TYLKO FOTYGA!

Z dziejów dyplomacji IV Rzeczypospolitej (odcinek 5)

W czasach, gdy szalony "profesor" gebbelsowską metodą tresuje "opinię publiczną Zachodu", pisząc w, widać nieznającej ani Polski ani Rosji, "La Repubblica" (koniec lipca 2007 r.), że Kaczyńscy to polscy odpowiednicy Putina (ilu zamordowali, tak jak Putin - profesorze Geremek - w Czeczenii? a ilu otruli indywidualnie - owi straszni, polscy, "klerykalno-faszystowscy" dyktatorzy? ilu wsadzili do psychuszek? ilu wysadzili w powietrze? ilu okradli? ilu wygnali?) [To jest pytanie także dla - niewątpliwie - niewyżytej dziennikarsko p. Gabrielle Lesser z Berlina et consortes];

W czasach, gdy Zachód już dobrze wie, że w Polsce wieszają publicznie komunistów (nie wie tylko nic, że tylko - niestety, jak mówią niektórzy - na portretach!);
w czasach, gdy minister Bronek K., przewodniczący Donuś T., insektolog Stefan N., i jeszcze jakiś inny, i jeszcze jakiś znów inny, (co się zapewne "z azylu urwał") - chcą "jeść" Niemiaszkom i Kacapom "z ręki"...
- jedynym sensownym, nie będącym w przeszłości żadnym TW - Ministrem Spraw Zagranicznych Najjaśniejszej - wydaje się być, niewątpliwie - Pani Anna Fotyga.
I jest Ona takim - wbrew "wszystkiemu i wszystkim", co miesza w Polsce w głowach - wspaniałym Ministrem SZ RP. Na pewno zaś pierwszym od dekad, może od czasów Józefa Becka, bez jakichkolwiek związków, z jakimkolwiek zagranicznym ośrodkiem wydającym dyspozycje ( w tym te, znane eufemistycznie jako: "nie do odrzucenia").

Chwała Jej za to.
Tylko Fotyga!

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: