You are here

ODEJŚCIE IBRAHIMA RUGOWY

W styczniu zmarł na raka płuc Ibrahim Rugova, ojciec narodu albańskiego w Kosowie. Oficjalnie nikt nie śmiał podważać autorytetu i pozycji Rugovy ze względu na jego przytłaczającą popularność w społeczeństwie albańskim i niekwestionowaną pozycję międzynarodową. Faktycznie jednak Rugova miał wielu przeciwników politycznych, przede wszystkim wśród członków byłej partyzantki, uniknął kilku zamachów na swoje życie, w tym ataku z granatnika na swój dom w marcu 2004 roku i zamachu bombowego na samochód, którym jechał w 2005 roku.
 
Ibrahim Rugova był uznanym pisarzem albańskim, przewodniczącym Związku Pisarzy. W latach 1970-tych, kiedy Tito stworzył nomenklaturę albańską w Kosowie, Rugova należał do partii komunistycznej. Gdy jednak Miloszević zlikwidował albańską nomenklaturę, 23 grudnia 1989 roku Rugova został wybrany przewodniczącym Ligi Demokratycznej Kosowa, pierwszej partii albańskiej powołanej pod auspicjami federalnej bezpieki, która zwalczała ekipę Miloszevicia. Dlatego wśród założycieli partii znalazło się wielu byłych tajnych współpracowników bezpieki, teraz po wyrzuceniu z organów albańskich komunistów, bezrobotnych. Liga stała sią faktycznie formą zorganizowania całego albańskiego społeczeństwa i paralelnego państwa w Kosowie.
 
Ibrahim Rugova został wybrany w wyborach paralelnych prezydentem albańskiej republiki Kosowa 24 maja 1992 roku oraz w marcu 1998 roku. W czerwcu 1999 roku wprowadzono w Kosowie administarcję ONZ i wówczas wprowadzono zasadę wyboru prezydenta Kosowa przez parlament. Rugova po raz trzeci został wybrany głową państwa w marcu 2002 roku.
 
Jak określił to publicysta Baton Haxhiu, Rugova funkcjonował według zasad monarchii, był mitem, który inni przywódcy nie są zdolni złamać. Wszyscy działacze, którzy z Rugovą zakładali Ligę, już dawno ją opuślici nie mogąc pogodzić się z metodami dyktatorskim panującymi w partii. Rugova był też ostro krytykowany za pacyfizm, za który wychwalano go na Zachodzie, bowiem zwalniał Europę od konieczności podjęcia jakichkolwiek działań. Dopiero walka zbrojna dała Serbom pretekst do wygnania Albańczyków z Kosowa, a USA i Europa przerażone perspektzywą 2 mln uchodźców, interweniowały doprowadzając do faktycznej niepodległości Kosowa pod formalną administracją ONZ.
 
W czasie walki zbrojnej Rugova (1998-1999) utracił swoją pozycję kiedy stwierdził, że partyzanci to grupa „utworzona prawdopodobnie przez Belgrad celem zdyskredytowania pokojowej polityki Albańczyków z Kosowa”, a następnie wyściskał się z Miloszeviciem, co pokazano w TV. Prezydent Kosowa oskarżono wówczas o zdradę, ale po objęciu prowincji przez administrację ONZ potrafił odbudować swoją pozycję stając się najważniejszym interlokutorem Zachodu.
 
W związku ze śmiercią Rugovy rozmowy kosowsko-serbskie w Wiedniu prowadzone pod egidą ONZ, zostały przesunięte z 25 stycznia na początek lutego. Oficjalnie najdalsza propozycja serbska sprowadza się do konfederacji serbsko-czarnogórsko-albańskiej. W połowie listopada prezydent Serbii wywodzący się z Partii Demokratycznej, Boris Tadić zaproponował stworzenie w Kosowie dwu jednostek etnicznych, serbskiej i albańskiej. Doradca ds. polityki zagranicznej premiera Voijslava Kosztunicy z Serbskiej Partii Demokratycznej, Vladeta Janković szybko wyjaśniła, iż propozycja ta, zawarta jest w platformie negocjacyjnej i nie oznacza zgody na podział prowincji tylko formę decentralizacji, która ma nastąpić zarówno w Kosowie jak i w Serbii, natomiast granice nie uległyby zmianie. Powstanie dwu jednostek narodowych byłoby jednak faktycznie wstępem do podziału Kosowa, tylko nikt w Serbii nie ma odwagi tego powiedzieć otwarcie. Nikt też nie chce jasno stwierdzić, iż pozostawienie Kosowa w składzie Serbii oznaczałoby, iż posłowie albańscy zasiadaliby w parlamencie w Belgradzie i bez ich udziału nie można by utworzyć żadnej większości rządowej.
 
Mocarstwa chcą by negocjatorzy kosowscy i serbscy podjęli decyzję w sprawie losu prowincji jeszcze w tym roku. Wątpliwe jednak by osiągnięto jakiekolwiek porozumienie. Wszystko zostanie więc po staremu; Kosowo faktycznie będzie samodzielne pod formalną administracją ONZ i nadal na forum międzynarodowym uznawana będzie jego przynależność do Serbii, bez żadnych skutków praktycznych.
 
Parlament Kosowa ma trzy miesiące na wybór nowego prezydenta. Żadnen z polityków albańskich nie może nawet pretendować do pozycji jaką cieszył się Rugova. Należy zatem spodziewać się walki o schedę po nim, co będzie oznaczało rozpad rządzącej niepodzielnie Demokratycznej Ligi Kosowa oraz wzmocnienie partii byłych partyzantów i ich wodza Hashimi Thaciego, to zaś musi doprowadzić do tak nielubianej przez Zachód destabilizacji. Władza ONZ nad prowincją stanie się jeszcze bardziej iluzoryczna niż obecnie.

Autor publikacji: 
Polityka zagraniczna: 
INTERMARIUM: 
Źródło: 
Gazeta Polska marzec 2006