You are here

Rozwiązanie kwestii albańskiej

Amerykański Instytut Pokoju finansowany przez Kongres USA ogłosił osiem wariantów możliwych rozwiązań przyszłego statusu Kosowa. Pierwszy przewiduje de facto kontynuację status quo czyli protektorat pod egidą ONZ lub Unii Europejskiej. Taka sytuacja nie może jednak trwać wiecznie, więc kiedyś i tak musiałby zostać zastosowany jeden z pozostałych siedmiu wariantów.

Odmianą byłoby zwołanie w jakimś terminie, np. trzech lat, międzynarodowej konferencji, która określiłaby status Kosowa, a więc kolejny sposób na odciągnięcie decyzji.

Trzecim rozwiązaniem jest kantonizacja i decentralizacja; enklawy serbskie de facto podlegałyby Serbii, bez względu na status Kosowa. Proces ten już jest w toku - enklawy wydzielono, choć na razie nie podlegają Serbii.

Czwarta propozycja przewiduje, że Kosowo funkcjonowałoby jak Czarnogóra, czyli de facto państwo suwerenne ale bez przedstawicielstwa w ONZ, gdyż formalnie - i tylko formalnie - stanowiłoby część Serbii z czego nic by nie wynikało oprócz braku własnej polityki zagranicznej na płaszczyźnie oficjalnej.

Innym wariantem byłaby konfederacja czyli związek dwu państw Serbia i Kosowa, które cieszyłoby się formalną niepodległością.
I wreszcie stopniowe uzyskiwanie niepodległości. Granice Kosowa pozostałyby niezmienne, a to oznaczałoby pozostanie serbskiej mniejszości w Kosowie i albańskiej w Serbii, w regionie Bujanovac-Preszewo, co nie zakończyłoby konfliktu między dwoma narodami nie potrafiącymi z sobą współżyć.

Odmianą tego wariantu byłaby niepodległość Kosowa wraz ze zmianą granic: do Serbii przeszłaby część Mitrowicy i trzy z trzydziestu gmin regionu: Zweczan, Zubin, Lepavić, natomiast do Kosowa gminy Bujanovac-Preszewo. 50 tysięcy Serbów żyjących w enklawach otrzymałoby wybór: przesiedlenie się z pomocą zachodnia do Serbii lub pozostanie w Kosowie z podwójnym obywatelstwem - kosowskim i serbskim. Kopalnia w Trepczy zostałaby de facto podzielona, a Kfor obsadziłby granicę z Serbia.

W każdym wypadku potrzebna będzie długa obecność międzynarodowa jako gwarant pokoju i praw człowieka. Te propozycje amerykańskie mogą wskazywać, iż USA bada możliwość zakończenia kryzysu. Niepodległość Kosowa, a w każdym razie jego niezależność od Serbii, jest już przesądzona. W ten sposób główny postulat ruchu albańskiego byłby zrealizowany. Pozostaje zatem dokończenie przebudowy Macedonii na państwo de facto dwunarodowe. Jeśli się to nie powiedzie, zamieszkała przez Albańczyków zachodnia część kraju oderwie się podobnie jak Kosowo od Serbii.

Sprawdzianem zdolności do życia w warunkach równoprawnych Albańczyków i Macedończyków będą wybory 15 września. W sześciu okręgach zostanie wybranych w głosowaniu na listy partyjne po 20 posłów. W wyborach liczą się tylko dwa bloki macedońskie i dwie partie albańskie.

Nacjonalistyczna i antykomunistyczna WMRO-DPMNE zawarła sojusz z postkomunistyczną Partią Liberalną Andowa, która oderwała się od Partii Liberalno-Demokratycznej. Ten dziwny sojusz powstał z powodów personalnych; Andow nie mógł wejść razem z PLD w alians z główną siłą postkomunistyczną - Związkiem Socjaldemokratycznym Crvenkovskiego. Wokół tego stronnictwa zgrupowało się wiele małych ugrupowań reprezentujących niealbańskie mniejszości narodowe: Zjednoczona Partia Romów, Demokratyczna Partia Serbów, Demokratyczna Partia Turkow i Demokratyczna Liga Bośniakow czyli Słowian-Muzułmanów oraz szereg kanapowych partyjek. Blok przyjął nazwę „Razem o Macedonię”.

Obie partie albańskie: Partia Demokratyczna i Partia demokratycznego dobrobytu stawiają sobie za główny cel realizację umowy ramowej o równouprawnieniu Albańczyków i amnestii, przeciwnikami której są partie macedońskie, zwłaszcza blok „Razem o Macedonię”.

Bez względu na wynik wyborów bez współdziałania jednej z partii albańskich nie będzie można powołać koalicji rządowej, natomiast współpraca między WMRO i socjaldemokratami jest z góry wykluczona. Z tego punktu widzenia niebezpieczne jest rozdymanie nacjonalistycznej propagandy. Antykomunistyczny premier Ljubczo Georgijewski oskarżył nawet NATO o pomoc Albańczykom i podkreślił: „walczyliśmy z niektórymi generałami NATO”. Tego typu nieprzemyślane deklaracje mogą jedynie spowodować, iż głównym partnerem Zachodu staną się postkomuniści, a bez zachodniej pomocy i nacisku nie może być mowy o żadnej normalizacji w Macedonii.

Wybory będą odbywały się w napiętej atmosferze, gdyż cały czas dochodzi do zbrojnych incydentów. Gdy w Gostiwarze zamordowano dwu policjantów, siły bezpieczeństwa aresztowały 3 Albańczyków. W odpowiedzi uzbrojona grupa porwała z kolei 5 Macedończyków i tylko dzięki interwencji sił międzynarodowych udało się uzyskać ich zwolnienie.

Na napiętą sytuację w kraju nakładają się nieporozumienia międzynarodowe. MSZ Macedonii zwróciło się z notami do Bułgarii i Albanii, domagając się by nie wtrącały się one do spraw wewnętrznych kraju i potępiły terroryzm, czyli ruch albański. Władze macedońskie mają szczególnie pretensję do Albanii, gdyż na jej terytorium przebywa jeden z przywódców partyzantki Ali Ahmeti. Wicepremier Ilir Meta w odpowiedzi powołał się na amnestię uzgodnioną przez państwa zachodnie, którą Macedończycy starają się niehonorować.

Jednocześnie jednak rozwija się sąsiedzka współpraca gospodarcza, czego przykładem było podpisane właśnie porozumienie o utworzeniu korytarza transportowego z Turcji przez Grecję, Bułgarię, Macedonię i Albanię do Włoch.

Autor publikacji: 
Polityka zagraniczna: 
INTERMARIUM: