WIELKIE TARGI W HOTELU „ROSJA”

Nie ulega wątpliwości, że rosyjskie służby specjalne skorzystały z dogodnej szansy ustanowienia kontroli nad Melnyczenką. Według niektórych świadectw, rozmowy z majorem Moskwie prowadził jeden z zastępców szefa FSB i ludzie z kierownictwa SWR. Relacjonuje to Semen Szewczuk w „Ukrajińskiej Prawdzie” z 5 lipca 2005.

Co zostawił Melnyczenko w Moskwie? – to nie próżne pytanie. Każda wzmianka o tajnych rozmowach w Białokamiennej, podczas których Melnyczenko próbował „dogadać się” z wysłannikami Kuczmy, wywołuje chorobliwą reakcję u tych, którzy ciągle jeszcze sympatyzują z majorem i wierzą w jego uczciwość i altruizm.

Tym niemniej informacje tę informacje z różnych źródeł. W lipcu-październiku 2004 roku Melnyczenko i Eliaszkiewicz prowadzili za pośrednictwem rosyjskich specsłużb ożywione rozmowy z Igorem Bakajem o wypłaceniu im rekompensaty materialnej w zamian za uregulowanie konfliktowej sytuacji związanej ze skandalem kasetowym.

Pierwsze słuchy o tym, że major Melnyczenko i jego wierny towarzysz Oleksandr Eliaszkiewicz uczestniczą w jakichś ważnych spotkaniach w Moskwie zaczęły rozchodzić się jesienią 2004 roku. Fakt rozmów z przedstawicielami ówczesnej władzy potwierdził sam Eliaszkiewicz, odpowiadając na pytania w toku konferencji w Warszawie 19 października 2004 roku. Eliaszkiewicz podzielił się wówczas z dziennikarzami kilkoma szczegółami ze spotkania z wiceszefem SBU Sacjukiem, nie sprecyzował jednak gdzie dokładnie i z jakiego powodu doszło do ich spotkania.

W ostatnim czasie o wyjazdach Melnyczenki do Moskwy niejednokrotnie wspominali ludzie Bieriezowskiego: współpracownicy Fundacji Wolności Obywatelskich Aleksander Goldfarb i Jurij Felsztyńskij, a także eks-pułkownik FSB Aleksander Litwinienko, po otrzymaniu azylu w Wielkiej Brytanii. Litwinienko w szczególności zapewniał, że Melnyczenko demonstrował mu bilety lotnicze do Moskwy i przechwalał się, że udało mu się tam zdobyć grubą sumę pieniędzy.

Informacje otrzymane z kilku pewnych źródeł, które praktycznie nie przeczą sobie wzajemnie, potwierdzają: od lipca do września 2004 roku Melnyczenko rzeczywiście podjął próbę targu z przedstawicielami poprzedniej ukraińskiej władzy. Rozmowy toczyły się przy pośrednictwie rosyjskich specsłużb, a miejscem ich prowadzenia była Moskwa.

Zauważmy, że była to nie pierwsza już próba Melnyczenki dogadania się z Kuczmą. I zdaje się, że dążenie do osiągnięcia jakiegoś porozumienia było w tym czasie obustronne.

Pierwsze rozmowy majora z osobami z otoczenia Kuczmy miały miejsce podczas wizyty prezydenta Ukrainy w Berlinie w lutym 2004 roku. Pośrednikiem w tych rozmowach był Wołodymyr Cwił - były konsul Ukrainy w Monachium, człowiek, który w końcu 2000 roku na prośbę Oleksandra Moroza ewakuował Melnyczenkę za granicę. Ze strony prezydenta w rozmowach tych uczestniczył Wołodymyr Liaszko i Serhij Lewoczkin. Nie udało im się jednak dojść z Melnyczenką do porozumienia. Ponadto Cwił ujawnił fakt rozmów w prasie.

O przedłużeniu targów z Melnyczenką zdecydowano za pośrednictwem Rosji. Sądząc z pogłosek, o takim wyborze zdecydował osobiście Kuczma, po tym jak ostatecznie upewnił się, że zabójstwa Gongadzego dokonali milicjanci (według jego wytycznych). Kwestia zaangażowania w rozwiązanie „problemu Melnyczenki” rosyjskich specsłużb miała być jakoby uzgodniona na poziomie szefów administracji prezydentów Ukrainy i Rosji – Medwedczuka i Medwiediewa.

Zatem w lipcu 2004 roku współpracownicy Służby Wywiadu Zewnętrznego Rosji (SWR) nawiązali w USA kontakty z Melnyczenką i Eliaszkiewiczem i zaproponowali im usługi pośredniczenia w zorganizowaniu kolejnego spotkania z przedstawicielami prezydenta Ukrainy. Na miejsce prowadzenia rozmów wyznaczono Moskwę. Rosjanie zagwarantowali przy tym Melnyczence osobiste bezpieczeństwo i że nie wydadzą go Ukrainie oraz pełną poufność przyszłych rozmów.

Pełnomocnym przedstawicielem prezydenta Kuczmy w tych rozmowach był Ihor Bakaj, który znał się z majorem od lata 2000 roku, a z Eliaszkiewiczem – od czasu wspólnej działalnosci w radzie miejskiej. Nie jest tajemnica, że Bakaj wspierał materialnie Melnyczenkę, gdy ten pracował w państwowej ochronie.

Według naszych danych, do pierwszego spotkania Bakaja z Melnyczenką i Eliaszkiewiczem doszło 28 sierpnia 2004 roku w Moskwie w hotelu „Rosja”. Na spotkaniu tym ustalano m. in. Warunki zaprzestania publicznej aktywności Melnyczenki i Eliaszkiewicza polegającej na rozpowszechnianiu zapisów z nagrań rozmów Kuczmy w zamian za solidną materialną rekompensatę. Rozmowy w pubie „Rosja” trwały cztery godziny i zakończyły się optymistyczną nutą: zasadnicze porozumienie zostało osiągnięte, strony zdecydowały spotkać się ponownie po przeprowadzeniu uzupełniających konsultacji Bakaja z Kuczmą.

Tegoż dnia do Moskwy przybył ówczesny wiceszef SBU Sacjuk i usiłował włączyć się w rozmowy, nalegając na nieodzowność spotkania z majorem. Jednak Melnyczenko odmówił jakichkolwiek z nim rozmów i obwinił Sacjuka o związek z usiłowaniami jego fizycznej likwidacji w sierpniu 2003 roku. W rezultacie Sacjuk poprzestał na krótkim spotkaniu z Eliaszkiewiczem.

Wiadomo, że po powrocie Sacjuka z Moskwy, SBU zwróciło się z oficjalną prośbą do władz rosyjskich o zatrzymanie i ekstradycję Melnyczenki do Ukrainy. Rosjanie jednak prośbę zignorowali.

Drugie spotkanie Melnyczenki i Eliaszkiewicza z Bakajem odbyło się w stolicy Rosji w środku września 2004 roku. Melnyczenko i Jeliaszkiewicz przedstawili tam datowany na 14 września 2004 własny projekt porozumienia zatytułowany „O uregulowaniu sytuacji konfliktowe związanej z tzw. skandalem kasetowym. Bakaj ze swej strony przywiózł z Kijowa zaliczkę na poczet przeznaczonej Melnyczence i Eliaszkiewiczowi „rekompensaty”.

Przedłożona umowa przewidywała, że po otrzymaniu swojej doli rekompensaty, Melnyczenko oficjalnie zarejestruje w USA znak handlowy „Zapisy majora Melnyczenki” i zawrze oficjalną umowę na sprzedaż praw do niego osobie prawnej związanej z administracją prezydenta Ukrainy. W dalszym toku sądowych postępowań pozwalałoby to twardo regulować pojawianie się w środkach przekazu rozlicznych zapisów Melnyczenki i odesłań do nich. Jednocześnie Melnyczenko obiecał umieścić wszystkie oryginały nagrań i sprzęt nagrywający w skrytce w jednym z europejskich banków.

Po wypłaceniu pełnej sumy rekompensaty (jej wysokość była przedmiotem targu, rzecz szła o miliony dolarów), major zobowiązał się zniszczyć wszystkie te materialne dowody. Prócz tego obiecał zapewnić, że ekspert Bruce Koenig nie będzie rozpowszechniał wyników ekspertyzy potwierdzających autentyczność fragmentów nagrań rozmów Kuczmy.

Melnyczenko obiecał także, że w wypadku wypłacenia mu materialnej rekompensaty, wdowa po Hryhoriju Gongadze, Mirosława odstąpi od obywatelskiego pozwu przeciw Kuczmie i publicznie ogłosi, ze nie uważa go za zleceniodawcę zabójstwa męża pod warunkiem, że odbędzie się sąd nad milicjantami- wykonawcami zabójstwa. (Rzecz jasna ten punkt umowy budzi największe wątpliwości; strona „płacąca” powinna była otrzymać ważkie dowody, że Melnyczenko jest w stanie „zorganizować” takie oświadczenie. A takich dowodów on z pewnością przedstawić nie mógł.)

Zobowiązania stron przewidywały także materialną rekompensatę dla Eliaszkiewicza, w zamian za jego odstąpienie od pretensji prawnych pod adresem Kuczmy. Dostawszy pieniądze, Eliaszkiewicz od razu obiecał, ze zwróci się do komisji śledczej Rady Najwyższej z oficjalnym oświadczeniem, że wycofuje kwestię zamachu na jego życie ze strony wyższych władz Ukrainy.

Umowa przewidywała także, że po rozmowach z Bakajem, Melnyczenko i Eliaszkiewicz wystąpią na konferencji prasowej dla dziennikarzy, utrzymanie której było od razu ustalone przez strony. Dlatego konferencja prasowa w Warszawie zapowiadana była wielokrotnie, ale jej data nie była podawana. Melnyczenko miał tam złożyć oświadczenie o czasowym zaprzestaniu upubliczniania swoich nagrań:

„W związku z tym, że zapisy rozmów wykorzystywane są przez rozmaite siły do targowania się lub szantażowania Kuczmy, Melnyczenko nie widzi sensu ujawniania podczas kampanii wyborczej jakichkolwiek faktów zarejestrowanych na tych nagraniach. Chociaż są tam rzeczy, które pokazują prawdziwe oblicze tak kandydata władzy, jak i polityków opozycji. Taka decyzja Melnyczenki podyktowana jest tym, że chce on dać możliwość zapewnienia demokratyczności wyborów i zapobiec możliwości szantażowania Kuczmy z różnych stron”.

Bakaj zapłacił Melnyczence i Eliaszkiewiczowi 2 mln dolarów zaliczki. Odlatując do Stanów Melnyczenko wziął ze sobą 100 tys., a resztę złozyłw depozycie w jednym z moskiewskich banków. Po odjeździe Melnyczenki Eliaszkiewicz został w Moskwie jeszcze kilka tygodni, targując się z Bakajem. Jednak próby stron dogadania się co do wysokości „rekompensaty” przeciągały się ostatecznie zakończyły niczym.

Według jednej z wersji negocjacje przerwano po tym, jak Eliaszkiewicz zażądał 100 mln dolarów i podpisów Putina i Kuczmy pod ugodą. Eliaszkiewicz miał też domagac się publikacji „historycznego” dokumentu w prasie, co dla ukraińskiej władzy było nie do zaakceptowania. Wyjaśniając decyzje o odstąpieniu od dalszych rozmów, Bakaj oświadczył Eliaszkiewiczowi, ze tak zdecydował w Kijowie Medwedczuk.

Wkrótce potem odbyła się zapowiadana wielokrotnie konferencja w Warszawie (przełożona z 14 na 19 października). Oczywiste jest, ze Melnyczenko przybył na nią z Waszyngtonu, a Eliaszkiewicz z Moskwy. Planowanej sensacji nie było: na spotkaniu z dziennikarzami oświadczył, że zamierza w przyszłości ujawniać nagrania zrobione w gabinecie Kuczmy i innych pomieszczeniach. Major zademonstrował prasie zapisy z rozmów Kuczmy świadczące o sfałszowaniu wyborów w 1999 roku, które nie wywołały specjalnego zainteresowania na Ukrainie pochłoniętej bez reszty kampanią przedwyborczą.

Informacje o rozmowach Melnyczenki i Eliaszkiewicza w Moskwie pochodzą ze źródeł ukraińskich. Z tej przyczyny wydają się one cokolwiek niepełne. Czym jeszcze zajmowali się w Moskwie Melnyczenko i Eliaszkiewicz? Z kim, prócz Bakaja i Sacjuka rozmawiali? Co uzgadniali? – nic pewnego nie wiadomo.

Nie ulega jednak wątpliwości, że rosyjskie służby specjalne skorzystały z dogodnej szansy ustanowienia kontroli nad Melnyczenką. Według niektórych świadectw, rozmowy z majorem Moskwie prowadził jeden z zastępców szefa FSB i ludzie z kierownictwa SWR.

Wiadomo na pewno, ze już po pomarańczowej rewolucji i dojściu Juszczenki do władzy, Melnyczenko wznowił wizyty w Moskwie. Według „Ukrajińskiej Prawdy” całkiem niedawno, bo pod konie maja 2005 roku widziano go na jednym z tamtejszych międzynarodowych lotnisk. Jak wiadomo, w kwietniu tego roku Melnyczenko i Eliaszkiewicz wystąpili na antenie rosyjskiej telekompanii „TV – Centr” (w programie „Chwila prawdy”). Informacji o tym, ze program realizowany był w stolicy Rosji potwierdzić ani zaprzeczyć nie sposób. Producenci programu chronią te wiedzę jako tajną.

Pytanie o to z kim, prócz dziennikarzy, spotkał się Melnyczenko w Moskwie i jakie nowe rozmowy tam prowadzi, pozostaje otwarte. Tak jak odpowiedź na pytanie: czy nie związana z tymi okolicznościami jest odmowa Melnycznki, oficjalnego zeznawania w sprawie Gongadze przed ukraińskim organami wymiaru sprawiedliwości?

Informacja o wizytach Melnyczenki w Moskwie jest dobrze znana kierownictwu SBU, jednak komentowanie jej uznaje się tam za bezcelowe. Na jednej z konferencji prasowych Turczynow uchylił się od osądzenia tej sprawy, twierdząc, że SBU „nie śledzi obywateli Ukrainy”.

Wiadomo, ze pod koniec kwietnia Turczynow często spotykał się z Melnyczenką w Waszyngtonie i jakoby umawiał się z nim, że major złoży zeznania w FBI. Od tego czasu, o ile autorowi wiadomo, szef SBU nie raz rozmawiał z Melnyczenką przez telefon, przekonuja, by ten wypełnił swoje obietnice. (...) Szanse na to, że major złoży zeznania w FBI są bardzo niewielkie. W najlepszym wypadku, zamiast odpowiedzieć na konkretne pytania prokuratury, Melnyczenko wygłasza ogólne polityczne deklamacje. (...)

Co w tej sytuacji zamierza szef SBU – jedna z niewielu osób mających kontakt z Melnyczenką? Stwierdzi, ze „złe siły” przeszkodziły Melnyczence w złożeniu zeznań? Nie prościej powiedzieć prawdę o związkach majora z rosyjskimi specsłużbami? Tym bardziej, że według naszych informatorów, dowody pobytu Melnyczenki w Moskwie znajdują się w posiadaniu inicjatorów i organizatorów rozmów w Białokamiennej. Chodzi w szczególności o fotografie zrobione jesienią 2004 roku, na których Melnyczenko i Eliaszkiewicz utrwaleni są podczas spaceru na Placu Czerwonym. Zdjęcia te mogą ujrzeć światło dzienne w odpowiednim momencie- żeby ostatecznie skompromitować Melnyczenkę a zarazem pokazać bezsilność przedstawicieli nowej ukraińskiej władzy, nie potrafiącej postawić kropki nad i w sprawie skandalu kasetowego.

Tłum. R.R.

Archiwum ABCNET 2002-2010: