You are here

Krymska operacja FSB

18 maja Tatarzy Krymscy będą obchodzili rocznicę wygnania z Krymu przez Stalina do Azji Środkowej. Po 1989 r. deportowani wrócili, ale stale spotykają się z atakami rosyjskiej większości sterowanej z Moskwy, która dąży do destabilizacji sytuacji na półwyspie.
 
Celem Rosji jest podporządkowanie sobie Autonomicznej Republiki Krymu i osłabienie zwartości terytorialnej Ukrainy. Na Krymie najgroźniejszym przeciwnikiem nie są zrusyfikowani Ukraińcy, ale dobrze zorganizowani i świadomi narodowo Tatarzy Krymscy, którymi kieruje Mustafa Dżemilew, ojciec narodu, wieloletni więzień sowieckich łagrów, walczący o prawo powrotu swego narodu na Krym. Likwidacja Dżemilewa i rozbicie Tatarów stało się celem Moskwy i władz Krymu, na czele których stoi premier, Rosjanin gen. Anatolij Mogilew.

W 1989 r. Tatarzy uzyskali prawo powrotu do ojczystego Krymu z Uzbekistanu, dokąd zesłał ich Stalin w 1944 r. Na miejsce wygnanych Tatarów sprowadzono wówczas Rosjan, co sprawiło, że ich udział w ludności Krymu wzrósł z 50 do 70 proc. Obecnie stanowią oni  ok. 58 proc. mieszkańców półwyspu, Ukraińcy – ok. 24 proc., ale połowa z nich nie mówi już po ukraińsku, Tatarów zaś jest 13 proc., czyli około 250 tys.

Tatarów osiedlono nie na ich dawnych ziemiach na południu półwyspu, ale w środku, między regionem ukraińskim a rosyjskim. W rejonach środkowych Tatarzy stanowią do 30 proc. ludności. Głównym problemem Tatarów jest uzyskanie ziemi. Kodeks ziemski nadał prawo do ziemi wyłącznie kołchoźnikom, czyli Tatarów w ogóle nie wziął pod uwagę, gdyż mieszkali w Uzbekistanie, a kołchoźnikami byli w ich wioskach Rosjanie. Obiecywano, że działki, np. pod budowę domów, przyznają im samorządy, ale te wolą ziemię sprzedawać, a Tatarzy nie mają pieniędzy na jej zakup. Dlatego zmuszeni są stawiać domy na ziemiach gminnych bez zezwoleń. Wykorzystują to bojówki rosyjskie i niszczą budynki.

Walka z Medżlisem

Tatarzy wybierają własny parlament – Kurułtaj, który z kolei powołuje 31-osobową reprezentację – Medżlis. W 1999 r. ówczesny prezydent Leonid Kuczma wprawdzie nie uznał Medżlisu za przedstawicielstwo narodu krymskotatarskiego, ale powołał Radę Przedstawicieli Narodu Krymskotatarskiego jako organ konsultacyjny przy prezydencie i mianował jej przewodniczącym Mustafę Dżemilewa, przewodniczącego Medżlisu, a w skład Rady wyznaczył tylu członków Medżlisu, że stanowili jej większość.

Z powodu ordynacji wyborczej Tatarzy mają tylko pięciu posłów w parlamencie Krymu i jednego w Radzie Najwyższej Ukrainy.

Poprzednio Tatarzy popierali Naszą Ukrainę Wiktora Juszczenki, a po jego klęsce weszli w sojusz z Batkiwszczyną Julii Tymoszenko. W rozmowach sondażowych Wiktor Janukowycz zażądał po prostu bezwarunkowego podporządkowania, nie dając nic w zamian, ponieważ jego bazę wyborczą na Krymie stanowią rosyjscy nacjonaliści. W tej sytuacji między obu obozami musiało dojść do konfliktu.

Janukowycz rozpoczął walkę z Tatarami w 2010 r. od zmniejszenia liczebności Rady do 19 członków, wśród których ludzie Medżlisu znaleźli się w mniejszości. Negocjacje z udziałem ministra spraw zagranicznych Turcji Ahmeta Davutoglu nic nie dały i członkowie Medżlisu wycofali się z Rady.

Obecny premier, generał milicji Anatolij Mogilow, pochodzi z Kamczatki i na Ukrainę został przysłany w 1982 r. W 2007 r. przeniesiono go z obwodu donieckiego na Krym, gdzie został szefem milicji, a w 2010 r. objął MSW. W okresie wyborów prezydenckich był szefem sztabu Janukowycza na półwyspie. Mogilow należy do obozu rosyjskich nacjonalistów. Zasłynął już pochwałą decyzji Stalina o wygnaniu Tatarów i dąży do konfrontacji z Medżlisem i rozbicia go. Metodą ma być stworzenie przez władzę koncesjonowanych organizacji tatarskich, które będą traktowane jak autentyczne. Administracja będzie tylko z nimi rozmawiała i wyłącznie im powierzała  stanowiska. W tej chwili zwolniono już z państwowych posad wszystkich Tatarów podejrzewanych o lojalność wobec Medżlisu.

Wytyczne FSB

W lutym br. na Krym przyjechało dwu wysłanników FSB. Szefem był płk Władimir, który poprzednio służył w Afganistanie i Czeczenii. Wraz z drugim oficerem FSB zorganizował on naradę działaczy rosyjskich, wśród których najważniejszymi byli: Siergiej Aksionow, lider partii Rosyjska Jedność, oraz kierownicy ukraińskiej filii Instytutu Krajów WNP Władimir Korniłow i Anatolij Fiłatow. W odprawie brał także udział starszy radca ambasady Rosji Igor Sewastianow.

Płk Władimir po omówieniu interesów Rosji w basenie Morza Czarnego przedstawił zadania stojące przed Rosjanami na Krymie. Najważniejszym było doprowadzenie do rozłamu w Medżlisie. Zastanawiano się nad konsekwencjami, „gdyby z Dżemilewem coś się stało”, i rozważano, co będzie bardziej skuteczne: atak serca czy spotkanie z TIR-em, czyli, jak nazwano, „wariant Czornowoła”, przywódcy ukraińskiego ruchu, zamordowanego w 1999 r.

Wnioski z dyskusji były „pozytywne” dla interesów Rosji: władze ukraińskie, jak stwierdzili uczestnicy odprawy, „tylko podziękują i sprawę zamkną”, a ruch krymskotatarski rozpadnie się i podzieli na dwa skrzydła: jedno podporządkowane Rosji, a drugie Janukowyczowi. Pozostanie już tylko stymulować wzajemne waśnie obu grup, które będą w tej walce zwracały się o pomoc do władz lub do Rosji. Podjęto decyzję, by przygotować przeciwko Dżemilewowi kampanię medialną, która skompromitowałaby go w oczach opinii publicznej jako wroga Ukrainy. Postanowiono też, by Krym przedstawić jako rozsadnik ekstremizmu zagrażającego jednocześnie Ukrainie i Rosji.

Uczestnicy odprawy postanowili doprowadzić do niepokojów 18 maja br., czyli w dzień deportacji, kiedy Medżlis organizuje obchody rocznicowe. Konkretne działania płk Władimir polecił przygotować Filatowowi, Korniłowowi i Aksionowowi, który ma też finansować rozłamowców w Medżlisie. Warto podkreślić, że również gen. Mogilew dąży do konfrontacji z Medżlisem i usiłuje storpedować uroczystości 18 maja. Tego dnia można więc spodziewać się licznych prowokacji.

Doprowadzenie do destabilizacji sytuacji i rozruchów na Krymie leży w interesie Rosji, która  będzie mogła przedstawiać je jako działania islamskich ekstremistów i pod pretekstem „przywracania pokoju między zwaśnionymi stronami” zaoferuje swoje usługi. Taki pretekst wszystkich zadowoli. Rosja uzyska faktyczną kontrolę nad półwyspem i będzie mogła przekształcić go w obszar eksterytorialny.

Destabilizacja sytuacji politycznej na półwyspie ma jeszcze ten ważny aspekt dla Rosji, że u jego wybrzeży pod dnem Morza Czarnego znajdują się pokłady hydratów metanu, z których można wydobywać gaz na skalę przemysłową, zamiast importować go z Rosji. W tym roku Ukraina już dokonała udanej próby wydobycia metanu. Sprawa Krymu jest więc kluczowa dla bezpieczeństwa energetycznego Ukrainy.

Putin już otrzymał od Janukowycza faktyczną kontrolę nad Sewastopolem do 2047 r. Mieści się tam baza rosyjskiej Floty Czarnomorskiej i aktualnie Moskwa chce wymusić zgodę Kijowa na dokonywanie modernizacji i zmian w bazie bez wiedzy i zgody strony ukraińskiej.
Autor publikacji: 
Polityka zagraniczna: 
INTERMARIUM: 
Źródło: 
Gazeta Polska nr 20, 14 maja 2013