... I WSZYSTKO JASNE!

W wywiadzie, udzielonym dziennikarzowi „Przekroju” obecny minister spraw wewnętrznych i administracji, a niegdysiejszy działacz Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej powiedział (cytuję za „Przekrojem”) „Trzymamy władzę, bo nie mamy komu jej oddać”.

Pan, a właściwie nie wiem czy nie należy powrócić do obowiązującej jeszcze 15 lat temu formuły, towarzysz Józef Oleksy przypomniał sobie dobre czasy, kiedy jedyna uprawniona prawem Kaduka partia miała prawo decydować o wszystkim, co się w Polsce dzieje lub będzie działo. Partia, dzięki której tow. Oleksy zdobył obecną pozycję. Która nauczyła go, jak postępować z poddanymi, jak manipulować społeczeństwem, jak nie dać się zwieść jakimś bredniom, którym na imię DEMOKRACJA. Jak widać, towarzysz Oleksy był bardzo pilnym uczniem. Do dziś zapamiętał, że władzę może dzierżyć tylko jedna partia, JEGO partia. I że władzą nie będzie się z byle kim, czyli ze społeczeństwem, w najmniejszym stopniu dzieliła.

A może tow. Oleksy wcale nie wrócił pamięcią do minionej epoki? Może jego słowa, nieopatrznie, czy raczej – za wcześnie wypowiedziane, świadczą o tym, że pogrobowcy PZPR odzyskali już dawną pozycję we władzach SLD. Kto wie, czy na posiedzeniach swojego biura politycznego nie egzaltują się wspomnieniami dawnych, dla nich bardzo dobrych czasów. Kto wie, czy w zaciszu gabinetów nie planują ponownego, tym razem ostatecznego przejęcia władzy w Polsce, nawet wbrew Konstytucji? Oleksy nie należy do tzw. dołów partyjnych, służących w SLD jedynie do zapewnienia elektoratu i robienia klaki. Jest uważany za jednego z najmądrzejszych polityków tej partii. Tym bardziej jego oświadczenie o zatrzymaniu przez tę partię władzy tak długo, aż znajdą się ODPOWIEDNI – zdaniem SLD – ludzie do jej przejęcia napawa najgłębszym niepokojem. Jest niemal pewne, że ci odpowiedni nie znajdą się przez bardzo wiele lat. Jak długo? Ostatnio rządząca monopartia nie mogła ich znaleźć od 1944 do 1989 roku, a więc dość długo. Czy tym razem scenariusz się powtórzy?

*

Podczas jednego z przemówień związanych ze zbliżającymi się w Rosji wyborami, były KGBista a obecny prezydent oświadczył, że rozpad Związku Radzieckiego był największą tragedią dla narodu rosyjskiego. Być może wkrótce usłyszymy, iż największą tragedią w dziejach ruchu robotniczego był rozpad Układu Warszawskiego i RWPG. Stąd tylko mały krok do... A świat jak zwykle obudzi się poniewczasie, z ręką w nocniku.

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: