Epitafium dla Pułkownika Kuklińskiego

Żyjemy tak szybko że dopiero śmierć osób nam bliskich przerywa na chwilę nasz pęd do przodu. Dopiero wtedy dostrzegamy jak bardzo nam brak tych których już nie ma. Dopiero wtedy doceniamy ich miejsce w naszej historii, w naszym życiu. Niestety jest już za późno. Czujemy tylko żal, pustkę i pędzimy coraz bardziej opuszczeni, coraz bardziej samotni, dalej. Dalej. Dalej. Tak mniej więcej poczułem się kiedy dotarła do mnie wiadomość o śmierci pułkownika Kuklińskiego. I co tu więcej pisać ? Każdy doskonale wie czego pułkownik dokonał w swym życiu. Pozostały tylko wspomnienia i nie zakończona do dziś historia. Historia Polski, a tak naprawdę historia Polaków. Połączona z jej oceną.

Pułkownik Kukliński podzielił jak mało kto Polaków. A uczynił to udowadniając iż można w życiu kierować się wzorami z przeszłości. Zdecydował się i został współczesnym Konradem Wallenrodem. Uświadamiając sobie zło w jakim żył, uświadamiając sobie kłamstwo jakie nas wszystkich otaczało, wybrał drogę bohaterskiej samozagłady. Inaczej mówiąc pracując w wojsku szybko uświadomił sobie iż Polska po 1945 roku była krajem fikcyjnym, satelitarnym rządzonym przez namiestników obcego mocarstwa i grupę rodzimych zdrajców. Pociągało to za sobą pełne podporządkowanie i uzależnienie naszych losów interesom Armii Czerwonej. Pozwalano nam istnieć na mapie za cenę niewolniczej pracy, ślepego posłuszeństwa i służeniu jako mięso armatnie. Zrozumiał szybciej niż inni, że jako naród skazani jesteśmy na powolną zagładę poprzez stopniową rusyfikację i fizyczną degenerację. Albo też na gwałtowną zagładę gdyż według planów strategicznych Armii Czerwonej tereny Polski miały stać się „spaloną ziemią” w planowanym konflikcie. Cóż więc można było zrobić ? Można było albo w łeb sobie strzelić albo zapijając się zapomnieć o swej samowiedzy. Pułkownik wybrał najtrudniejsza drogę. Postanowił poświęcić swoje życie na walce z Imperium.

I udało mu się.
Dożył upadek i rozwiązanie Układu Warszawskiego.
Dożył upadek NRD. Dożył ewakuację z terenów Polski Armii Czerwonej. Trudno dziś powiedzieć w jakim stopniu przyczynił się do tych wydarzeń. Ale na pewno w ogromnym. I za to, do dnia dzisiejszego, elity rządzące w Polsce, pragną o pułkowniku Kuklińskim jak najszybciej zapomnieć. Powód jest prosty – większość z nich przed laty wybrała zdradę, współpracę z okupantami Polski. To właśnie dzisiejsze elity, wywodzące się z dawnych kolaborantów, twierdzą iż jedyną drogą do odzyskania niepodległości była praca na rzecz okupanta. To właśnie oni nawołują do zapominania i wybaczania w ramach grubej kreski. To im czyn pułkownika Kuklińskiego burzy spokój, kompromituje ich sumienie i dobre samopoczucie, udowadnia kłamstwo w jakim żyli i kłamstwo jakie chcą nam wmówić. Bo oto nagle okazuje się że polskie elity to grupa tchórzy, konformistów, kolaborantów, sprzedawczyków pozbawiona zasad, a tym bardziej honoru. Dlatego pułkownik Kukliński będzie ich straszył nawet po śmierci. I dlatego zgodnie, i ci z UW, i ci z SLD i ci pozostali, będą jak tylko mogli dyskredytowali życie pułkownika. Albo będą starali się wymazać go ze zbiorowej pamięci wmawiając nam iż dla historii Polski ważniejszymi postaciami były kanalie typu Karol Świerczewski.

Bo spór o pułkownika Kuklińskiego to tak naprawdę spór o honor i godność. To spór o odpowiedzialność jaką ponosimy mimo zobowiązań jakie każdy z nas co chwila musi składać i deklarować.

Przypomnijmy sobie jak to 50 lat temu oburzaliśmy się na Niemców służących w różnego rodzaju formacjach którzy swoje zbrodnie tłumaczyli faktem iż wykonywali tylko rozkazy, że byli wierni złożonej przysiędze. Wojskowej przysiędze. Czy wierność złożonej przysiędze może tłumaczyć wszystkie świństwa ? masowe zbrodnie ?

Bo spór o pułkownika to spór o człowieczeństwo. Na ile jesteśmy jeszcze samodzielnymi ludźmi a nie „bezideową masą”. Na ile jeszcze jesteśmy a nie tylko istniejemy.

I o tym trzeba pamiętać.

Jego przykład powinien nam w każdej chwili przypominać jak ciężko być Świadomym Obywatelem Świata, Prawdziwym Patriotą i Człowiekiem.

I pamiętajmy że wrogowie pułkownika, pokątni krytycy jego postawy pragnęliby abyśmy jak najszybciej stali się głupią, pozbawioną zasad, moralności i myślenia masę. Masę bez historii, bez teraźniejszości, kierowaną instynktami i reklamą. Łatwymi do manipulacji warzywami. Na podobieństwo obecnych elit.

I tak naprawdę o to tu chodzi.

Bo spór o pułkownika Kuklińskiego to spór o to czy w ogóle ponosimy jakąkolwiek odpowiedzialność za istnienie obozów śmierci, gułagów, morderstwa, przemoc i terror na świecie. To spór o to czy można udawać że się nic nie wie, nie wiedziało i nic nie robić czy też próbować choć trochę zmieniać świat.

To spór o życie w pełni odpowiedzialne i aktywne.

To wyzwanie rzucone podłości i głupocie.

Szkoda że w naszej historii Polski pułkowników Kuklińskich mamy tak mało. A ci o których wiemy już nie żyją.

Chwała ich pamięci.

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: