"KORUPCJA POLITYCZNA" A SZANTAŻ WEKSLOWY - czyli...

"KORUPCJA POLITYCZNA" A SZANTAŻ WEKSLOWY
- czyli... ostatnie podrygi niesławnych WSI

Jaka jest różnica pomiędzy "korupcją polityczną" a "korupcją", najzwyklejszą korupcją, z jaką mamy częstokroć do czynienia w życiu społecznym, a więc dlatego "politycznym"?
Otóż taka różnica, jaka - parafrazując stary dowcip dysydentów sowieckich z lat 60. - "pomiędzy krzesłem a krzesłem elektrycznym". A wcześniej, w formie pytania, ten stary dowcip rosyjskich i nierosyjskich straceńców, obrońców demokracji w totalitarnych Sowietach - cytuję za bohaterskim ś.p. Andriejem Amalrikiem (za Jego wspomnieniami) - brzmiał tak:
"jaka jest różnica pomiędzy demokracją a demokracją socjalistyczną?"
Znaczy - jest demokracja albo jej nie ma... i nic tu mylące, kamuflujące przymiotniki nie zmienią! Podobnie: "jest ciąża albo jej nie ma", jak często mówią prawnicy, itp., itd. Albo - albo, tertium non datur. "Korupcja polityczna" Polski współczesnej, zamiast po prostu "korupcja", (do ścigania przez prokuraturę i sądy), to... "wirtualny" a właściwie medialny twór Układu, za którym stoją rozwiązywane właśnie w Polsce WSI. Rzekoma "korupcja" owa ma za wszelką cenę zapobiec lustracji i cofnąć rozwiązanie tejże, wywodzącej się w linii prostej ze stalinowskiej Informacji Wojskowej, złowieszczej WSI. Ten stan rzeczy, upartego za wszelką cenę dążenia do anarchii, znalazł zgodnych obrońców w Tusku, Olejniczaku, Lepperze i ich najbliższym otoczeniu i zapleczu. Chcą za wszelką cenę zdestabilizować ostatecznie Polskę, aby nie dopuścić do lustracji i pozbycia się przemożnego wpływu WSI na nasze życie publiczne. Chcą w tym celu natychmiast rozwiązać Parlament. Posługują się manekinami w rodzaju Begerowej aby tylko cofnąć czas.

Układ postkomunistyczno-łże-liberalny, uosabiany przez takie osoby mediów popularnych, jak Niesiołowski, Begerowa, czy Urban zawył z rozpaczy i sięgnął po broń ostateczną: wszelkiego rodzaju prowokacje, celem obrony postkomunistycznego status quo, przede wszystkim w bankach i w gospodarce, ale także w administracji, jak MSZ, czy Ministerstwo Finansów.

"Korupcja Polityczna", to po prostu gigantyczna hucpa; jest korupcja, albo jej nie ma. Są dowody albo tylko mity i wymysły. Działamy na gruncie prawa albo fantazjujemy, jak nauczył nas łże-demokrata wszechczasów, zbrodniarz Lenin. Za to szantaż wekslowy... o to już zupełnie co innego. Szantaż wekslowy, nie tak jak np. "demokracja socjalistyczna" - jest jak najbardziej z tego świata. Podobnie jak szantaż wypływający z karygodnego braku przeprowadzenia dotąd lustracji w Polsce, takiej jak w Niemczech, jak w Czechach... Arcybiskup Gocłowski, znany na gruncie gdańskim przyjaciel antylustratora Aleksandra Halla, niegdyś gwiazdy politycznej tzw."Prawicy z RMP", porównuje stojącego nad grobem ks. Henryka Jankowskiego, do... mordercy (w głównych dziennikach TV w dn. 25 września 2006 r.), tylko dlatego bo kapłan ten, skorzystał po rozterkach ze swego niezbywalnego prawa i upublicznił udostępnione Mu przez IPN nazwiska szpicli i donosicieli, którzy wyrządzili temuż Prałatowi krzywdę!

Świat stanął na głowie! I w tym momencie od kilku dni szaleje już w Polsce sprawa, jak najbardziej nie wymyślona, jak zwykłe dotąd hucpy PO, do których się już nieco przyzwyczailiśmy, ale jak najbardziej realna, sprawa obrzydliwego szantażu wekslowego nabierająca tempa za sprawą i poprzez wolę Andrzeja Leppera. Szantażu wekslowego w stosunku do swych ubezwłasnowowolnionych kolegów z "Samoobrony". Sprawa potencjalnego (a może już faktycznego) ograniczania ich w wykonywaniu mandatu poselskiego.

Właśnie szantaż wekslowy, jak szantaże inne w naszym życiu publicznym, są realnością z którą musi się zmierzyć Polska, aby - po prostu - przetrwać. Wbrew Niesiołowskiemu, Begerowej czy Urbanowi i ich mocodawcom. Nie może tak być, aby wybrany przez Naród poseł nie mógł wykonywać swego mandatu. Ale to właśnie Tuskom, Olejniczakom czy Lepperom zupełnie nie przeszkadza. Ubezwłasnowolnienie posłów, to żaden dla tych watażków problem. Dla nich bowiem realizacja programu rządu, któremu bezustannie rzucają kłody pod nogi jest arcyśmiertelnym zagrożeniem. Przykazanie "nie kraść" w Polszcze, "która nierządem stoi" - jakież wywołuje sprzeciwy wśród czołowych polityków kilku partii!
Jest to ich być albo nie być na polskiej scenie politycznej.

Program rządu, w pełni lub choćby po części zrealizowany, ale w istotnych punktach antymafijnych, antyoligarchicznych, anty-kryptokomunistycznych... jest to bowiem, ni mniej, ni więcej, tylko ich śmierć publiczna. I pogrążenie się w niebyt.
I oto toczy się medialna gra. Perfidna, robiąca maluczkim "wodę z mózgu", nie przebierająca w środkach, po prostu z pod znaku: "Polowanie na Kaczki", aby li tylko nic istotnego w Polsce się nie zmieniło.
Jaka gra? Walka z czym? Walka z nieistniejącą korupcją, choć wokół pełno korupcji, którą chce ukryć dotąd wszechmocny Układ i - z drugiej strony - przeciwstawiająca się piramidalnej hucpie także realna WALKA z jak najbardziej rzeczywistymi wekslami Leppera.

Wyobraź sobie Drogi Czytelniku, że jesteś bohaterem czarnobiałego westernu w starym stylu: po której stronie zechcesz wziąć udział w tej walce? Czy łotry i złoczyńcy mają wciąż terroryzować Nasze Miasto? To trudne, ale jeśli nie wykażesz się teraz aktywnością - czeka Cię niewolnictwo. Wekslowe i wszelkie inne.

EWENTUALNYM DEMONSTRACJOM WŁAŚCICIELI PRL-u (choć oni raczej wolą jeździć na narty itp., jak ostatnią wiosną niesławny Tusk) ODPOWIEDZMY MASOWYM POPARCIEM DLA naszego RZĄDU! BROŃMY GO W POKOJOWYCH DEMONSTRACJACH przeciw NIEODPOWIEDZIALNYM właścicielom PRL-u i PRL-bis! Polska to nie żałośni, choć groźni oni, to także, albo przede wszystkim my. I możemy ich czapkami zasypać.

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: