You are here

Dla Rosji nastał czas żniw

Za sprawą ekipy Tuska-Komorowskiego Polska staje się skutecznym narzędziem polityki imperialnej Władimira Putina. Przykładem jest sposób traktowania przez obecną ekipę rządzącą Polską kwestii bezpieczeństwa energetycznego oraz rosyjski wpływ na ten obszar działalności naszego państwa.

6 lipca 2010 r. Moskwa triumfowała. „Kommiersant” pisał: „Teraz pojawiła się nadzieja […] i nastał czas dla wzajemnie korzystnych projektów. […] Łukoil chciałby inwestować w polskie zakłady przeróbki ropy naftowej. Władimir Putin zaproponował polskim inwestorom i specjalistom uczestnictwo w budowie elektrowni atomowej w Kaliningradzie”. Jeszcze w maju 2010 r. Rosjanie złożyli ofertę objęcia przez stronę polską 49 proc. akcji elektrowni atomowej w Kaliningradzie, co oznaczałoby wydatek rzędu ok. 3 mld dol., ale zgadzali się też na mniejszy, 5–10-procentowy wkład lub jedynie import energii. Ówczesny minister infrastruktury i przewodniczący polsko-rosyjskiej komisji ds. współpracy gospodarczej Cezary Grabarczyk publicznie cieszył się, że „są perspektywy dla integracji naszych elektrowni celem dostaw energii elektrycznej do Polski”.

Zakulisowe rozmowy musiały się toczyć, skoro w lutym 2011 r. prasa doniosła, że „Polska Grupa Energetyczna jest zainteresowana importem energii z kaliningradzkiej elektrowni atomowej”. PGE i Polskie Sieci Elektroenergetyczne SA (PSE Operator) rozmawiały wówczas z Inter Rao Jes o budowie linii energetycznej z Kaliningradu. Zastąpiłaby ona stworzenie mostu energetycznego z Litwą, sabotowane od 20 lat przez czerwone gnomy.

Ludzie Putina

Inter Rao Jes jest spółką państwową, w której największe udziały ma Rao Jes i Rosatom za pośrednictwem Rosenergoatomu. Rao Jes sprzedaje energię elektryczną w Rosji, a Inter Rao Jes zajmuje się jej eksportem poza granice kraju, Rosatom zaś buduje elektrownie atomowe. Ważną postacią w Inter Rao Jes jest Władimir Ałganow. Został on przyjęty do KGB w 1973 r. i to od razu do I Zarządu Głównego, czyli wywiadu. W latach 1981–1992 formalnie był I sekretarzem ambasady sowieckiej, potem rosyjskiej w Warszawie. W okresie 1990–1991 był zastępcą rezydenta wywiadu. Jak sam opowiadał, rezydentura wytypowała w stanie wojennym w Polsce ok. 2000 osób, które mogły w przyszłości odgrywać ważną rolę w naszym życiu politycznym, i prowadziła z nimi rozmowy. Ilu zwerbowano, nie wiadomo, ale Ałganow jest niewątpliwie specjalistą ds. Polski.

W 1996 r. Ałganow został zastępcą dyrektora generalnego Rosyjskiej Kompanii Energetycznej – ERKO, która zajmuje się sprzedażą energii elektrycznej. W 2001 r. przeszedł do Rosenergoatomu, gdzie został doradcą dyrektora wykonawczego i w tym charakterze wszedł w 2003 r. do rady dyrektorów Inter Rao Jes i został szefem grupy doradców prezesa zarządu Inter Rao Jes Borisa Kowalczuka, poprzednio pracownika Ros­atomu. Ten młody człowiek zawdzięcza swoje stanowisko ojcu. Jurij Kowalczuk od 1991 r. przyjaźni się z Putinem i w czasach petersburskich razem zajmowali się biznesem.

Ałganow został również członkiem rady dyrektorów utworzonego w 2010 r. Centrum Efektywności Energetycznej Inter Rao Jes, który obecnie w połowie należy do Rosatomu.

Pierwszym szefem rady dyrektorów Inter Rao Jes (2008–2011) był Igor Sieczin, prezydent Rosnieftu i prawa ręka Putina. Musiał ustąpić z tego stanowiska w wyniku decyzji Miedwiediewa, ale jeszcze w maju ma powrócić. Widzimy więc, że działania Inter Rao Jes prowadzone są przez ludzi Putina. Jej kierownictwo potwierdziło, że Polska będzie kupowała elektryczność z Kaliningradu.

Koniec mistyfikacji

W trzy lata po Smoleńsku i zwycięstwie Bronisława Komorowskiego nastał czas finalizacji całej operacji. Najpierw należało jednak utopić projekt bałtycko-polskiej inwestycji energetycznej w Visaginas. W grudniu 2011 r. PGE wycofała się z Litwy pod pretekstem samodzielnej budowy elektrowni atomowej. Ściemnianie trwało rok i właśnie się kończy.

W Kaliningradzie pod patronatem Uniwersytetu im. Kanta powstaje centrum bezpieczeństwa m.in. technologii atomowych. Współtworzy go Instytut Problemów Bezpiecznego Rozwoju Energetyki Atomowej – IBRAE Rosyjskiej Akademii Nauk, którego wicedyrektorem jest prof. Władimir Ponomariow. Ten sam, z którym w kwietniu w petersburskiej restauracji tajnie konferował Janusz Piechociński. Teraz już wiemy, dlaczego wicepremier spotkał się ze specjalistą od energii atomowej. Ale to była tylko kontynuacja wcześniejszych rozmów.

13 grudnia 2012 r. doszło bowiem do spotkania przedstawicieli IBRAE, w tym Ponomariowa, z polskim wiceministrem nauki Maciejem Banachem. Chodziło o współudział Polski w tworzeniu wspomnianego centrum w związku z budową elektrowni atomowej.

Nie wiemy też dokładnie, co minister Sławomir Nowak obiecał Rosjanom, kiedy w listopadzie 2012 r. jako przewodniczący polsko-rosyjskiej komisji ds. współpracy gospodarczej usłyszał propozycje energetyczne. Aleksiej Gromow, zastępca dyrektora Instytutu Strategii Energetycznych, potwierdził, że Nowak poinformował o możliwości budowy mostu energetycznego, a ekspert Dmitrij Baranow stwierdził, że w sprawie budowy elektrowni atomowej w Kaliningradzie Polska „gotowa jest poprzeć projekt i w nim uczestniczyć”. Gromow dodał, że „Polska jest w najwyższym stopniu zainteresowana” budową Jamału II, gdyż gazociąg, pozwalając na zmniejszenie tranzytu przez Ukrainę, wzmocni pozycję Polski. Autor cieszy się z „ostatnich polskich kroków na spotkanie kierownictwa rosyjskiego w stosunku do rozwoju projektu Bałtyckiej Elektrowni Atomowej”. Mamy więc oprócz zdrady Litwy, także zdradę Ukrainy. Za sprawą ekipy Tuska-Komorowskiego Polska staje się skutecznym narzędziem polityki imperialnej Władimira Putina.

W interesie Rosji

Elektrownia w Niemanie ma produkować cztery razy więcej energii elektrycznej, niż potrzebuje okręg kaliningradzki. Celem inwestycji jest więc wyłącznie eksport energii m.in. do krajów sąsiednich: Polski i Litwy. W kwietniu Putin zaproponował nawet, by biuro Inter Rao Jes przeniosło się do Kaliningradu, co świadczy o tym, że okręg ma być bazą działalności eksportowej tej spółki.

Już w 2010 r. przewidywano, że elektrownia pokryje 8 proc. polskiego zapotrzebowania na energię elektryczną. Rosja również doprowadziła przez swoją agenturę do sparaliżowania inwestycji litewskiej, a obecnie Ros­atom proponuje lewicowemu rządowi objęcie 25 proc. udziału w elektrowni Bałtyjskiej w obwodzie kaliningradzkim w zamian za przejęcie przez nich hydroelektrowni w Kruonis pod Kownem. Inter Rao Jes utworzyła spółkę córkę Inter Rao Lietuva, która natychmiast zadeklarowała gotowość kupowania energii elektrycznej z elektrowni w Niemanie. W Polsce nie był potrzebny nawet taki wybieg.

Zamiast więc wspólnej inwestycji bałtycko-polskiej, zapewniającej nam bezpieczeństwo energetyczne, będziemy mieli projekt rosyjsko-polsko-litewski włączający nas do systemu rosyjskiego.
 

Autor publikacji: 
Ubekistan: 
Polityka zagraniczna: 
Źródło: 
Gazeta Polska Codziennie Numer 515 - 21.05.2013