You are here

Ostatnie słowo należy zawsze do Resortu

Rządowa telewizja nareszcie ma pretekst by pozbyć się ostatniego programu niezależnego od władzy. Właśnie odwołano czwartkowe „Bliżej” Jana Pospieszalskiego. Nie jest to rzecz nadzwyczajna w systemie, którego głównym stabilizatorem jest propaganda i niszczenie opinii publicznej. Charakterystyczny jest natomiast pretekst, którym się posłużono.

Program „Bliżej” zdjęto, ponieważ Pospieszalski zaprosił do dyskusji Jacka Karnowskiego, którego brat Michał Karnowski napisał artykuł, zdaniem kierownictwa TVP, naruszający dobra osobiste Andrzeja Turskiego.

Juliusz Braun słusznie uznał, że powinien bronić dobrego imienia Andrzeja Turskiego zarejestrowanego jako kontakt operacyjny SB nr. 6758, ponieważ może on uchodzić za jednego z reżyserów i przekaźników tradycji mediów totalitarnych. Dla rządowej telewizji III RP jest więc doskonałym symbolem nieskazitelności.

Gdy w stanie wojennym tworzono nowy typ mediów, który miał w pełni rozwinąć się po okrągłym stole, zadanie skompletowania zespołu przyszłych gwiazd propagandy Ubekistanu powierzono właśnie Andrzejowi Turskiemu. Miał on nie tylko dobre pochodzenie, gdyż oboje rodzice byli funkcjonariuszami Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, ale kontynuował ich tradycje walki o umacnianie władzy ludowej już w pokojowych warunkach jako kontakt operacyjny I Departamentu SB.

Andrzej Turski skompletował zespół o doskonałym pochodzeniu klasowym i przygotowaniu rodzinnym do pracy w mediach. Monika Praczuk, córka płk SB Tadeusza Olejnika, Tomasz Sianecki, syn funkcjonariusza SB specjalisty od walki z Kościołem, Marek Niedźwiedzki zarejestrowany jako kontakt operacyjny SB, Grzegorz Miecugow, syn stalinowskiego funkcjonariusza medialnego na etacie satyryka zarejestrowanego jako tajny współpracownik SB i wreszcie Beata Michniewicz, wybrana do mediów dzięki pozycji rodziny pierwszego męża syna oddanego funkcjonariusza MBP i SB, cieszącego się pełnym zaufaniem towarzyszy radzieckich jako naczelnik Grupy Operacyjnej SB „Wisła” w Moskwie i funkcjonariuszki SB, specjalizującej się w walce z Kościołem. Tak dobranemu towarzystwu mógł Andrzej Turski przekazywać tajniki zawodu propagandysty i co najważniejsze chlubne tradycje Resortu. Jego wychowankowie zaś dalej dumnie niosą wartości dziadków i ojców.

Czy tacy Karnowscy chociaż mieli rodziców w MBP? Cóż mogły przekazać swoim latoroślom osoby niezarejestrowane przez SB jako tajny współpracownicy lub kontakty operacyjne? Jeśli Karnowscy przynajmniej robiliby wywiady w pozycji klęcznej z Tuskami i Kulczykami idąc w ślady Paradowskiej i Żakowskiego niedoścignionych wzorców medialnego bełkotu, może zasłużyliby z czasem na jakąś wyrozumiałość.

No a taki Pospieszalski. Przecież mógł do programu zaprosić Wojciecha Mazowieckiego, Radosława Markowskiego czy jakąś kublikową. Nie wyczuł Ducha Epoki. Czy dla takich ludzi oderwanych od tradycji i pozbawionych tożsamości MBP może być miejsce w rządowych mediach? Stanowczo NIE! Podstawową zasadą Ubekistanu jest przecież kontynuacja i wierność tradycjom Resortu.

Autor publikacji: 
Ubekistan: 
Źródło: 
GPC Numer 709 – 11-12.01.2014