicznymi ośrodkami OUN oraz z innymi podziemnymi organizacjami, lecz nigdy do tego nie doszło. Wyprawy członków organizacji na Ukrainę ostatecznie przekonały ich, że muszą działać sami. Rozpoczęto działalność wydawniczą, z początku dzięki maszynie do pisania zdobytej przez Chrystynycza we Lwowie (mieszkał tam od 1957 roku), a potem dzięki czcionkom zrobionym przez młodego ekswięźnia i studenta Wasyla Buczkowśkiego. Pierwsze ulotki zawiózł do kraju A. Buławśkyj, który osiadł w okręgu kirowogradzkim. Rozrzucił je przy pomocy innych, zwerbowanych na miejscu członków organizacji w kilku wsiach i miasteczkach w pobliżu Ołeksandrii. Były to odezwy do konkretnych grup społecznych, nosiły tytuł "Obywatelu", "Kołchoźniku", czy "Ukraińska dziewczyno". Z czasem pojawiły się inne, bardziej rozbudowane teksty na temat radzieckiej okupacji, rusyfikacji oraz eksploatacji kraju przez Moskwę. Wydawano także dokumenty wewnętrzne, które można nazwać analitycznymi (np. "40 lat przewrotu październikowego - 40 lat w bolszewickim jarzmie "). Na podstawie materiałów ideowych OUN (m. in. "10 przykazań ukraińskiego nacjonalisty" oraz "Modlitwy ukraińskiego rewolucjonisty") wydano wewnętrzny "Dekalog", ukazał się również jeden numer czasopisma "Widhomin" ("Odgłos").

W 1958 roku "Objednannia" postanawia przenieść centrum organizacji wraz z drukarnią na Ukrainę. Po aresztowaniach w Ołeksandrii wybór padł na Lwów, gdzie dochodzi do spotkania Łeoniuka z Chrystynyczem. Na początku 1959 roku KGB dokonuje przeszukań w Imcie, a Hasiuk nakazuje wstrzymanie działalności i ukrycie drukarni oraz materiałów. W połowie roku zaczynają się aresztowania. Zapadają surowe wyroki: Łeoniuk i Hasiuk dostają 12 lat poprawczej kolonii roboczej, Chrystynycz 10, Zatwarśkyj 8, Kobyłećkyj 5. Oddzielnie osądzono grupę kirowogradzką, jej przywódca Buławśkyj dostał wyrok 10 lat kolonii.

UKRAIŃSKYJ NACIONALNYJ KOMITET (UNK, UKRAIŃSKI KOMITET NARODOWY)
Inicjatorami utworzenia organizacji byli dwaj lwowscy robotnicy: Bohdan Hrycyna i Iwan Kowal. Niezadowoleni ze swojej sytuacji materialnej, której przyczynę widzieli w braku gospodarczej i narodowej niezależności, postanowili aktywnie walczyć o wyjście Ukrainy z ZSRR i stworzenie niepodległego państwa, w którym władze sprawować będą Ukraińcy. Od początku 1957 roku organizacja rozrastała się metoda osobistych kontaktów wśród rodzin i przyjaciół, prawie wyłącznie w środowisku robotniczym. W założeniu miała być to organizacja masowa, obejmująca większość społeczeństwa. Każdy członek miał zwerbować trzech kolejnych, nad którymi objąłby przywództwo. Organizacja osiągnęła liczbę 27 członków, dalszych 18 osób odmówiło wstąpienia do niej.

Hrycyna i Kowal nadali jej nazwę "Ukrainśkyj Nacionalnyj Komitet" (UNK). Przywódcą został Hrycyna, który powołał (jednak dopiero w 1961) kierowników oddziałów w kilku rejonach obwodu lwowskiego. Mimo podejmowanych prób nigdy nie udało się nawiązać kontaktu z innymi organizacjami. Każdy nowy członek UNK miał składać przysięgę, której tekst niestety nie dotrwał do naszych czasów. Członkowie organizacji nie pozostawili zresztą po sobie wielu dokumentów, sądząc naiwnie, że taka ostrożność pomoże im po ewentualnej wpadce.

Oficjalny program UNK nigdy nie powstał, choć udało się odtworzyć główne jego założenia. Z początku ograniczały się one do wyznaczenia ogólnych celów organizacji, którymi były niepodległość Ukrainy i likwidacja kołchozów. Głównymi punktami programu były ponadto: powstanie rządu ukraińskiego wybranego przez naród, ustanowienie suwerennych granic państwowych, przeprowadzenie nowej reformy rolnej, zmiany w prawie, powstanie armii narodowej, wysiedlenie poza granice państwa wszystkich innych narodowości, stworzenie nowej konstytucji. Wszystkie zakłady przemysłowe i fabryki miały pozostać w rękach państwa - postulat ten wynikał prawdopodobnie z niedawnych doświadczeń przedwojennej Galicji, która należała do Polski, i w której sytuacja Ukraińców pod względem własności była upośledzona. Kolejnym punktem programu była swoboda słowa i druku.

Szczególnie widoczne na tle innych ugrupowań były postulaty dotyczące innych narodowości. Wynikały one z powszechnego wśród członków organizacji odczucia zmiany statusu Ukrainy w kolonię Moskwy w związku z napływem Rosjan i Żydów, do których mieli jednoznacznie negatywny stosunek. UNK już wcześniej zresztą wykorzystywał rzekome zagrożenie polskim atakiem na Lwów (w czasie przyszłej wojny), by zachęcić ludzi do wstąpienia do organizacji. Ponadto uważano, że XX wiek jest wiekiem ruchów narodowo-wyzwoleńczych, i także na Ukrainie przyszłość należy do tego typu organizacji.

Powstał także plan przyszłych działań UNK. Uważano, że dla realizacji programu potrzebna jest masowa organizacja - wtedy można będzie wystąpić z pomysłem wyjścia Ukrainy z ZSRR i ogłoszeniem niepodległości. Masy, dzięki szerokiej agitacji, poprą demonstracjami ten pomysł - plan ten nazwano dyplomatycznym (możliwość wystąpienia ze składu ZSRR przewidywała konstytucja). W wypadku siłowej odpowiedzi władz planowano wywołanie powstania. Planowano także uzyskanie pomocy zza granicy, przede wszystkim z USA oraz od komórek OUN na Zachodzie, choć część kierownictwa UNK odnosiła się krytycznie do tych pomysłów. Rozpoczęto również poszukiwania broni (z powodzeniem), powstał pomysł użycia terroru wobec agentury KGB na wsi, zbudowano także jeden schron-kryjówkę. Dwie próby akcji bojowych zakończyły się fiaskiem, nie doszło nawet do użycia broni.

Mimo stosunkowo długiego okresu działania UNK zdołano tylko raz doprowadzić do większego spotkania członków, które odbyło się na wiosnę 1961 roku. Największa porażką ruchu był jednak brak możliwości drukowania ulotek. A w momencie, gdy zdobyto już maszynę do pisania i czcionki rozpoczęły się aresztowania. Ostatecznie 4 osoby skazano na karę śmierci: Bohdana Hrycynę, Iwana Kowala, Wołodymyra Hnota i Romana Hurnyja. Dwóm ostatnim zmniejszono potem wyrok do 15 lat obozu. Na 15 lat więzienia skazano Pawło Kłymczaka, Hnata Kuzyka, Hryhorija Zelmana, Mykołę Mełecha, Wasyla Sorokę i Myrosława Jowczyka. Kilkunastu innych otrzymało wyroki od 5 do 12 lat więzienia.

UKRAINŚKA NACIONALNA PARTIA (UNP, UKRAIŃSKA PARTIA NARODOWA)
Inicjatorem jej utworzenia był Jewhen Hohuś, były żołnierz stworzonej przez Niemców w czasie wojny dywizji "Hałyczyna", który dostał się potem do radzieckiej niewoli i spędził 7 lat na przymusowym osiedleniu w obwodzie magadańskim. Po zwolnieniu powrócił do domu, do wsi Zołotnyky w obwodzie tarnopolskim. W 1958 roku zaczął nakłaniać swoich znajomych do założenia organizacji, lecz dopiero w grudniu 1961 roku odbyło się pierwsze zebranie grupy. Oprócz Hohusia wzięli w nim udział jego brat Bohdan, Pawło Pałychata i gospodarz spotkania Petro Pundyk. Omawiano temat zdobycia broni oraz literatury nacjonalistycznej. Hohuś nakreślił plan działania organizacji. Powinna ona oczekiwać na zmianę sytuacji międzynarodowej, a w wypadku wejścia obcych wojsk na teren obwodu przejąć władzę na wsi, a w całym rejonie rozpocząć walkę o powstanie niepodległej Ukrainy, nie dopuszczając do wojny domowej (widać tu wyraźnie doświadczenie roku 1941).

W styczniu 1962 Hohuś rozpoczął pisanie programu, który niestety nie zachował się. Z materiałów śledztwa wiadomo, że dosyć krytycznie odnosił się on do UPA, oskarżając ja o sianie terroru wśród zwykłych mieszkańców oraz o brak ideowości na skutej przyjmowania nieodpowiednich ludzi. Za główne zadania organizacji uważał Hohuś nauczanie ideologiczne członków (głównie poprzez czytanie "Historii Ukrainy" Hruszewśkiego) i wzmocnienie struktur, rozumiane jako nabór nowych, ideowych członków. Stworzył także nazwę grupy - Ukrainśka Nacionalna Partia (UNK), która w razie wojny miała zmienić się w organizację o nazwie Ukrainśki Nacionalni Powstanci (Ukraińscy Powstańcy Narodowi).

UNP praktycznie nie rozpoczęła działalności. Hohuś uważał zresztą, że w tej chwili nie ma sensu prowadzenie żadnych akcji, trzeba jedynie zwiększyć jej liczebność, pozyskać broń, literaturę i czekać na "odpowiedni moment". Tymczasem już w czerwcu 1962 rozpoczęły się aresztowania. Hohuś został skazany na rozstrzelanie, ale po dosyć długim pobycie w celi śmierci wyrok zmieniono na 15 lat obozu. Czterej inni członkowie dostali wyroki od 6 do 11 lat kolonii. Żadnej kary nie otrzymał Petro Dziura, pierwszy wciągnięty przez Hohusia do organizacji człowiek, który nie brał w ogóle udziału w procesie, a po aresztowaniach wyjechał ze wsi. Jednoznacznie wskazuje to na niego jako na zdrajcę organizacji.

CHODORIWŚKA HRUPA (GRUPA CHODORIWSKA)
Zwana także "grupą Prociwa". Powstała w 1958 roku, jej nazwa pochodzi od dawnego rejonu w obwodzie lwowskim (dziś jest to rejon żydacziwśkyj). Zorganizowało ją trzech ludzi: Fedir Prociw (były członek UPA), Mychajło Hanas i Teodor Droń, zaangażowany już wcześniej w nielegalną działalność - wraz z grupą osób wywieszał flagi Ukrainy na budynkach administracji we wsiach. Pierwsze spotkanie organizacyjne odbyło się prawdopodobnie na wiosnę 1960 roku. Rozmawiano głównie o zdobyciu broni, czym aktywnie zajmował się w późniejszym okresie Droń. Do tematu wracano i na następnych zebraniach, podnosząc także temat terroru. Grupa próbowała dokonać także "zamachu" na jednego z członków kierownictwa kołchozu, jednak trzej uczestnicy akcji: Fedir Prociw, Mychajło Prociw (nic nie wiadomo o ich ewentualnym pokrewieństwie) i Hanas, wybrali się na akcję bez broni (sic!). Na dobre grupa organizuje się w październiku 1961, powstaje pomysł wydrukowania ulotek i wywieszenia ich w kilku wsiach przed obchodami rocznicy rewolucji. Nie udaje się jednak nigdy rozpocząć prawdziwej akcji propagandowej, zresztą członkowie grupy bardziej zainteresowani są akcjami zbrojnymi. Powstają coraz bardziej odważne i jednocześnie nierealne plany: od podpalania zbiorników ze zbożem i trucia bydła w kołchozach, aż po wysadzanie pociągów. Skończyło się jednak na pomysłach, zresztą grupa była nienajlepiej zorganizowana, nie stworzono żadnej namiastki programu, nie wymyślono nawet nazwy. W grudniu 1961 rozpoczęły się aresztowania. Fedira Prociwa skazano na karę śmierci, Mychajło Prociw i Droń otrzymali wyroki 13 lat obozu + 5 lat zakazu powrotu na Ukrainę. Hanasa skazano na 12 lat, skazano także jeszcze trzech innych członków organizacji.

UKRAINŚKA ROBITNYCZO-SELANŚKA SPIŁKA (UR-SS, UKRAIŃSKI ZWIĄZEK ROBOTNICZO-CHŁOPSKI)
Pomysłodawcą organizacji był adwokat Petro Łukjanenko, adwokat w obwodzie lwowskim. Trzon organizacji tworzyli ponadto Stepan Birun, Ołeksandr Libowycz, Iwan Kandyba i Wasyl Łuckiw. Próbowano rozszerzyć działalność na inne obwody, a także wciągnąć do niej byłych członków OUN i UPA, jako ludzi zdolnych prowadzić skuteczną działalność antyradziecką.

W listopadzie 1960 roku odbyło się pierwsze spotkanie organizacyjne we Lwowie, na którym omówiono program organizacji przygotowany przez Łukjanenkę. Bazował on na teorii marksizmu-leninizmu, gdyż uważano, że jest to jedyny sposób dotarcia do wykształconych warstw społeczeństwa ukraińskiego (nie wszyscy członkowie mieli takie zdanie, ale nikt nie zaproponował żadnej alternatywy). Zgodzono się na prowadzenie walki wyłącznie środkami pokojowymi, bez użycia przemocy. Ponieważ celem była jak najszersza działalność wśród społeczeństwie oraz masowa agitacja za niepodległą Ukrainą, niemożliwa bez swobód demokratycznych, ich zdobycie postawiono sobie za cel numer jeden. Z przyczyn taktycznych (za walkę o demokratyzację przewidziano niższe kary niż za walkę o niepodległość) osiągnięcie tych swobód stało się oficjalnym celem grupy, podczas gdy niepodległość miała pozostać celem ukrytym, na razie niepodnoszonym nawet w dokumentach.

Łukjanenko stworzył nowy, rozszerzony program. Zawierał on również rys historyczny, w którym autor wysoko ocenił rewolucję październikową. Niestety, jak zauważył, nie zakończyła ona epoki kolonializmu na Ukrainie, co Łukjanenko dowodzi za pomocą szeregu oficjalnych danych. Tak jak dawniej robotnicy byli wykorzystywani przez prywatnych przedsiębiorców, tak teraz są faktycznymi niewolnikami państwa. Zmienić tę sytuację może zaprowadzenie samorządów pracowniczych oraz ścisłe przestrzeganie prawa. Los rolników, równie opłakany, odmieni się po zapewnieniu im całkowitej swobody gospodarowania i dysponowania tym, co wyprodukują. Władzom zarzuca okłamywanie społeczeństwa, co do możliwości istnienia niepodległej Ukrainy. Sposób na zerwanie z dyktaturą partii widzi w odebraniu jej uprzywilejowanej pozycji i zrównaniu jej członków w obliczu prawa z innymi obywatelami, co zresztą byłoby jedynie wyegzekwowaniem istniejących przepisów. Pojawia się także postulat ukraińskiej armii narodowej oraz popierania ukraińskiej kultury, sztuki i języka. Ukraińcy powinni mieć swobodny dostęp do wydawanych za granica ukraińskich książek i gazet (chodzi głównie o ukazujące się w Polsce "Nasze Słowo"). Osiągnąć zgodę władz na to można, według autora, za pomocą petycji i listów. Cały program to połączenie legalnych i nielegalnych, ale zawsze pokojowych działań, które mają doprowadzić do demokratyzacji, poszerzenia władzy narodu ukraińskiego w republice, a z czasem do możliwości wystąpienia ze składu ZSRR.

UR-SS grupowało głównie ludzi z wyższym wykształceniem, którzy większa wagę przywiązywali do teorii niż do działania. Stworzyli bogaty, choć trochę zawiły, oparty na markskizmie-leninizmie, program. Według niego teoria marksizmu-leninizmu jest słuszna, zawiodła jedynie praktyka. Uważali ponadto, że można wykorzystać obowiązujące prawo, przede wszystkim konstytucję, do polepszenia sytuacji społeczeństwa i narodu ukraińskiego. Łukjanenko otrzymał na rozprawie karę śmierci, z czasem zamienioną na 15 lat więzienia. Kandybę skazano na 11 lat, a pozostali otrzymali wyroki po 10 lat.

UKRAINŚKYJ NACIONALNYJ FRONT (UNF, UKRAIŃSKI FRONT NARODOWY)
Największa oraz najlepiej teoretycznie i praktycznie przygotowana organizacja podziemna początku lat 60. Jej twórcą i motorem napędowym był Dmytro Kwecko, absolwent historii uniwersytetu we Lwowie, pochodzący z rodziny zaangażowanej w działalność w UPA. Uważał, że Ukraina jest kolonią Moskwy, i tylko powstanie niepodległej Ukrainy może zmienić taki stan rzeczy. Za wzór do walki uznawał działalność OUN i UPA. Poszukiwał m.in. literatury niepodległościowej wydawanej przez te organizacje. Szczególnie nienawidził rusyfikacji Ukrainy w dziedzinie kultury, kolonialny status Ukrainy widział także w gospodarczej eksploatacji kraju. W latach 1962-63 stworzył, na razie na własny użytek 3 podstawowe cele: wywalczenie niepodległości państwowej dla Ukrainy, ustanowienie demokracji narodowej opartej na wolności i wrodzonych prawach wolnego człowieka, wprowadzenie reform socjalnych jako sposobu na zabezpieczenie wysokiego poziomu życia i dobrobytu dla całego narodu ukraińskiego. Osiągnięcie tych celów wymagało według niego narodowo-wyzwoleńczej rewolucji, która oprócz niezależności zapewni ustrój narodowo-korporacyjny.

Po wymyśleniu nazwy udało mu się zwerbować pierwszego członka organizacji. Został nim Zynowij Krasiwśkyj, którego rodzina została przesiedlona w roku 1948 do Kazachstanu za przynależność dwóch jego braci do UPA. On sam uciekł z transportu, po okresie ukrywania się został złapany i skazany na pracę w kopalni. Z Kwecką poznał się przez środowisko uniwersyteckie we Lwowie, gdzie studiował język i literaturę ukraińską. Razem rozpoczęli drukowanie nielegalnego pisma "Wola i Batkiwszczyna" ("Wola i Ojczyzna"). W latach 1964-66 stworzyli 16 numerów pisma, wydanych w 96 egzemplarzach. Autorem prawie wszystkich artykułów był Kwecko, tylko dwa napisał Krasiwśkyj. Część pochodziła także z odnalezionych przedwojennych pism i broszur OUN lub była komponowana przez Kweckę z audycji zagranicznych stacji radiowych.

W 1964 roku istniało już kilka materiałów programowych. Kwecko wychodził od opisu sytuacji w kraju, pisząc o kolonialistach prowadzących ludobójczą politykę wobec Ukraińców. Pisał o upadku "idei ukraińskiej" i fałszowaniu historii kraju, którą trzeba "zwrócić narodowi". Dopomoże w tym gazeta rewolucyjna, która rozbudzi świadomość narodową. Uważał, że każdy naród ma prawo do wolności i niepodległości, a obecnie jest odpowiedni moment do walki o to, gdyż świat komunistyczny znajduje się w kryzysie. Uważał także, że trzeba zerwać z oficjalna propagandą radziecką na temat ruchu narodowego i powiedzieć prawdę o jego celach. Kwecko uważał, że na obecnym etapie niepotrzebna jest broń. Z władzami należy walczyć na froncie ideologicznym przy pomocy agitacji. UNF uważał, że organizacje narodowe za granica nie cieszą się autorytetem w kraju z powodu długiego "oderwania" od spraw ojczyzny oraz licznych sporów wewnętrznych. Nie przewidywano nawiązania z nimi kontaktów, także z obawy o dekonspirację UNF.

Kolejnym włączonym do organizacji człowiekiem był milicjant, dzielnicowy w stopniu kapitana, Mychajło Diak. Następnym Jarosław Łesiw, nauczyciel wuefu, także mający członków rodziny należących do OUN. Nowi członkowie po jakimś czasie werbowali następnych. Nie przywiązywano wagi do przysięgi, pseudonimów itp. Kwecko uważał, że OUN nadawała takim formalnościom zbyt wielkiej wagi. Sam napisał, wzorując się na dokumentach podziemia narodowego, dokument, w którym opisywał jak uniknąć śledzenia i jak zachowywać się w śledztwie. Uważał także, że lepiej będzie przy werbunku nowych ludzi trzymać istnienie organizacji w tajemnicy, nie ujawniać tego od razu. Organizacją dowodził "centralnyj prowid" ("kierownictwo centralne") [można chyba zostawić ten termin w oryginale, zwłaszcza, że stosuje się go w Polsce przy opracowaniach o UPA], do którego oprócz Kwecka, zajmującego się sprawami ideowo-teoretycznymi i organizacyjnymi, należał Krasiwśkyj. Kwecko tworzył legendę, udawał przed innymi członkami, że organizacja jest większa niż w rzeczywistości, że on jest tylko szefem oddziału, a centrala UNF mieści się we Lwowie lub nawet w Kijowie. UNF drukował głównie materiały upowskie, długo jedynym własnym pomysłem było pismo "Wola i Batkiwszczyna". Rozpowszechniano je właściwie po całej Zachodniej Ukrainie i Podkarpaciu. Udało się nawet raz rozpowszechnić ulotki w Odessie, był także pomysł jednorazowej akcji w Doniecku. Kilka razy udało się także wywiesić sztandary Ukrainy na budynkach administracji. Centrum organizacji mieściło się w rejonie dołyńskim, ale UNF miał również swoją filię we Lwowie. Jej liderem był Iwan Hubka, ekonomista, uchodzący za inteligenta, mający na koncie wyrok i zesłanie za związki z UPA. Pośrednikiem pomiędzy Lwowem a Kwecką był Myron Meleń, kolejny były członek OUN, odsiadujący wyrok w latach 1947-1955. Filia we Lwowie zajmowała się rozpowszechnianiem "Woli i Batkiwszczyny", dzięki nim zasięg czytelników pisma znacznie się powiększył - we Lwowie było to kilkadziesiąt osób. Na tle zawartości gazety doszło zresztą do konfliktu pomiędzy Hubką a Meleniem. Ten pierwszy był zdecydowanym, największym w całej organizacji krytykiem OUN i UPA. Uważał, że za dużo miejsca w swoich działaniach poświęciły one terrorowi, a za mało pracy ideologicznej wśród ludności. Hubka był zwolennikiem tej drugiej taktyki, szczególną uwagę zwracał na konieczność pracy z młodzieżą i inteligencją.

Ponieważ UNF pomyślany był jako organizacja ogólnokrajowa, która walczy z władzami radzieckimi w imieniu całego narodu ukraińskiego, postanowiono zwrócić się bezpośrednio do Moskwy. W lutym 1966 roku, z okazji 23 Zjazdu KPZR wysłano memorandum do organizatorów zjazdu oraz do redakcji "Prawdy" i "Izwiestii". Był to pierwszy taki przypadek w historii radzieckiej Ukrainy. W memorandum przedstawiono żądania narodu ukraińskiego: 1) powrót deportowanych Ukraińców do ojczyzny, 2) zapewnienie możliwości rozwoju narodowego wszystkim Ukraińcom, którzy z tego prawa nie skorzystają, 3) zatrzymanie wysyłania ukraińskich absolwentów uczelni do innych republik i wstrzymanie przysyłania na Ukrainę absolwentów innych narodowości, 4) cofnięcie stalinowskich restrykcji wobec kultury ukraińskiej, rehabilitowanie zamordowanych działaczy naukowych i kulturalnych, wydanie dzieł zamordowanych pisarzy, 5) zakończenie nagonki na inteligencję ukraińską, zaprzestanie aresztowań i śledztw, zwolnienie wszystkich aresztowanych; odtajnienie procesów politycznych, 6) wprowadzenie nauki wyłącznie w języku ukraińskim we wszystkich przedszkolach, szkołach i uczelniach; wprowadzenie języka ukraińskiego jako obowiązującego we wszystkich organizacjach kulturalnych, obywatelskich, naukowych, gospodarczych oraz w administracji, 7) wprowadzenie wyłączności języka ukraińskiego we wszystkich wydawnictwach, studiach filmowych, stacjach radiowych i telewizyjnych oraz teatrach.

Wyrazem protestu wobec rusyfikacji były listy-odezwy do pierwszego sekretarza KC Komunistycznej Partii Ukrainy Petro Szełesta, do przewodniczącego Rady Ministrów Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej Wołodymyra Szczerbyćkiego, i do przewodniczącego Prezydium Werchownej Rady (Rady Najwyższej) URSR Demjana Korotczenki w lipcu 1966 roku. Protestując przeciw nagonce na ukraińskich inteligentów, Panasa Załywachę i Mychajło Horynia, członków ruchu "szestydesiatnyków" [według najnowszych informacji z katedry ukrainistyki UW termin "szestydesiatnyki" uznany został na Ukrainie za nieprawidłowy i należy używać terminu "szistdesiatnyki"; ostateczną decyzję pozostawiam Panu...], UNF wydrukował około 50 ulotek, które udało się rozpowszechnić w centrum Kijowa. Kwecko uważał jednak "szestydesiatnyków" za "ruch odrodzenia narodowo-kulturalnego", który w przeciwieństwie do UNF nie stawia sobie żadnych dalekosiężnych celów politycznych (co nie do końca odpowiadało prawdzie). Dlatego sprzeciwiał się publikacji w "Woli i Batkiwszczynie" pracy Iwana Dziuby "Internacjonalizm czy rusyfikacja", co gorąco popierał z kolei Hubka.

W odezwach do władz Front przedstawił swoje programowe minimum, w innych materiałach Kwecko pisał już szerzej i szczegółowej także na temat nowego porządku po zwycięstwie sił niepodległościowych. Najlepszym wykładnikiem programu UNF są "Wymagania programowe Ukraińskiego Frontu Narodowego", opublikowane w 5 numerze "Woli i Batkiwszczyny". Autorzy programu (faktycznie Kwecko) odrzucali komunizm w sowieckim wydaniu, opowiadając się za narodowym socjalizmem [tak to brzmi w dosłownym tłumaczeniu i nie wiem jak to zmienić, by nie wyglądało niczym przepisane prosto z broszurek NSDAP...], zbudowanym na zasadach niezależności, władzy narodu (przy pomocy wiejskich gromad, rad miejskich i "zgromadzeń narodowych"), rozkwitu gospodarczego, sprawiedliwości społecznej i wolności. Kwecko uważał, że socjalizm jest najwłaściwszym ustrojem dla przyszłej wolnej Ukrainy, według niego wszystkie wolne kraje na świecie zmierzają w tym kierunku. Uważał jednak, że nieodzowny jest także element narodowy - nie widział sprzeczności między tymi dwoma ideami. Komunizm uważał za ideologię reakcyjną, stworzoną przez partyjną klikę w celu utrzymania imperium. W dokumencie wyróżniono 3 jego fazy: leninizm, stalinizm i "chruszczowizm"; ta ostatnia nie tylko oznaczała rozluźnienie systemu, ale i kompromitację całego świata komunistycznego. Sprzeciwiając się kolonizacji kraju, UNF stworzył listę warunków koniecznych do pozytywnego rozwiązania problemów narodowych Ukraińców: powstanie niepodległej Ukrainy na ziemiach etnicznych oraz poszanowanie jej suwerenności i praw narodowych (czyli niewtrącanie się w jej sprawy wewnętrzne), poszanowanie odrębności terytorialnej, dotrzymanie międzynarodowych umów i konwencji, szczególnie Statutu ONZ. UNF gwarantował pełną równość obywateli Ukrainy bez względu na ich pochodzenie, także Rosjan.

Konkretnymi żądaniami politycznymi UNF były: zmiana administracji kolonialnej na władze narodowe wybrane w wolnych wyborach przez naród, rozwiązanie organizacji partyjno-propagandowych (m.in. KPU i pionierów) oraz konfiskata ich majątku, zaprzestanie finansowania partyjnej literatury propagandowej oraz zakazanie finansowania wszelkiej propagandy partyjnej w przyszłości, ograniczenie liczby pracowników aparatu państwowego, wprowadzenie prawdziwych wyborów politycznych, zapewnienie wszystkim obywatelom całkowitej swobody w wyrażaniu przekonań politycznych i uczuć religijnych. Program gwarantował wolność i swobodę inteligencji, zakazane miały być wszelkie ograniczenia druku, słowa, myśli, przekonań, wiary i światopoglądu. Obywatele powinni mieć całkowitą swobodę podróży zagranicznych, planowano także powszechną amnestię. Program przewidywał rozwój kulturalny, przede wszystkim wsi, oraz poprawę opieki medycznej i warunków bytowych obywateli, m.in. poprzez elektryfikację wsi oraz budowę sieci gazowej dla miast i wsi. Dla kobiet przewidywano zwolnienie od najcięższych prac oraz "ochronę macierzyństwa". Przewidywano również rozwój szkół i uczelni oraz swobodny dostęp do nich dla całej młodzieży; zakładano przeprowadzenie reformy oświaty w duchu narodowym, w celu zapewnienia realizacji przez nią prawdziwych potrzeb narodu i oczyszczenia jej z obcych wpływów.

W celu powstrzymania zacofania gospodarczego i eksploatacji robotników UNF proponował: 6-godzinny dzień pracy, wprowadzenie dodatkowego wynagrodzenia za pracę ponadnormową, wyrównanie płacy robotników i osób na stanowiskach kierowniczych, możliwość pracy dla wszystkich chętnych, zwiększenie roli robotników w kierowaniu zakładami pracy, likwidację współzawodnictwa pracy przynoszącego eksploatację ludzi (likwidacja brygad komunistycznych, podwyższania norm i zobowiązań), wolność wyboru zawodu oraz miejsca pracy, niezależność związków zawodowych, rozwój współczesnych gałęzi przemysłu. Przemysł ciężki miał pozostać w rękach państwa, pozostałe gałęzie gospodarki miały trafić pod kontrolę organów miejscowych. Państwo nie będzie stawiać przeszkód "prywatnej inicjatywie". Państwowe miały także pozostać banki, kasy, transport, telekomunikacja i bogactwa naturalne. W programie UNF surowej krytyce poddano system kołchozowy, zwracając uwagę na jego niewolniczy w istocie charakter, nędzne płace i konieczność utrzymywania się pracowników z przydomowych ogródków. Program nie przewidywał jednak oddania ziemi chłopom - miała ona pozostać "własnością całego narodu" w rękach indywidualnych i zbiorowych gospodarzy. Ziemią nie można byłoby więc handlować, zastawiać jej, a także... trzymać odłogiem. Majątek kołchozów (maszyny, narzędzia, budynki) stałby się wspólnym, i udostępniany byłby na potrzeby gospodarstw za niewielką opłatą. W pierwszym okresie gospodarstwa nie płaciłyby podatków. Każdy, kto chciałby pracować na roli, powinien otrzymać kawałek ziemi. Jeśli ktoś rezygnowałby z rolnictwa uprawiana przez niego ziemia przechodziłaby na rzecz gromady wiejskiej.

Dokument "Statutowe zasady UNF" poświecony był z kolei sprawom wewnętrznym organizacji. Wg niego członkiem ugrupowania może być tylko osoba, która jest gotowa poświęcić życie za wyzwolenie Ukrainy i za budowę niepodległego państwa. Front powinien być zorganizowany na zasadzie niewielkich, pięcioosobowych "kółek", które z kolei tworzyć będą większe grupy. Organem zarządzającym miał być "Centralnyj Prowid", który w celu omówienia ważnych spraw politycznych bądź organizacyjnych zwoływałby Radę dowódców "kółek", a w miarę możliwości także zebranie delegatów UNF. Taki sposób zarządzania organizacji wzorowany był na OUN, choć w przeciwieństwie do tej organizacji dopuszczał uczestnictwo w UNF oddzielnych platform politycznych z prawem przedstawicielstwa we władzach. Wymagano jednak bezwarunkowego podporządkowania się zasadom, programowi i taktyce UNF.

Jedną z przyczyn zakończenia działalności grupy była niedostateczna konspiracja, np. Kwecko znał wszystkich członków grupy. Niektórzy członkowie ugrupowania mówili o swej działalności kolegom i przyjaciołom. Przełomem było aresztowanie H. Kaczura, który złożył obszerne zeznania, w lipcu 1966 roku. Po długich przygotowaniach KGB rozpoczęło aresztowania w marcu 1967 roku. Przy zatrzymanych znajdowano dokumenty programowe UNF, materiały OUN i UPA oraz numery pisma "Wola i Batkiwszczyna". Stworzono specjalne brygady śledcze we Lwowie i w Iwano-Frankiwśku. Sprawą osobiście interesowali się m.in. ówczesny szef KGB Jurij Andropow. W czasie śledztwa załamał się i zaczął zeznawać Łesiw. Kwecko, który pracował nawet w areszcie, złożył zeznania dopiero gdy było już jasne, że władze wiedzą wszystko o ruchu. Z uwagi na doniosłość sprawy aresztowanych sądzili na sesji wyjazdowej we Lwowie (lipiec 1967) i Iwano-Frankiwśku (listopad 1967) sędziowie Sądu Najwyższego Ukrainy. Kwecko otrzymał wyrok 15 lat, z czego pierwsze 5 w więzieniu, a resztę w obozie pracy. Krasiwśkiego skazano na 12 lat, Wasyla Kułynynę i Łesiwa na 6, Diaka na 12. We Lwowie Hubka dostał 6 lat, a pozostali od 5 do 6.

SZESTYDESIATNYKY (POKOLENIE LAT 60.)

POCZĄTKI RUCHU
"Szestydesiatnycy" to nazwa nowego pokolenia inteligencji ukraińskiej, opozycyjnej w stosunku do reżimu komunistycznego. Jego członkami byli ludzie różnych profesji: pisarz i eseista Jewhen Swerstiuk, poeta, tłumacz i krytyk literacki Iwan Switłycznyj, krytyk literacki Iwan Dziuba, pisarz, reżyser i scenarzysta Mykoła Winhranowśkyj, poeci Wasyl Symonenko, Lina Kostenko i Wasyl Stus, dziennikarz Wiaczesław Czornowił, prozaik, eseista i tłumacz Wałerij Szewczuk, pisarze Jewhen Hucało i Wołodymyr Drozd, artyści Wiktor Zarećkyj, Ałła Horśka, Liudmyła Semykina, Hałyna Sewruk, Panas Załywacha i Weniamin Kusznir i inni. W Kijowie ludzie ci stworzyli, pod formalnym patronatem Komsomołu, Klub Młodzieży Twórczej. Założono go w zimie 1959 roku i istniał do roku 1964. Ideą przewodnią klubu było zgrupowanie w nim młodych kijowskich twórców i wyrwanie ich spod wpływu oficjalnych organizacji twórczych. Podobny klub, pod nazwą "Prolisok" ("Polana") powstał w roku 1962 we Lwowie. Kierował nim absolwent historii sztuki Uniwersytetu Lwowskiego Mychajło Kosiw. Do klubu należeli ponadto bracia Mychajło (psycholog) i Bohdan (historyk sztuki i krytyk) Horyń, Iwan Hel, poeta, dziennikarz i krytyk literacki Mychajło Osadczyj, artystka Stefanija Szabatura, filolog Myrosława Zwaryczewska, a potem także poeci Iryna Stasiw i Ihor Kałyneć oraz Hryhorij Czubaj. Mniejsze i nieformalne organizacje, głównie w środowisku studenckim, tworzyły się także w Charkowie, Czerkasach, Doniecku, Odessie i Dnipropetrowsku. Próby poszerzenia swojej niezależności podejmował w tym czasie nawet oficjalny Związek Pisarzy Radzieckich Ukrainy (SRPU). Podczas wyborów władz Związku na IV Zjeździe SRPU kilku kandydatów wytypowanych przez KC KPU nie otrzymało wystarczającego poparcia i przepadło w głosowaniu.

Głównym nurtem ruchu na początku lat 60. była kultura, której problemy zbliżały jednak z czasem ruch do polityki, a z czasem połączyły oba te nurty w jeden. Charakterystyczny był brak w pojawiających się wówczas ideach wpływu ideologii OUN-UPA. Najwybitniejsi młodzi przedstawiciele ruchu: I. Dziuba, Iwan i Nadija Switłyczni, W. Stus, W. Czornowił, Wasyl Lisowyj i inni - pochodzili bowiem z Donbasu, z centrum lub wschodu Ukrainy. Otaczająca ich rzeczywistość skłaniała do ponownego przyjrzenia się głoszonej przez władze ideologii marksizmu-leninizmu. Większość poszła dalej i zaczęła poszukiwać nowych idei. W. Czornowił wspominał, że już pod koniec lat 50., na 2-3 roku studiów uważał, ze należy walczyć z dyktaturą partii, z systemem jednopartyjnym, o wyzwolenie narodowe. Początek ruchu "szestydesiatnyków" związany jest ściśle z początkiem ukraińskiego "samwydawu" ("samizdatu"). Pierwszymi popularnymi publikacjami były wiersze Wasyla Symonenka. Uważano, że ponieważ na Ukrainie nie ma wolności słowa, a co za tym idzie nie ma także swobód demokratycznych, "samwydaw" jest jednym ze sposobów osiągnięcia niezależności. Pogląd ten wyznawali m.in. I. Hel, W. Czornowił i bracia Horyń.

Najbardziej odczuwalnym problemem narodowym był problem języka ukraińskiego, wypieranego przez rosyjski. Na konferencji poświęconej kulturze języka ukraińskiego, która odbyła się w Kijowie w lutym 1963 roku, mówiono o tym otwarcie, przypominając, że ludzie walczący o rozwój języka ukraińskiego oskarżani są o burżuazyjny nacjonalizm. W roku 1965 grupa studentów filologii Uniwersytetu Kijowskiego napisała petycję do władz uczelni z prośba, aby wszystkie zajęcia prowadzone były w języku ukraińskim. KC KPZR otrzymał petycje mieszkańców Kijowa z prośbą o otwarcie szkół ukraińskich na terenie innych republik ZSRR. W Kwietniu 1965 zebranie na uniwersytecie poświęcone problemowi języka i kultury ukraińskiej przerodziło się w tygodniowy mityng. Zaangażowani w to byli m. in. Swerstiuk, Dziuba oraz poeta i krytyk Mykoła Chołodnyj. Problemowi temu poświęcono także liczne publikacje w "samwydawie".

W 1962 roku pod patronatem klubu kijowskiego powołano Społeczną Komisję ds. Zbadania Miejsc Masowych Straceń w Bykowni koło Kijowa (z okresu stalinowskiego). Rezultatem jej pracy był memoriał do władz o zbadanie sprawy i postawienie pomnika ofiar, Był to pierwszy tak wyraźny przypadek odejścia ruchu od spraw kultury i wkroczenie na teren spraw społeczno-politycznych. Władze odpowiedziały szykanami, m.in. zakazano drukowania wierszy Symonenki. Ważnym elementem działalności "szestydesiatnyków" były także wieczory poświęcone pamięci wybitnych ukraińskich twórców, ofiar stalinowskiej walki z ukraińską inteligencją (reżyserem większości z nich był student reżyserii Łeś Taniuk, pierwszy szef klubu kijowskiego). 12 maja 1962 roku, w Pałacu Październikowym, odbył się wieczór poświęcony pamięci wybitnego działacza i reżysera teatralnego Łesia Kurbasia, a w grudniu zorganizowano wieczór pamięci dramaturga Mykoły Kulisza. Po śmierci Wasyla Symonenka jego przyjaciele (A. Horśka, J. Swerstiuk, I. Switłycznyj oraz historyk i krytyk literatury, bratanica Mychajła Kociubynśkiego - Mychajłyna Kociubynśka) zorganizowali wieczór poświęcony jego pamięci, inny odbył się z okazji 30 rocznicy urodzin poety. Władze próbowały nie dopuścić do wieczoru ku czci Łesi Ukrainki, ostatecznie jednak i tę uroczystość udało się przeprowadzić, choć z konieczności odbyła się ona w parku.

UPOLITYCZNIENIE RUCHU
Upolitycznienie ruchu "szestydesiatnyków" związane było z działaniami władz, które same zaczęły go traktować jako ruch polityczny, widząc w środowisku "szestydesiatnyków" zagrożenie dla swojego monopolu ideologicznego. Problemem niepokornych inteligentów zajmowały się władze partyjne na zebraniach i naradach oraz KGB. Bezpieka rozpoczęła śledzenie członków ruchu, który około roku 1963 miał tymczasem dwa silne ośrodki. Z kijowskim, oprócz osób wspomnianych na wstępie, związani byli także językoznawca, wnuczka Iwana Franki - Zynowija Franko oraz pracownica Ministerstwa Oświaty Jewhenija Kuzniecowa; we Lwowie aktywnie działał ponadto skazany po wojnie na 25 lat łagrów i zwolniony w roku 1960 na mocy amnestii językoznawca i tłumacz Swiatosław Karawanśkyj. Bliskie kontakty z grupa lwowską utrzymywał I. Switłycznyj, który pełnił jednocześnie pierwszoplanową rolę w "samwydawie" - redagował artykuły i rozprowadzał je wśród uczestników ruchu. Innymi głównymi autorami i redaktorami nielegalnych wydawnictw byli I. Dziuba, J. Swerstiuk i W. Czornowił. By zwiększyć nakład nielegalnych wydawnictw zorganizowano zbiórkę pieniędzy na zakup maszyn do pisania; zebrano także pieniądze na magnetofon, by nagrywać wiersze młodych, niedrukowanych poetów. Grupa lwowska pozyskała także książki ukraińskie wydane za granicą, głównie w Ameryce. Jedną z centralnych postaci "samwydawu" w Kijowie był pracownik Instytutu Filozofii Jewhen Proniuk - zbierał i rozprowadzał materiały, m.in. wpadł na pomysł przenoszenia ich zawartości na klisze fotograficzne. Sam był autorem "Zadań ukraińskiego ruchu wyzwoleńczego", pierwszego dokumentu politycznego w "samwydawie". Wśród krążących wydawnictw były także czasopisma i publikacje z zagranicy, m.in. z Polski, z kolei niektóre publikacje docierały do Ukraińców w Polsce. Głównym dystrybutorem nielegalnych publikacji we Lwowie był M. Horyń..

Wokół "samwydawu" powstało środowisko aktywnych, gotowych do działania ludzi, którzy tworzyli strukturę ruchu. Różnie ocenia się ich postawę. Niektórzy uważają, że trudno ich nazywać aktywnymi przeciwnikami reżimu, że cały ruch był wówczas raczej nastawiony na polepszenie warunków życia, złagodzenie reżimu. Większość członków ruchu ciągle wierzyła w zasady leninizmu, łudząc się, że wprowadzenie ich w życie jest receptą na poprawę sytuacji społeczno-gospodarczej narodu. Inni, pozbawieni już złudzeń, nie występowali otwarcie z krytyką reżimu. Obie te grupy ulegały naciskom władz. Istniała już jednak w pierwszej połowie lat 60. trzecia grupa, grupa liderów, gotowych do otwartego wystąpienia przeciw reżimowi. Już wtedy traktowali oni działalność kulturalną jako sposób walki politycznej. Np. Proniuk za idealne wyjście dla Ukrainy uważał wystąpienie jej ze składu ZSRR (teoretycznie było to możliwe według radzieckiej konstytucji) i stworzenie niepodległego, przynajmniej w jego przekonaniu, państwa na wzór socjalistycznej Polski lub Czechosłowacji. Większość ruchu stanowili inteligenci, ludzie, którym od lat wbijano do głów naukę marksizmu-leninizmu. Był to jedyny system filozoficzny (czy raczej pseudofilozoficzny) jaki znali, jedyna teoria jaką można było zastosować do opisu rzeczywistości. Dlatego tak wolno przyswajali sobie inne teorie, do których mieli zresztą utrudniony dostęp, będąc praktycznie odciętymi od świata. Odejście opozycji od teorii marksizmu-leninizmu, mimo, że rozpoczęło się w pierwszej połowie lat 60., tak naprawdę zakończyło się dopiero w połowie 80. Przykładem takiego rewizjonistycznego podejścia może być artykuł "Walka klasowa i narodowa na współczesnym etapie rozwoju ludzkości". Autor z całą powagą odnosi się do teorii budowy komunizmu przez proletariat, uważając ją jednak za nieodpowiadającą rzeczywistości. Zamiast społecznej własności produkcji władza radziecka przyniosła jedynie eksploatację wszystkich klas przez aparat państwowo-partyjny, eksploatacji nieograniczonej i niekontrolowanej. Chłopi natomiast znajdują się faktycznie w stanie państwowego niewolnictwa. Jak widać poglądy "szestydesiatnyków" coraz bardziej zbliżały się do poglądów UNF i innych organizacji podziemnych.

Dokumentem, który najlepiej oddaje ówczesne poglądy narodowo zorientowanych członków ruchu są wspomniane już "Zadania ukraińskiego ruchu wyzwoleńczego". Dokument określa ZSRR jako państwo rządzone przez autorytarną oligarchię, z tendencją do przejścia w wojenny, parafaszystowski reżim. Autor opisuje Związek Radziecki jako państwo opanowane przez partyjno-państwową kastę, która żyje z pracy innych ludzi, i która zlikwidowała wszelkie swobody demokratyczne. Gospodarka znajduje się w stanie upadku, a pracownicy poddani są pracy przymusowej. Kasta ta zniszczyła fizycznie, ekonomicznie i moralnie swoich przeciwników. Program partii uznał autor za utopijny, twierdząc, że przy pomocy ideologii partia "zatruła świadomość" większości robotników, chłopów i inteligencji. ZSRR zniszczył także wolności narodów, tzw. republiki związkowe, wśród nich i Ukraina, są w istocie administracyjno-ekonomicznymi obwodami ZSRR. Wszystkie narody (oprócz rosyjskiego) zaznają nie tylko socjalnego, ale także narodowego ucisku. Główne zadania ukraińskiego ruchu wyzwoleńczego polegać mają na pełnym uspołecznieniu środków wytwórczych oraz pracy, a także na ustanowieniu demokratycznego (republikańskiego) ładu polityczno-społecznego. Tylko likwidacja własności państwowej gwarantuje, że przyszła Ukraina będzie własnością całego narodu, a nie jakiejś jego wąskiej części. Demokratyzacja powinna polegać na zagwarantowaniu swobody sumienia, druku, zebrań, organizacji i towarzystw oraz na stworzeniu samorządnych stowarzyszeń pracowniczych. W przyszłym państwie zakazany będzie wszelki "reakcjonizm", rozumiany jako propaganda wojny, szowinizmu, nacjonalizmu, antysemityzmu, rasizmu itp. Przyszła Ukraina wreszcie pozbędzie się wielowiekowej kolonialnej zależności od wielkopaństwowej i szowinistycznej Rosji. Ukraina będzie państwem suwerennym, a wszelkie stosunki międzynarodowe, handlowe i gospodarcze z nią oparte będą na zasadzie całkowitej równowagi, wzajemnego szacunku i niewtrącania się w jej przyszłe życie. Nawet jednak w tej pracy widać pewną niemożność odejścia autora od obowiązującej doktryny - wiąże on przyszłość Ukrainy z komunistycznym ładem społecznym. Komunizm, bez krwi i ofiar, jest tu jednak raczej drogą niż celem ruchu. Swoje zadania ruch może osiągnąć tylko droga walki rewolucyjno-demokratycznej, autor odrzuca powstanie zbrojne czy przewrót wojskowy jako metody nieprzydatne i nieprzynoszące pożytku. Droga rewolucyjno-demokratyczna oznacza ideową, legalną i nielegalną, masową i indywidualną, agitacje i propagandę oraz organizację, również zarówno legalnych jak i nielegalnych, towarzystw, instytutów i stowarzyszeń. Program przewidywał również zdobywanie pieniędzy na działalność, organizowanie demonstracji i zebrań. Konieczna jest praca kulturalno-oświatowa, poprzedzająca powstanie masowego ruchu wyzwoleńczego. Oznacza ona uświadamianie narodom Ukrainy zadań ruchu oraz stworzenie literatury politycznej, a także poezji, pieśni bojowych (sic!) itp. przy pomocy których będzie można wychować kadry dla profesjonalnej pracy wyzwoleńczej. Ze względów taktycznych ruch powinien na początku podnosić hasło demokratyzacji, wspólne dla milionów ludzi różnych narodów ZSRR (dostrzeżenie tej wspólnoty interesów było nowością w dziejach ruchu wyzwoleńczego na Ukrainie), odkładając wszystkie inne żądania polityczne na później.

O pozbywaniu się złudzeń, co do komunizmu może świadczyć inny popularny artykuł publicystyczny krążący w "samwydawie" p.t. "Współczesny imperializm". Autor podzielił w nim imperializm na trzy rodzaje; "biały" (kolonializm), "brązowy" (faszyzm) i "czerwony", realizowany pod czerwonym sztandarem. Za reprezentantów "czerwonego" imperializmu uznał co ciekawe nie tylko ZSRR, ale także Jugosławię, Czechosłowację, Polskę i Chiny, uważając, ze kraje te od II wojny światowej zajmują obce terytoria. Pod względem swojej siły gnębicielskiej i wyzysku "czerwony" imperializm w niczym nie różni się od "białego", autor obwinia również "czerwony" imperializm o wywołanie do spółki z "brązowym" II wojny światowej. Nadzieję na pokonanie "czerwonego" imperializmu widzi on w walce ZSRR z USA, które są oparciem dla wszystkich narodów wyzwolonych spod jarzma imperium.

Dokumentem "samwydawu", który najbardziej zdenerwował władze była praca J. Swerstiuka "Z okazji procesu nad Pohrużalskim". Związany jest on z jednym z najbardziej dramatycznych wydarzeń w powojennej historii kultury ukraińskiej. 24 maja 1964 w wyniku pożaru Centralnej Biblioteki Narodowej w Kijowie spłonęło ponad 600 tysięcy woluminów, w większości bezcennych dla kultury ukraińskiej (starodruki, rękopisy). Przebieg procesu oskarżonego o podpalenie pracownika biblioteki W. Pohrużalskiego (m. in. obserwatorom nie pozwalano notować żadnych wystąpień, w tym kontrowersyjnych zeznań samego oskarżonego) oraz fakt, że w pożarze spaliły się prawie wyłącznie ukrainica spowodował spekulację, że katastrofa ta była zaplanowanym przez władze posunięciem, mającym na celu zniszczenie części dorobku kulturowego Ukrainy. O tym wszystkim napisał Swerstiuk, co wywołało wściekłość władz. Mimo starań KGB nigdy nie udało się im ustalić, kto był autorem artykułu

PIERWSZE REPRESJE
W połowie lat 60. ruch "szestydesiatnyków" przeszedł już etap kulturalno-oświatowy i wszedł na drogę politycznej walki o niezależność kraju. Przemianę tę przyśpieszyły areszty wielu członków ruchu, które rozpoczęły się w sierpniu 1965 roku. Był to okres, gdy środowisko "szestydesiatnyków" zaczęło umacniać swe struktury, gdy na dobre rozgorzały dyskusje programowe. Aresztowano w sumie 25 osób, aktywnych członków ruchu, w tym postaci kluczowe dla jego działalności. Setki innych osób zostało wezwanych na przesłuchania. Śledztwo ułatwił fakt, że u większości z zatrzymanych znaleziono nielegalne materiały z "samwydawu". Nigdy jednak nie udało się śledczym ustalić autorstwa większości z publikacji, podobnie jak nie wykryto, mimo nacisków z góry, istnienia żadnej organizacji antyradzieckiej. Większość aresztowanych nie była przygotowana do walki i oporu podczas śledztwa i przyznała się do przygotowywania i czytania nielegalnych wydawnictw. Zarówno śledztwa jak i procesy prowadzone były z naruszeniem zasad proceduralnych, większość rozpraw odbyła się zresztą w trybie niejawnym. Wyroki od kilku miesięcy do kilku lat otrzymali: I. Hel, bracia Horyń, P. Załywacha, M. Zwaryczewska, S. Karawańskyj, J. Kuzniecowa, dziennikarz i historyk Wałentyn Moroz, student Jarosław Hewrycz, historyk Ihor Hereta, geofizyk Mykoła Hryń, filolog Dmytro Iwaszczenko, Ołeksandr Martynenko, Mychajło Masiutko, Jarosława Menkusz, Iwan Rusyn i Anatolij Szewczuk. Wszystkim zarzucono propagandę i agitację antyradziecką (art. 62 KK).

Władze spodziewały się, że aresztowania i wyroki spacyfikują ruch, ale stało się inaczej. Aresztowanym okazywano poparcie, przeciwko wyrokom protestowali inni uczestnicy ruchu, m.in. I. Dziuba, W. Czornowił i W. Stus podczas kijowskiej premiery "Cieni zapomnianych przodków" Paradżanowa. Przedstawiciele starszego i młodszego pokolenia inteligencji (wspomniany już reżyser Serhij Paradżanow, pisarz Witalij Korotycz, poeci Iwan Dracz i L. Kostenko, a także słynny konstruktor samolotów Ołeh Antonow) zwrócili się do KC KPU i KC KPZR z żądaniem wyjaśnienia przyczyn aresztowań. Grupa 78 osób w liście do prokuratora i szefa KGB skrytykowała procesy i zażądała dopuszczenia przyjaciół aresztowanych do procesu. W sprawie aresztowanego I. Switłycznego i wyrzuconego z pracy I. Dziuby interweniował w Kijowie i Moskwie znany ukraiński pisarz Ołeś Honczar. Podczas procesu lwowskiego w kwietniu 1966 roku regularne demonstracje solidarności z aresztowanymi zorganizowała przybyła do Galicji grupa kijowian (m.in. L. Kostenko, I. Dracz, M. Chołodnyj, W. Czornowił i I. Dziuba) oraz ich lwowscy przyjaciele. W tym czasie powstał także fundusz pomocy dla uwięzionych i ich rodzin, który wspomagali również pisarze partyjni, tacy jak Andrij Małyszko czy O. Honczar. W odpowiedzi na te działania członkowie ruchu byli pozbawiani stanowisk kierowniczych, zwalniani z pracy, a ci nieliczni należący do partii usuwani z jej szeregów (np. M. Kociubynśka). Władze zwoływały zebrania pracownicze robotników i kołchoźników, na których potępiano tych, którzy podtrzymywali na duchu osądzonych, ich przyjaciół i znajomych.

Procesy miały wielkie znaczenie dla ewolucji ruchu "szestydesiatnyków". Można powiedzieć, że władze same dokonały jego "upolitycznienia" zasądzając jego członków z "politycznych" paragrafów kodeksu karnego. Po drugie, okazało się, że w kraju istnieje jednak dosyć silna opozycja, a władze i aresztowani zobaczyli, że nie ma wśród społeczeństwa zgody na takie metody walki z ruchem. Dodatkowo aresztowani stracili resztki złudzeń (tzw. "różowego optymizmu" według słów Czornowiła), co do taktyki działania władz i jej pomysłów, a pobyt za kratami oznaczał dla większości wzmocnienie ich sprzeciwu i dodał sił, także poprzez spotkanie tam członków wcześniejszych nielegalnych ugrupowań, do dalszej walki, którą podjęli po opuszczeniu obozów. Wydarzenia połowy lat 60. oznaczały także, że ruch "szestydesiatnyków" jest jedynym wyrazicielem narodowych i wyzwoleńczych dążeń narodu ukraińskiego po likwidacji praktycznie wszystkich ugrupowań podziemnych, i chcąc nie chcąc staje się do pewnego stopnia ich kontynuatorem. Ponieważ w połowie lat 60. ruch sprzeciwu wobec reżimu objął także inne republiki, jednym z najważniejszych jego efektów było wycofanie się oficjalnej propagandy z twierdzeń o zlaniu się wszystkich narodów radzieckich w jeden.

ODRODZENIE RUCHU
W grudniu 1965 roku ukazała się w "samwydawie" książka Iwana Dziuby p.t. "Internacjonalizm czy rusyfikacja", stylizowana na tekst listu do P. Szełesta (istnieją mało wiarygodne plotki, że Dziuba napisał swój tekst na zamówienie Szełesta). W jej kopiowaniu i rozpowszechnianiu szczególnie pomogli Z. Franko, M. Kociubynśka, Hryhorij Tymenko (niedługo zaginie bez śladu, do dziś nie wiadomo, co się z nim stało) i Ołeś Serhijenko. Dwa egzemplarze autor przesłał do KC KPU. Wiosna 1966 roku ukazał się przekład rosyjski, książka trafiła także za granicę, gdzie ukazała się w wielu językach. W książce Dziuba przeanalizował najnowszą historię Ukrainy oraz teorię marksizmu-leniznizmu (obfite cytaty z Marksa i Lenina) i jego praktykę w wykonaniu KPZR w stosunku do Ukrainy i dowiódł, że w republice ma miejsce przyspieszona rusyfikacja całego ukraińskiego narodu. Autor oceniał politykę partii z pozycji marksizmu, a więc wykorzystując teorię, którą sama się posługiwała. Szczególnie cenne dla przeciętnego czytelnika były zamieszczone w książce mało znane dla niego fakty historyczne i dane liczbowe na temat położenia Ukrainy. Książka była szeroko rozpowszechniana na Ukrainie i nie tylko. W formie drukowanej, fotokopii i zapisów magnetofonowych trafiła do 23 obwodów, a sam autor stał się na pewien czas sztandarową postacią ruchu.

W następnych latach ruch rozwijał się dalej dzięki "samwydawowi". Wszyscy, którzy czytali i rozpowszechniali nielegalne wydawnictwa tworzyli nieformalne struktury ruchu. Niektórzy nie ograniczali się do tego i otwarcie wyrażali swój protest wobec władzy. Np. 22 maja 1966 roku 150 osób zebrało się na mityngu pod pomnikiem Tarasa Szewczenki w Kijowie (w rocznicę sprowadzenia prochów poety z Petersburga do kraju). W rok później władze były już przygotowane na zebranie - rozpędziły demonstrację i aresztowały 5 osób, ale marsz pół tysiąca ludzi w kierunku siedziby KC skłonił ich do wypuszczenia zatrzymanych. Przykładem otwartego protestu może być też pogrzeb zamordowanej w tajemniczych okolicznościach w listopadzie 1970 roku Ałły Horśkiej (o zbrodnię tę władze oskarżyły jej teścia, którego znaleziono martwego dzień później na torach kolejowych...), który zmienił się w demonstrację, czy tez zbiorowy wyjazd członków ruchu z Kijowa, Lwowa i Moskwy na proces sądowy W. Moroza w roku 1969. Prowadzono także akcje rozrzucania ulotek i wywieszania sztandarów narodowych w miejscach publicznych. Ponieważ ruch "szestydesiatnyków" rozrastał się, w działalność opozycyjną angażowały się coraz to nowe osoby - już nie tylko ludzie kultury, ale także robotnicy, studenci, pracownicy kołchozów, nauczyciele i wykładowcy, a nawet ludzie zatrudnieni w administracji państwowej. Najbardziej dramatycznym aktem protestu wobec reżimu było samospalenie robotnika z Dnipropetrowska Wasyla Makuchy, byłego członka UPA i więźnia politycznego Gułagu. 5 listopada 1968 roku na Chreszczatyku w Kijowie oblał się benzyną i wykrzykując hasła "Precz z kolonizatorami!" oraz "Niech żyje wolna Ukraina!" podpalił się. Zmarł dwa dni potem w szpitalu z powodu poparzeń. W marcu następnego roku podobnego aktu próbował dokonać nauczyciel Mykoła Berysławśkyj. Został odratowany, a następnie skazany na 2,5 roku obozu. Na Ukrainie odbyło się także kilka akcji protestacyjnych przeciw radzieckiej rozprawie z Praską Wiosną.

Pierwszym skazanym członkiem ruchu po roku 1965 był W. Czornowił, który za odmowę zeznań na procesie braci Horyniów we Lwowie oraz za książkę "Sprawiedliwość czy recydywa terroru" otrzymał wyrok 3 miesięcy robot przymusowych. Za następną książkę p.t. "Łycho z rozumu" ("Mądremu biada") skazano go na 3 lata, ale dzięki amnestii opuścił więzienie po półtora roku. Najwyższy wyrok w tym czasie otrzymał Anatolij Szewczuk, którego skazano aż na 5 lat. W 1968 roku rozpoczęły się szykany wobec wybitnego reżysera Paradżanowa, a w 1968 roku władze rozpoczęły kampanię przeciw Honczarowi za jego książkę p.t. "Sobór". Pisarz był na celowniku władz już od 1966 roku, gdy odmówił krytyki książki Dziuby "Internacjonalizm czy rusyfikacja". Po usunięciu Honczara z funkcji przewodniczącego Związku Pisarzy Ukrainy na nowo rozpętano kampanię przeciw Dziubie, którego zmuszono w 1969 roku do odmowy wydania jego książki za granicą. Zwiększono także naciski na innych członków ruchu, m.in. znanych poetów: W. Stusa, L. Kostenko Mykołę Worobjowa i Wasyla Hołoborodkę. Wszystkie te działania władz budziły coraz większy sprzeciw społeczeństwa. Pisano listy protestacyjne, które z kolei wywoływały dalsze represje wobec protestujących. Pod koniec lat 60. rozpowszechniła się także na Ukrainie "ogólnoradziecka" metoda umieszczania przeciwników reżimu w szpitalach psychiatrycznych - szczyt tych działań przypada na rok 1970. Większość skazanych po roku 1965 osób związana była z kijowskim lub lwowskim kołem "samwydawu", choć mieszkali oni i pracowali w wielu miastach na Ukrainie. Ówczesnych dysydentów można podzielić na dwie grupy. Pierwsi to ci, którzy chcieli jedynie wyrazić swój protest, nie wysuwając przy tym żadnych żądań. Brali udział w spotkaniach pamięci, pogrzebach członków ruchu, wywieszali flagi narodowe. Starali się żyć poza społeczeństwem radzieckim, ale jednocześnie nie brali udziału w zorganizowanym ruchu oporu przeciw reżimowi. Drudzy, aktywniejsi, formowali grupy podobnie myślących, przewodzili demonstracjom i tworzyli "samwydaw" oraz organizowali struktury jego rozpowszechniania. Innymi przejawami formalnej organizacji ruchu w tym okresie było np. funkcjonowanie kasy zapomogowej czy też powstanie Komitetu Obrony Niny Strokatej, żony Karawanśkiego, która została uwięziona w roku 1971.

Jedynym dokumentem programowym z tego okresu jest list Antona Kowala (pseudonim W. Lisowego) do rady Najwyższej ZSRR. Autor proponował zmianę rad w organy prawdziwie samorządowe, przeprowadzenie radykalnej reformy ekonomicznej, oddanie władzy nad przedsiębiorstwami na Ukrainie rządowi ukraińskiemu i zmiany w budżecie na korzyść republiki. Od połowy lat 60. "samwydaw" staje się tak naprawdę drugim, nieoficjalnym nurtem myśli społeczno-politycznej i życia literackiego. Drukowano poezję, prozę, krytykę literacką, materiały socjologiczne i polityczne oraz dokumenty na temat więźniów politycznych. Najbardziej znanymi utworami autorów "samwydawu" były, oprócz książki I. Dziuby, utwory J. Swerstiuka, eseje W. Moroza i artykuł W. Czornowiła p.t. "Czego i jak broni Bohdan Stenczuk", który napisany został w odpowiedzi na ataki wobec Dziuby. Po ukazaniu się, bowiem książki "Internacjonalizm czy rusyfikacja" KC KPU stworzył plan działania skierowany przeciw autorowi i całemu ruchowi. W jego ramach wydział propagandy i agitacji KC przygotował książkę "Czego i jak broni I. Dziuba" autorstwa B. Stenczuka, który tak naprawdę jest postacią fikcyjną. Książkę wydano po angielsku i po ukraińsku z myślą o Ukraińcach w USA i Kanadzie. Swerstiuk w swoich pracach "Na Święto Kobiet", "Kotlarewśkyj się śmieje" i "Sobór w rusztowaniach" (inspirowany książką Honczara) wykładał przede wszystkim zasady etyczne ruchu. Esej Moroza p.t. "Reportaż z rezerwatu im. Berii" (napisany w więzieniu w roku 1967) opisuje filozofię systemu i jego głównego instrumentu władzy - KGB, pokazując jego wrogość do narodu ukraińskiego. Praca "Kronika oporu" poświęcona jest z kolei niszczeniu duchowych i materialnych pamiątek kultury ukraińskiej. Esej "Wśród śniegów" przynosi opis samego ruchu. Autor pisze o dwóch jego nurtach. Pierwszy tworzą zdecydowani zwolennicy walki z reżimem, wojownicy o wolność, prawdziwi arystokraci ducha, za których reprezentanta uważał Iwana Dziubę, i którzy dają przykład szerokim masom przyciągając je do ruchu. Drugą grupę mieli stanowić ludzie, którzy "chcą trochę kochać Ukrainę i mieć trochę komfortu". Nurt ten nazywa on "pawłyczkizmem" (od nazwiska poety Dmytro Pawłyczki) i uważa, że niesie on zarówno pozytywne jak i negatywne treści. Ogromna rolę społeczną odegrały także drukowane w "samwydawie" wiersze W. Stusa, L. Kostenko i M. Chołodnego. Rozwój nielegalnych wydawnictw w całym ZSRR tak zaniepokoił władze, że w KC KPZR powstał specjalny plan walki z nimi, analogiczny opracowano także w KC KPU.

Pod koniec lat 60. coraz częściej pojawiały się pomysły stworzenia jakiejś organizacji podziemnej, ale I. Switłycznyj, którego uważano za lidera ruchu, i do którego zwracano się z takimi propozycjami odradzał tworzenie takich grup. Uważał on, że lepiej rozwijać ruch nie nadając mu jakiś ścisłych ram organizacyjnych. Obawiał się także, że taki krok spowoduje ostateczne wyaresztowanie członków ruchu. Problem ten został poruszony przez autorów "Programu Demokratycznego Ruchu Związku Radzieckiego" w roku 1969. Uważali oni, że stworzenie organizacji podziemnej wcale nie sprowokuje represji władz. Ich brak wynika nie z humanitaryzmu i powściągliwości reżimu, ale z braku dogodnych warunków dla władz na takie posunięcie, co z kolei spowodowane jest sytuacją wewnętrzną i zewnętrzną. Autorzy publikacji różnili się także od większości liderów ruchu tym, że uznawali za prawomocne nie tylko to, co dopuszczało prawo (przede wszystkim konstytucja) ZSRR, ale wszystko, co prowadzi do wolności osobistej i całego społeczeństwa (wykluczali jednak walkę z udziałem przemocy).

Około roku 1969-1970, prawdopodobnie na jednym ze spotkań liderów ruchu z udziałem Stusa, Dziuby, Czornowiła, Swerstiuka i Switłycznego, powstał pomysł wydawania pisma. Wprawdzie istniały już wówczas wydawnictwa podziemne, ale żadnego z nich nie można nazwać czasopismem. Ponadto drukowały one materiały o wybitnie antyradzieckiej i nacjonalistycznej treści. Nowe pismo, któremu nadano nazwę "Ukrainśkyj Wisnyk" ("Biuletyn Ukraiński"), i którego wydawania podjął się Czornowił (jego głównymi współpracownikami byli M. Kosiw, Jarosław Kendzior, Ołena Antoniw, Ludmyła Szeremetjewa i Stefanija Hułyk) miało być inne. Starano się drukować tylko materiały zgodne, przynajmniej formalnie, z prawem. Chodziło nie tylko o nienarażanie się władzom, ale także o zdobycie jak największego grona czytelników. Bano się, że ostre, antyradziecki oblicze czasopisma odstraszy ich, że będą się wręcz bali wziąć je do ręki. Do aresztów roku 1972 ukazało się 5 numerów, rozprowadzanych po znacznym terytorium kraju.

"WIELKI POGROM"
Pierwszym sygnałem zaostrzenia kursu władz w stosunku do ruchu "szestydesiatnyków" była decyzja Moskwy z 1970 roku o zmianie szefa ukraińskiego KGB. Związanego z Szełestem Witalija Nikitczenkę zastąpił człowiek Breżniewa Witalij Fedorczuk, który wykonywał polecenia bezpośrednio z Moskwy, zupełnie nie licząc się z kierownictwem republiki. Uderzenie w działaczy ruchu nastąpiło w nocy z 12 na 13 stycznia 1972 roku. Aresztowano wtedy prawie 20 osób, w tym I. Switłycznego, J. Swerstiuka, Z. Franko, Ł. Pluszcza, W. Stusa, W. Czornowiła, I. Hela, S. Szabaturę i M. Osadczego. Początkowo chciano oskarżyć ich o związki z zagranicznymi centrami szpiegowskimi i syjonistycznymi, wykorzystując do tego belgijskiego studenta pochodzenia ukraińskiego Jarosława Dobosza. Podczas pobytu na Ukrainie spotkał się on z kilkoma członkami ruchu, choć nigdy nie traktowano go zbyt poważnie. Gdy wyjeżdżał został aresztowany podczas przekraczania granicy i zmuszony do złożenia zeznań, m.in. na temat swoich spotkań podczas pobytu na Ukrainie. Śledczy próbowali wykorzystać fakt, że Dobosz działał w organizacjach ukraińskiej diaspory i utrzymywał kontakty z kołami nacjonalistycznymi. Ponieważ jednak powiązanie "szestydesiatnyków" i Dobosza z zachodnimi agencjami wywiadowczymi nie udało się, zdecydowano się tradycyjnie na oskarżenie aresztowanych o antyradziecką propagandę i agitację. Dowodami były głównie zeznania świadków, którzy opowiadali o antyradzieckich wystąpieniach oskarżonych, choć sięgnięto także do dokumentów "samwydawu" i utworów literackich oskarżonych. Do ich oceny KGB zaangażowało historyków, filologów i ekonomistów, którzy szybko znaleźli w dostarczonych im materiałach przejawy "burżuazyjnego nacjonalizmu", "szkodliwości ideologicznej" (np. w pracy "Ostatnia łza" Swerstiuka) oraz "antyradzieckiej i nacjonalistycznej postawy autora" (np. w pracy Stusa poświęconej twórczości Pawła Tyczyny p.t. "Fenomen epoki"). Większość oskarżanych otrzymała wyroki od 5 do 7 lat pobytu w obozie, często także dodawano do tego wyrok zesłania. Niektórzy z aresztowanych nie wytrzymali presji - Z. Franko i M. Chołodnyj po złożeniu samokrytyki zostali zwolnieni z aresztu. Prawdziwym jednak szokiem dla członków ruchu była postawa I. Dziuby, który także złożył samokrytykę w listopadzie 1973 roku po półtora roku więzienia. Wielu jego kolegów potraktowało to jako zdradę, niektórzy pisali nawet do niego listy otwarte. Najbardziej znany jest ten napisany już z obozu przez Stusa: "Nie ma już wielkiego Iwana Dziuby, narodził się karzeł z krainy liliputów, którego największym szczęściem pozostanie to, że miał on kiedyś bezpośredni związek z wielkim Dziubą. I właśnie dlatego i dzisiaj nie mogę odwrócić od ciebie swego wzroku. I właśnie dlatego staram się przypomnieć twoje na pół zapomniane rycerskie oblicze - i w oczach mam łzy".

Aresztowania trwały do czerwca 1972 roku i objęły w sumie ponad 100 osób. Skazano 89, z czego 41 we Lwowie i Kijowie. O wiele więcej uczestników ruchu, członków ich rodzin i przyjaciół zaznało prześladowań. Przeprowadzano rewizje, zwalniano z pracy, wykreślano ich ze związków twórczych. Czystka objęła także kierownictwo KPU, m.in. na plenum w maju 1972 roku nastąpiła zmiana na stanowisku I sekretarza KPU - "liberalnego" Szełesta zastąpił Wołodymyr Szczerbićkyj. "Wielki pogrom" roku 1972 oznaczał faktyczny koniec ruchu w takiej postaci, choć niektórzy jego przedstawiciele podejmowali jeszcze próby utrzymania go przy życiu. J. Proniuk i W. Lisowyj zdecydowali się nawet wydać kolejny numer "Ukrainśkiego Wisnyka" - ukazały się w nim m.in. informacje o styczniowych aresztach oraz wystąpienie W. Moroza podczas jego procesu z roku 1969 (uzyskano je dzięki pracownikowi KC KPU M. Pohoriłemu). Kolejny numer gazety ukazał się w marcu 1974 roku. Przygotował go Stepan Chmara przy współpracy Ołesia Szewczenki. Było to już jednak inne pismo, zdecydowanie antyradzieckie, o nacjonalistycznej wymowie. Ostatni numer przygotowany w roku 1975 przez tych samych ludzi został przechwycony przez KGB.

Przeciw procesom otwarcie zaprotestował Lisowyj w "Liście otwartym do członków KC KPZR i KC KP Ukrainy". W wydrukowaniu i rozpowszechnianiu tego dokumentu pomagali mu J. Proniuk i Wasyl Owsijenko. Autor, oprócz wykazania nieprawdziwości zarzutów, nakreślił główne problemy socjalne i narodowe Ukrainy, które przyczyniły się do niezadowolenia społeczeństwa i pojawienia się "samwydawu". Lisowyj krytykował ponadto władze za wymuszanie od członków ruchu samokrytyk oraz wyraził gotowość poniesienia wszelkich konsekwencji (areszt i sąd) swojego udziału w ruchu. W artykule Swiatosława Hałyćkiego (pseudonim) p.t. "Wołam żywych" procesy roku 1972 ukazane są jako kolejny etap sięgającego czasów rewolucji październikowej terroru przeciw narodowi ukraińskiemu. Zdaniem autora narodowy ruch oporu będzie istniał dopóki niszczona będzie kultura i duchowość Ukraińców. W pracy "Koniec szestydesiatnyków?!" swoje przemyślenia na temat ruchu zawarł W. Owsijenko, pokazując jego związki z podobnymi ruchami w całym ZSRR oraz za granicą. Według niego opór "szestydesiatnyków" wobec "partyjnej burżuazji" i represje, jakie ich spotkały w odpowiedzi, są sygnałem do nowego zorganizowania ruchu i przeniesienia jego działalności do podziemia, zwłaszcza, że zasadnicza część ruchu, czyli "samwydaw", znajduje się tam już od lat.

NAJWAŻNIEJSZE ORGANIZACJE PODZIEMNE POCZĄTKU LAT 70.

UKRAINŚKYJ NACIONALNO-WYZWOLNYJ FRONT (UN-WF, UKRAIŃSKI FRONT NARODOWO-WYZWOLEŃCZY)
Ugrupowanie to powstało w Samborze, stworzyła je grupa uczniów ostatnich klas miejscowej szkoły, którzy z czasem zostali studentami. Liderem był Zorian Popadiuk, który w mieszkaniu swej matki we Lwowie miał okazję zapoznać się z publikacjami "samwydawu". Przyszli członkowie grupy spotykali się i dyskutowali na temat wydarzeń w kraju i na świecie. Początkiem ich zainteresowania polityką była interwencja wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji, przez Sambor przechodziły w tym czasie kolumny wojsk radzieckich. Popadiuk napisał wtedy kilka ulotek na temat "Praskiej Wiosny". Ogromne wrażenie zrobiło na wszystkich samospalenie Jana Palacha na początku 1969 roku.

Popadiuk wyobrażał sobie Ukrainę jako państwo niepodległe i socjalistyczne. Podobne zdanie mieli jego towarzysze, z którymi spotkał się na zebraniu założycielskim tuż przed początkiem roku akademickiego 1970-71. Członkowie UN-WF byli wtedy pod silnym wpływem ruchu "szestydesiatnyków" i pragnęli włączyć się w jakiś sposób w jego działania. Chcieli walczyć z rusyfikacją Ukrainy i łamaniem praw Ukraińców. Postawili sobie za zadanie zdobycie wyższego wykształcenia oraz podwyższenie swej świadomości narodowej za pomocą nielegalnej literatury i nauki historii Ukrainy, by móc w przyszłości podnosić świadomość całego narodu. Planowali również prowadzenie agitacji za pomocą nielegalnych wydawnictw.

Pod względem organizacyjnym planowano zwerbować większą liczbę podobnie myślących młodych ludzi. Wszyscy składali przysięgę, ustanowiono także comiesięczną składkę, przygotowano nawet sztandar ruchu. Areszty 1972 roku nie przestraszyły UN-WF, ale skłoniły do zaktywizowania swojej działalności. I to pomimo spotkanych nieprzyjemności - ponieważ w domu we Lwowie gdzie Popadiuk mieszkał z matką znaleziono podczas rewizji materiały "samwydawu" został on wyrzucony z Uniwersytetu. Zaraz potem Popadiuk wydał kolejną ulotkę podkreślającą wpływ "Praskiej wiosny" na myśl obywatelską Ukrainy, wskazując przy tym, na to, że Ukraińcy na Słowacji mają więcej praw niż Ukraińcy w USRR. Pracę ułatwił zakup maszyny do pisania ze składek UN-WF.

Przyjacielem Popadiuka we Lwowie był inny student Uniwersytetu Lwowskiego Hryhorij Chwostenko, który z kolei miał bliskie kontakty z tajna grupą studentów wydziału historii o nazwie "Postup" ("Postęp). "Postup" określał się w swym programie jako podziemna organizacja młodzieżowa, która pragnie niepodległej Ukrainy, z nowym ustrojem społecznym, własnymi siłami zbrojnymi i polityką neutralności. Przewidywano także ustanowienie pełnomocnika ONZ ds. przestrzegania praw człowieka, uznanie języka ukraińskiego za jedyny język państwowy i wprowadzenie do gospodarki kadry narodowej. Chwostenko i Popadiuk postanowili utrzymywać kontakt między oboma ugrupowaniami.

Popadiuk wraz z Chwostenką stworzyli także gazetę "Postup". Kilka egzemplarzy pierwszego numeru Popadiuk przygotował w Samborze. Gazeta zawierała poezję, teksty krytycznoliterackie, artykuły o tematyce społeczno-politycznej, a jedną stronę przeznaczono na "Kronikę represji", w której zamieszczono informacje o aresztach i procesach we Lwowie i Kijowie. Drukowano materiały "samwydawu" oraz artykuły napisane przez Popadiuka i Chwostenkę. Ten drugi zamieścił, pod pseudonimem, artykuł programowy pisma, a w pewnym sensie całej organizacji, p.t. "Nasze zasady". Nie odrzucono w nim socjalizmu, ale zdecydowanie sprzeciwiano się jego obecnej wersji opartej na niszczeniu innych niż marksistowska myśli społecznych, na powszechnej ideologizacji i pozbawianiu obywateli ich swobód politycznych i moralnych. Autor zdecydowanie sprzeciwiał się także rosyjskiemu szowinizmowi. Nawiązując do słów Lenina o rosyjskich szowinistach-narodnikach, szowinistach-demokratach i szowinistach-socjalistach Chwostenko pisze o obecności w ZSRR szowinistów-marksistów (problemowi temu Chwostenko poświęcił jeszcze jeden artykuł p.t. "Korzenie i kwiaty rosyjskiego szowinizmu", w którym przedstawił to zagadnienie w ujęciu historycznym). Na koniec artykułu znajduje się informacja, że redakcja starać się będzie poruszać najbardziej bolące problemy Ukraińców oraz pisać o współczesnych wydarzeniach z punktu widzenia narodu i całej ludzkości. Ponieważ nie może tego robić otwarcie, gazeta ukazywać się będzie nielegalnie.

Popadiuk próbował nawiązać kontakty w Kijowie, gdzie jeździł do przyjaciół. Także podczas kilku podróży na Kaukaz gdzie szukał pracy, starał się dotrzeć do ludzi występujących przeciw systemowi. Głośnym echem odbiła się akcja UN-WF rozprowadzania ulotek protestujących przeciw zakazowi świętowania we Lwowie jubileuszu Szewczenki w marcu 1973 roku. W ulotce napisano, że obchodów tych nigdy nie zakazała ani "carska Austria", ani "pańska Polska" - zrobił to dopiero "czerwony faszyzm socjalistycznego imperium rosyjskiego". W tym czasie grupa była już jednak pod obserwacją KGB, które wyaresztowało prawie wszystkich uczestników akcji w kilka godzin po rozprowadzeniu ulotek. Rozpoczęło się śledztwo, które objęło także innych członków grupy. Za najbardziej aktywnych i niebezpiecznych uznano Popadiuka i Jaromyra Mykytkę, którym zarzucono oprócz propagandy i agitacji antyradzieckiej także uczestnictwo w organizacji antyradzieckiej. Popadiuka skazano na 7 lat poprawczej kolonii roboczej i 5 lat zesłania, Mykytko dostał 5 lat kolonii poprawczej. W związku ze sprawą UN-WF prawie 50 studentów uczelni Lwowa i sąsiednich miast zostało wyrzuconych ze studiów za "zachowanie niegodne miana studenta radzieckiego". Sprawa Chwostenki została potraktowana oddzielnie, ostatecznie nigdy nie doszło do sądu nad nim [w książce brak dalszych informacji o jego losie].

SPIŁKA UKRAINŚKOJI MOŁODI HAŁYCZYNY (SUMH, ZWIĄZEK UKRAIŃSKIEJ MŁODZIEŻY GALICJI)
Organizacja powstała na początku 1972 roku w gronie przyjaciół pochodzących ze wsi Peczeniżyn pod Kołomyją, gdzie większość z nich pracowała lub uczyła się. Inicjatorem jej powstania był ślusarz Dmytro Hryńkiw, sekretarz organizacji komsomolskiej. Przyjaźnił się on z Paraską Reszko, byłą członkinią OUN, która miała znaczny wpływ na jego poglądy. Stąd i cała organizacja znajdowała się pod wpływem legendy OUN, choć jej członkowie krytycznie odnosili się do historii tej organizacji, uważając, że należy uniknąć popełnionych przez nią błędów - SUMH odrzucał metodę walki zbrojnej. By lepiej zapoznać się z tą problematyką za pierwszy cel organizacji postawiono sobie poszukiwanie materiałów na temat OUN, jej historii i metod działania.

Podstawowym celem organizacyjnym było zwerbowanie większej liczby członków (organizacja liczyła maksymalnie nie więcej niż 10 osób) oraz nawiązanie, w miarę możliwości, kontaktów z innymi nielegalnymi organizacjami na Ukrainie, a także z nacjonalistami ukraińskimi za granicą. Wszyscy członkowie składali przysięgę, mieli także pseudonimy konspiracyjne, planowano napisanie statutu oraz zakup maszyny do pisania. Mimo, że organizacja odcinała się od walki zbrojnej w ręce członków ugrupowania trafiło kilka sztuk broni. Przeprowadzono ćwiczenia strzeleckie w lesie, a nawet sformowano, tylko dla samoobrony, grupę bojową, której szefem został Wasyl Szowkowyj. W lutym 1973 roku powstał plan zorganizowania zjazdu w celu stworzenia programu organizacji, ale na przeszkodzie stanęły areszty. Ostatecznie na zamkniętym posiedzeniu sądu w sierpniu 1973 roku osądzono 4 członków związku. Hryńkiwa skazano na 7 lat obozu i 3 lata zesłania, pozostali otrzymali od 4 do 5 lat obozu.

RUCH DYSYDENCKI LAT 70.
W połowie lat 70. większość "szestydesiatnyków" siedziała w obozach. Czasami, za pomocą rodzin lub opozycjonistów rosyjskich, wydostawały się z łagrów informacje o warunkach, w jakich przebywają represjonowani lub ich oświadczenia polityczne. Stanowiło to impuls do organizowania międzynarodowej kampanii poparcia dla opozycji, w czym szczególnie pomagała ukraińska diaspora w Kanadzie i USA. Opozycję wzmocniło także dwóch znanych pisarzy usuniętych ze Związku: Mykoła Rudenko i Ołeś Berdnyk. Pod koniec lipca 1975 roku zaczęły się powroty z obozów przedstawicieli opozycji. Zwolnieni zostali Ł. Łukjanenko, I. Kandyba, N. Strokata-Karawanśka. W październiku 1975 pokojową Nagrodę Nobla przyznano liderowi radzieckich dysydentów Andriejowi Sacharowowi; na Zachodzie rozpoczęła się kampania (włączyła się w nią nawet wciąż stalinowska Francuska Partia Komunistyczna) o zwolnienie Ł. Pluszcza, któremu wreszcie pozwolono na opuszczenie ZSRR w styczniu 1979 roku. W maju 1976 roku w Moskwie powstała Grupa Helsińska, na której czele stanął współpracownik Sacharowa Jurij Orłow. Mykoła Rudenko, który utrzymywał z nią kontakt, był jednym z głównych założycieli Grupy Helsińskiej w Kijowie (patrz niżej). Cechą charakterystyczną ówczesnego ukraińskiego ruchu opozycyjnego było łączenie walki z uciskiem narodu z walką o demokratyczne prawa człowieka, co oznaczało już całkowite odrzucenie ideologii OUN i UPA. Ukraińska opozycja nawiązała także współpracę z innym narodami zamieszkującymi kraj, m.in. z opozycją żydowską. Fakt ten chętnie wykorzystywała radziecka propaganda pisząc o "nieczystym sojuszu ukraińskiego burżuazyjnego nacjonalizmu z żydowskim syjonizmem". Ukraińscy dysydenci starali się także włączyć w walkę o prawa Tatarów Krymskich. Cechą charakterystyczną lat 70. było zjednoczenie praktycznie wszystkich dysydentów w Grupie Helsińskiej. Wynikało to z dwóch powodów. Po pierwsze: ukraińska opozycja była zwarta politycznie, nie dzieliła się na frakcję, jak opozycja rosyjska. Po drugie: represje, jakie spadły na członków Grupy Helsińskiej skutecznie powstrzymały innych dysydentów od prób stworzenia jakiejś organizacji. Nie oznaczało to, że ukraińska inteligencja zaprzestała działalności. Nielegalne prace publikowali m.in. I. Hel i historyk literatury Jurij Badzio. Ten drugi za liczący 1700 stron traktat p.t. "Prawo żyty" ("Prawo do życia"), w którym szczegółowo opisał kolonialny status Ukrainy w ramach ZSRR został skazany w 1979 roku na 7 lat łagrów i 5 zesłania.

UKRAINŚKA HELSINŚKA HRUPA (UHH, UKRAIŃSKA GRUPA HELSIŃSKA)
Jej powstanie związane jest z podpisaniem przez ZSRR "Aktu końcowego" Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie w roku 1975 w Helsinkach. Oprócz uznania niezmienności granic w Europie, na czym zależało władzom radzieckim, zawierał on obowiązek przestrzegania przez sygnatariuszy Deklaracji Praw Człowieka ONZ. UHH, początkowo pod nazwą Ukraińska Grupa na Rzecz Wprowadzania Postanowień Helsińskich, powstała w listopadzie 1976 roku. Jej działalność, ukierunkowana na przestrzeganie podpisanego przez władze i obowiązującego w kraju prawa, miała jak widać wiele wspólnego z zasadami i taktyką działania ruchu "szestydesiatnyków". Założycielami Grupy byli: Oksana Meszko, była więźniarka Gułagu i aktywny członek ruchu "szestydesiatnyków", pisarz-fantasta, były więzień polityczny Ołeś Berdnyk oraz pisarz Mykoła Rudenko. Czwartym członkiem grupy i jej przedstawicielem w Moskwie został znany dysydent, były więzień polityczny "psychuszek" i były generał-major armii radzieckiej Petro Hryhorenko (Grigorienko), z pochodzenia Ukrainiec. Do grupy założycielskiej należeli ponadto: były przywódca UR-SS Ł. Łukjanenko, jego towarzysz z tej samej organizacji I. Kandyba, N. Strokata-Karawanśka, Mykoła Matusewycz, Myrosław Marynowycz i Ołeksij (Ołeksa) Tychyj, który był aresztowany już w roku 1956 za protest przeciw radzieckiej interwencji na Węgrzech.

"Deklarację" o utworzeniu grupy i jej "Memorandum" napisał M. Rudenko, do tego drugiego dokumentu poprawki wniósł także Ł. Łukjanenko. Za główny cel postawiono sobie zaznajomienie obywateli Ukrainy z Deklaracją Praw Człowieka, gdyż tylko szerokie poparcie ludzi może dopomóc w dotrzymaniu przez władze postanowień helsińskich. Ponadto uważano, że Deklaracja Praw Człowieka powinna stać się podstawą stosunków pomiędzy obywatelem i władzą. Grupa miała ponadto dążyć do wykonania wszystkich postanowień z Helsinek oraz starać się o uczestnictwo przedstawicieli ukraińskich na każdym międzynarodowym spotkaniu poświęconym przestrzeganiu praw człowieka. Kolejnym zadaniem, jakie sobie postawiono było zaznajomienie rządów państw sygnatariuszy "Aktu końcowego" z faktami naruszania na Ukrainie praw zawartych w tym akcie oraz w Deklaracji ONZ. W tym celu grupa miała zbierać skargi i zawiadomienia oraz prowadzić własne badania, także Ukraińców żyjących w innych republikach. Autorzy deklaracji jednoznacznie podkreślali, że motywem ich działalności jest aspekt humanitarno-prawny, a nie polityczny.

Odrzucono pomysł nadania grupie bardziej zorganizowanej formy, by nie dawać władzom pretekstu do uznania jej za organizację antyradziecką. Formami działalności UHH było publikowanie memorandów i oświadczeń przesyłanych władzom oraz wysyłanych za granicę. Oficjalnymi dokumentami były tylko te memoranda, które podpisane zostały przez wszystkich członków. W sumie ukazało się ich 11, ich autorami byli kolejno M. Rudenko, O. Berdnyk i O. Meszko, a współautorem większości był Ł. Łukjanenko. Memoranda miały albo charakter ogólny i zawierały opis rzeczywistości radzieckiej, albo poświęcone były prześladowaniom konkretnych osób, co miało chronić je przed dalszymi represjami - np. drugie memorandum zawierało opis prześladowań wiernego greckokatolickiego Josypa Tereli. Szczególne było "Memorandum nr 7" - "Ukraina roku 1977", skierowane do państw uczestniczących w naradzie na temat współpracy w Europie, która odbyła się w Belgradzie. Członkowie grupy, być może z przyczyn taktycznych, zaprzeczali swej wrogości do ideałów socjalizmu i komunizmu i deklarowali, że nie będą poruszać problemu niepodległości Ukrainy. Jednocześnie jednak określali swoją państwowość i suwerenność jako "papierowy miraż" i proponowali konkretne kroki w celu poprawy stanu przestrzegania praw człowieka w kraju.

Reakcja władz na powstanie UHH była błyskawiczna, prawie natychmiast wszyscy trafili pod obserwację. Już 24 grudnia 1976 roku u członków grupy przeprowadzono rewizje. 3 lutego 1977 aresztowano Tychego, a dwa dni później Rudenkę, którego skazano na 7 lat łagru i 5 lat zesłania (po zwolnieniu w 1987 wyemigrował do Niemiec, wrócił na Ukrainę w roku 1990). Razem z nim sądzono Tychego - dostał 10 lat obozu i 5 lat zesłania. Tychyj zmarł w więzieniu szpitalnym w roku 1984. 23 kwietnia do aresztu trafili Matusewycz i Marynowycz, odbywały się także rewizje u rodzin i przyjaciół aresztowanych.

Początkowo do UHH wstępowali krewni aresztowanych, potem także byli więźniowie polityczni, wreszcie Ukraińcy obecnie odsiadujący wyroki w obozach, co jednak tylko w niewielkim stopniu wpłynęło na radykalizację ruchu. W dokumencie programowym p.t. "Nasze zasady" z lata 1978 roku napisano, że UHH opiera się na "zasadach jedności ogólnoludzkich i narodowych praw obywateli Ukrainy". Na pierwszym miejscu grupa stawia obronę praw narodowych (oraz religijnych) Ukraińców oraz przedstawicieli innych narodów zamieszkujących Ukrainę. Jeden z nowych członków grupy, pisarz Jurij Łytwyn, uważał, że najbardziej aktualnym problemem w życiu narodu ukraińskiego jest problem jego samostanowienia i bez poruszenia tego problemu UHH nie może naprawdę wykonywać swego zadania obrony praw człowieka.

Władze nie zezwoliły na zarejestrowanie Grupy Helsińskiej w sądzie, więc prowadziła ona działalność wydawniczą faktycznie nielegalnie. Oprócz powiadomień i podań do władz oraz publikacji zebranych danych wydano 4 biuletyny informacyjne - dwa w roku 1978 i dwa w 1980. Od początku istnienia UHH starano się nawiązać kontakt z zagranicą, ale udało się to dopiero gdy pierwsi członkowie grupy zostali wydaleni przez władze ZSRR z kraju. W ten sposób w październiku 1978 roku przedstawicielem UHH w USA został P. Hryhorenko, a w Europie funkcje tę pełnił Ł. Pluszcz. Od 1979 zaczął wychodzić za granicą "Biuletyn represji na Ukrainie", sprawę łamania praw człowieka na Ukrainie omawiał także Kongres Stanów zjednoczonych. Władze radzieckie odpowiedziały zwolnieniami z pracy członków grupy (większość i tak nie pracowała w swoim zawodzie, dotyczyło to zwłaszcza inteligencji), a po reorganizacji republikańskiego KGB przystąpiły do otwartej wojny. Rozpoczęły się rewizje, zastraszania, pobicia oraz fabrykowanie spraw kryminalnych przeciw członkom grupy. Na początku roku 1980 na wolności pozostawało zaledwie 2-3 członków UHH, na czele z W. Stusem, który po powrocie z łagru w roku 1979 natychmiast przystąpił do grupy. Jeszcze w roku 1980 został ponownie osadzony w obozie pracy w Kuczino w Permie gdzie zmarł w karcerze w roku 1985. W październiku 1980 aresztowano i zesłano na 5 lat 75-letnią O. Meszko, a w marcu 1981 roku uwięziono ostatniego pozostającego na wolności członka UHH I. Kandybę. W ten sposób UHH przestała istnieć. W sumie przez niecałe 5 lat jej członkami było 41 osób. W 1984, po złożeniu samokrytyki ułaskawiono O. Berdnyka. O. Meszko wróciła z łagru w roku 1985, I. Kandyba we wrześniu 1988, a Ł. Łukjanenko w 1989.

RUCH ROBOTNICZY NA UKRAINIE

STRAJKI
Położenie robotników na Ukrainie, mimo, że była ona w teorii częścią wielkiego państwa "robotników i chłopów" było zawsze ciężkie. Nawet w "swojej" partii stanowili oni mniejszość. Cierpieli ciężkie warunki pracy, a z powodu braków w infrastrukturze i złej organizacji często ulegali wypadkom. Niewielkie polepszenie ich losu przyniosła odwilż. W 1956 zniesiono odpowiedzialność sądową za "samowolne porzucenie pracy" likwidując przymusowe przywiązanie do jednego zakładu. Spowodowało to migracje robotników, którzy rezygnowali z pracy i przenosili się w inne miejsca, najczęściej z powodu niskich płac lub słabych warunków mieszkaniowych. Wbrew oficjalnym danym na Ukrainie istniało bezrobocie, w niektórych rejonach dochodziło do kilkunastu procent. Także z tego powodu robotnicy przenosili się do innych rejonów, obwodów; czasem wręcz w poszukiwaniu pracy emigrowali do innych republik. Porzucanie pracy stanowiło jeden ze sposobów protestu, drugim było niszczenie maszyn (brak jednak danych o tym zjawisku). Trzecią forma protestu były strajki, zwane oficjalnie "przerwami w pracy". W latach 1956-1983 było ich prawdopodobnie około 70, choć brak jest oficjalnych danych. Najwięcej strajków odnotowano w Kijowie i okolicach oraz w obwodach: Donieckim, Charkowskim i Dnipropetrowskim. Ich szczyt przypada na początek lat 60., gdy z jednej strony panowała jeszcze atmosfera względnej odwilży, a z drugiej gospodarka epoki Chruszczowa zaczęła przeżywać kryzys. W 1962 roku było 9 strajków, a rok później aż 15.

Strajki były dla władz zjawiskiem wyjątkowo niewygodnym - przecież władza należy do robotników, a kto strajkuje przeciw sobie?! Dlatego starano się uniemożliwiać ich wybuch lub tłumić je w zarodku. Informacja o tych, które już się rozpoczęły natychmiast trafiała z KGB lub miejscowych komitetów partyjnych do I sekretarza KC KPU, a czasem nawet do Moskwy. Wszelkie informacje o strajkach były obejmowanie klauzulą "ściśle tajne". Dążenie do zachowania ich w tajemnicy było tak wielkie, że od połowy lat 70. dane o nich znikają nawet z archiwów partyjnych.

Najczęstszą przyczyna strajków były motywy ekonomiczne: podwyższanie norm i zobowiązań oraz związane z tym obniżki płac, wstrzymanie części pensji lub opóźnienia w jej wypłacaniu. Zaledwie w około 10 przypadkach strajk był wyrazem protestu wobec postępowania administracji, warunków pracy lub warunków życiowo-mieszkaniowych. Bardzo rzadko strajki przybierały formę demonstracji. Liczba uczestników była na ogół niewielka, strajk obejmował najczęściej brygadę, niekiedy cały wydział. Nie ma pewnych informacji o strajku całego zakładu, nie wiadomo czy kiedykolwiek taki przypadek miał miejsce. Najczęściej było to więc około 30 osób lub niewiele więcej, a w pozostałych przypadkach jeszcze mniej. Były jednak i sytuacje odmienne. Największym znanym strajkiem był protest 400 osób w zakładzie "Sierp i młot" w Charkowie 29 sierpnia 1962 roku. Około 200 kierowców miejskich strajkowało w 1963 roku w Kijowie i w 1967 w Mykołajowie całkowicie paraliżując komunikację w tych miastach. Czas trwania strajku był różny: od 2-3 godzin do kilku dni; najczęściej trwał jedną zmianę. 3 dni strajkowała brygada górników w mieście Dobropillia i brygada budowniczych w Czernihowie w roku 1968, dwudniowy strajk miał miejsce w roku 1963 przy budowie kanału "Dnipro-Krywbas". Im więcej robotników strajkowało, tym szybciej władze starały się doprowadzić do jego stłumienia.

W większości wypadków protestujący nie osiągnęli swoich celów, gdyż administracje poszczególnych zakładów pracy nie mogły zmienić wyznaczonych centralnie wskaźników norm czy płac. Po stłumieniu strajku odbywały się tradycyjne zebrania partyjne i związkowe, na których surowo osądzano protest oraz jego uczestników. Starano się także wyłowić organizatorów i przywódców, ale rzadko się to udawało gdyż strajki były przeważnie spontaniczne i żywiołowe, a ponadto ich uczestnicy niechętnie wydawali wykreowanych w ich trakcie liderów. W kilku przypadkach władze doprowadziły jednak do postawienia uczestników przed sądem, najczęściej jednak nie chciano sprawie nadawać rozgłosu. By uspokoić i załagodzić sytuację w zakładzie oraz zapobiec podobnym protestom w przyszłości nakładano niewielkie kary na część administracji zakładu - najczęściej były to nagany partyjne.

REALISTYCZNYJ ROBITNYCZYJ HURTOK DEMOKRATIW (RRUD, REALISTYCZNE ROBOTNICZE TOWARZYSTWO DEMOKRATÓW)
Inicjatorem jego powstania i założycielem był ślusarz w zajezdni tramwajowo-trolejbusowej w Doniecku Jewhen Doniczenko. Organizacja tak naprawdę składała się z dwóch części, których członkowie nie znali się nawzajem. W 1956 namówił on do wstąpienia kilka osób, w tym Anatolija Serhijenkę, który był współautorem statutu organizacji. Przewidywał on m.in. wpłaty składek na fundusz, z którego sfinansowano zakup materiałów do produkcji naboi oraz kupno literatury politycznej. Ta ostatnia miała służyć za "podręcznik" do nauki, planowano skompletowanie całej biblioteki. Członkowie organizacji mieli swoje pseudonimy, stworzono także szyfr. Wraz ze wzrostem liczby członków RRUD miało się ono zamienić w demokratyczną partię, która prowadzić będzie walkę o zmianę ustroju społecznego w ZSRR. Na razie planowano akcję propagandową przy pomocy ulotek i rozbudowę liczebną organizacji.

Za największą bolączkę kraju Doniczenko uważał brak równości, o której tak często mówiono przy okazji października roku 1917. Prosty lud żyje w ciężkich warunkach, państwo nie jest w stanie zrealizować potrzeb materialnych i bytowych robotników i chłopów, a część warstwy kierowniczej zmieniła się w bezduszną biurokrację. Należy drogą rewolucyjną pozbawić partię komunistyczną władzy, co wymaga od przyszłej partii powstałej na bazie RRUD pracy wywiadowczej, dywersji i przygotowań do walki partyzanckiej. Członkowie organizacji, którzy przewidywali stworzenie partii rosyjskiej (ogólnoradzieckiej), szczególne nadzieje pokładali w ludności Donbasu, Zachodniej Ukrainy, Gruzji i państw bałtyckich, gdyż w tych częściach imperium panuje ich zdaniem największe niezadowolenie z władzy radzieckiej. Dzięki odpowiedniej "obróbce ideologicznej" uda się mieszkańców tych ziem poderwać do walki zbrojnej. Po ustanowieniu struktur nowej władzy w terenie planowano "pochód na Moskwę" (sic!). Następnym etapem powinny być wolne wybory i powstanie demokratycznego rządu. W przyszłym państwie panować będzie całkowita wolność wszystkich obywateli. Zakłady i banki należeć będą do państwa, dyrektorami przedsiębiorstw będą robotnicy. Ziemia będzie rozdana, ale bez prawa jej sprzedaży, by nie powstała nowa warstwa "kułaków" (sic!). Nowe, zmienione państwo przestanie uciskać swoich sąsiadów w Europie Wschodniej.

Żywy oddźwięk wywołała wśród członków organizacji uchwała KC KPZR "O przezwyciężaniu kultu jednostki" [nie pamiętam dokładnego brzmienia polskiego tytułu], choć członkowie organizacji oceniali Stalina jeszcze ostrzej niż jego towarzysze z KC, oraz bunt robotników Poznania w roku 1956. Doniczenko zajmował się zresztą wieloma aspektami życia społeczno-politycznego, podczas późniejszej rewizji znaleziono minimum 46 zeszytów jego zapisków. Największym sukcesem grupy było rozprowadzanie ulotek, do czego przyczyniło się zdobycie czcionek i skonstruowanie prymitywnej maszyny drukarskiej. Ulotki ukazywały się w nakładzie od kilkudziesięciu do 150 egzemplarzy, rozprowadzano je głównie w Doniecku (wtedy Stalino). Opracowano nawet własnymi siłami plan miasta, by lepiej zaplanować ich dystrybucję. Treść ulotek była radykalna, o czym świadczyły już ich tytuły, np. "Nie wierzcie czekistom!", "Nie wierzcie komunistom!", "Żadnego poparcia dla komunistów! Precz z władzą radziecką!". Nawet ulotka z okazji Nowego Roku wzywała do zmiany panującego w kraju porządku. W 1957 roku wydano także ulotkę z okazji rocznicy Poznańskiego Czerwca.

Doniczenko działał, często naiwnie, na wielu frontach. Zgromadził duży spis komunistów, czekistów i komsomolców oraz adresy jednostek wojskowych. Napisał traktaty: "Czym jest demokracja?" (w języku rosyjskim), "Deklaracja praw pracujących", "Demokratyczna nauka naszej partii", "Zasady konspiracji podziemia rewolucyjnego". Wysyłał listy do związków pisarzy i artystów, w których namawiał ich do odrzucenia wskazówek partyjnych i kierowania się własna dusza i sumieniem. Wraz z Serhijenką przygotował list ("w imieniu robotników kilku przedsiębiorstw Donbasu") do Prezydium Rady Najwyższej ZSRR z propozycją zwolnienia więźniów politycznych. Ręcznie przygotowano dwa egzemplarze pierwszego numeru czasopisma "Wolne słowo" przeznaczonego dla członków ugrupowania. Zawierało ono m.in. statut, program i tekst przysięgi. Drugi numer nie ukazał się, gdyż w sierpniu 1957 roku rozpoczęły się aresztowania członków organizacji. Skazano cztery osoby: Doniczenkę na 7 lat obozu, a Serhijenkę na 6. Serhij Wołodczenko i Mykoła Małyj otrzymali po 4 lata łagru.

ASOCIACIJA WILNOJI PROFSPIŁKY TRUDIASZCZYCH W RADIANŚKOMU SOJUZI (ZWIĄZEK WOLNYCH ZWIĄZKÓW ZAWODOWYCH PRACUJĄCYCH W ZWIĄZKU RADZIECKIM) [polskie tłumaczenie jest beznadziejne, ale tak to przełożyła K. Kotyńska w książce prof. Hrycaka, a ja nie mam lepszego pomysłu]

Aż do końca lat 70. ukraiński ruch robotniczy był słaby i niezorganizowany. Szczytowy okres strajków na początku lat 60. nic w tej kwestii nie zmienił. Wszystkie organizacje, które powstały w tym okresie nie pozostawiły po sobie wielu śladów. Pewną nowość stanowiło dopiero powstanie niezależnego związku zawodowego w roku 1978. Jego członkowie poznali się w poczekalniach wyższych urzędów państwowych i partyjnych w Moskwie, gdzie docierali ze skargami na niezgodne z prawem zwolnienia z pracy. Przywódcą organizacji został Wołodymyr Klebanow. Pracując w kopalni im. Bażanowa w mieście Makijiwka w Donbasie wykrył nadużycia i kradzieże administracji. Ponieważ protestował przeciwko takiemu stanowi rzeczy oskarżono go o rozpowszechnianie oszczerstw na temat radzieckiej rzeczywistości (art. 188 KK) i skazano na pobyt w zakładzie psychiatrycznym skąd wyszedł w roku 1973. Klebanow nie poddał się i zażądał w sądzie rekompensaty za cały okres "leczenia" oraz rozpatrzenia sprawy nadużyć. Z powodu tych wydarzeń nie mógł nigdzie znaleźć pracy. W Moskwie skupiło się wokół niego kilkadziesiąt osób, które postanowiły opowiedzieć o swoich krzywdach zachodnim korespondentom. Po kilku takich spotkaniach rozpoczęły się kolejne szykany.

Decyzję o powstaniu związku ogłoszono 26 lutego 1978 roku. Do końca roku liczył on 156 osób, z czego prawie połowę stanowili Ukraińcy, głównie z Donbasu i Mykołajewa. Prawie wszyscy członkowie związku byli robotnikami. Uchwalono obowiązujący przez rok statut związku. Głównymi zadaniami, jakie stawiał przed sobą związek były: wykonanie zobowiązań umowy zbiorowej [w książce nie sprecyzowano o jaką dokładnie umowę chodzi], włączenie do związku robotników i urzędników, wcielenie w życie postanowień związku w sprawie ochrony praw (robotniczych), wychowanie członków związku w duchu nieprzejednanej postawy do niedociągnięć, usterek, niedoborów, biurokratyzmu i niechlujstwa w traktowaniu wspólnego dobra. Związek zostawał więc faktycznie oficjalną "konkurencją" koncesjowanego związku zawodowego będącego pod kontrola partii. Oficjalnie odżegnywał się od polityki, głosząc swą lojalność wobec władz i komunizmu. Ten wybieg taktyczny nie zdał się na wiele - już pod koniec marca KGB dokonało aresztowań wszystkich aktywnych członków związku.

Kolejne próby organizacji związków zawodowych na Ukrainie były już tłumione w zarodku. Zwłaszcza, że władze radzieckie, nauczone przykładem "Solidarności" uważały wszelkie próby organizacji niezależnego ruchu robotniczego za wyjątkowo groźne. Kilka lat, wpierw półjawnie a następnie w podziemiu, działało powstałe w październiku 1978 roku ogólnoradzieckie Wolne Międzybranżowe Stowarzyszenie Pracowników. Deklaracje programową stowarzyszenia podpisało 4198 osób, z czego wiele na Ukrainie (Donbas był jednym z najsilniejszych ośrodków tego ruchu), jednak o działalności organizacji na terenie republiki niewiele wiadomo.

Na podstawie pracy Anatolija Rusnaczenki przygotował student Darskiego

INTERMARIUM: