ANTYZACHODNIA PROPAGANDA BANKOWEJ

Szef Administracji Prezydenta Ukrainy, Wiktor Medwedczuk rozsyła po redakcjach gotowe materiały dziennikarskie wraz z instrukcją ich obowiązkowego opublikowania. Ich treść wpisuje się w kampanię mającą na celu zdyskredytowanie nie tylko kandydata na prezydenta, Wiktora Juszczenkę, ale prozachodnie aspiracje Ukrainy w ogóle. Medwedczuk cieszy się złą sławą wśród ukraińskich dziennikarzy, zwłaszcza tzw. opozycyjnych oraz „niezależnych”. Do ukraińskiego słownika politycznego na stałe już wpisane jest pojęcie temnyka. Słowo to urobione zostało z rosyjskiego wyrażenia „tema nedeli” (temat tygodnia) i oznacza pisemne polecenie opublikowania (bądź nie) danego materiału dziennikarskiego. Urząd Medwedczuka oraz on osobiście, uważany jest powszechnie za wroga wolnej prasy nr 1 na Ukrainie, właśnie jako twórca temnyków. „Głowa prezydenckiej administracji” daleka jest jednak od nazwania praktyki redagowania rozmaitych serwisów drogą administracyjną, cenzurą. Sam Medwedczuk określa to jako „politykę informacyjną państwa”. Owej „polityki informacyjnej” oraz jej kontekstu, dotyczy artykuł Oleksandra Palija, opublikowany 1 września w internetowej „Ukrajińskiej Prawdzie”, pt. „Medwedczuk organizuje nowe dywersje przeciw europejskiej Ukrainie”. Tekst jest omówieniem oraz komentarzem treści temnyków określających zawartość rozmaitych przekazów medialnych emitowanych lub publikowanych ostatnio na Ukrainie. Tytuły materiałów (przesłanych redakcji „UP” przez pracowników lokalnych oddziałów państwowego radia) mówią same za siebie: „Darmowy ser amerykańskiego kongresu”, „Wstąpienie do UE będzie kosztować Ukrainę 25% PKB”, „Porażki EuroŁotwy”, „Ukraina na linii frontu. Cele NATO pozostają te same, co 50 lat temu – zniszczyć Rosję”, „Nowe formy amerykańskiej ekspansji na Wschód”, „Akty dla chłopów, ziemia dla Amerykanów” (o wolnym obrocie ziemią). Kilka przykładów ilustrujących „politykę informacyjną” administracji Kuczmy: „Nie uszła uwadze kongresmenów (amerykańskich – przyp. ABCNET) i Ukraina. Nie wyasygnowano jej tyle środków, co Gruzji (trzeba jeszcze dowieść swego przywiązania do amerykańskich wartości), ale to i tak wzrost o 11% w stosunku do ubiegłego roku. To oczywiste. Przecież na Ukrainie odbędą się niedługo wybory prezydenckie, a jednym z kandydatów jest Wiktor Juszczenko, który trzyma się prozachodniego kursu. Dokłada on wszelkich starań dla pogorszenia wizerunku Ukrainy w oczach zachodniego świata, wałkując ulubiony temat niewłaściwej orientacji geopolitycznej i długim zwlekaniu z przystąpieniem do UE i NATO. Od teraz corocznie będzie na Ukrainie prowadzone nauczanie – to NATO poucza swe przyszłe terytorium.” (z materiału „Darmowy ser amerykańskiego kongresu”) „W kwestii Morza Czarnego, Ukraina może stanąć twarzą w twarz z Turcją, która wysunie uzasadnione pretensje do Krymu (...) Gruzja, która przecięła pępowinę łączącą ją z Rosją, jest bardzo bliska powtórzenia losu (dosł. zakończenia polityki – przyp. ABCNET) Jugosławii, której gorzkie doświadczenie niczego nie nauczyło.” („Ukraina na linii frontu. Cele NATO...”) „Kiedy się to stanie (zakończenie finansowania przez USAID projektu wsparcia prywatyzacji ziemi w celu darmowego przekazania ukraińskim chłopom aktów własności działek), USA będą w posiadaniu bazy danych o każdym hektarze pól ukraińskich, do najmniejszego szczegółu. Prócz tego, Amerykanie otrzymają informację o każdym mieszkańcu wsi: adres, telefon, miejsce pracy, dochody, majątek. Wszystko po to, by zwrócić się do konkretnego człowieka z propozycją sprzedaży ziemi za bardzo konkretną sumę”. („Akty dla chłopów, ziemia dla Amerykanów”) „Można powiedzieć, że rozpoczął się nowy etap walki o podział świata. Nie oglądając się na umowę Ukrainy z Rosją, według której żadna ze stron nie udostępni swego terytorium żadnemu państwu, by zaszkodzić stronie drugiej, kijowski parlament zezwolił na przepuszczenie przez swoje (tj. ukraińskie – przyp. ABCNET) terytorium wojsk NATO. Być może te wojska się kiedyś zbiorą. Można powiedzieć, że Kijów jest już prawie gotowy do współpracy z NATO i czeka na moment, gdy będzie potrzebny. Sytuacja będzie prostsza, gdy do władzy dojdzie proamerykański prezydent. Wojska natowskie nie tylko będą mogły przechodzić, ale całkiem realne stanie się rozmieszczenie baz na naszym terytorium, a ludzie w mundurach będą sobie z nami poczynać całkiem nie jak goście. Wszystko jest możliwe, jeśli Ukraina wstąpi do NATO, tak jak stało się na Litwie. Cztery duńskie F 16 przybyły na Litwę 31 marca, wraz z radarami i setką duńskich wojskowych”. („Nowe formy...”) Jak zauważa autor artykułu w „UP”, podobne treści pojawiły wcześniej jednocześnie w telewizji i prasie regionalnej. W jednej z gazet pojawiła się np. teza o konieczności integracji zachodniej Ukrainy z UE a wschodniej ze Wspólnym Obszarem Gospodarczym, „montowanym” przez Rosję (Nieco podobną propozycję „rozbioru” Ukrainy złożył w swoim czasie Wiktor Czernomyrdin, były premier Rosji, później jej ambasador lub, jak chcą inni – namiestnik na Ukrainie – przyp. ABCNET). Według Palija, ta antyzachodnia propaganda Bankowej (ulica w Kijowie, przy której mieści się prezydencka siedziba) jest w swej istocie także antyukraińska. To nie NATO i USA – jak zauważa autor – zniszczyły trzecią część ukraińskiego narodu poprzez głód i represje. „Polityka informacyjna” Kijowa jest też sprzeczna z zapisami ustawy „O zasadach bezpieczeństwa narodowego”, zgodnie z którą priorytetem Ukrainy jest „integracja z europejską przestrzenią polityczną, ekonomiczną i prawną oraz z euroatlantyckim obszarem bezpieczeństwa”. Wedle tej ustawy, polityka państwa powinna zapewnić „pełnoprawne uczestnictwo Ukrainy w ogólnoeuropejskich i regionalnych systemach bezpieczeństwa zbiorowego oraz uzyskanie członkostwa w Unii Europejskiej i NATO”. Jednak to nie uchwalane przez parlamentarną większość prawo określa ukraińska rzeczywistość polityczną. Jak pisze Palij, „za zasłoną słów władze oddały pod kontrolę cudzoziemców ukraińską przestrzeń informacyjną. W rezultacie wykorzystania technologii temnyków, Rosjanie kontrolują treści informacyjne najchętniej oglądanych kanałów telewizyjnych, prasy regionalnej, a od niedawna także i radia. Sądząc po ich wartości literackiej, są to kiepskie przekłady z rosyjskiego.” Palij przypomina wypowiedź Gleba Pawłowskiego (jednego z ideologów Kremla), który stwierdził, że Ukraina nie powinna zagłębiać się w swojej historii, ale rozwijać się od punktu, w którym się znajduje. Koresponduje to z poglądami Adolfa Hitlera, który mawiał, że wystarczy pozbawić jednego pokolenia znajomości historii swego narodu, a przetworzy się on w tłum, z którym można zrobić wszystko, co się chce. I w taki, jak się wydaje, kontekst wpisują się działania obecnych władz „niepodległej” Ukrainy. Opr. R. Różycki

Archiwum ABCNET 2002-2010: 
INTERMARIUM: