RAPORT SPECJALNY - Korzenie ideologii islamistycznej

Część I

Poniżej przedstawiamy omówienie (część pierwszą z dwóch) i zarazem skrót tekstu autorstwa Roberta R. Reillyego, wydanego przez Center for Research into Post-Comunist Economies z Wielkiej Brytanii, który opublikowany został w lutym 2006 roku. Tekst Reillyego mówi o filozoficznym podłożu ideologii islamistycznej. Z tekstu tego, poza wartościowym przekazem dotyczącym przyczyn postaw islamistów osadzonych w specyficznej interpretacji islamu, wynika jedno fundamentalne przesłanie. Mówi nam ono, iż islam bardzo łato może stać się promotorem autorytarnych rządów, gdy tymczasem chrześcijaństwo ze względu na swą naturę sprzyja rozwojowi i co najważniejsze – zachowaniu – demokracji; na długo. Zachowaniu demokracji służy chrześcijaństwo, ale też wynikające z niego wartości i sposób widzenia i interpretacji świata. Tak więc zwalczanie, marginalizowanie i niszczenie świata wartości kształtującego naszą cywilizację i wynikających z chrześcijaństwa, oznacza na długą metę niszczenie samej demokracji i sprzyja ustanowieniu totalitaryzmu. Tekst ten zamieszczamy w dziale „Geopolityka” ze względu na takie właśnie aspekty starcia między islamem a światem zachodnim.

„Czyż ty nie wiesz, że Bóg jest nad każdą rzeczą wszechwładny?” (Koran, 2:106)

Czy ideologia islamistów (i wydarzenie od 11 września 2001) jest czymś nowym czy też jest powtórzeniem czegoś z przeszłości? Ile w tym wszystkim Islamu a ile islamizmu? Czy islamizm to deformacja Islamu? Jeśli tak jest, to w jaki sposób i skąd się to wzięło? I dlaczego Islam jest podatny na tego rodzaju deformację?

Znany brytyjski badacz Hilaire Belloc w swojej książce „The Great Heresies” opublikowanej w 1938 roku przewidział ekspansję islamu następującymi słowami: „Jeśli religia jest u korzeni wszystkich postaw politycznych i zmian społecznych i jeśli mamy tu do czynienia z wielką religią sparaliżowaną fizycznie, ale moralnie żywą to oznacza to, iż znajdujemy się w stanie niestabilnej równowagi, który nie może bez końca trwać... . Kultura ta podupadła w sensie fizycznym, ale nie ma podstaw by twierdzić, iż nie wyciągnie ona wniosków z tego stanu rzeczy i stanie się nam równą w tych wszystkich sferach, które dziś stanowią o naszej nad nią dominacji – jednocześnie gdy my w kwestii „wiary” spadliśmy na niższy względem niej poziom.”

Belloc widział zbliżające się odrodzenie islamu w kontekście jego historii od VII do XVII wieku, w końcu którego Turcy zostali po raz drugi i ostatni odparci u bram Wiednia. Odrodzony islam zdaniem Belloca będzie zasadniczo takiej samej natury, ale uzbrojony w nowoczesną technologię. Będzie nawet jeszcze bardziej śmiertelnym zagrożeniem dla Zachodu ze względu na jego osłabienie spowodowane utratą wiary.

Do początku XIX wieku Zachód uzyskał tak wielką dominację nad kulturą islamu, że nawet jego odruchy obronne stały się nacechowane przymiotami, przeciwko którym muzułmanie walczyli. Aby oprzeć się Zachodowi, muzułmanie stali się na swój sposób „zachodni”, przejmując zachodnią ideologię i pojęcia często w ich najbardziej skrajnych i fanatycznych formach.

Nie można zrozumieć myślicieli islamistycznych jedynie w kontekście islamu, ale należy patrzeć na nich w perspektywie XX wiecznych ideologii zachodnich, które zostały przez nich zasymilowane – w szczególności poglądy Nietzschego i Marksa. Na szczególną uwagę pośród nich zasługuje Sayyid Qutb z Egiptu. Przebywał on w USA w późnych latach 1950-tych na studiach doktoranckich. Qutb był przerażony tym co zobaczył, określając to kulturą materialistyczną. Uznał na przykład, że sposób w jaki Amerykanie dbają o trawniki przed domami jest świadectwem ich materializmu, a taniec w parach był przejawem seksualnej degeneracji. Uznał, że tym co może zbawić zarówno Zachód jak i Wschód jest islam. Qutb w swej ideologii używał terminów leninowskich mówiąc o „awangardzie” wiernych, którzy poprowadzą do ustanowieni Kalifatu. Warto zauważy, że Qutb był związany z Bractwem Muzułmańskim powiązanym z kolei z egipską partią komunistyczną oraz Międzynarodówką Komunistyczną.

Jak dotąd mocno heterogeniczny świat islamu rozciąga się od Atlantyku do Pacyfiku, od Maroka do Filipin. Z istniejących na świecie 44 państw gdzie dominują muzułmanie, 24 nie używa prawa koranicznego jako prymarnego źródła prawa. Muzułmanie bardzo różnią się między sobą mimo, iż wyznają te same 5 zasad islamu. Jednakże w ostatnich latach ten heterogeniczny charakter islamu jest zagrożony poprzez próby jego homogenizacji. Pisma Qutba jak i Sayyida Maududi oraz Hasana al-Banna są obecnie bardzo popularne w świecie islamu wyznaczając by tak rzec „nowe trendy”. Nauczanie Qutba leży np. u korzeni ideologicznych Partii Sprawiedliwości w Indonezji czy organizacji Hizb ut-Tahrir zakazanej w większości państw muzułmańskich, a cieszącej się sporą popularnością w Azji Środkowej i Europie Zachodniej. Organizacja ta skupia przede wszystkim inteligencje z wyższej klasy średniej. Co prawda nie nawołuje ona bezpośrednio do terroryzmu jednakże przygotowuje mu intelektualne uzasadnienie czerpiąc z nauk Qutba. Qutb jest również inspiracją dla palestyńskiego islamskiego Jihadu. Innymi słowy, tego rodzaju zjawiska nie mają charakteru lokalnego, a przenikają różne kultury w świecie islamu dowodząc tym samym o głębszym kryzysie w łonie samego islamu.

Dlaczego Qutb jest tak popularny w świecie islamu? Istnieją dwie odpowiedzi. Pierwsza to urażona duma i rana zadana islamowi przez Zachód i chęć wyjaśnienia dlaczego tak się stało. Druga wynika z prastarej walki jaka rozgrywa się wewnątrz islamu, walka pomiędzy prymatem siły a prymatem rozumu.

Czytałem [Reilly] „Mein Kampf” Hitlera by zobaczyć jakie istnieją paralele do tego rodzaju poczucia zawodu. I nie był to przypadkowy wybór. Między islamistami i nazistami wczesnych lat 1930-tych jest wiele wspólnego, gdy Hasan al-Banna ubrał swoje Muzułmańskie Bractwo w brązowe koszule. Niemieckie poczucie krzywdy i upokorzenia płynęło z klęski podczas I Wojny Światowej i szoku po upadku II Rzeszy.

Tego samego rodzaju pełna poczucia upokorzenia i chęci powrotu do stanu pierwotnego narracja funkcjonuje wśród islamistów ciągle znajdujących się w stanie szoku po rozwiązaniu przez Kemala Ataturka Kalifatu w 1924 roku. Islamiści potrzebowali wytłumaczenia w jaki sposób można było doprowadzić do upadku Kalifatu. W tym celu zaczęli oni poszukiwać wrogów wewnętrznych i zewnętrznych.
Islamiści dążą do odbudowy Kalifatu gdy tymczasem większość muzułmanów, która choć nie dąży do odtworzenia Kalifatu, który nie istniał nie przerwanie od czasów Mahometa, chciałaby przynajmniej uzyskać wyjaśnienie co do przyczyn podupadnięcia ich cywilizacji. A to wynika z islamu, który zakłada możliwość utworzenia Królestwa Niebieskiego tu, na ziemi. Dar al-Harb czyli „ziemia wojny” oznaczająca świat nie muzułmański musi stać się Dar al-Islam czyli „ziemią pokoju”. Niezwykły sukces islamu w pierwszych wiekach jego istnienia potwierdzał tę konieczność wśród wierzących.
Sytuacja ta zaczęła się zmieniać po 1798 roku kiedy Napoleon pokonał armię egipską w bitwie Pod Piramidami (albo stało się też już w 1774 roku gdy Turcja podpisała traktat z Rosją w Kucuk Kaynarci). Wówczas właściwy dla muzułmanów porządek świata uległ wywróceniu. Świat islamu zaczął doświadczać szczególnej teologicznej, filozoficznej i politycznej konfuzji. Sytuacja pogorszyła się jeszcze po I Wojnie Światowej wraz z upadkiem kalifatu, sekularyzacją Turcji, i niemal zupełną kolonizacją Lewantu i Maghrebu.

Z teologicznego punktu widzenia odpowiedź na pytania powstające po tego rodzaju doświadczeniach była jedna: Allach odwrócił się od swoich wyznawców ponieważ oni odwrócili się od niego. W ciągu stuleci muzułmanie tak spaczyli islam, że przestał on być wyrazicielem woli Boga. Tak więc jak stwierdził Qutb muzułmanie powinni usunąć ze swej religii osad stuleci i powrócić do jego źródeł. Muzułmanie powinni więc „odzyskać” świat i ponownie ustanowić Kalifat. Narzędziem do uczynienia tego, w zależności od tego z jakim islamistą się rozmawia, jest perswazja i jihad albo tylko jihad.

Islamistyczni myśliciele bardzo selektywnie podeszli do wielu nurtów filozoficznej tradycji islamskiej, wybierając jeden z nich. Spór ożywiony tym wyborem istniał już w islamie w siódmym i ósmym wieku. Dotyczył on statusu rozumu w stosunku do boskiej wszechmocy. Konflikt ten miał swoje podłoże w silnie zakorzenionym sporze o naturę Boga.

Muzułmańska szkoła mutazylicka, w której skład wchodzili racjonalistyczni filozofowie, walczyła o pierwszeństwo rozumu. Podtrzymywali oni, że Bóg nie jest jedyną siłą i i przyczyną, utrzymywali, że jest On również rozumem (mądrością). Tak więc ludzki rozum jest darem od Boga, który zgodnie z jego oczekiwaniami winien używać go do poznania Boga samego. Poprzez rozum człowiek ma zrozumieć działo Boga. Odkąd więc rozum jest atrybutem boskim Jego (Boga) objawione słowa w Koranie można objąć ludzkim poznaniem. A to z kolei oznacza, że Koran jest otwarty na interpretację!

Znaczącym symbolem rozgrywającego się w łonie islamu konfliktu między rozumem a objawieniem była słynna biblioteka w Kordobie. Muzułmanie nie tylko ją zbudowali, ale też i spalili. W 1192 roku pierwsza partia ksiąg, najpewniej autorstwa mutazylitów, została spalona, ponieważ postulowała prymat rozumu.

Szkoła antymuzalitycka utrzymywała, że Koran nie powstał w czasie, ale współistniał z Allachem od wieczności w języku arabskim, w takiej formie jaką ma obecnie. W takim wypadku wszystko zostało już więc powiedziane, drzwi zostały zamknięte i na interpretację nie ma już miejsca. Koran został objawiony w ten sam sposób w każdym czasie wszystkim ludziom.

Ten pogląd stał się zwycięskim w świecie islamu. Wypracował on teologię zakładającą prymat rozumu oraz, że całe objawienie Mohammeta sprowadza się przede wszystkim do odkrycia jednego boskiego atrybutu, którym jest jego omnipotencja. Pogląd ten sprowadzał jednak do koncentrowaniu się jedynie na nieograniczonej sile Boga, a nie na jego mądrości. Zamysł boży jest dla człowieka nie poznawalny. Jest on czystą wolą. Nie ma więc racjonalnego porządku w świecie i we wszechświecie, na którym można się oprzeć. Istnieje tylko raz po raz wyrażająca się, objawiająca się wola boża.

Konsekwencje tego przekonania są gigantyczne. Jeśli kreacja istnieje tylko jako następujące po sobie w cudowny sposób zdarzenia, nie może być ona objęta rozumowo. Inne religie, w tym chrześcijaństwo, również uznają cuda, ale uznają je jedynie jako wyjątkowe i czasowe zawieszenie (zmianę) prawa naturalnego. W tym typie myśli islamskiej nie ma po prostu naturalnych przyczyn rzeczy. W rezultacie rzeczywistość staje się niemożliwą do poznania. Jeśli więc nieograniczona wola (boża) jest jedynym elementem konstytutywnym świata, nie pozostaje nic nad czym można by się zastanawiać. Rzeczywistość należy po prostu zaakceptować taką jaka jest. Tak też jest w przypadku Koranu, słowo boże nie ma być rozumiane, ale przestrzeganie.

Myśl ta znalazła swoje ugruntowanie w filozoficznej szkole aszaryckiej, która wypracowała anty racjonalistyczną metafizykę. Wedle tej szkoły np. roślina jest rośliną jedynie w konkretnej chwili. Aby roślina pozostała rośliną uzależnione jest do woli Allacha. I jeśli powie się, że roślina pozostanie rośliną ponieważ ma taką naturę to będzie to uznane za shirk czyli herezję. Wprost katastroficznym rezultatem tego rodzaju myślenia jest zaprzeczenie istnienia związku przyczynowo-skutkowego.

W dziele „O bezużyteczności filozofów” autorstwa Abu Hamid al-Ghazaliego (1058 – 1111), który odrzucał filozofię Platona i Arystotelesa, dowodził on, że Bóg nie jest związany żadnymi prawidłami i, że w związku z tym nie istnieje „naturalne” następstwo przyczynowo-skutkowe jak np. to, że ogień spala bawełnę. Innymi słowy nie istnieje ciągłość narracji przyczyny i skutku wiążąca te momenty w całość w zrozumiały sposób.

Aszaryci atakując mutazylitów chcieli, posługując się słowami Muhammeda Khaira, „uwolnić boską moc zbawienia od zagrożeń kazualizmu”. Ceną tego wyzwolenia była utrata zasady sprzeczności – to znaczy, że coś nie może być i nie być w ten sam sposób, w tym samym miejscu i czasie. Po odrzuceniu zasady sprzeczności rzeczywistość staje się niepoznawalna. Rezultatem tego poglądu jest postawa anty racjonalistyczna, która z kolei wywołuje nieracjonalne zachowanie. Postawę taką obserwujemy bardzo często i obecnie. Francis Stanley Jaki opisał przypadek kiedy pakistański imam pouczał tamtejszych fizyków, że nie mogą oni poruszać zagadnienia przyczyny i skutku w swoich pracach. Natomiast Dr Pervez Hoodbhoy, pakistański fizyk z Uniwersytetu Quaid-e-Azam w Islamabadzie stwierdził według New York Timesa, że „wbrew islamowi jest twierdzenie, że połączenie wodoru i tlenu daje wodę. ‘Należy powiedzieć, że kiedy połączy się wodór i tlen wówczas przez wolę Allacha zostaje stworzona woda’”. Dziś w Arabii Saudyjskiej żyją ludzie, którzy ciągle nie wierzą, że człowiek był na księżycu. Nie dzieje się tak dlatego, że nie mają wiedzy na ten temat, ale dlatego, że zaakceptowanie tego faktu oznaczało by konieczność zaakceptowania łańcucha zdarzeń przyczynowo-skutkowych, który do tego doprowadził. Ze względów teologicznych zatem nie mogą zaakceptować, że coś takiego miało miejsce.

Oprac. i tłum. John Przezimirski

Archiwum ABCNET 2002-2010: