You are here

Sikorski organizuje Monachium

Na spotkaniu Franka-Waltera Steinmeiera i Radosława Sikorskiego z Radą Majdanu twitterowy minister straszył:
- Jako Polak wiem ile zła uczynił stan wojenny w Polsce.
Na co Ołeksji Harań, prof. Akademii Kijowsko-Mohylańskiej odpowiedział:
- Jako Polak powinien Pan przede wszystkim wiedzieć jak dla Polski, którą bardzo szanuję, zakończyła się Umowa Monachijska z 1938 roku.
Wcześniej Sikorski udawał Kiszczaka, grożąc przywódcom opozycji: Jeżeli nie podpiszecie porozumienia, będziecie mieli stan wojenny i wojsko na ulicach. Wszyscy będziecie martwi.
Później kieszonkowy Mitternich bufonadą próbował przykryć podłość:
- Na to nie było szans osiągnęliśmy maksimum tego co było możliwe
W tym czasie premier Tusk dystansował się od życiowego sukcesu męża Anne Applebaum:
- Nikt nie może mieć złudzeń, że bez Majdanu, bez faktycznych liderów manifestacji możliwe będzie jakieś zobowiązujące kogokolwiek porozumienie.
Ta różnica nie może być przypadkiem. Zważywszy kto jest opiekunem Tuska, można przyjąć, iż reprezentował on strategię Merkel. Dlaczego zatem w wymuszaniu porozumienia brał minister rządu Merkel?
Polacy, mający doświadczenie polityczne z dyktaturami, nie rozumieją, że w demokracji nie ma jednego centrum, które decyduje o wszystkim. Polityka jest wynikiem ścierania się różnych, często przeciwstawnych, interesów i opcji. Tak jest też w wypadku Niemiec. Merkel nie mogła nie znać sytuacji na Ukrainie, wysłanie więc Steinmeiera, koalicyjnego prorosyjskiego socjaldemokraty, osłabiało SPD, gdyż wiadomo było, że się skompromituje. Polacy nie mogą tego zrozumieć i powtarzają stare dogmaty o podziale Ukrainy między Niemcy i Rosję. Przenoszą na Ukrainę schemat polski i nie zauważają, że sytuacja i interesy zmieniają się. Jak każdy, patrzą przez pryzmat własnych doświadczeń. Tymczasem podział Ukrainy nie ma żadnych podstaw, choć możliwy jest scenariusz jedynie typu osetyńskiego i to tymczasowo.
Nieprzypadkowo, jedyny samodzielny polityk w Kijowie, Laurent Fabius szybko wyjechał, by nie kompromitować się udziałem w grze pionków.
Obóz Janukowycza wbrew staraniom Sikorskiego był już w rozsypce w momencie podpisywania porozumienia. Jego celem nie mogło więc być uratowanie Janukowycza lecz kompromitacja przywódców opozycji politycznej i pogłębienie rozdźwięków między nimi i Majdanem, a więc realizacja scenariusza i celów Rosji. Czyje interesy realizował Sikorski, groźbami zmuszając przywódców opozycji do podpisania wbrew Majdanowi kapitulacji, powinno być jasne dla każdego.
Gdyby Polska była państwem suwerennym, Sikorski nie tylko zostałby natychmiast zdymisjonowany po powrocie z Kijowa, ale także postawiony przed sądem za zdradę interesów narodowych. Fakt, iż może kontynuować żywot ministerialnego bufona potwierdza tylko kolonialny status Polski.
Losy rewolucji rozstrzygnęły się, kiedy naciski amerykańskie uniemożliwiły Janukowyczowi użycie armii, do czego miało prowadzić mianowanie nowego szefa sztabu (już uciekł do Rosji) oraz oddziały wojsk wewnętrznych zaczęły jeszcze podczas rozmów przechodzić na stronę powstańców.
Z punktu widzenia interesów Polski obojętne są poglądy polityczne prezydenta USA i jego polityka wewnętrzna oraz partia rządząca. Istotne jest tylko czy w polityce zagranicznej Stany Zjednoczone będą na kursie kolizyjnym z Rosją czy na etapie „wiecznej przyjaźni” i jaki będzie stosunek USA do pozycji Niemiec w Europie. Dlatego patrzenie na politykę Obamy przez pryzmat jego komunistycznych inklinacji jest błędne i szkodliwe dla Polski.
Janukowycz, prokurator Pszonka i były szef MSW Zacharczenko, a więc zbrodniarze odpowiedzialni za represję, ukrywają się gdzieś na Ukrainie. Innym, w tym wielu separatystom i całemu kierownictwu Służby Bezpieczeństwa Ukrainy udało się już uciec do Rosji. Nie znaczy to, że rosyjska agentura zniknęła, ale, że dla każdego jest jasne, iż bandyci i wrogowie Ukrainy działali w porozumieniu z Rosją i tylko u Putina mogą liczyć na pomoc. Czyni to z Rosji w oczach ukraińskiego wielonarodowego społeczeństwa największego wroga Ukrainy. Polska po raz pierwszy od zdobycia w 1610 roku Kremla przez wojska litewsko-rusko-polskie w 1610 roku znalazła się w tak korzystnej sytuacji psychologicznej na wschodzie.
Wszczęto śledztwa przeciwko winnym mordów i działań separatystycznych. Jednocześnie zablokowano wyjazdy tym złodziejom, którzy nie zdążyli na czas dany im przez przedłużone rokowania Sikorskiego uciec z zagrabionym majątkiem.
Wierchowna Rada zdymisjonowała wszystkich ministrów i powierzyła obowiązki prezydenta przewodniczącemu parlamentu, Ołeksandrowi Turczynowowi, najbardziej zaufanemu współpracownikowi i „odkrywcy” Tymoszenko.
Opozycja przejęła władzę przy pustych kontach bankowych. Już grozi wstrzymanie wypłat emerytur i pensji budżetowych. Rząd zaufania narodowego znajdzie się w wyjątkowo trudnej sytuacji. Jego zadania muszą być techniczne: stabilizacja i przeprowadzenie wyborów prezydenckich i parlamentarnych.
Partia Regionów ulega rozkładowi, ale większość parlamentarna nie powstała. Wierchowna Rada mianuje premiera prawdopodobnie dopiero w poniedziałek wieczorem lub we wtorek. Na razie toczą się targi między politykami. Tymoszenko ma słabą pozycję z powodu przynależności do starego układu, sprzeciwu Swobody i pozycji uzyskanej już przez Turczynowa. Premierem będzie raczej człowiek słaby, spoza Batkiwszczyny i Udaru, czyli Poroszenko.
Rozpoczęto przyjmowanie nowych ustaw. Jedną z pierwszych sfer reform jest sądownictwo, które za Janukowycza przekształcono w prywatne przedsiębiorstwa. Sędziowie mają być mianowani przez parlament po analizie dotychczas wydawanych wyroków. Mówi się o wymianie urzędników na wzór dokonanej przez Saakaszwilego w Gruzji.
Zaczęto domagać się dokonania strasznej zbrodni na sowieckich elitach – lustracji. Miałaby ona umożliwić wymianę aparatu państwowego, przynajmniej w resortach kluczowych z punktu widzenia systemu korupcyjnego. Teraz już na pewno dowiemy się od Michnika o zamachu faszystów na demokrację.
Majdan jest przeciwny wszystkim politykom starego układu, bez względu na to czy należeli do kręgów władzy czy opozycji, co jednak może pogłębić chaos. 
Konstytucja z 2004 roku – wynik rywalizacji między Juszczenką a Tymoszenką, jest z punktu widzenia prawa fatalna i była odpowiedzialna za paraliż parlamentarny, ponieważ wprowadzała przymusową przynależność posłów do raz wybranych klubów parlamentarnych. Jedyną przyczyną jej przywrócenia jest zniesienie zależności premiera od prezydenta i podporządkowania go Wierchownej Rady. Jak najszybciej trzeba po prostu napisać nową konstytucję. W tym momencie jednak Konstytucja 2004 roku utrudnia powołanie rządu większości parlamentarnej.
W Moskwie nagle ogłoszono, że Tymoszenko przed zwolnieniem z więzienia spotykała się z Janukowyczem, a dziennikarze znani z negowania istnienia rosyjskiej agentury, odkryli w tej samej godzinie, iż Tymoszenko reprezentuje interesy Putina. Taka nagła i powszechna iluminacja jest podejrzana. Może wynikać z interesów rosyjskich lub niemieckich, reprezentowanych przez dziennikarzy i politologów. Dlatego trzeba zachować ostrożność i analizować wyłącznie fakty. W grze, która się rozpoczyna wszystkie sojusze są możliwe.
Rosja rozpoczęła działania dywersyjne w Doniecku, gdzie zorganizowano wiec na rzecz przyłączenia do Rosji. Można więc spodziewać się zamieszek, gdyż zwolennicy Majdanu w trzech obwodach południowo-wschodnich wcale nie są nieliczni, choć dotychczas byli zastraszeni. Na razie zwyciężyli w Charkowie, skąd prorosyjscy politycy musieli uciekać.
 

Autor publikacji: 
Ubekistan: 
Polityka zagraniczna: 
INTERMARIUM: 
Źródło: 
Gazeta Polska Codziennie Numer 45 (746) - 24.02.2014