CHRZEŚCIJAŃSKA MISJA POLSKI W EUROPIE

Pakistański dziennik „The Daily Times” z Lahaur 7 września 2003 roku zamieszcza artykuł José Casanova, który jest profesorem socjologii w New School University w Nowym Jorku.

„Współczesna Polska może zmusić zeświecczonych Europejczyków do przemyślenia ich założeń i uświadomić im, że to nie Polska jest źle dostrojona do reszty Europy, lecz że to właśnie świecka Europa jest źle dostrojona do reszty świata.

Rwie się więź pomiędzy chrześcijaństwem i europejską cywilizacją. Europa Zachodnia jest w coraz mniejszym stopniu rdzeniem cywilizacji chrześcijańskiej, a najbardziej dynamiczne formy chrześcijaństwa są coraz mniej europejskie. Jednak dzieje się to w momencie, gdy katolicka Polska na nowo przyłącza się do Europy.

Kiedy społeczeństwa Europy Zachodniej przechodziły proces sekularyzacji - czyli dechrystianizacji - polski katolicyzm doznał niezwykłego odrodzenia. Wszystkie starania reżymu komunistycznego, by zerwać związki pomiędzy Kościołem Katolickim i narodem polskim nie powiodły się. Narzucana odgórnie laicyzacja - całkiem udana w Związku Sowieckim- zawiodła haniebnie. Nadzieje, że ekonomiczny rozwój miałby ten sam, co na Zachodzie sekularyzujący efekt, również okazały się błędne.

W odróżnieniu od skazanych na niepowodzenie dziewiętnastowiecznych romantycznych zrywów Polski przeciwko carskiej Rosji, większość obserwatorów europejskich widziała religijną żywotność kraju pod władzą komunizmu jako anachroniczną, jeśli nie reakcyjną. A jednak Polacy pogmatwali cały ten Zeitgeist. Niespodziewane - niektórzy mówią cudowne - wyniesienie Kardynała Karola Wojtyły na tron papieski jako Jana Pawła II, jego tryumfalna wizyta w Polsce w 1979, powstanie Solidarności w rok później i zawalenie się systemu sowieckiego w 1989 zmieniły bieg historii.

Biorąc to pod uwagę, nie jest zaskoczeniem, że Polska wytworzyła typ katolickiego "eurofoba", który sprzeciwia się UE nie ze względu na Euro, czy jakieś domniemane zagrożenie dla narodowej suwerenności, lecz ze względu na to, co Europa reprezentuje moralnie i duchowo. Ci antyeuropejscy katolicy odrzucają integrację europejska, gdyż uważają, że świeckie, materialistyczne i hedonistyczne wartości Europy zagrażają katolickiej tożsamości Polski. Obawiają się sekularyzacji, która może się kryć za integracją europejską.

Obawy te są uzasadnione. Przecież fundamentalną przesłanką teorii sekularyzacji jest to, że im bardziej nowoczesne jest społeczeństwo, tym bardziej świeckim się ono staje. Ponieważ modernizacja w rozumieniu dorównania do europejskiego poziomu politycznego, ekonomicznego, społecznego i kulturalnego rozwoju jest jedną z przyczyn, dla których Polska chciała integracji z UE, należy oczekiwać, że ogólny historyczny wzór modernizacji doprowadzi do sekularyzacji w całej Europie Środkowej włączając Polskę.

Przekonanie o postępującym zaniku religii jest częścią europejskiego pojmowania nowoczesnych poglądów i ma to poważny wpływ na religijność. Hipotetyczna poprawność przekonania o nieuchronności sekularyzacji powoduje, że wydaje się ona coraz bardziej nieodwracalna.

Lecz w tym właśnie punkcie polski katolicyzm widzi dla siebie specjalną, historyczną rolę. Pomimo początkowej ambiwalencji wobec Europy, polski Kościół Katolicki zachowywał - przynajmniej oficjalnie - jednoznaczne stanowisko na rzecz poparcia integracji europejskiej, po tym jak w 1996 roku delegacja Biskupów Polskich złożyła wizytę w Komisji Europejskiej w Brukseli.

Stanowisko to jest w całkowitej zgodności z wizją jedności europejskiej nakreślonej przez polskiego Papieża. Podczas wizyty Jana Pawła II w Polsce w 1999, wyraził on dobitnie swe poparcie dla integracji z UE. Powód tego pozytywnego podejścia może być związany z apostolską rolą, jaką Papież zarezerwował dla polskiego Kościoła.

Jako pierwszy słowiański Papież w historii, Jan Paweł II czuł specjalną misję wyzwolenia narodów słowiańskich spod komunizmu i pogłębienia ekumenicznego dialogu z dominującymi w Europie Wschodniej kościołami ortodoksyjnymi. Upadek Muru Berlińskiego utwierdził Papieża w jego misji ponownego zjednoczenia i odrodzenia Chrześcijańskiej Europy.

Lecz wizja Papieża stoi w obliczu Zachodniej Europy, którą postrzega on jako coraz bardziej pogańską, hedonistyczną i obojętną na jego przesłanie. Zniechęcony zwrócił się ku Europie Wschodniej - zwłaszcza katolickiej Polsce – która, jak się wydawało, była w mniejszym stopniu zepsuta kapitalistycznym materializmem – nawołując narody regionu, by służyły jako "duchowy rezerwuar" chrześcijańskiej Europy. Jednak, jak zauważył, zachodnie wartości i dobra materialne zalewały Wschód i zatruwały ten rezerwuar.

Polscy biskupi podjęli się jednak wyznaczonego im przez Papieża zadania i wielokrotnie podkreślali, że jednym z celów Kościoła w zjednoczonej Europie jest popieranie odrodzenia chrześcijaństwa. Zważywszy jednak na brak zapotrzebowania na religię, jest mało prawdopodobne, by wysłanie nadwyżki polskich księży w ogólnoeuropejskiej misji ewangelizacyjnej zmieniło wiele. Obojętna - jeśli nie wręcz wroga - reakcja Europy na odrodzeniowe nauki Jana Pawła II, świadczy o trudnościach tego zadania.

Jednak mniej ambitne apostolskie zadanie może odnieść skutek. Niech Polska udowodni, że związek pomiędzy modernizacją i sekularyzacją nie jest nieunikniony. Niech Polska zostanie Polską. Niech "Polonia semper fidelis" dochowuje wiary swej katolickiej tożsamości i tradycji przy jednoczesnym osiąganiu sukcesu w integracji z Europą stając się w rezultacie „normalnym” europejskim krajem. W ten sposób udowodni, że schyłek religii w Europie nie jest nieuchronnym procesem ściśle połączonym z modernizacją, ale jest historycznym wyborem dokonanym przez Europejczyków.

Współczesna Polska może zmusić zeświecczonych Europejczyków do przemyślenia ich założeń i uświadomić im, że to nie Polska jest źle dostrojona do reszty Europy, lecz że to właśnie świecka Europa jest źle dostrojona do reszty świata. Polski katolicyzm pomieszał plany sceptyków i krytyków poprzednio. Może to zrobić znowu.”

opr. Alex L.

Archiwum ABCNET 2002-2010: