CZEGO NIE WIEDZIAŁA KOMISJA DS. ZBADANIA REZERWY KGB (3)

Po upływie roku od czasu, gdy tymczasowa komisja Sejmu Republiki Litewskiej badała problem rezerwy KGB, spróbujmy znaleźć odpowiedź na pytanie, kto i jak przedstawiał wnioski negujące dokumenty, które kompromitują A. Pociusa.

- Departament Bezpieczeństwa Państwowego Litwy w odpowiedzi dla Komisji twierdzi, iż nie posiada aktów prawnych KGB dotyczących kategorii oficerów rezerwy KGB oraz ich weryfikacji. W to akurat nietrudno uwierzyć zważywszy, że Departament Bezpieczeństwa Państwowego Litwy nawet nie myślał o dokonaniu poważnej analizy bazy prawnej KGB. Istnieją natomiast dane, że komisja sejmowa miała do dyspozycji najważniejsze akty prawne KGB dotyczące selekcji do rezerwy KGB (na przykład, instrukcję nr 0330), jednakże z nich nie korzystała. Dlaczego?

- Departament Bezpieczeństwa Państwowego twierdzi, że selekcję kandydatów na oficerów rezerwy KGB przeprowadzały terytorialne komisariaty wojskowe. Tymczasem w rzeczywistości selekcji dokonywali funkcjonariusze wydziałów specjalnych KGB za pośrednictwem komisariatów wojskowych.

Odpowiedź Departamentu Bezpieczeństwa Państwowego stwarza wrażenie, że utworzenie grupy oficerów rezerwy KGB polegało na formalnej zamianie wpisu w jednej ewidencji (komisariatu wojskowego) na wpis w innej ewidencji (wydziału mobilizacyjnego KGB). Tymczasem istotą procesu nie była formalna zmiana charakteru ewidencji, lecz celowa selekcja kandydatów oraz weryfikacji ich wiarygodności, lojalności i zdolności.

- docent Uniwersytetu im. M. Romera K. Šimkus (nie wymieniony zresztą wśród osób wezwanych przez Komisję do składania zeznań w charakterze świadków lub złożenia odpowiedzi) twierdzi, że funkcje rezerwy KGB zależały od zadań KGB w czasie wojny i podaje zaledwie trzy stopnie gotowości bojowej. Wydawałoby się – drobiazg, ale został przemilczany jeszcze jeden stopień – gotowość do wykonania „nadzwyczajnych środków operacyjnych”. Przyczyną przemilczania widocznie była próba przedstawienia rezerwy KGB jako kontyngentu przeznaczonego wyłącznie do działań wojennych. Tymczasem znanym i udokumentowanym faktem jest, że terytorialne struktury KGB z oficerami rezerwy KGB miały wykonywać „nadzwyczajne środki operacyjne”, które polegały na aresztowaniu osób, które w sytuacji wojny stanowiłyby szczególne niebezpieczeństwo dla państwa sowieckiego. W tym celu potrzebni byli „juryści” – do preparowania spraw.

- Ten sam ekspert twierdzi, że „osoby przeznaczone do rezerwy KGB najczęściej o tym nie wiedziały”, „dokumenty w teczkach sporządzano i gromadzono bez wiedzy rezerwisty”, podczas gdy w bardzo dyplomatycznej odpowiedzi Departamentu Bezpieczeństwa Państwowego dla Komisji mówi się, że „Departament Bezpieczeństwa Państwowego nie posiada dokładnych danych świadczących o możliwości istnienia osób, które były wpisane do rezerwy oficerów KGB, lecz o tym nie wiedziały”. Przecież jest oczywiste, że gdy oficerowie specjalnych wydziałów KGB w celu uściślenia danych kandydatów, podczas spotkań prosili kandydata do rezerwy KGB o napisanie życiorysu i uściślenie danych ankietowych – czynili to za jego wiedzą. Wspomniany już ekspert przypuszcza, że rezerwiści nie mieli pozwolenia pracować z tajnymi informacjami i dlatego ma być „wątpliwe, czy mogli być wykorzystane w takiej [tj. operacyjnej – przyp. red.] działalności”. Takie przypuszczenia można byłoby kontynuować, lecz niestety, fakty świadczą przeciwnie. Widocznie ekspert zamknął oczy i nie zauważył istoty instrukcji nr 0330: selekcja i weryfikacja oficerów rezerwy KGB niczym nie różniła się od selekcji i weryfikacji osób przyjmowanych do stałej pracy w KGB. Oznacza to, że zarówno jedni jak i drudzy po dokonaniu takiej specjalnej weryfikacji mogli mieć dostęp nie tylko do tajnych informacji, lecz również wykonywać pracę operacyjną. Ale chyba najistotniejszy wniosek tego eksperta brzmi: „przynależność do rezerwy KGB należałoby przyrównać do wykonania obowiązku służby wojskowej”. Wniosek ten stał się linią przewodnią całej pracy Komisji. Ekspert zapomniał dodać, że służba w charakterze kadrowego oficera KGB również była przyrównywana do służby wojskowej. Na czym więc polegała różnica? Odpowiedź jest jasna – tylko na charakterze stosunku z tą strukturą. Tu właśnie powstaje kwestia wykonywania tajnych „poleceń operacyjnych”, której komisja w żaden sposób nie mogła rozwiązać.

- Interesująca jest sprzeczność między zeznaniami kierownictwa Centrum Badania Ludobójstwa i Ruchu Oporu Mieszkańców Litwy na temat poleceń wydawanych kandydatom przez KGB: Arvydas Anušauskas twierdził, że „w dokumentach są wymienione zaświadczenia o wykonaniu poleceń operacyjnych”, natomiast Dalia Kuodytė mówiła, że nie ma żadnych danych o istocie i charakterze poleceń oraz ich wykonaniu”. Komisja doszła więc do wniosku, że „z posiadanych danych nie można sądzić o skali i wykonaniu poleceń”. Ale jeżeli nie można odpowiedzieć na „globalne” pytanie, to może jednak dałoby się poszukać odpowiedzi na konkretne pytanie o współpracy między A. Pociusem a KGB w wykonywaniu tajnych poleceń operacyjnych? Przecież nawet Komisja w swoich wnioskach pisze, że „osoba wykonująca polecenia służb specjalnych musiała wiedzieć, czyje zadania i polecenia wykonuje”. A po porównaniu „zapomnianych” dokumentów A. Pociusa z wymaganiami instrukcji KGB i niestwierdzeniu pomiędzy nimi żadnych sprzeczności – zapewne można byłoby mówić o fakcie tajnej współpracy z KGB. A więc we wniosku stwierdzającym, że „komisja nie posiada danych świadczących, że A. Pocius wykonywał jakiekolwiek polecenia oraz zadania Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego (KGB)” przemilczano niektóre dokumenty świadczące o czymś przeciwnym i zrezygnowano z dokładnego zbadania wzajemnych sprzeczności między treścią dokumentów KGB i zeznaniami A. Pociusa.

A więc, mimo że od zakończenia pracy Komisji upłynął cały rok, możemy stwierdzić, że postawione pytania nadal pozostają bez odpowiedzi. Dziwne wrażenie sprawiają również słowa niektórych litewskich polityków: „To tylko rezerwa…”. Zaś optymistyczny wniosek komisji, zgodnie z którym wystarczyło stwierdzić dawną przynależność A. Pociusa do rezerwy KGB, a już nikt (w tym zagraniczne służby specjalne) nie będzie mógł bezprawnie ograniczać swobody jego działań, dlatego pełnienie przez niego obecnej funkcji nie stwarza zagrożenia dla interesów bezpieczeństwa narodowego – co najmniej budzi poważne wątpliwości. KTOŚ bowiem może posiadać również konkretne dane o wykonanych przez A. Pociusa poleceniach operacyjnych. Czy nie daje to KOMUŚ możliwości wywierania ogromnego wpływu?

Archiwum ABCNET 2002-2010: 
INTERMARIUM: