STATUS CZARNOGÓRY

Amerykański dziennik „The Wall Street Journal Europe” z 23 listopada 2000 r. Milo Djukanowić: Chcemy kontrolować nasze przeznaczenie. Autor - prezydent Czarnogóry domaga się takich samych praw, jakie mają inne, byłe jugosłowiańskie republiki.

Ostatnia dyktatura w Europie została obalona 5 października w Belgradzie. Slobodan Miloszević opuścił scenę polityczną po dekadzie pozostawania u steru władzy. Wszystko zakończyło się dobrze pomimo początkowych, pesymistycznych oznak. Wbrew zwyczajom panującym pod jego rządami dymisja nie była krwawa. Powinniśmy oddać hołd Serbom za ich heroiczną obronę, zdobytych w demokratyczny sposób, wolności. Szczególnie zadowolona była Czarnogóra przyglądająca się końcowi dyktatury. Przez ostatnie trzy lata Czarnogóra była nie tylko obiektem ataku zaciekłej propagandy Miloszevicia, ale i presji politycznej, ekonomicznej i starć zbrojnych. […] Teraz, kiedy reżym upadł, napięcie militarne opadło, a strach przed nowymi konfliktami zbrojnymi na Bałkanach odszedł. […]

W relacjach pomiędzy Serbią i Czarnogórą upadek dyktatury stworzył bardziej sprzyjające warunki pozwalające rozwiązać wszystkie stojące przed nimi kwestie. W ciągu ostatnich dziesięciu lat Serbia musiała się pogodzić z nowym rodzajem wzajemnych stosunków łączących ją z wszystkimi byłymi republikami Jugosławii. Z wszystkimi, oprócz Czarnogóry. Ciągle nierozwiązane problemy serbsko-czarnogórskie są niestety starsze niż Miloszević, chociaż to on doprowadził ich temperaturę do krawędzi. […]

Europejski główny nurt Obecnie, kiedy w Belgradzie dokonała się zmiana, Czarnogóra pragnie pomóc nowemu rządowi w konsolidacji jego władzy umożliwiającej reformom postęp. Chcemy także w dalszym ciągu być konstruktywnym partnerem społeczności międzynarodowej. Jako uczestnik Paktu Stabilizacyjnego Czarnogóra chce wnieść swój wkład w proces ekonomicznej i politycznej rekonstrukcji Bałkanów oraz pomóc im w powrocie do głównego nurtu europejskiego. Mając ten cel na uwadze, od trzech lat Czarnogóra wysyła do Belgradu propozycje ustawodawcze szukając nowych, trwałych i równoprawnych rozwiązań określających jej relacje z Serbią. Takie podejście leży w interesie obu podmiotów - tak Serbii jak i Czarnogóry. […] Dlatego wierzymy, iż najbardziej racjonalnym rozwiązaniem, jaki Belgrad i Podgorica mogą przyjąć w obecnej sytuacji, jest podpisanie umowy, w której zweryfikuje się dotychczasowe rozwiązania i zapewni oddzielną tożsamość dla Serbii i Czarnogóry.

Po wszystkim tym, co w procesie dezintegracji Jugosławii miało miejsce na Bałkanach, porozumienie osiągnięte przez demokratyczne rządy Serbii i Czarnogóry ukoronowałoby wysiłki wspólnoty międzynarodowej zmierzające do zapewnienia temu obszarowi funkcjonowania w oparciu o cywilizowane standardy wartości europejskich. Nic z tego nie zerwałoby także tradycyjnych więzi łączących Serbię i Czarnogórę. Wręcz przeciwnie. Byłaby to najlepsza okazja do potwierdzenia wspólnych interesów Czarnogóry i jej, około 20 razy większego geograficznie i pod względem ilości mieszkańców, sąsiada. Stosunki dwustronne mogłyby być modelowane w oparciu o zasady obowiązujące w Unii Europejskiej, jako że oba kraje do niej aspirują. Zarówno Serbia jak i Czarnogóra osiągnęłyby ten przywilej, którymi cieszą się już dzisiaj cztery byłe republiki jugosłowiańskie – międzynarodowe uznanie ich za suwerenne państwa. Nasze propozycje pod adresem nowych władz w Belgradzie wychodzą z zasady propagowania pokoju i stabilności.

Naciskanie na stworzenie czwartej Jugosławii, ponieważ trzecia nie bardzo działała, nie przysłuży się osiągnięciu tych zamierzeń. Jaki będzie nasz przyszły status i, w ślad za tym, jaki będzie model naszych wzajemnych zobowiązań zadecydują obywatele Serbii i Czarnogóry. Wspanialsza Serbia Jasne jest dzisiaj, że ani Serbii, ani Czarnogórze nie zależy na zachowaniu obecnej nazwy. Oba stare europejskie państwa nie muszą ograniczać swoich nazw do zdyskredytowanego terminu „Jugosławia”. Dziś jasne już jest, że nazwy Jugosławia nadużywał w latach dziewięćdziesiątych Miloszević. Nazwa ta była wykorzystywana, aby utrzymać przy życiu projekt budowy „Wielkiej Serbii” i mamić wspólnotę międzynarodową, że państwo to jest jedynym legalnym sukcesorem dawniejszej federacji sześciu republik. […]

Proponowane przez Czarnogórę ponowne określenie charakteru jej relacji z Serbią nie powodowane są narodowym romantyzmem czy motywowane historycznie. Wręcz przeciwnie. Chcemy wziąć odpowiedzialność za nasz rozwój we własne ręce, nie ulegając presji przeszłości i jej mitów. My w Czarnogórze jesteśmy naprawdę dumni z posiadania przez wieki państwa. Wierzymy, że pokolenie dzisiejszych polityków europejskich nie dopuści, żeby nasz kraj cierpiał taki sam los, jaki musiał znosić w ciągu XX wieku niesprawiedliwie wymazany z map. W ciągu ostatnich kilku lat była wiarygodnym partnerem wspólnoty międzynarodowej jako ostatni kraj, który dążył do wprowadzenia w życie jej strategii na Bałkanach. Trzymaliśmy swoją pozycję na linii frontu przeciwko belgradzkiej dyktaturze. I dlatego optymistycznie oczekujemy zrozumienia od tej właśnie wspólnoty. Oczekujemy, że uszanuje się prawo Czarnogóry i jej mieszkańców do podejmowania decyzji o swojej przyszłości. Prosimy ani o więcej, ani o mniej praw niż te, którymi cieszą się wszystkie inne państwa i ich mieszkańcy.

Świat wspomagał nas w naszych zmaganiach z dyktaturą w Belgradzie, a dziś chce, żebyśmy wspomagali nowe władze Serbii. Podjęliśmy się obu tych zadań z całego serca w przekonaniu, tak wtedy jak i dziś, że leżą one także w interesie Czarnogóry. Oczekujemy jednak, że w wspólnota międzynarodowa będzie uwzględniała również legalne interesy Czarnogóry.

Archiwum ABCNET 2002-2010: 
INTERMARIUM: