W dybach debat czyli przedwyborcze utuskiwania

W przedwyborczym kotle wrze i kipi. Piana kampanii zalewa nieuzbrojone mózgi potencjalnych wyborców. Ze wszystkich niezlustrowanych mediów kapie personalnym jadem, tanią polityczną demagogią i sensacjami, trzymanymi w partyjnym rękawie na czarną godzinę. Kampania wyborcza jest krótka, zatem jest ostra i bezpardonowa. Trwa przecież kolejna bitwa o Polskę. Kto wie może ta właśnie jest z tych bitew najważniejszą ?

Zaroiło się od wrzaskliwych demiurgów, powiało grozą. W dybach telewizyjnych debat wiją się, jak piskorze przywódcy partii politycznych Polski pomagdalenkowej. Niedobitki i wasale transformacyjnej formy państwowości naszego kraju, tej „oczywistej oczywistości” . To chore i wątłe dziecię, reglamentowanej Polakom demokracji, dzielnie walczy o przeżycie . I nie ma się czemu dziwić. Jego rodzicami byli przecież działacze okiełznanej i zdalnie sterowanej ”konstruktywnej” opozycji i zahartowani w bojach o władzę komunistycznymi ludzie „ honoru”. Zjednoczeni i przegrupowani desperacko i wszelkimi siłami, starają się odzyskać władzę, która w roku 2005 wymknęła się spod ich kontroli.

Prasa, radio i telewizja od rana do nocy bombardują nas mrożącymi krew w żyłach relacjami z październikowego wyścigu na parlamentarne pokoje. Z ostatnich doniesień wynika, że PiSowi opadło, PO stoi już od piątku, PSL wciąż rośnie a LiD twardo się trzyma. Jesteśmy świadkami ważnych historycznych wydarzeń, brutalnej politycznej walki i zbiorowej histerii podsycanej przez media śliniące się do każdej sensacji.

Po osiemnastu latach na murawie politycznego boiska stanęły naprzeciw siebie, wzbogacone licznymi transferami, dwie drużyny grające kiedyś w barwach „Solidarności”. Prawdziwe oblicze jednego z zawodników, który zmienił ostatnio barwy klubowe, marszałka Senatu Bogdana Borusewicza można poznać bliżej po obejrzeniu wywiadu z Ewą Kubasiewicz- Houée zatytułowanym ”Pod prąd”, a zamieszczonym na wirtynie internetowej miasta Wrocław.

 

Sponsorzy polskiej demokracji

Zanim jednak potępimy polityków za brak ogłady i niską jakość merytoryczną swoich wystąpień warto zwrócić uwagę na fakt, że nie wszystkim z nich dane było wziąć udział w szkoleniach i kursach , organizowanych i fundowanych przez Open Society Institute- Georga Sorosa. A wydano na te szkolenia niemało. Jak bowiem wynika z Raportu, przygotowanego przez the Democracy Network Project dla U.S Agency for International Development, pomiędzy lutym 1995 a lipcem 1998 na uczenie Polaków demokracji darczyńca przeznaczył w pierwszym etapie US $ 706.626 , w drugim

Większość organizacji korzystających z tych funduszy przestała już istnieć ale najważniejsi i najgłośniejsi gracze biorący dziś udział w politycznej grze po lewej stronie boiska to dzieci PRL-u. Na tych właśnie szkoleniach przekuwano podwórkowych przywódców na polityków liberalnych. Byli wśród dawni działacze PZPR-u , jej przystawek i giętcy wasale Lecha Wałęsy. To oni, odrestaurowani, przemalowani i zamerykanizowani wywijają teraz piruety na polskiej scenie politycznej. W ramach tego programu sfinansowanych zostało 500 artykułów zdalnie sterowanej prodemokratycznej propagandy , opublikowanych, w ciągu tych tylko trzech lat w.....”Gazecie Wyborczej”. Na takich właśnie szkoleniach zawiązywały się liberalne związki nieformalne partyjnych działaczy i przyszłych polityków z przedstawicielami „zagranicznego” biznesu.

Zsowietyzowany umysł w amerykańskiej przeróbce jest tworem i pokracznym i śmiesznym. To jak „kałasznikow” w łapach goryla. Można walczyć o władzę i polityczne wpływy ale czy koniecznie trzeba przy tym ujawniać milionom Polaków w kraju i poza nim swoje rażące braki w elementarnej politycznej kindersztubie, przypudrowane ekspresowym i tanim telewizyjnym marketingiem ?

No cóż, takie mamy „Rzeczypospolite, jakie było ich młodzieży chowanie” a przecież wszyscy jesteśmy dziećmi PRL-u, dzięki Bogu , że tylko u niektórych to pochodzenie widać, słychać i czuć.

 

Dirty Donald

Punktem kulminacyjnym przedwyborczych politycznych debat był telewizyjny pojedynek premiera J. Kaczyńskiego z panem D. Tuskiem.

Pan Tusk, przewodniczący Platformy Obywatelskiej po 18 latach terminowania u boku u takich bossów jak TW” Bolek” i TW „Belch”, nie ukrywa, że nadszedł jego czas, aby zostać premierem. Czuje, że został do tej misji dobrze przygotowany i „dziś ( jak nigdy dotąd) gotowy jest do drogi”.

Tylko w ciągu ostatnich dwóch lat p. Tusk otrzymał za wierną służbę narodowi polskiemu 434.890 zł, zaliczył 18 parlamentarnych wystąpień co oznacza , że jedno jego wystąpienie kosztowało podatników 24.160 tysięcy.

I tak powinno być, im lepszy i bardziej doświadczony aktor, tym większą powinien otrzymywać gażę. Pan Tusk od dawna zdradzał swoje aktorskie talenty. Mogliśmy się o tym przekonać w filmie Jacka Kurskiego pt. „Nocna zmiana”

Tak się składa, już ta krótka rólka, zagrana w 1992 zapewniła mu dożywonie miejsce w historii postkomunistycznej Polski.

 

Polskość..., pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze”

, opublikowany przez miesięcznik Znak ..."...husarie i ułani, powstańcy i marszałkowie, majaczą Dzikie Pola i Jasna Góra, dziejowe misje, polskie miesiące, zwycięstwa i klęski. Zwycięstwa?
Jak wyzwolić się z tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od
narodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami?
Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten
wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych
urojeń? Polskość to nienormalność - takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu.
Polskość wywołuje u mnie niezmiennie odruch buntu: historia, geografia,
pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię,
którego nie mam specjalnej ochoty dźwigać... Piękniejsza od Polski jest
ucieczka od Polski tej na ziemi, konkretnej, przegranej, brudnej i
biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem."
(
“Znak” nr 11—12 z 1987r. str. 190, ).

 

Psychologia i broń medialnego rażenia

).

Upokorzeni bronią się PiSem” opublikowano w 40 numerze tygodnika „Przekrój” . W sposób wyjątkowo perfidny i tendencyjny ten znany terapeuta posługując się jedną z typologii psychologicznych, bez jakiegokolwiek merytorycznego i empirycznego uzasadnienia twierdzi, że ci , którzy identyfikują się z ideologią i programem tej partii to ludzie.. „ którzy w jakimś okresie swego życia często doświadczali upokorzeń. Byli narażeni na sytuacje, które zagrażały ich poczuciu godności osobistej, ludzkiej, (..)..dorastają w środowisku, w którym przemoc podniesiona jest do rangi cnoty, w którym panuje nietolerancja dla inności i niespójność norm moralnych, (..) ludzie ci muszą się dostosować do tej sytuacji i sprawiają sobie bardzo grubą skórę, odcinają się od swojej przyrodzonej wrażliwości, muszą się utwardzić, usztywnić. Generalnie wyrastają na ludzi z tak zwanym silnym rysem psychopatycznym”.

 

Czego Donald Tusk się boi?

Nie wiem czego się boi Donald Tusk ale mam przed sobą wydanie poradnika politycznego dla młodego aktywisty politycznego w Australii. Poradnik ten, przeznaczony do użytku wewnętrznego, został wydany przez tzw. Young Labour czyli młodzieżówkę będącej obecnie w opozycji Partii Pracy (Labour Party).

W poradniku tym moją uwagę przykuły szczegółowo opisane „zasady medialnego zniszczenia politycznego przeciwnika w czasie politycznej debaty” . Oto one: 1.Create a climate of intimidation” ( kreowanie atmosfery zastraszenia) 2. create a sense of crisis ( kreowanie wrażenia kryzysu- zagrożenia), 3. present your oponent as incompetent person- przedstaw swojego przeciwnika jako osobę niekompetentną, 4. Attack opponent’s personal qualities, life style, presence, lack of skills or abilities, 5. control language of the debate- kontroluj język debaty poprzez use of negative adjectives the more the better, ask lot’s of short questions, use numbers statistics, ask for numbers and statistics, use negative associations- kontroluj język debaty, używaj negatywne przymiotniki im więcej tym lepiej, zadawaj dużo,krótkich pytań, wprowadza negatywne skojarzenia itp... itd.

 

Dlaczego kocham Polskę ?

Ucieszyło mnie ogromnie, że obaj debatujący panowie kochają Polskę, bo ja też ją kocham. To moja ojczyzna. Są w niej groby moich rodziców, zostawiłam w niej rodzinę i przyjaciół. Od 20 lat mieszkam w Australii. Z pracy mnie zwolniono „bo nie dawałam gwarancji wychowania młodzieży w duchu socjalizmu”. Pierwszy sekretarz POP PZPR , który załatwił mi ten wilczy bilet, wówczas docent, jest dzisiaj szanowanym profesorem. Służba Bezpieczeństwa 17 razy zatrzymywała mnie z 11 miesięcznym dzieckiem. Dyspozycyjnym funkcjonariuszom nie przeszkadzał fakt, że byłam w ciąży z drugim dzieckiem. Esbecy, którzy uatrakcyjniali mi życie mają prywatne firmy, pełnią ważne funkcje we władzach samorządowych pomagdalenkowej ojczyzny lub żyją sobie spokojnie na zasłużenie wysokich emeryturach. Pan Wałęsa nazwał mnie dezerterem. Za włączenie się w akcję na rzecz lustracji zostałam wyklęta przez tzw.”zorganizowaną” Polonię i potępiona przez marszałka Borusewicza.. Moja córka swoje pierwsze kroki postawiła w więzieniu, czekając na widzenie ze swoim ojcem, skazanym za nielegalną działalność opozycyjną na 6 lat więzienia. W czasie jednego z przesłuchań dostałam krwotoku, kilka tygodni później nieznany sprawca spowodował wypadek. Moją drugą córeczkę dostałam w pudełku po butach. Jej dane personalne( nazwisko i trzy imiona) są na liście Wildsteina. Przez 16 lat pomagałam finansowo przyjaciołom, którym nie było z Walęsą po drodze. Dopiero rok 2005 przyniósł pozytywne zmiany w ich życiu.

Dlatego chciałabym aby PiS wygrał te wybory, bo wierzę, że tylko ta partia może wyrugować z polskiego życia politycznego relikty postkomunizmu i wyeliminuje ludzi nieuczciwych, o rękach i umysłach splamionych kolaboracją z komunistycznym aparatem represji. Zdaję sobie sprawę, że polityka to brudna sprawa, że często musimy zaakceptować wydarzenia i sytuacje, które są odmienne od naszych oczekiwań. Jestem jednak przygotowana na pogodzenie się z faktem przegrania przez PiS i tych wyborów.

Tak czy inaczej, każdy Polak może przez nikogo nieprzymuszany wziąć w nich udział. O to przecież chodziło, między innymi tym wszystkich, którzy wychodzili na ulice polskich miast w 1956, 1970, 1976 i 1980. O to walczyłam ja sama od 1977 do 1987, za walkę o prawo wyboru naszych przedstawicieli wraz z innymi siedziałam w więzieniu. Za wiarę w lepszą Polskę zapłaciłam najwyższą cenę jaką kobieta może zapłacić.

Nic też dziwnego, że chciałabym aby ta moja osobista ofiara, jak i wszystkich innych, znanych i nieznanych, którzy ” rzucali swe życie na stos” nie poszła na marne.

Chciałabym, aby Polską rządzili ludzie dobrzy , mądrzy, uczciwi, którzy nie splamili się kolaboracją z okupantem mojego kraju. Być może, że myśląc tak i czując, jestem politycznym dewiantem ale teraz nie muszę się tej swojej inności bać. Za nieprawomyślność polityczną nie znajdę się w wiezieniu i nie stracę pracy. Jestem wdzięczna losowi za to, że mogę żyć nie czując tego lęku. Wiem też, że czy to się komuś podoba czy też nie, ja mam prawo lubić swoich „dyplomatołków” bardziej aniżeli cudzych „ dyplopachołków”, którzy niestety wciąż jeszcze mają zaszczyt reprezentować tę wartość, jaką dla wielu był i jest nasz kraj.

 

PS. Już po napisaniu tego tekstu pojawiła się w mediach informacja o korupcji posłów z PO. Nie do mnie należy ocenianie czy informacja ta jest częścią przedwyborczej jatki czy też nieszczęsnym zbiegiem okoliczności. Tak czy inaczej ludziom tym trzeba pomóc i nie zostawiać ich samym sobie. Każdy z nas ma prawo do traktowania go z szacunkiem i troską.

 

 

Australia 17.10.2007

Elżbieta Szczepańska l.56, psycholog- terapeuta, ( torture and trauma therapist), antykomunistka, feministka, internowana, emigrant polityczny(1987), działacz polityczny i społeczny, współzałożyciel Australijsko-Polskiego Towarzystwa Historycznego, Australijskiej Grupy Lustracyjnej, aktywista Amnesty Interantional, Free China, prześladowana politycznie , aktywnie uprawia lekkoatletykę, posiadaczka 103 medali, aktualna mistrzyni i wicemistrzyni Zachodniej Australii ,rozwiedziona, córka Joanna.

 

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: