You are here

KRONIKA MARZEC 2004

1. Polska - Rosja

Problemy w stosunkach polsko - rosyjskich można podzielić na bieżące i geopolityczne. Niemożność ich rozwiązania wynika z faktu, iż dla Rosji gospodarka zawsze stanowiła narzędzie polityki, a więc odwrotnie niż w cywilizacji zachodniej, która używała instrumentów politycznych by wzmocnić swą pozycję gospodarczą lub uzyskać konkretne korzyści ekonomiczne.

Obecnie do pierwszej kategorii należy spór o objęcie Polski, jako kraju nowowstępującego do Unii Europejskiej, ulgami przysługującymi członkom Unii w handlu z Rosją.

Rosja chciałaby uzyskać w zamian za rozciągnięcie od 1 maja na nowych członków Unii układu o partnerstwie i współpracy, łączącego Unię z Rosją, w tym zwłaszcza jego postanowień handlowych, nie tylko wymierne korzyści ekonomiczne ale pozycję partnera tzw. starej Unii, z którą rozstrzygałaby wszystkie sprawy dotyczące regionu środkowoeuropejskiego ponad głowami rządów dawnych krajów wasalnych.
Kwestią o znaczeniu strategicznym jest całkowite uzależnienie Polski od importu z Rosji surowców energetycznych: gazu i ropy. Próby zróżnicowania źródeł zaopatrzenia podejmowane do 2001 roku, zostały przez rząd SLD całkowicie zarzucone. Jakie może spowodować to konsekwencje pokazał niedawny przykład przerwania przez Rosję dostaw gazu na Białoruś, co automatycznie dotknęło także Polskę. Według wiceministra gospodarki Krzysztofa Krystowskiego, przerwanie dostaw gazu w dniu 19 lutego przyniosło polskim firmom straty w wysokości 1,5 mln dolarów.

Tymczasem strona polska spowodowała wycofanie się Norwegów z kontraktu zawartego w 2001 roku i przewidującego dostarczanie do Polski w latach 2008-2024 do 5 mld m3 gazu rocznie rurociągiem podmorskim wybudowanym przez dostawcę.

Ze sprawą dostaw gazu wiąże się kwestia kontroli nad rurociągiem jamalskim w części przechodzącej przez Polskę. Jego właścicielem jest spółka EuRoPol GAZ, której udziałowcami są: polski koncern państwowy PGNige i Gazprom (po 48 proc.) oraz spółka Gaz Trading, która z kolei należy w 43 proc. do PGNige, natomiast w 16 proc. do Gazpromu i 36 proc. do prywatnej spółki Bartimpex Alekandra Gudzowatego, który w czasach komunistycznych pracował w Moskwie w jednym z polskich przedsiębiorstw handlu zagranicznego i dzięki nawiązanym tam kontaktom zdobył majątek w handlu surowcami energetycznymi. Taka struktura udziałów w Gaz Trading daje Gazpromowi de facto kontrolę nad polskim odcinkiem rurociągu. Jeszcze w 2001 roku prowadzono rozmowy ze stroną rosyjską na temat wyeliminowania spółki Gaz Trading i równego podziału udziałów w EuRoPol GAZ-ie. W 2001 roku strona rosyjska była gotowa do kompromisu ale dojście do władzy nowego rządu spowodowało, iż plany te zostały w praktyce zarzucone. Dowodzi to po raz kolejny siły prorosyjskiego lobby w Polsce i niemożności przeforsowania interesu narodowego.

2. Polska - Ukraina

Polska popiera zbliżenie Ukrainy do Unii i NATO. Premiera Leszka Millera wielokrotnie zapewniał, że. Polska będzie adwokatem interesów Ukrainy na Zachodzie. Gdy jednak mówimy o wstąpieniu Ukrainy do NATO te same słowa nie zawsze znaczą to samo. Przystąpienie do Paktu może bowiem oznaczać zwycięstwo opcji prozachodniej lub być skoordynowane z polityką rosyjską, zwłaszcza gdy politycy ukraińscy mówią o przystąpieniu do NATO „razem z  Rosją”. Politycy polscy nie rozróżniają jednak tych dwu stanowisk.

Niewątpliwie najważniejszą obecnie kwestią jest uruchomienie transportu ropy kaspijskiej przez Odessę do Płocka i Gdańska. Strona ukraińska pod naciskiem Unii i USA podejmuje decyzję o transporcie rurociągiem Odessa-Brody ropy kaspijskiej (26.11.2003 oraz 26.03.2004) by pod wpływem Moskwy znów wybrać tranzyt ropy rosyjskiej (18.03.2004). Wprawdzie styczniu 2004 roku oficjalnie zawarto porozumienie między Ukrtransnaftą a Przedsiębiorstwem Eksploatacji Naftociągu Przyjaźń o przedłużeniu rurociągu z Brodów do granicy polskiej a dalej do Płocka i Gdańska ale żadnej decyzji Kijowa nie można traktować jako ostatecznej. Również po stronie polskiej dotychczas nie zrobiono nic, mimo że jeszcze w roku 2002 prezydent Kwaśniewski zapewniał, iż połączenie Brody-Płock będzie gotowe w roku 2006. Rzecz w tym, że takie połączenie może być tylko wykorzystane do transportu wysoko zasiarczonej ropy rosyjskiej, ponieważ rafineria w Płocku jest przystosowana tylko do jej przeróbki i dopiero wybudowanie w Płocku nowych instalacji lub przedłużenie rurociągu do terminalu i rafinerii w Gdańsku może umożliwić wykorzystanie ropy kaspijskiej.

Strona rosyjska zastosowała taktykę wielopoziomową. Najpierw przez wiele lat blokowała budowę terminalu w Odessie i rurociągu Odessa-Brody. Obecnie chce narzucić Ukrainie jego wykorzystanie w odwrotnym kierunku, tj. dla transportu ropy rosyjskiej przez Brody do Odessy. Gdyby zaś to się nie udało chciałaby przejąć kontrolę nad tranzytem ropy kaspijskiej dzięki rurociągowi Baku-Noworosyjsk. Właścicielem największego terminalu naftowego w Odessie o wydajności 15 mln ton rocznie jest spółka Eximnefteprodukt zajmująca się załadunkiem ropy. 51 proc. jej akcji de facto kontroluje należąca do rosyjskiego operatora rurociągów Transneft spółka córka - Czernomortransneft, kierująca załadunkiem ropy w Noworosyjsku. Rosji mogłaby więc zaopatrywać rurociąg Odessa-Brody również w ropę kaspijską ale z Noworosyjska.

3. Polska - Litwa

Polska popierała przyjęcie Litwy do NATO i Unii Europejskiej widząc w tym swój interes strategiczny. W sprawach konkretnej współpracy o znaczeniu geopolitycznym nie osiągnięto jednak znacznych postępów, co wynika z siły rosyjskiego lobby zdolnego zablokować w obu krajach każde poważniejsze przedsięwzięcie. Przykładem są od dziesięciu lat niezrealizowane lecz stale dyskutowane plany połączenia litewskiego systemu przesyłania energii elektrycznej z siecią europejską poprzez Polskę, co wymaga zbudowania mostu energetycznego łączącego oba kraje.

Litewska narodowa strategia energetyczna przyjęta w 1999 roku i potwierdzona w październiku 2002 roku stwierdza, iż „połączenie z polskim systemem energii elektrycznej pozwoli na integrację z rynkiem elektrycznym Europy Zachodniej”. Dodatkowo pozwoliłoby to Litwie na zmniejszenie strat wynikających z przerw w dostawach energii i na zyski z jej tranzytu. W 2001 roku specjalna grupa robocza zaproponowała zbudowanie linii wysokiego napięcia (400 kilowatów) na trasie: Kruonis (Litwa) - Ełk (Polska), jednak nie przeznaczono na tę inwestycję wystarczających środków. Ogólny koszt mostu wyniósłby zaledwie 188,5 mln euro, a mimo to do dziś projekt nie został zrealizowany i Litwa pozostaje silnie związana z rosyjskim systemem energetycznym. Sami Litwini podkreślają, iż zabrakło przede wszystkim woli politycznej.
Oddzielenie Litwy od dawnego sowieckiego systemu elektrycznego kosztowałoby Rosję około 1 mld euro, ponieważ musiałaby zmienić swój system energetyczny w obwodzie Kaliningradzkim, dotychczas połączonym z Litwą. Strategia rosyjska jest jednak dwupoziomowa. Jeśli nie udałoby się zapobiec połączeniu litewskiego systemu energetycznego z europejskim, w następnym etapie należy go opanować i posłużyć się nim celem przeniknięcia do Europy. Dlatego koncerny rosyjskie starają się opanować litewski rynek energetyczny. Przykładowo, LUKoil wydał 5 mln dolarów na propagandę przeciwko Williamsowi celem wyrugowania go z rafinerii w Możejkach, natomiast razem ze Zjednoczonymi Systemami Energetycznymi (RAO JESU) przekazał 6 mln dolarów za pośrednictwem Borisowa na kampanię wybiorczą Rolandasa Paksasa. Gazprom wykupił kowieńską elektrownię cieplną, natomiast JESU poprzez zależną od siebie spółkę czeską Falkon Capital kupił elektrownię w Możejkach. JESU są zainteresowane by omijając Białoruś wykorzystać sieć litewską do zaopatrywania Europy Zachodniej i obwodu Kaliningradzkiego w energię elektryczną, dlatego chciałoby wziąć udział w budowie mostu elektrycznego Litwa - Polska. Stwierdził to oficjalnie Andrej Rapaport, zastępca Anatolija Czubajsa. W praktyce oznaczało by to  rosyjską kontrolę nad mostem.

Biorąc pod uwagę powiązania byłego prezydenta Paksasa, dziwnym wydaje się fakt, iż 21 listopada 2003 roku, w momencie, gdy wybuchł już skandal i na Litwie zapowiedziano przygotowania do wszczęcia procedury impeachmentu, prezydent Polski A. Kwaśniewski jako jedyny polityk poza granicami Litwy, sam zaprosił i przyjął Paksasa.

Na marginesie dodajmy, iż polska mniejszość na Litwie popierała Paksasa ze względu na jego obietnicę zwrotu ziemi Polakom i inne ustępstwa zgodne z ustawodawstwem mniejszościowym obowiązującym w UE.

Polityka zagraniczna: 
Źródło: 
Decydent marzec 2004