Równia pochyła: pozostaje już tylko infamia. Sapienti sat!

Dyplomacja Rzeczypospolitej (4)

Czyn prof. Bronisława Geremka wejdzie łacno do annałów parlamentaryzmu polskiego i europejskiego. Oto ten "europejskiej sławy" (lewackie towarzystwo wzajemnej adoracji, sp. z bardzo o. o.), "obrońca wolności" szuka - jak doskonale to dziś widać wszem i wobec - ewidentnie poparcia u obcych. Zresztą nie potrzebuje daleko szukać: już je ma! Władze Komisji Europejskiej właśnie ogłosiły, że nie bedą dyskutować z Federacją Rosyjską kwestii niezgodności polskiego prawa lustracyjnego z ... wyobrażeniami Rosji na ten temat - uwaga! - podczas rozpoczynających się na początku maja 2007 r. rokowań UE-FR. Przynajmniej tak ogłoszono 28 kwietnia 2007 r., gdy to właśnie Parlament Europejski tak byl poruszony "obywatelskim sprzeciwem", czy jak mu tam? - "Drogiego Bronisława".

Kreml myślał, że się wstrzeli, a tu taka siurpryza: UE nie chce dyskutować wewnętrznych spraw swoich członków w międzynarodowych (dajmy na to "mięsnych", "energetycznych", czy wręcz jakichkolwiek) negocjacjach z upadłym euro-azjatyckim mocarstwem [potencjał gospodarczy tej "niesfornej" m.in. energetycznie Rosji = zaledwie coś około 1/40 połączonego potencjału UE + USA], które:
winne jest niejednego ludobójstwa, obecnie gotowe do eksterminacji nie tylko Czeczeńców - to już zrealizowano niemal w całości - ale zapewne i Estończyków i paru innych, stojących mu na drodze narodów; być może - co bardzo prawdopodobne - znajduje się w przededniu bardzo poważnego załamania finansowego ("Financial Times", koniec kwietnia 2007 r.), itp., itd. (Każde nowe odkrycie dużych złóż ropy lub gazu w świecie - wstrząśnie Rosją i Putinem).

Kreml się nieźle przeliczył, wystepując tak ostentacyjnie w obronie prof. Geremka!
Takoż i zadziałał żałosny "Il Professore", przekonany o swej wszechwładności w miedzynarodowym wymiarze, mobilizujący przeciw Polsce swych francuskich, włoskich, etc., w tym "bez Ojczyzny" - przyjaciół. Powiedzmy sobie szczerze, sforo geremkowych akolitów: to już koniec, można już tylko pisać (zapewne dość niewiarygodne) pamiętniki dla "ubogich" (duchem)...

A więc już tylko pozostaje dla rzekomo uwielbianego we Francji 'M. le Proffeseur Bronislaff ŻEREMEQ' równia pochyła i - dla społeczeństwa - dokładne jednocześnie zbadanie, co też właściwie znajduje się wśród zmikrofilmowanych materiałów w IPN (bo papierowe zniszczono) i nie tylko. Sapienti sat.

PS. Chyba należałoby już też odświeżyć nasze wiadomości w zakresie nastepującego - dla niewinnego - zupełnie niewinnego pytania: co też prof. Geremek, ma nam do powiedzenia nt. swych związków z "Czerwonymi Brygadami", terrorystami z Włoch, w latach 70-tych?!

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: