DRODZY DEBILE – GŁOSUJCIE NA NAS!!!

Dlaczego znacznej większości rządzących zależy na utrzymaniu niskiego poziomu wykształcenia potencjalnych wyborców? Jakie są motywy wspierania obecnego nieefektywnego modelu edukacji? Dlaczego głupszy obywatel to lepszy obywatel?

Na pierwszy rzut oka pytania te wyglądają trochę dziwnie, bo przecież każdy zdaje sobie sprawę, że im lepiej wykształceni obywatele, tym bogatszym ma szansę stawać się Państwo, im bogatsze Państwo tym szczęśliwsi obywatele. Ale proponuję spojrzeć na problem z innej strony, trochę mniej idealistycznej. Spojrzyjmy na to z punktu widzenia władców naszego kraju – elity administracyjno-biznesowo-politycznej.

Kim są te elity to każdy widzi – Heniek – który kiedyś był sekretarzem partii i dyrektorem PRL-owskiej firmy, w 89 wziął sprawy w swoje ręce i jakimś cudem majątek obywateli stał się jego majątkiem. Halina, która jest sędzią w sądzie Grodzkim, ma męża Janka – wysokiego urzędnika samorządowego, są to ludzie, o których wiadomo, że mogą załatwić wszystko, mieszkają w willi, na którą jakoś nie mogą zarobić ludzie, którzy normalnie pracują, obstawili także członkami swojej rodziny sporą część dobrze płatnych miejsc pracy w lokalnym sektorze budżetowym. Mieczysław – stary działacz, który wie jak się dobrze zakręcić i bywa w kierownictwie we wszystkich partiach kolejno rządzących w mieście X.

Powyższe imiona i biografie są oczywiście zmyślone, ale każdy z was zna takich ludzi, takich samych lub bardzo podobnych. Co ich łączy, ano jedna cecha – wszyscy oni korzystają (lub korzystali) z pieniędzy wypływających z budżetu, używają pieniędzy póaństwowych do tego aby wygodnie urządzić sobie życie. Używają pieniędzy podatnika.

To my, obywatele, płacimy za ich spokojne i beztroskie życie w takim obszarze nędzy, w jakim żyjemy. Co więcej - głosujemy na partie, które konserwują ten system – (i to nieważne czy to PO, SLD, AWS, SDLP. – to tak jak z Coca i Pepsi – inne etykietki i marketing, ale w rzeczywistości nie ma różnicy).

Gdyby tylko zwykły obywatel wiedział, że to on swoimi pieniędzmi i głosowaniem daje tym ludziom władzę nad sobą i współobywatelami - 500.000 urzędników Polsce, biznesmeni robiący kasę na dojeniu Państwa we współpracy z politykami i nieporadni radni – szybko straciliby grunt pod nogami.

ALE NIE MA OBAWY, NIE STRACĄ; co więcej czekają ich długie lata szczęśliwej prosperity – dopóki uda się im utrzymywać współobywateli w niedorozwoju umysłowym.

Jak władzom udaje się realizowanie polityki wychowywania obywatela ogłupionego?

- Zmasowana propaganda – media cały czas karmią nas przekazem, że Państwo coś da, Państwo coś załatwi, Państwo pomoże. Propaganda mówi – nic nie rób, nie bój się, daj nam władzę a będziesz żył spokojnie, daj nam władzę, daj nam swoje pieniądze, Twoją władzę, Twoje pieniądze – daj, a my zapewnimy ci wszystko. Propaganda straszy – jeśli Państwo nie zapewni ci odpowiedniego poziomu życia, sam sobie nie poradzisz, jesteś słaby, jesteś malutki…nic nie możesz zrobić. I pomimo że gołym okiem widać jak władza traktuje pieniądze obywateli i gdzie tych obywateli ma – to ta propaganda działa wyjątkowo skutecznie; sporo ludzi wierzy, że jak raz na 4 lata pójdzie do Urny to może to coś zmieni i ktoś zapewni im szczęście…obywatel znający się na ekonomi, polityce, socjologii czy ogólnie na procesach społecznych – nie da się na to złapać, niestety takich jest niewielu a w demokracji decyduje większość – na szczęście dla władców – większość pozbawiona wiedzy.

- Szkolnictwo Publiczne – Państwo kasuje pieniądze obywateli i za to zapewnia nam „darmową” edukację. Jaka ta edukacja jest każdy widzi. Gdyby obywatel nie był zmuszony do płacenia haraczu Państwu, miałby możliwość wyboru szkoły dla siebie, czy dla swoich dzieci. Za swoje pieniądze mógłby wybierać najlepsze dla siebie rozwiązania edukacyjne. To obywatel decydowałby, które szkoły są najlepsze, które dostaną jego pieniądze. Mierne szkoły musiałyby upaść, mierni nauczyciele musieliby zmienić zawód. Na rynku zostawaliby najlepsi. Obniżyłyby się znacząco ceny usług edukacyjnych (konkurencja). Ludzie stawaliby się lepiej wykształceni.

Na szczęście dla władców taki czarny scenariusz nigdy się nie sprawdzi. Nadal za kształcenie będą odpowiedzialni urzędnicy, którym nawet na jotę nie będzie zależało na wykształconych obywatelach – wolny rynek w edukacji oznaczałby, że wszyscy, którzy teraz niezależnie od tego jak pracują, ciągną pieniądze z budżetu Polski – musieliby oferować coś, co się sprzedaje – przyzwoity poziom usług edukacyjnych; musieli by się starać i zacząć uczciwie pracować nad swoją ofertą. Teraz nie muszą, – bo i po co, i tak dostaną pieniądze od Państwa - dostaną Twoje podatki - Twoją kasę. A ty i Twoje dzieci zmuszone będą korzystać z fatalnej oferty edukacji publicznej, za którą bulisz ciężkie pieniądze. I możesz im naskoczyć!!!

- Ograniczanie dostępu do technologii informacyjnej (Internet) – ludzie, którzy mają lepszy dostęp do wiedzy i informacji, mają większe możliwości edukacji. Polityka dotycząca komputerów czy Internetu w Polsce przez lata była jasna – komputery to nie szansa rozwoju dla społeczeństwa, ale luksus i niechaj bogaci się Telekomunikacja i ci, którzy mają dostęp do jej kasy. Dowód? – Spróbuj łączyć się z Siecią przez TPSA i uznaj, że Internet to normalne narzędzie pracy, czy pomoc naukowa korzystaj z niego do woli, zależnie od potrzeb…na koniec miesiąca spójrz na RACHUNEK!!!.

I tak dalej – dopóki obywatel nie będzie świadomy, że za swoje ciężko zarobione pieniądze utrzymuje ludzi, którzy w swoim kastowym interesie zrobią wszystko, aby utrzymać obecny system rozbuchanego fiskalizmu, urzędniczego rozdawnictwa, biurokracji krępującej ludzkie ambicje i przedsiębiorczość dopóty nic się na lepsze nie zmieni. A nie zmieni się do czasu, gdy w Polsce będzie istnieć kasta czerpiąca korzyści z dojenia nieświadomego obywatela, kasta, której zależy na utrzymaniu go w tępocie.

Obywatel, któremu wydaje się, że istnieje jakaś różnica między PO, Samoobroną czy SLD to dla władz dobry obywatel – i będzie bezczelnie dojony niezależnie od tego, która opcja obejmie władze. Żadna z tych partii, od kiedy pamiętam, nie przedstawiła żadnego programu ekonomicznego – nie licząc łatania dziur budżetowych, ale to tylko kosmetyka. Partie te mają jedynie pomysły na przedwyborcze kampanie reklamowe. Przy czym te pomysły to najczęściej straszenie ludzi tym, że konkurenci w walce o władze są gorsi. Tak, więc w następnych wyborach te partie znów posłużą się hasłem, które po uważnym przyjrzeniu się wygląda tak: Drodzy Debile – Głosujcie na Nas!!!

Obywatel Zły – to ten świadomy swoich praw, ten, który nie chce, aby na każdym kroku decydowało za niego Państwo (musisz wybrać płacenie za beznadziejnie nieefektywną Publiczną służbę zdrowia czy szkolnictwo i musisz płacić składki ubezpieczeniowe firmom wybranym przez Państwo itd.), obywatel odpowiedzialny, wyedukowany, niezależny, myślący …i wściekły na fundowane przez władców wysokie bezrobocie, horrendalne podatki i brak nadziei.

A jak na razie władcy mogą spać bez obaw, tych Złych Obywateli jest zaledwie garstka.

xxx

Fakt: Na każde 180zł zarobione przez obywatela Państwo na swoje potrzeby zabiera 80zł, zostawiając w ręku 100zł i puste obietnice, że te pieniądze zostaną racjonalnie wykorzystane. Zresztą dużą część z tych 100zł zagarnia poprzez system podatków ukrytych.

Fakt: Zwykła osoba rozpoczynająca działalność gospodarczą musi zapłacić Państwu miesięcznie haracz w wysokości – 800zł, zanim cokolwiek zarobi, za samo pozwolenie na możliwość działania na rynku. To często więcej niż miesięczna płaca pracownika.

Tytuł ściągnąłem bezczelnie z jednej książki sławnego Ekonomisty, jakiego? – no powiedzmy, że to zagadka dla wnikliwych.

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: