You are here

LIKWIDACJA KOMUNIZMU W EUROPIE WSCHODNIEJ - SCENARIUSZE - PRZEBIEG - KONSEKWENCJE

Likwidacja komunizmu sprawiła, że nie zastanawiamy się już jak miał wyglądać system komunistyczny wedle pierwotnego scenariusza "pieriestrojki", w którym momencie wypadki przerosły plany i wymusiły ich zmianę oraz jakie konsekwencje ma fakt, iż demontaż dawnego ustroju przebiegał przede wszystkim z inicjatywy jego kół kierowniczych, a więc co mogło z owego pierwotnego scenariusza pozostać i zakonserwować się w nowych warunkach.

Jako pierwsze nasuwa się pytanie czy partia miała zostać zlikwidowana?

Wydaje się, że ekipie Gorbaczowa chodziło początkowo jedynie o usunięcie ludzi związanych z Breżniewem i zastąpienie ich młodymi kadrami. Powodzenie tej akcji, przeprowadzonej przy pomocy Frontów Ludowych i sukces z jakim za ich pomocą można było sterować opinią publiczną w latach 1988-1989 sprawiły, iż nie rezygnując z partii, postanowiono zachować ją w cieniu. Stąd wzrost znaczenia stanowisk państwowych i prezydentura Związku Sowieckiego dla Gorbaczowa, która póśniej okazała się dlań pułapką.

System wielopartyjny miał istnieć w specyficznej formie; organizacje polityczne poza Frontami Ludowymi i partią komunistyczną były tolerowane ale na marginesie życia politycznego kontrolowanego przez te dwie formacje, tworzące rządy koalicyjne w republikach związkowych. W satelitach były to koalicje między ich odpowiednikami: forami obywatelskimi i lokalnymi partiami komunistycznymi. Pierwsze sukcesy Frontów Ludowych wprowadziły w błąd KGB, gdyż sprawiły wrażenie, iż za pomocą agentury będzie można utrzymać nad nimi pełną kontrolę.

Niepodległość republik związkowych nie stanowiła części pierwotnego scenariusza, gdyż Fronty Ludowe i odmłodzone partie komunistyczne miały doprowadzić do zawarcia nowego traktatu związkowego i zalegitymizowania w ten sposób władzy Związku Sowieckiego.

Oddanie NRD i polityka rządów koalicyjnych w satelitach miały prowadzić do rozwiązania Układu Warszawskiego tylko w zamian za jednoczesną likwidację NATO. Przypomnijmy, że ówczesni kontrahenci okrągłego stołu w Polsce bronili Układu Warszawskiego, a premier Mazowiecki w sowieckich żołnierzach stacjonujących w Polsce widział obrońców przed potencjalną agresją niemiecką czyli atlantycką. Rzecz jasna tego typu deklaracji nie można potraktować inaczej niż jako elementów przetargu: Układ w zamian za NATO.

Czwartym zagadnieniem - po kwestii partii, wielopartyjności i niepodległości - jest uwłaszczenie nomenklatury. Proces ten rozpoczął się już w latach 80-tych i niewątpliwie ludzie Gorbaczowa chcieli go rozszerzyć, a apetyty rosły w miarę jedzenia. Ekipa Gorbaczowa nie była jednak gotowa do zerwania z etatyzmem.

Niepodległość republik nie wchodziła w grę dopóki nie doszło do rywalizacji między Gorbaczowem i Jelcynem w moskiewskim centrum władzy prowadzącej do jego dezintegracji.

Grupa Jelcyna wyciągnęła wnioski z rozwoju ruchów narodowych pod egidą inteligencji partyjnej w republikach narodowych i zastosowała ten sam scenariusz w Rosji. Już tylko konsekwencją tej strategii był sposób walki o władzę z ekipą Gorbaczowa; likwidując Związek Sowiecki, czyniono stanowisko jego prezydenta niepotrzebnym. W tej sytuacji program niepodległości, który grupy narodowe usiłowły narzucić Frontom Ludowym, znalazły sojusznika w Moskwie.

Niepodległość nie została więc osiągnięta w wyniku walki ruchów narodowych przeciwko jednolitej władzy centralnej, lecz stała się wynikiem taktycznego sojuszu trzech sił: centralnej grupy Jelcyna, lokalnej części nomenklatury, która opowiedziała się za nim, a przeciw Gorbaczowowi i związanych z nimi kadr Frontów Ludowych oraz grup narodowych i antykomunistycznych.

Oznacza to, że do następnego rozdania w walce o władzę w republikach przeszli ludzie związani z moskiewskim centrum, którzy początkowo mieli realizować plan legitymizacji "odnowionego" Związku Sowieckiego, a następnie pomogli Jelcynowi. Wystarczy przytoczyć przykład Partii Centrum Edgara Savisaara w Estonii.

Oprócz niepodległości republik związkowych, grupa Jelcyna postawiła na pełne uwłaszczenie nomenklatury i postanowiła zrezygnować z partii komunistycznej jako dźwigni swej władzy, a więc dopuściła otwarcie wielopartyjność. Pokonanie Gorbaczowa przez Jelcyna stanowiło zatem punkt zwrotny.

Podobnie jak Gorbaczow usunął ludzi związanych z Breżniewem, tak Jelcyn pozbył się ludzi Gorbaczowa, co nie oznaczało jednak zerwania między centrum a republikami i satelitami, a tylko wymianę kadr i oparcie związków na wspólnocie interesów, głównie ekonomicznych. Nieprzypadkowo międzynarodowe powiązania rosyjskiego sektora paliwowego pokrywają się z siatką wpływów moskiewskiego centrum i jego służb.

Rozpad partii odpowiadał z grubsza podziałowi na gorbaczowowców i jelcynowców. Tam gdzie do niego nie doszło, zwyciężyła jedna opcja.

Rozpad partii komunistycznej w republikach związkowych nastąpił przede wszystkim według kryterium narodowego; przy czym tzw. platformiści reprezentowali głównie ludność rosyjskojęzyczną i Gorbaczowa, co odpowiada dzisiejszemu stronnictwu Ziuganowa w Rosji, KPU Symonenki na Ukrainie i grupie Łukaszenki na Białorusi, narodowi komuniści reprezentowali zaś autochtonów i Jelcyna. Podobną różnicę można było zauważyć w bardziej zacofanych satelitach, w Rumunii podziałowi temu odpowiadało rozejście się grup Iliescu i Romana.

Rozpad sowieckiego centrum władzy w połowie 1991 roku otworzył drogę do rządów niekomunistycznych w satelitach. Był to punkt zwrotny również dlatego, iż oznaczał usamodzielnienie się - przynajmniej we własnym mniemaniu - dotychczasowej agentury, która zapragnęła odgrywać niezależną rolę, a likwidacja Związku czasowo jej to umożliwiła.

Można powiedzieć, że dalsza ewolucja jelcynowców w republikach doprowadziła do powstania w autochtonicznym środowisku wyższej nomeklatury i komsomolców, którzy stanowili kadry "pieriestrojki", partii komunistów na rzecz kapitalizmu. Stało się tak w Estonii (Partia Koalicyjna), na Łotwie (Łotewska Droga), Ukrainie (Partia Ludowo-Demokratyczna i jej sojuszniczki). Zachowanie jedności przez partię litewską wynikło z jej względnego zacofania i relatywnej jednolitości narodowej. I tu jednak, gdy okazało się, że nie można LDDP zmodernizować (grupa Karosasa - Kirkilasa), dawne środowisko jelcynowców utworzyło nową partię - Nowy Związek. Stronnictwo Paulauskasa nie łączy już oficjalnie nic z przeszłością, podobnie jak Łotewską Drogę czy Partię Koalicyjną.

Platformę socjaldemokratyczną przyjęły partie wywodzące się z niższych warstw nierosyjskiej nomenklatury w republikach oraz partie w satelitach (Polska, Węgry, Bułgaria), a także w Serbii i Macedonii.

Zaadoptowanie platformy socjaldemokratycznej w satelitach ma prawdopodobnie tylko przejściowy charakter. Ostatecznie dojdzie do zmiany profilu na liberalny według wzorca słoweńskiego. Tamtejsza Partia LIberalno-Demokratyczna jest dokładnie tym, czym byłoby w Polsce stronnictwo powstałe z połączenia Socjaldemokracji i Unii Wolności, a przynajmnie tej jej części, która wyrasła kiedyś z partyjnego reformizmu.

Czy jednak skoro komuniści stają się budowniczymi kapitalizmu, nawet ułomnego, nie należy ich zostawić w spokoju. Przecież to lepsze niżby mieli wysyłać nas do GUŁAGU? Co więcej, poddają się procedurom demokratycznym, więc dlaczego widzieć wciąż zagrożenie płynące z genezy ich ugrupowań?

Główni aktorzy pieriestrojki są stale obecni. Zaniechanie w krajach postkomunistycznych rygorystycznej lustracji, nie mówiąc już o dekomunizacji, oznacza, że dawne ośrodki władzy cały czas dysponują jej instrumentami, które w społeczeństwie formalnych procedur demokratycznych są o wiele bardziej skuteczne niż represje. Manipulacja i propaganda zastąpiły groźbę uwięzienia.

Autor publikacji: 
Polityka zagraniczna: 
ROSJA: 
Źródło: 
Obóz nr 35, Warszawa 1999, s. 101-105