JAK DARSKIEGO POZBAWIONO PRAWA DO GŁOSU

Przyznam, że zastanawiałem się głosować czy bojkotować, a może oddać głos nie ważny. System jednak rozstrzygnął za mnie – zostałem pozbawiony prawa do głosu.

- Pan u nas głosował nie będzie ! – usłyszałem stanowczo od przewodniczącej Komisji nr 663 w Warszawie w miejscu mego zameldowania. Na takie dictum nie pozostało mi nic innego jak tylko zrobić w tył zwrot i udać się do domu.

W miejscu obecnego zamieszkania jestem zameldowany od 5 lat i taki też mam adres w dowodzie osobistym. Ze starego miejsca zamieszkania wymeldowałem się 5 lat temu. Nie brałem żadnego zaświadczenia o głosowaniu poza miejscem zamieszkania (tj. zameldowania). Mogę zatem głosować tylko w miejscu zameldowania widniejącym na moim dowodzie osobistym. Cała moja ulica należy do Komisji nr 663 w Warszawie ale w spisie wyborców przy moim nazwisku widnieje adnotacja, iż zostałem przeniesiony do innej komisji wyborczej. Dlaczego? Nie wiem. Jakim prawem? Nie rozumiem. Oczywiście nie zawiadomiono mnie ani że zostałem przeniesiony do innej komisji, ani dlaczego, ani – najważniejszej – do której komisji w Warszawie jestem teraz przypisany. Po prostu zniknąłem. Nie żyję. Co w zasadzie jest zgodne z prawdą. Ostatecznie Orwell to moja ulubiona rzeczywistość.

Telefony z Komisji nr 663 do Biura Ewidencji Ludności nic nie dały. Biuro nie wie do jakiej komisji zostałem przeniesiony i dlaczego. Przewodnicząca Komisji nr 663 upiera się, iż musiałem zostać o tym zawiadomiony. Widocznie jest lepiej poinformowana w sprawie zawartości mojej skrzynki pocztowej niż ja sam.

Mam udać się do Biura Ewidencji Ludności i wyjaśnić gdzie mnie uwzględniono w spisie wyborców. Może na Marsie?

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: