KTO INTRYGUJE NA UKRAINIE?

Komu zależy na skłóceniu sojuszników z czasów „pomarańczowej rewolucji”? Odpowiedź na to pytanie jest oczywista. Rosji. W jaki sposób to realizuje? To już jest dużo ciekawsze – bo to nie kryminalista Janukowycz i „donieccy”, a ludzie w otoczeniu prezydenta Juszczenki stali się głównym narzędziem Moskwy. A ukraińskie szczyty władzy to pole bezwzględnej walki między rosyjskimi oligarchami. Przebywający na emigracji w Londynie Borys Bieriezowski nazwał doradcę prezydenta Ukrainy Rosjanina Borysa Niemcowa "piątą kolumną" Kremla. Tak ocenił krytykę ze strony Niemcowa pod adresem premier Julii Tymoszenko. "Mam wrażenie, że Niemcow (...) stara się zniszczyć stosunki między Juszczenką a Tymoszenko i działa tak, jakby wykonywał rozkazy z Kremla. Niemcow lobbuje na rzecz interesów Alfa-Grupp" - powiedział biznesmen, dodając, że konsorcjum to ma swój udział w ostatnim kryzysie energetycznym na Ukrainie, kiedy to na stacjach benzynowych zabrakło paliw. Zdaniem Bieriezowskiego, Tymoszenko "miała rację", kiedy oceniając majowe wydarzenia na rynku paliwowym, oskarżyła rosyjskich dostawców, wstrzymujących eksport ropy naftowej, o zmowę przeciwko Ukrainie i wprowadziła limity cen na produkty paliwowe. Konflikt zażegnał dopiero prezydent Juszczenko, obiecując Rosjanom, że Ukraina będzie stosować na rynku paliw prawa rynku. Przy okazji doszło do szokującego starcia między prezydentem a premier. (patrz STARCIE JUSZCZENKO – TYMOSZENKO Z KREMLEM W TLE) Wobec Tymoszenko od dłuższego czasu trwa skoordynowana akcja, mająca na celu usunięcie niewygodnej szefowej rządu. Wykorzystano do tego nawet sprawę otwarcia Cmentarza Orląt Lwowskich. Przebieg posiedzenia Rady Miejskiej Lwowa i sposób jego relacjonowania w polskich mediach w czasie, gdy z wizytą w naszym kraju jest premier Tymoszenko, nie da się nazwać inaczej, jak prowokacją. Sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik powiedział, że do Polski docierają sprzeczne informacje o przebiegu czwartkowej sesji radnych lwowskich. Taka „niesprawność” mediów i „niedoinformowanie” pana Przewoźnika są zastanawiające. W końcu Lwów nie jest daleko, sprawa bardzo nagłośniona w polskich mediach, a posiedzenie rady było planowane dużo wcześniej. Nie rozstrzygając, jakie ostatecznie decyzje tam zapadły, i co dalej z otwarciem Cmentarza, jedno nie ulega wątpliwości: medialna „orkiestra” zagrała na jedną nutę: że to radni związani z partią Julii Tymoszenko byli przeciwni otwarciu Cmentarza. Kto to jest tak naprawdę, i jakie argumenty przedstawia – o tym ani słowa. Cel osiągnięto: Tymoszenko skojarzono w oczach Polaków z antypolskim nacjonalizmem ukraińskim.

Archiwum ABCNET 2002-2010: 
INTERMARIUM: