4. FRANCISZEK SZ. - CZY „SOLIDARNOŚĆ” BYŁA ZBYT RADYKALNA?

Franciszek Sz.

Oficjalne twierdzenia propagandy partyjno-wojskowej sugerują, że „Solidarność” miała szansę trwałego działania w systemie komunistycznym i możliwość jego zmiany, pod warunkiem niepodejmowania działań politycznych.

Sugestia ta znajduje posłuch w części społeczeństwa, na ogół zresztą nie będącej w Związku. Podobne twierdzenia wysuwają niektórzy korespondenci zachodni, zwłaszcza europejscy. Zastanówmy się więc na gorąco: czy „Solidarność” była zbyt radykalna? Franciszek Sz.

Oficjalne twierdzenia propagandy partyjno-wojskowej sugerują, że „Solidarność” miała szansę trwałego działania w systemie komunistycznym i możliwość jego zmiany, pod warunkiem niepodejmowania działań politycznych.

Sugestia ta znajduje posłuch w części społeczeństwa, na ogół zresztą nie będącej w Związku. Podobne twierdzenia wysuwają niektórzy korespondenci zachodni, zwłaszcza europejscy. Zastanówmy się więc na gorąco: czy „Solidarność” była zbyt radykalna?

Bezpośrednio po Sierpniu wielu ludzi miało sielankową wizję społeczeństwa ustabilizowanego na następujących zasadach: władzę nadal sprawuje PZPR, lecz nie jest to już władza totalitarna, społeczeństwo funkcjonuje niezależnie od niej skupione w rozmaitych organizacjach, związkach, stowarzyszeniach, które respektują sfery zastrzeżone dla wyłącznej kompetencji partii komunistycznej. Nie rości sobie ono pretensji do takich atrybutów władzy, jak siła militarna, reprezentowanie państwa za granicą itp., zaś PZPR respektuje suwerenność społeczeństwa w sferach dla niego dozwolonych. Gospodarka stopniowo przechodzić będzie do sfery „społecznej", aczkolwiek zostaną w niej zagwarantowane interesy władzy. Ta wizja, przypominająca praski „socjalizm z ludzką twarzą”, opierała się na przeświadczeniu, że system taki jest nie tylko możliwy, lecz także stabilny. Czy było to naiwnością? Dziś można powiedzieć, że tak, ale w atmosferze euforii jesieni 1980 roku poglądy takie głosił sam Jacek Kuroń.

Czy były w ówczesnych władzach grupy godzące się na taki system? Być może, lecz z pewnością nie one miały głos decydujący. Rząd zastosował taktykę gry na zwłokę oraz hamowania dynamiki sytuacji. Można przytoczyć setki przykładów wykazujących złą wolę władz. Od mniej więcej roku partia zastosowała coś w rodzaju strajku władzy. Paradoksalne, lecz prawdziwe. W każdym normalnym kraju rząd dąży do umocnienia państwa. Prawidłowość ta obowiązuje zarówno w demokracjach zachodnich, gdzie władza jest emanacją społeczeństwa, jak w dyktaturach, które wzmacniając państwo umacniają się same. W Polsce rząd dał ludziom do zrozumienia, że zbojkotuje swe normalne obowiązki, jeśli społeczeństwo nie powróci do ram zakreślonych przez ortodoksję komunistyczną. Strajk władzy polegał przede wszystkim na pogłębianiu kryzysu ekonomicznego w kraju.

Przypomnijmy sobie, ile kosztowało nas wszystkich usunięcie skompromitowanych złodziejskich klik wojewódzkich: bielskiej i jeleniogórskiej; ile trwały negocjacje w Radomiu w sprawie rozliczenia roku 1976, ciągle zrywane przez stronę rządową, ile czasu toczyły się rokowania w sprawie dostępu Związku do telewizji, zagwarantowanego przez uznawane za pacta comenta porozumienia sierpniowe. Nie było takiego pretekstu, którego władza nie wykorzystałaby do odraczania lub zrywania rozmów, nie było takiego błędu „Solidarności", którego nie interpretowałaby jako złą wolę strony społecznej, uruchamiając w tym celu ciężką artylerię swej propagandy, nie było takiego ustępstwa Związku, którego partia nie potraktowałaby jako słabości przeciwnika. Przypomnijmy fakty.

W czasie rozmów Wałęsy z Obodowskim na początku 1981 roku w sprawie wolnych sobót, przewodniczący Związku dał do zrozumienia, że „Solidarność” pod różnymi warunkami może zgodzić się na dwie soboty pracujące w miesiącu. Nie było to stanowisko oficjalne, lecz robocze, dyskusyjne. Kilka tygodni później rząd wykorzystał to jako pretekst do jednostronnego ogłoszenia i wprowadzenia w życie własnego wariantu czasu pracy, łamiąc tym samym porozumienia sierpniowe. Wykorzystując bałagan w „Solidarności” (w dziedzinie negocjacji), władze dokonały podczas II tury Zjazdu podwyżek cen papierosów, tłumacząc się wcześniejszymi rzekomo ustaleniami.

Podobnie, dwa miesiące później podwyższono ceny alkoholu. Rzecz jasna o alkohol i papierosy „Solidarność” nie mogła strajkować bez wystawiania się na ogień oficjalnej propagandy. Jednocześnie posunięcia te prowadziły do frustracji Związku, wykazując, jak nikłe są szanse na forsowanie własnego zdania w dziedzinach zastrzeżonych do jego kompetencji, np. w sprawie cen.

Były w ciągu tych 15 i pół miesiąca swobody momenty znacznie bardziej dramatyczne niż ceny czy wolne soboty. Przypomnijmy tylko: jednostronna zmiana statutu przez Kościelniaka na polecenie partii, sprawa Narożniaka, kryzys bydgoski, zablokowanie demonstrującej kolumny samochodów na rondzie w Warszawie, wreszcie spacyfikowanie strajkujących strażaków.

Przypomnijmy sobie, z jaką satysfakcją Rakowski szczycił się w obecności negocjatorów „Solidarności” złamaniem demonstracji na rondzie. W jakim momencie umorzono śledztwo w sprawie bydgoskiej. Czy sukces władzy w tych incydentach spowodowany był zbytnią radykalnością Związku?

„Solidarność”, poza werbalnym radykalizmem charakterystycznym dla ruchów populistycznych, ustępowała cały czas. Sprawa bydgoska nigdy nie została rozliczona; dla władz nie był to dowód umiarkowania Związku, lecz jego słabości. Zaowocowała ona innymi demonstracjami siły ze strony rządu, a w konsekwencji wojskowym przewrotem.

Zastanówmy się, czy było przypadkiem, że momenty napięć przypadały tuż przed plenami KC, zapowiadanymi jeszcze przed owymi konfliktami. Przypomnijmy sobie VI plenum (tura październikowa), dzień po pierwszy strajku ostrzegawczym, związanym z nierealizowaniem tzw. punktu 8 umowy gdańskiej; VII plenum po sprawie Narożniaka - jawnej prowokacji władz; VIII plenum po ostentacyjnie przeciąganym konflikcie bielskim; IX plenum po konflikcie bydgoskim. Frakcjom partyjnym zależało na podgrzewaniu atmosfery, prowokowały więc konflikty; rzekomy radykalizm „Solidarności” nie miał zaś z tym nic wspólnego.

Zastanówmy się teraz nad oskarżeniami o prowadzenie działalności pozazwiązkowej przez „Solidarność”. Tradycyjnymi sferami zainteresowań związków zawodowych są: płace, sprawy socjalne i bytowe. Problemy te występują na różnych szczeblach. Gdy właścicielem zakładu pracy jest prywatny przedsiębiorca, jego pracownicy za pośrednictwem swych przedstawicieli związkowych mogą prowadzić z nim grę, w której stawką są płace w relacji do kosztów utrzymania, czas pracy, problemy socjalno-bytowe, itp. Sprawa jest jasna; wszyscy mogą uznać tę działalność za związkową w ścisłym tego słowa znaczeniu. Ale na czym ma polegać taka działalność w państwie, w którym jedynym właścicielem jest władza ustalająca jednolite systemy płac, przepisy socjalne, ceny. Związek nie może prowadzić gry tylko z dyrekcją zakładu, ponieważ jest ona niekompetentna. Musi ją prowadzić na szczeblu władz centralnych, gdzie są rozstrzygane problemy dotyczące bezpośrednio związkowców. Gra ze szczeblem centralnym jest zaś zawsze robieniem polityki. Dla komunistów zresztą każde działanie społeczeństwa ma charakter polityczny.

Fala strajków i manifestacji w lecie roku 1981, przebiegająca pod hasłami protestu przeciwko głodowi, uznana została przez PZPR za akcję polityczną. Strajk kobiet w Żyrardowie protestujących przeciwko nędzy i głodowi, strajk rozpaczy głodujących matek, uznany został za strajk polityczny.

Gdzie są więc ramy dla działalności związkowej nie będącej polityką w komunizmie?

„Solidarność” długo czekała na dobrą wolę władz. Choć dostrzegała swoisty strajk rządu, nie starała się temu przeciwdziałać, wychodząc z założenia, że struktury władzy muszą pozostać nie zmienione. Doprowadziło to społeczeństwo na krawędź biologicznego wyniszczenia. Dopiero wtedy Związek zaczął działać; wyznaczono termin ogólnospołecznego referendum, w którym naród miał wypowiedzieć się, czy uznaje w dalszym ciągu „strajkującą władzę” za swoją. W tym momencie do akcji wkroczyły siły represji.

"Niepodległość" - miesięcznik polityczny 1982-1983: