10. JÓZEF K. POMÓŻMY CZERWONYM ZROBIĆ REFORMĘ!!!

Józef K.

Od dłuższego czasu prasa podziemna, w zgodnym chórze z reżimową, bierze udział w dyskusji nad reformą i samorządem. Czyżby nikogo nic nie nauczyło hasło Gierka: POMOŻECIE! Kochani, co byśmy nie robili i tak pracujemy przede wszystkim dla imperialnych celów Rosji, a dostajemy tylko okruchy z pańskiego stołu. Nasz wysiłek w latach 70 doprowadził zamiast do dobrobytu, do przykrego stwierdzenia, że mamy (MY???) ok. 30 miliardów długów. Chyba nikt nie wierzy, że to Gierek i kilku jego kumpli ze śląskiej mafii ukradli te pieniądze. Pamiętamy także, że większość z nas dała się nabrać i pracowała wydajnie i uczciwie (aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej). Teraz co z tego mamy. Potwornie zdewastowany rynek (gorszy niż po II wojnie), widmo głodu i straszne długi. Jesteśmy Hindusami Europy. Rosja za to powiększyła swoje imperium o kilka państw w Afryce, Azji i Ameryce Środkowej. Z naszej pracy i pożyczonych w naszym imieniu pieniędzy, odpalono nam krótki lot majora Hermaszewskiego (polskiej Łajki) w kosmos z portretem Gierka Edwarda i… przez pomyłkę 16 miesięcy wolności. Wypływa stąd wniosek prosty i jasny - nie ma co się starać (weźmy na przykład kołchoźników czy inżynierów), bo od naszej pracy przybędzie tylko Jaruzelowi nowa willa lub Mercedes, a Rosji Portugalia czy Salwador. Nie pomagajmy Czerwonym w żaden sposób, ani wydajną pracą produkcyjną, ani koncepcyjną. Pracujmy tylko dla siebie (u siebie) i tak tylko, aby nas nie wyrzucono z państwowej posadki. Oglądający telewizję, czy czytający gazety, wiedzą, że to nie od wydajnej pracy polskich fabryk przybędzie nam butów na zimę, będzie ich tylko tyle, ile ZSRR łaskawie zostawi nam w kraju. Tak było, jest i będzie z każdym wytworzonym w kraju produktem. Pamiętajcie o kołchoźnikach w ZSRR. Pomimo brania ich głodem, zsyłek, rozstrzeliwań czy brania na lepsze płace, zepchnęli oni wydajność sowieckiego rolnictwa znacznie poniżej 1918 roku. Codzienną swoją marną pracą na nie swoim polu walczą oni z komunizmem. Pracują wydajnie tylko na swoim, zmuszając ZSRR do wydawania ogromnych ilości twardej waluty na import żywności, a nie na podbój świata.

Poprzyjmy też inżynierów w Polsce i w innych krajach imperium. Dzięki ich bezczynności postęp techniczny odbywa się jedynie poprzez zakup marnotrawionych następnie licencji lub przez nieudolne naśladownictwo. Pozbawiają więc oni Czerwonych technologii niezbędnych do opanowania świata i dają Zachodowi pewne szanse. Czynem nieprodukcyjnym poprzyjmy kołchoźników i inżynierów. Cel nasz – demokratyczna i wolna Polska – jest bardzo odległy; długofalowe i wielokierunkowe powinny być nasze działania.

"Niepodległość" - miesięcznik polityczny 1982-1983: