Kiedy wybuchnie wojna

Od zamachu w Smoleńsku i ukraińskiego Majdanu jesteśmy nieustannie straszeni wojną. Ostatnio prawie codziennie dowiaduję się, że już jutro wojna wybuchnie. Dotychczas jako z nielicznych uważałem, że żadnej wojny nie będzie, ponieważ nie są spełnione jej warunki. Wojna musi się opłacać. USA, wbrew propagandzie agentury, wojna z Rosją się nie kalkuluje, gdyż skorzystałyby na niej najbardziej Chiny. Dlatego wybrano wariant powstrzymywania ekspansji, a nie zniszczenia, co można byłoby łatwo osiągnąć nawet tylko prawdziwymi sankcjami.

Rosja jest zbyt słaba i wie, że zostałaby zdmuchnięta. Dlatego wybrała wariant straszenia, niezwykle skuteczny wobec tchórzy i zaostrzania konfliktów, jednak bez przekraczania czerwonej wojennej linii. Stąd te rozmaite nowe ataki i groźby bez pokrycia, dzięki których dziennikarze i politycy mogą się bać i straszyć swoich zwolenników.

Jest jednak sytuacja, w której ograniczony atak może przynieść Rosji zwycięstwo. Warunkiem jest ukształtowanie się w najważniejszych państwach Europy nie tylko silnej agentury rosyjskiej ale przede wszystkim partii prorosyjskich. Jeśli wejdą one w skład koalicji rządowych, co już staje się faktem lub będą w stanie utworzyć rząd w sytuacji kryzysowej, wtedy atak rosyjski stanie sią racjonalny. Ograniczona agresja będzie wówczas służyła porozumieniu z opcją prorosyjską celem zneutralizowania i podporządkowania państw Europy Rosji.

Jeśli chcemy uniknąć konfrontacji siłowej z Rosją, zamiast zastanawiać się jak się do niej zbliżyć na złość Stanom Zjednoczonym, trzeba nie tylko zacząć zwalczać rosyjską agenturę wpływu, ale także przeciwstawić się ulegającej właśnie konsolidacji, pod wpływem czynników i zagrożeń zewnętrznych, opcji prorosyjskiej.

Autor publikacji: