PRECZ Z DWOROWANIEM!

W Sejmie wybrano marszałkiem izby Józefa Oleksego. Przewagą jednego głosu, gdy już tylko on sam startował w tym konkursie. „Większość jest większość”, skomentował szczęśliwy wybraniec, nieświadomie kopiując słynną kwestię Stanisława Tyma z „Rozmów kontrolowanych”: „Wiśnia jest wiśnia”. Do wyboru, który oburzył opozycję przyczyniła się postawa 2 posłów Samoobrony i 12 (dwunastu!) Platformy Obywatelskiej. Po prostu, dali dyla z głosowania, obniżając w ten sposób wymaganą większość. Zachowanie Samoobrony nikogo nie mogło zdziwić, gdyż nie od dziś to ugrupowanie jest wiernym sługą SLD. Ale postawa Platformy była zaskakująca. Głównym hasłem PO jest obecnie żądanie przedterminowych wyborów parlamentarnych, pat przy wyborze marszałka Sejmu niewątpliwie znacznie przybliżyłby tę perspektywę. Ale dobrą dla opozycji okazję diabli wzięli.

– Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie – przyznał zbolałym głosem lider PO, Donald Tusk, przepytany w środę przez TVN-owskie „Fakty”. W „Wiadomościach” TVP nie musiał się tłumaczyć. Ten główny dziennik informacyjny telewizji publicznej n i e z a u w a ż y ł wpadki PO. Długo się za to rozwodził nad banalnym i typowym zachowaniem posłów Leppera wobec szefów SLD. Dziennikarze TVP zauważyli 2 (dwóch) posłów z Samoobrony, przeoczyli 12 (dwunastu) z PO. Czy dlatego, że nowy prezes TVP, Jan Dworak, był do niedawna członkiem Platformy Obywatelskiej, a w Samoobronie jego noga nigdy nie postała?

Ludziom naiwnym wydaje się, że jak w TVP nastaje nowe szefostwo, np. po Robercie Kwiatkowskim rządy obejmuje Jan Dworak, to zaczyna się ostra walka z dziennikarzami, którzy chcą robić nowemu prezesowi wbrew i tylko wypatrują okazji, by pochwalić Kwiatkowskiego i jego mocodawców. Otóż, nic bardziej mylnego. Gros pracowników TVP chce zrobić nowemu prezesowi dobrze. To chwalebna postawa, jeśli zważyć, że TVP jest instytucją dobra publicznego. Zawsze aktualne na Woronicza prawo mimikry nakazuje pracownikom dostosować się do spodziewanych oczekiwań szefów. Nie przypuszczam, żeby prezes Jan Dworak oczekiwał głaskania po głowie PO. Ale ważne jest, co myślą dziennikarze TVP. Co zaś myślą, widzieliśmy we wspomnianych „Wiadomościach”. Mam zatem dla nich pewną, mało subtelną, to prawda, przypowiastkę jako przestrogę.

Otóż, współpracownicy Jana Dworaka muszą być siłą faktu nazwani dworakami. Złośliwy język ludzki nie przepuści takiej okazji nomen-omen. Domorośli – jak we wspomnianych „Wiadomościach” – ochotniczy i samozwańczy ludzie Dworaka, którzy odwiecznym telewizyjnym obyczajem uprzedzają życzenia szefa nim mu takie życzenia w ogóle przyjdą do głowy, mogą stać się dworakami podwójnie żałosnymi. Raz, gdyż taka jest natura służalczości, dwa – ponieważ za to właśnie dworactwo Jan Dworak zetnie im głowy, żeby nie dworowali z jego szlachetnego nazwiska. Żaden poważny prezes nie może sobie przecież pozwolić na dworskie facecje.

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: