LITWA W GARŚCI ROSJI

Po procedurze impeachmentu prezydenta Paksasa wśród litewskich elit politycznych nadal panuje trwoga. Według wielu politologów, odparowano pojedynczy atak, ale zagrożenie wpływu Kremla na polityczną i ekonomiczną sytuację w kraju jest nadal realne. Nowym postrachem litewskiej sceny politycznej jest Wiktor Uspaskich, Rosjanin z litewskim obywatelstwem, milioner, lider populistycznej Partii Pracy, która obiecuje bronić interesów „mas pracujących”. Partia została stworzona pół roku temu, mimo tego liczy obecnie już 7 tys. członków i cieszy się 25 procentowym poparciem. Poprzednio Uspaskich stał za Arturasem Paulauskasem, szefem socjalliberałów. Utworzenie własnej partii świadczy, że postanowił grac własną grę. Na ten temat pisze Franc Subel w białoruskiej „Naszej Niwie” №16, 2004 r. (http://www.nn.by/index.pl?theme=world&article=2004042201 )

Duża część społeczeństwa ciągle marzy o nowym mesjaszu, który ich nakarmi i odzieje. A to oznacza, że Litwa, która dopiero co miała do czynienia z planem A, powstałym w labiryntach rosyjskiego wywiadu, będzie musiała stawić czoło planowi B – Wiktorowi Uspaskichowi», — pisze Rymvidas Valatka, wpływowy komentator najpoczytniejszej gazety «Lietuvos Rytas». Nikt nie ma wątpliwości, że to właśnie W. Uspaskich skorzystał najbardziej na «paksasgate».

O Paksasie już zapomniano. Jeszcze niedawno łamano sobie głowy, jak uniemożliwić temu „pilotowi-awanturnikowi” start w przedterminowych wyborach prezydenckich. Planowano pociągnąć Paksasa do odpowiedzialności karnej za ujawnienie tajemnicy państwowej, co sprawiłoby, iż jego ponowny udział w wyborach byłby niemożliwy. Jednakże teraz prokuratura nie wysuwa przeciw byłemu prezydentowi żadnych oskarżeń. Chce jedynie przesłuchać go jako świadka w sprawie wycieku tajnych informacji do mediów w czasie jego kadencji. «Władzom brakuje politycznej woli, by posadzić Paksasa za kratki. Prokuratorzy czekają na wyraźniejsze sygnały», — uważają litewscy dziennikarze.

Wiktor Uspaskich stał się dla litewskiego establiszmentu wrogiem numer jeden. Obecnie politycy sądzą, że Pakasas nie jest taki groźny jak Uspaskich.

«Uspaskich ex machina»

Uspaskich przyjechał na Litwę w połowie lat 80-tych i pracował jako spawacz przy budowie litewskiego odcinka gazociągu do portów bałtyckich. Po odzyskaniu przez Litwę niepodległości zarobił swoje pierwsze wielkie pieniądze na handlu między Litwą i Rosją. Następnie dzięki starym kontaktom, wkupił się w łaski szefostwa «Gazpromu», wkrótce stał się jednym z głównych pośredników w sprzedaży rosyjskiego gazu Litwie i zarobił na tym miliony. Dziś swój kapitał Uspaskich ocenia na około 70 mln. dolarów.

Gdy w 2000 r. wybrano go do Sejmu, sprzedał akcje kompanii handlujących gazem i obwieścił, że od tej pory nie ma nic wspólnego z «Gazpromem». Dziś Uspaskich nawet nie chce rozmawiać po rosyjsku, jedynie po litewsku, ale zegar na jego biurku wciąż jeszcze pokazuje czas moskiewski, a nie wileński.

Co proponuje Uspaskich wyborcom? «Wszystko, czego zapragną, — uważa Andrus Bačiulis, komentator tygodnika «Veidas», — przeklina Sejm, rząd i inne organy państwowe. Tłumaczy, że przez 14 lat niepodległości na Litwie nie zrobiono niczego dobrego, obiecuje ludziom, że po przejęciu władzy od razu rozprawi się z korupcją (wymieni przy tym tysiące urzędników), podwyższy emerytury (według niego są na to środki, tylko trzeba je inaczej podzielić), stworzy dobrze płatne miejsca pracy (pora skończyć z dzikim kapitalizmem!)».

Na niedawnym zjeździe swojej partii Uspaskich oświadczył, że w ciągu 1111 dni po wyborach, które on wygra, na Litwie zapanuje wprost „raj”. Wyborcy ufają mu coraz bardziej, przy czym są to nie tylko rozczarowani przemianami zwolennicy Paksasa, ale – jak pokazują badania socjologiczne – również sympatycy lewicy i centrum. Obecnie Partia Pracy wyprzedziła wszystkie pozostałe siły polityczne i cieszy się prawie 25 procentowym poparciem. Drugą pod względem popularności partię socjaldemokratyczną popiera niecałe 15% obywateli. Tak wysokie wyniki sondaży Partia Pracy osiągnęła, „nie kiwnąwszy nawet palcem”! (Takich słów użyli biskupi katoliccy w specjalnym apelu, w którym przestrzegali wiernych przed Uspaskichem i jego partią. Uspaskicha boi się również duża część litewskich intelektualistów)

Tłum. M. Zieniewicz

Archiwum ABCNET 2002-2010: 
INTERMARIUM: