9. ARTUR WIECZYSTY - FRANKIZM PO POLSKU

Artur Wieczysty

W numerze specjalnym niezależnego pisma społeczno-politycznego „GŁOS” (nr 2/43, V-VI, 1983) ukazał się „Program bieżący” podpisany przez zespół „GŁOSU”. Bardzo obszerny – prawie osiemnastostronicowy tekst – zawiera analizę naszej obecnej sytuacji politycznej oraz formułuje program działań na najbliższą przyszłość. Zawiera on wiele niekonsekwencji, niektóre tezy czy postulaty są sprzeczne z wnioskami wynikającymi z przedstawionej w innych fragmentach tekstu analizy rzeczywistości PRL. Np.: zsowietyzowane przynajmniej w swej warstwie dowódczej wojsko (analiza na str. 19) miałoby uczestniczyć, a właściwie nawet zagwarantować swą siłą porozumienie narodowe – porozumienie zawarte „niezależnie od Kremla i przeciw niemu” (str. 22).(1) Tego rodzaju niekonsekwencje utrudniają skrótowe zaprezentowanie najważniejszych tez programu „GŁOSU”.

Mimo to spróbujmy: PRL do r. 1980 to państwo partyjne, nie mające nic wspólnego z polskim interesem narodowym. Państwo to rozpadło się razem z partią komunistyczną w Sierpniu. Ostateczny cios zadał im w Grudniu Jaruzelski. W nowej sytuacji przetrwały trzy instytucjonalne siły polityczne. Po stronie społeczeństwa Kościół Katolicki i „Solidarność”, po stronie władzy wojsko. Siły te powinny wziąć na siebie odpowiedzialność za przyszłość Polski. „Rzeczywiste porozumienie dotyczyć może jedynie realnych, zakorzenionych w życiu narodowym instytucji: Kościoła Katolickiego, „Solidarności” i wojska. (…) W kategoriach najogólniejszych sprowadzałoby się to do wysoce uprzywilejowanej roli wojska w rządzie i administracji państwowej, uznanie decydującej dla życia duchowego i ideowego Polaków znaczenia Kościoła Katolickiego i przez to eksponowanie roli związanego z hierarchią laikatu (skupionego w Prymasowskiej i Biskupich Radach Społecznych) w cywilnym życiu politycznym, oraz zagwarantowanie podmiotowego charakteru społeczeństwa przez samorządy terytorialne, stowarzyszenia społeczne i przede wszystkim silny ruch pracowniczy (związki zawodowe) jako jeden z podstawowych składników nowej konstrukcji politycznej”. (str. 23 – 24)(1)

Merytoryczna polemika z zawartymi w Programie analizami, tezami i proponowanymi rozwiązaniami praktycznymi, która zajęłaby niejeden numer naszego pisma i to o zwiększonej objętości, właściwie została już podjęta w 19 dotychczas opublikowanych numerach „N”. Chcielibyśmy może tylko zwrócić uwagę, że koncepcja budowy państwa w oparciu o trzy instytucje: wojsko, Kościół i szeroko rozumiane powszechne w państwie związki zawodowe nie jest oryginalna. Realizował ją przez 40 lat gen. Franco – ze zmiennym powodzeniem, chwilami dużym nasileniem represji wobec przeciwników politycznych. I bez Wielkiego Brata za którąś z granic. W końcu rezultaty były na tyle nie zachęcające, że system ten nie przeżył swego twórcy. Wprawdzie należy policzyć mu za zasługę, że ze sceny politycznej zszedł bezkrwawo, co nie za często się dyktatorom zdarza.

Być może taki właśnie sposób zejścia frankizmu ze sceny politycznej zafascynował zespół „GŁOSU”. Za ileś tam lat – marzyli pewnie – po śmierci Generalissimusa, Króla (pardon – Interrax) wyznaczą premiera (Kujawskiego lub Śląskiego) i… koniec naszych wszystkich kłopotów (tanim kosztem).

Jeśli o nas chodzi, to „zmian w strukturze władzy, np.: zastąpienia partii przez wojsko i policję, do reform nie zaliczamy, gdyż nie powoduje to zmiany w samej strukturze i charakteru władzy z punktu widzenia poddanych imperium (będzie to ta sama władza komunistyczna)”,(2) dyktaturę wojskową w realnym socjalizmie uważamy za najwyższe stadium komunizmu, a próby porozumienia się z nią za naiwne i całkowicie nierealne oraz politycznie szkodliwe, bo podtrzymujące w społeczeństwie fałszywe nadzieje.

Przypisy:

(1) Omawiany numer „GŁOSU” wyszedł w dwóch mutacjach różniących się formatem (A4 i A%) i numeracją stron. Cytujemy wg mutacji A5. W mutacji A4 cytowane fragmenty tekstu znajdują się o 2 strony dalej.
(2) „N” 13/14, str. 27/29

"Niepodległość" - miesięcznik polityczny 1982-1983: