You are here

MORALIŚCI UBEKISTANU ATAKUJĄ

Ujawnienie TW „JANKOWSKIEGO” czyli księdza Michała Czajkowskiego znów wywołało wściekły atak obrońców Ubekistanu. Ponownie głos dała Rada Etyki Ubekistanu pod kierownictwem Małgorzaty Bajer potępiając lustrację. Oczywiście Członkom Rady właśnie polepszył się słuch i wzrok, gdyż ostatnio ciężko zaniemogli i zapewne z tego powodu nie oburzali się, gdy lustrowano innego agenta – TW „Ewę” czyli ks. Mirosława Drozdka.

Okazuje się, że dla jednych ks. Drozdek był agentem, ponieważ popiera Radio Maryja i jego ujawnienie jest jak najbardziej moralne i słuszne, natomiast prawda o 20 letniej donosicielskiej działalności ks. Czajkowskiego woła o pomstę do nieba. Dlaczego, wytłumaczył nam Piotr Mitzner w TVN24. TW „Jankowski” potępił Jedwabne i Radio Maryja, no i ma wielkie zasługi w dialogu polsko-żydowksim. Ujawnienie go jest odwetem za taką właśnie postawę. Teraz już wiemy – donosiłeś – potępiaj Radio Maryja i rozwijaj dialog polsko-żydowski, a będziesz autorytetem moralnym nawet gdybyś wydał ks. Popiełuszkę. Wtedy, jak zaleca Mitzner, informacje o agentach należy ukrywać na mocy ustawy o ochronie danych osobowych. Rzecz jasna nie dotyczy to agentów popierających Radio Maryja.

Dla innych poparcie TW ”Ewy” dla Radia Maryja jest oczywistym dowodem, iż nie mógł on być agentem, a jego ujawnienie stanowi element walki toczącej się z rozgłośnią i Kościołem. Tym bardziej, że autor artykułu, Jerzy Jurecki, jest w środowisku zakopiańskim znany ze swoich dość agresywnych wystąpień przeciwko duchownym, podkreśla „Nasz Dziennik”. Dodajmy, że Tadeusz Witkowski, któremu przypada zasługa ujawnienia „Jankowskiego”, jest również znany, o zgrozo, z braku miłości do „okrągłego stołu” i jego konsekwencji.

Biskup Pieronek potępił publikację Tadeusza Witkowskiego jako zachowanie „nieetyczne, moralne nadużycie, gnębienie moralne”. Biskup Życiński - kreowany przez część mediów na autorytet moralny – stał się wyrocznią w kwestii „nienaukowości” artykułu. Biskupi Pierożek i Życiński jakoś nie oburzali się publicznie a dziennikarze TVN nie biegali za nimi by usłyszeć słowa potępienia dla „Tygodnika Podhalańskiego”. Rzecz jasna materiały zamieszczone w „Tygodniku Podhalańskim” były wzorem naukowych badań, zaś redaktor Jerzy Jurecki wykazał się szlachetnością wobec TW „Ewy”.

Przy okazji procesu TW „Ewy” przeciwko Jureckiemu poznaliśmy nowe narzędzie badawcze historyka. Ks. Lasak zeznał na procesie, iż jako psychologowi intuicja podpowiada mu, iż ks. Drozdek nie był współpracownikiem SB. Teraz już wiemy, że należy studiować psychologię, po czym intuicja nam powie kto był kim w przeszłości. Czy ks. Lasakowi intuicja podpowie, że Czajkowski nie był „Jankowskim”, tak jak Drozdek nie mógł być „Ewą”? Bo co podpowiedziała intuicja Mitznerowi, już wiemy.

TW „Jankowski” jest szlachetny, wartościowy, jest zaszczuwanym obiektem eskalacji nienawiści i kłamstwa, według Mitznera. (Na marginesie, a Pan Mitzner status pokrzywdzonego posiada?). Dokładnie to samo możemy wyczytać o TW „Ewie” na stronie internetowej „Brat Anzelm komentuje”.

Oczywiście ks. Drozdek proces Jureckiemu wytoczył ale wniosek o status pokrzywdzonego z IPN wycofał. Co robić dał już przykład p. Przewoźnik, który wolał od razu zwrócić się do Sądu Lustracyjnego. Wiadomo bowiem, iż Sąd Lustracyjny oczyści każdego agenta pod warunkiem, że ten będzie szedł w zaparte. Ale nawet gdyby ktoś się przyznał, sędziowie mogliby orzec, iż był w depresji a przecież za Stalina też się przyznawano do czynów nie popełnionych.

19 maja w TVN24 jako zatroskany sytuacją agentury wystąpił Grzegorz Miecugow (a zaświadczonko mamy?), który zadawał pytania: czy wszystko jest w porządku, komu pomoże szeroki dostęp do informacji o agenturze, ile czasu musi upłynąć żeby pamięć o agenturze wygasła, jakie dowody są wystarczające by uznać kogoś za TW, czy dochodzi do dramatów itp.? Czy dochodziło do dramatów w przeszłości na skutek donosów oczywiście red. Miecugowa nie interesowało.

Antoni Dudek z IPN, ochoczo zapraszany przez TVN24, bo wie co mówić należy, poinformował, że „są też ofiary”. Już wiemy, Drozdem, Czajkowski (do wyboru) był ofiarą, bo ręka mu zdrętwiał od pisania donosów a język zdrętwiał od dyktowania ubekowi doniesień.

Lekarstwem na ujawnianie agentury, zdaniem Dudka, ma być publikowanie najpierw badań naukowych. Czy IPN opublikuje zatem zapis rozmowy Wałęsy z płk. Kucą z 1982 roku, w której Wałęsa ma pretensję, że przecież współpracował oczyszczając „Solidarność” (jak rozumiem z różnych Gwiazdów), a mimo to został internowany. A nawet gdyby do tej publikacji doszło w „Biuletynie IPN” jaki będzie miała oddźwięk społeczny? Czy taki sam jak wydanie dokumentów świadczących o kontaktach Adama Michnika z ambasadą sowiecką przynajmniej od wiosny 1988 roku? Czyli żaden. Jeśli już nie można zapobiec publikacjom, niechaj będą one ograniczone do wąskiego kręgu wtajemniczonych, by nawet nie trzeba było zajmować publicznie stanowiska w tych sprawach.

Dudek skrytykował to co najbardziej agenturę i jej obrońców boli – zaświadczenia o statusie pokrzywdzonego. Pomijam już fakt, że kilkakrotnie wydano na polecenie prof. Kieresa zaświadczenia fałszywe (miejmy nadzieję, iż IPN wystąpi w tej sprawie do prokuratury), to w pozostałych wypadkach żaden agent takiego statusu nie otrzymał. Moralistom Ubekistanu nie wystarczy zakaz ujawnienia agentury ale nie chcą byśmy nasze zaświadczenia mieli, żeby nie było wiadomo kto donosicielem nie był. Wydawanie zaświadczeń o statusie pokrzywdzonego jest złe, zdaniem, Antoniego Dudka, bo różnicuje, oddziela agentów i ludzi uczciwych. Jak bowiem wiemy między postępowaniem dobrym i złym nie ma różnicy. Dobro i zło nie istnieje, istnieją tylko okoliczności.

Najnowszym atakiem frontu obrony agentury była próba wplątania papieża Benedykta XVI do akcji antylustracyjnej w Kościele. W tym celu przytaczano jedno zdanie z Jego wypowiedzi, która w ogóle z lustracją nie miała nic wspólnego. Oczywiście w pierwszym szeregu propagandystów zobaczyliśmy Tomasza Lisa, ale tym razem zamiar się nie powiódł dzięki doskonałej postawie ks. Zalewskiego i nawet Lis zadanie nie wykonał. Natychmiast więc posłano na pomoc w TOK FM Żakowskiego. Tu już ks. Zalewskiego nie było, więc uczestnicy dyskusji mogli do woli przekręcać wypowiedzi papieża. Zapewne posługiwali się intuicją niczym ks. Lazak.

Można się spodziewać, że każda ze stron wyciągnie drugiej jeszcze kilku agentów, po czym wszyscy dojdą do zgodnego wniosku: my nie ruszamy waszych, wy zostawiacie w spokoju naszych i kłamstwo jak zwykle zatriumfuje, ponieważ jest dla wszystkich zainteresowanych najwygodniejsze.

    P.s.

    ks. Czajkowski za ks. Drozdka

    ks. Maliński za ks. Hejmo

    A ks. Zalewski zostanie ukrzyżowany, przecież nie donosił, więc jest najbardziej winny.

Autor publikacji: 
Ubekistan: 
Źródło: 
18 kwietnia 2007