PRZYPADEK?

Jak wiadomo gdy rozmaite wydarzenia łączą się ze sobą, zwłaszcza gdy jakieś staje się przyczyną innego, jest to koronny dowód na „spiskową teorię dziejów”. Szczególnie naganne jest łączenie ze sobą zjawisk podejrzanie bliskich chronologicznie, w polityce i historii bowiem panuje bezład, przypadek, zaś łańcuchy przyczynowo-skutkowe są wymysłem oszołomów a nie światłych producentów i czytelników „Wybiórczej”, którym razem kojarzą się tylko antysemityzm Polaków i holokaust. Szczególnie dyskwalifikuje intelektualnie pytanie dlaczego coś się wydarzyło akurat w tym a nie innym czasie? Czy przypadkiem dane wydarzenie nie zostało spowodowane aktualną sytuacją, a nie dążeniem do prawdy i niezależnością myślenia. Taką sensacją ostatnio był dokument ujawniony przez prof. Paczkowskiego.

Dlaczego prof. Paczkowski ujawnił bezwartościowy, jak sam przyznał, dokument akurat teraz?

Wymowa notatki mjr W. Górnickiego jest jednoznaczna: sowiecki agent, straszny i okrutny gen. Milewski chciał wysadzić z siodła wielkiego patriotę i „lubitiela swobody”, tolerancyjnego i łagodnego gen. Jaruzelskiego, który jak z tej opozycji wynika – żadnym agentem sowieckim nie był. Jeśli zaś tak, to ludzie, którzy kolaborowali z Jaruzelskim i z jego ekipą, uratowali Polskę przed sowieckim losem, ergo „okrągły stół” – to nie impreza zorganizowana na polecenie Moskwy w ramach likwidacji komunizmu przez KGB i GRU, tylko bohaterski czyn zjednoczonych patriotycznych sił narodu dokonany wbrew Sowietom. Geneza korupcyjnego i ubeckiego potworka III RP była zatem cacy.

Z podobną operacją już mieliśmy do czynienia, gdy paryska „Kultura” opublikowała wywiad z płk. Kuklińskim, przedstawiającym w podobnym świetle gen. Jaruzelskiego. Wtedy „złym Sowietem” był chyba gen. Molczyk. Cel był ten sam. Wywiadu nie można było udzielić bez zezwolenia i cenzury CIA, ta zaś popierała pierestrojkę, widząc w KGB i ekipie Gorbaczowa jedynego gwaranta zmian, bo to oni posiadali realną władzę, a więc możliwość dokonania refrom. Gdyby w „Trybunie Ludu” napisać o patriotycznych wzlotach Jaruzelskiego, wszyscy by to wyśmieli, a tak dziesiątki podziemnych pism przedrukowało wypowiedzi, skądinąd bardzo zasłużonego płk. Kuklińskiego, na temat antysowieckiego patrioty Jaruzelskiego, co to zapobiegł interwencji wojskowej Moskwy. Wtedy mnie to doprowadzało do białej gorączki, dziś już tylko bawi, gdy sobie wyobrażę jak konspiratorzy ścigani, zresztą z umiarkowaniem, przez policję, realizowali zaplanowaną przez nią operację.

Podobnej operacji wspierającej plan KGB dokonała CIA w wypadku Rumunii, kiedy zezwoliła na wydanie książki Pacepy „Czerwone Horyzonty”, która miała skompromitować na arenie międzynarodowej Ceauşescu, zanim chłopcy z GRU go wykończyli, co świat nazwał „rewolucją ludową”.

Wywiad Kuklińskiego był koniecznym wstępem do strajków 1988 roku i „okrągłego stołu”. Po prostu wcześniej należało dokonać zwrotu i to rękami samego podziemia, by był wiarygodny.

III Rzeczpospolita się wali i rozbitkowie ratujący się z jej wraku zadają, niczym ocalający życie w łodzi ratunkowej odcinają siekierami ręce czepiających się jej tonących kolegów, mordercze pytanie: „Co z tą Polską?” „Kto jest odpowiedzialny za jej genezę?”

Michnik wypuścił dżina z butelki, zapominając, że nie da się nad nim zapanować, ale był tak nadęty i pewny siebie, iż sądził, że jemu właśnie się to powiedzie. Po Rywinie, jeśli choć część elity chce się uratować, musi pozwolić na zadanie pytania o genezę systemu oligarchicznego w Polsce, a więc również o prawdziwy charakter wydarzeń lat 1988-1990 i ludzi, którzy wtedy rozgrywali teatralny scenariusz dla maluczkich oraz wskazać na odpowiedzialnych za zrodzono wówczas zło – swoich kolegów.

Prof. Paczkowski wykonał zadanie; dokument ujawnił, ale jako historyk nie mógł się ośmieszać, więc musiał przyznać, iż jego wartość prawna jest zerowa, a historyczna – znikoma. Inaczej niż jeszcze przed kilku laty nie odezwała się orkiestra na temat miłości Jaruzelskiego do wolności i demokracji, a zatem również genialności historycznej i bezbłędnej taktyki jego kolaborantów z „okrągłego stołu”, którzy uchronili po raz kolejny Polskę przed złymi Milewskimi (kiedyś jeszcze posługiwano się nazwiskiem Molczyka, ciekawe dlaczego teraz o nim zapomniano). Milewscy i Molczycy jak wiadomo służyli Sowietom, natomiast Jaruzelski – chyba Marsjanom.

Zmieniła się sytuacja. Michnik już nie stanowi jedynego centrum rządzenia mediami w Polsce. Koryto jest puste, dezintegracji uległ układ okrągłego stołu, a następnie sama władza. Teraz by pozostać w grze trzeba kogoś poświęcić, najlepiej na niego spychając odpowiedzialność za genezę potworka okrągłego stołu – III Rzeczpospolitą i dlatego operacja się nie udała.

Mam tylko dwa istotne pytania: kto porozmawiał z prof. Paczkowskim zanim ten wykonał zadanie? Oraz: gdzie są ludzie, którzy w latach 1989-1990 zadawali pytanie co z tą Polską i twierdzili, że buduje się u nas system oligarchiczny, którego jedynym celem jest systematyczne dojenie społeczeństwa przez staro-nową elitę, której trzon stanowi bezpieka i agentura, za parawanem imitacji ustroju demokratycznego i politycznego teatru organizowanego dla ludu?

Są i pozostaną na śmietniku. Bo nie sztuka mieć rację, trzeba ją mieć wtedy gdy już ją posiadać wolno, inaczej wypada się z gry. Bohaterami „oczyszczenia” pozostaną ci sprytniejsi, którzy będą potrafili zwalić odpowiedzialność na swoich byłych kolegów Do tej roli najlepiej nadaje się Michnik i „Wybiórcza”. Kiedy przeczytamy jak red. Paradowska odkrywa trefny wpływ „Wybiórczej” na stan wolności mediów – będzie już po pogrzebie Michnika. A jego miejsce zajmą sieroty po nim, które będą za wszelką cenę uzasadniały słuszność własnych wyborów, by nie stracić pozycji społecznej, dzięki tym wyborom uzyskanej. Plusem więc będzie brak jednego centrum dyspozycyjnego, co umożliwi wyzwolenie się myśli w ciągu, powiedzmy, jednego pokolenia, ale poza tym sytuacja będzie przypominała tę po 1956 roku: Dla dobra ludzkości, a nie dla kasy i pozycji, musieliśmy wykonywać polecenia red. Nieskazitelnego, choć osobiście się niemi brzydziliśmy i głęboko się z nimi nie zgadzaliśmy, ale dobro narodu wymagało poświęceń, dlatego koryto dalej nam się należy. Ach co stało się z tą Polską – będzie odkrywał red. Lis 15 lat po termnie.

Autor publikacji: 
Ubekistan: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: