You are here

ZAKŁAMANIE JAKO METODA

W lipcu 1984 roku we wstępie do "Narodzin systemu władzy" prof. Kersten porównując postawę Akowca i ubeka dowodziła, iż "racje ideowe tych, którzy władzę tworzyli w imię etosu lewicy" nie "były lepsze od racji tych, którzy ją zwalczali" tkwiąc w kręgu ideologii prawicowych. Dalej sugerowała, że skoro "nie tylko po jednej stronie leżały racje ideowo-moralne", nie "można powiedzieć, że jeden patriotyzm był prawdziwy, a drugi fałszywy".

Fakt, że profesor dostrzegła złożoność racji moralnych ubeka, leżących u podstaw techniki wyrywania paznokci, oczywiście u palców reakcjonisty, doskonale predestynowało ją - zdaniem Wydawnictwa Pruszyński i S-ka - do napisania wstępu-ostrzeżenia do książki o "Zbrodniach komunizmu" Stephane'a Courtois.

Dyżurny interpretator historii pokolenia ZMP, które nie jest w stanie przyznać, iż służyło złej sprawie, wywiązał się i tym razem z zadania. Czytelnik dowiedział się o wszystkich zarzutach wysuwanych wobec "Zbrodni komunizmu" przez lewicę, "o nazbyt swobodnym podejściu do liczb" (faktycznie Courtois raczej zaniża liczbę ofiar komunizmu, a nie przesadza, jak sugeruje profesor), o "ujmowaniu rzeczy powierzchownie i skłonności do nadmiernych uogólnień", a nade wszystko o braku oceny pozytywnych dokonań bolszewików.

Profesor chciałaby wiedzieć: "w jakim stopniu realny komunizm... przyczynił się do ekonomicznej modernizacji i rozwoju - cywilizacyjnego, kulturalnego... co zbudował, co zniszczył?".

Odpowiedź jest jedna: "Komunizm zbudował GU¸ag i zniszczył człowieka". To właśnie GU¸ag był jedynie dobrze funkcjonującym "osiągnięciem" komunizmu, od którego nazizm tym się różni, że zlikwidował bezrobocie, rozwinął przemysł (głównie wojenny), podniósł poziom życia, wybudował autostrady służące ludziom do dziś, itp. W nazizmie i po nazizmie gospodarka bowiem funkcjonowała, podczas gdy po komunizmie pozostała przemysłowa ruina, stanowiąca przeszkodę dla normalnego rozwoju. Skrótowo moglibyśmy powiedzieć tak: człowiek białoruski i przemysł albański - oto cywilizacyjne osiągnięcia komunizmu.

Komunizm ma być lepszy od nazizmu, ponieważ miliony ludzi wiązały z nim nadzieje. Niestety, z nazizmem również miliony zwykłych, uczciwych ludzi "wiązały swe nadzieje". Na tym polega zaczadzenie totalitaryzmem. Autorka uważa, że dobre intencje komunistów stawiają ich moralnie wyżej od nazistów. A kto powiedział, że faszyści mieli złe intencje? Liczą się tylko fakty: komory i GU¸ag.

Wywód pani profesor ma służyć udowodnieniu, iż ustrój, któremu w młodości służyła, był zły, ale nie do końca, nie cały czas, a już w Polsce, jego negatywne strony nie wynikały z jego istoty, tylko z winy towarzyszy moskiewskich. Wszystko ma usprawieliwiać dawnych młodych stalinowców.

Pani profesor nie neguje terroru, ale "nie należy sprowadzać komunistycznego uniwersum do ... GU¸agu", co tylko "uniemożliwia w istocie rzeczy poznanie i zrozumienie tego politycznego fenomenu". Oto co boli najbardziej. Jej zdaniem "uznanie ... komunizmu za ustrój z istoty swej zbrodniczy" oraz przyznanie, że wprowadzał on w życie zbrodnię jako zwyczajny środek "wydaje się dość daleko posuniętym uproszczeniem", gdyż po 1956 roku komunizm się zmienił, ewoluował, dał Dubczeka i eurokomunizm. Komuniści mieli przekroczyć tę samą barierę etyczną co naziści, ale tylko w "niektórych okresach i w niektórych krajach". W Polsce terror po 1944 roku wynikał "nie tyle z kodu gennetycznego partii komunistycznej ... ile z obecności Armii Czerwonej... NKWD".

Stawiając pytanie: "w jakim stopniu przemoc, zbrodniczy terror... wynikały z samej istoty systemu" a w jakim z lokalnej tradycji, profesor chce zasugerować, iż za terror była odpowiedzialna owa "lokalna tradycja", a nie ideologia. Do lokalnych różnic należała np. wymiana dzieci przed zjedzeniem w Chinach i zjadanie własnego potomstwa na Ukrainie w czasie głodu sztucznie wywołanego przez komunistów, a wspólne było ludobójstwo jako metoda budowy nowej, wspaniałej przyszłości.

Prawdą jest, że po 1956 roku terroru nie stosowano w Sowietach, ale działo się tak dlatego, że był on już niepotrzebny, homo sovieticus został stworzony. Nazizm, gdyby przetrwał wojnę, również by ewoluował. Wystarczy przytoczyć przykład hiszpański.

Dla pani profesor naziści byli gorsi, bo mordowali ˚ydów: w rejestrze zbrodni komunizmu "nie znajdziemy takiej, którą można byłoby porównać z holocaustem". ˚ydowski jubiler smażony przez bolszewików czuł się więc lepiej niż jego kolega gazowny przez nazistów. Ciekawe czy pani prof, byłaby takiego samego zdania, gdyby była ukraińską chłopką lub kambodżańską nauczycielką?

Szczyt zakłamania profesor osiąga, gdy pisze, że "wywód Courtois na temat zrównania zbrodni nazizmu i komunizmu wywołuje zastrzeżenia", ponieważ autor "nie wziął pod uwagę skali i charakteru zbrodni". Jej zdaniem bowiem aneksje lat 1939-40 są nieporównywalne z rozpętaniem II wojny światowej. Profesor historii zapomina, że wojnę rozpętali Stalin i Hitler WSPÓLNIE. Pakt Mołotow-Ribbentrop był warunkiem rozpoczęcia wojny i dlatego obie ideologie ponoszą zań odpowiedzialność.

Według profesor, w Europie "skala zbrodni sowieckich jest niewspółmierna do zbrodni popełnionych przez Trzecią Rzeszę". Rozumiem, że życie 6 mln ˚ydów jest cenniejsze niż 11 mln Ukraińców, żeby pozostać tylko przy jednym przykładzie.

Czy naprawdę nazizm i komunizm nie były "bliźniętami jednojajowymi", a "ideologie te wyrastały z odmiennych korzeni, odwoływały się do fundamentalnie różnych systemów wartości, głosiły inną wizję świata", jak chce nas przekonać dawna adeptka jednej z nich?

Przypomnijmy tylko, że Hitler był socjalistą, studiował i dobrze znał dzieła Marksa, którego "twórczo zinterpretował" rozciągając walkę klas na walkę narodów. ˚ydzi stali się dla niego "klasą wyzyskiwaczy", którą należało w myśl nauki marksistowskiej zlikwidować. Podobne rzeczy miały miejsce po drugiej stronie. Tatarów krymskich likwidowano nie ze względów klasowych lecz narodowych, chłopów ukraińskich na równi: z przyczyn klasowych i narodowych.

Dla pani profesor komuniści byli szlachetni, gdyż "Akces do komunizmu ... był jakże często rezultatem złudzeń lub też przekonania, iż jest to jedyna droga, by powstrzymać faszyzm, którego rasistowskie, antysemickie, skrajnie nacjonalistyczne, totalistyczne oblicze i agresywne cele były coraz wyraźniej widoczne". Widocznie nieludzkie, skrajnie nienawistne, totalistyczne i agresywne cele komunizmu nie były w XX wieku "coraz bardziej widoczne", przyjnajmniej dla prof. Kersten.

Wydawnictwo Pruszyński i S-ka chciało ubić zbyt wiele interesów na raz; opublikować głośną pracę, którą będzie można dobrze sprzedać ale jednocześnie nie tylko nie narazić się pokoleniu ZMP, tworzącemu opiniotwórcy establishment w Polsce niezdolnej do zerwania PRLowskiej pępowiny, a jeszcze zainkasować dotację z Fundacji Batorego, dla której osoba autorki przedmowy była gwarantem, iż czytelnik zostanie "właściwie" przygotowany do odbioru tak "nieodpowiedzialnych i subiektywnych" ocen jak wyniki badań Stephane'a Courtois i jego kolegów.

Autor publikacji: 
Recenzje i art. recenzyjne: 
Źródło: 
Gazeta Polska lipca 1999