HUNOWIE U BRAM

Hunowie u bram! Tak można oddać w skrócie ton propagandy prasowej i radiowo-telewizyjnej po wygranej parlamentarnej PiS i zbyt (mimo wielu zręcznych zabiegów, łącznie z ewidentnym przekrętem sondażowym na koniec) niskiej różnicy między popieranym a niepopieranym przez te kręgi kandydatem na prezydenta.

Oczywiście, chodzi o jednego Huna, a raczej o jedną hordę, czyli o PiS.

Obecnie obserwuje się dwa główne sposoby manipulowania opinią publiczną. Pierwszy, stary jak transformacja ustrojowa, to kojarzenie Kaczyńskich z walką i zamętem. Uważny czytelnik i słuchacz zauważył, że wiele tekstów i nawet bieżących dzienników RTV ubiera informacje w metafory związane z wojną, a w najlepszym przypadku sportami walki. Pełno tu takich słów jak walka, runda, ciosy, brutalność, buchnął, odparował, wrzenie, oblężenie, gotuje się do wojny itp.

To stare numery, stosowane w ostatnich latach przeciwko Lechowi Kaczyńskiemu w związku z Warszawą. Nie wypowiadając się o meritum zarzutów wobec jego poczynań w mieście, należy zauważyć atmosferę walki i wrzenia, wprowadzaną przez media w każdej właściwie opisywanej sprawie. Nieraz też obserwowaliśmy zachowania dziennikarzy, wręcz prowokujące odpytywanego prezydenta do popadnięcia w złość i utraty samokontroli.

Do tego paru czarnych Piotrusiów, jak Wassermann i Ziobro (ach, „wanna Wassermanna”, to wprost podarunek dla mediów). A przecież w rezerwie z tyłu szczerzy jeszcze kły Kurski, a za nim następni.

To numery stare, ale niestety dobre, to właśnie taka atmosfera wzbudza niepokój i pozostawia w elektoracie ogólne wrażenie, że „oni zawsze mącą” i trzeba się ich bać.

Drugi numer jest świeższy, lepszy, i dla inteligentów. Przyznaję, że przez chwilę sama się na niego nabrałam. To numer z niską frekwencją. Jest niska, za niska, to prawda, i prawda, że wymaga analiz i środków zaradczych (13 lat temu było jasne, że ordynacja w uchwalanym kształcie doprowadzi właśnie do tej sytuacji). Jednakże posłużyła manipulatorom do dwóch celów: na dziś do odwracania uwagi inteligentów od programów wyborczych kandydatów na prezydenta, a w dalszej perspektywie do podważenia legitymizacji wygranych.

Rozliczne artykuły i wypowiedzi ekspertów sączą do uszu lepiej wykształconych obywateli przekonanie, że ci, co będą rządzić, mają do tego tylko bardzo, bardzo ograniczone prawo. Tym samym ekspertom nie przeszkadzały niegdyś rozwiązania, które do takiej sytuacji prowadziły.

Hunowie nie tylko rozpoczną wojnę, ale nie będzie to wojna sprawiedliwa, mówią manipulatorzy.

Nie dajmy im się!

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: