You are here

ROSYJSKI AFGANISTAN

Wojska rosyjskie zajęły nizinne okręgi Naurski i Szełkowski obejmujące jedną trzecią Czeczenii i okopują się wzdłuż rzeki Terek. Ciężkie walki toczą się wokół stanicy Czerwlennaja. Straty rosyjskie przekroczyły już 100 zabitych. Przedpola Groznego będą zapewne terenem głównych walk, podczas gdy samo miasto i góry pozostaną poza tworzoną przez Rosjan "strefą bezpieczeństwa". Według zeznań strąconego lotnika bomabardowania rosyjskie mają sterroryzować mieszkańców i umożliwić wprowadzenie "wariantu kosowskiego". Do Inguszetii uciekło już 128 tys. ludności cywilnej.

Prezydent Asłan Maschadow zapowiada, że "dziesiątki tysięcy żołnierzy rosyjskich umrze" w tej wojnie. Czeczeńcy na pewno przeniosą działania partyzanckie na cały Kaukaz, a ataki terrorystyczne do samej Rosji. Podobnie jak Afganistan pogrzebał Związek Radziecki i otworzył przed ruchami muzułmańskimi drogę do Azji Środkowej, tak teraz druga wojna czeczeńska może spowodować rozbicie i załamanie samej Rosji.

Aspekty militarne

W toku pierwszej wojny czeczeńskiej zginęło 27 tys. żołnierzy rosyjskich, a ranych zostało 81 tys., w tym 34 tys. pozostało inwalidami II i I grupy.

Żołnierzy czczeńskich zginęło tylko 1638, ale zabito 60 tys. Czeczeńców - cywilów i 40 tys. rosyjskich mieszkańców republiki; z Czeczenii wyjechało 400 tys. uchodźców, w tym 70 tys. Rosjan, 18 tys. obywateli republiki, głównie Czeczeńców, przepuszczono przez "obozy filtracyjne", wielu z nich zginęło lub w wyniku tortur zostało kalekami.

Obecnie Rosjanie dysponują w Czeczenii 26-30 tys. żołnierzy, 24 samolotani i tysiącem wozów bojowych oraz czołgów. W pierwszy dniach Czeczeńcy strącili dwa samoloty, w tym myśliwiec przy pomocy ręcznej wyrzutni rakiet "Strieła", odpowiednika amerykańskiego "Stingera", co źle wróży rosyjskiemu litnictwu. Zniszczono rówbnież około 10 pojazdów.

Czeczeńcy dysponują 10 tys żołnierzy i 10 tys. partyzantów, a ich maksymalna zdolność mobilizacyjna nie przekracza 50 tys. ludzi.

Rosjanie już skoncentrowalo wokół Czeczenii 200 tys. wojska, ale do zablokowania republiki będą potrzebowali jeszcze 100 tys. Utrzymanie takiej armii okaże się ponad siły państwa rosyjskiego, tym bardziej, że żołnierzom w strefie bezpieczeństwa obiecano żołd w wysokości tysiąca dolarów miesięcznie.

Rosjanie przerwali dostawy elektryczności i gazu do Czeczenii i chcą zablokować 83 km odcinek granicy czeczeńsko-gruzińskiej, na razie bombardują drogę zaopatrzenia wiodącą z Gruzji równolegle do rzeki Argun.

Z punktu widzenia militarnego wygranie wojny z Czeczenią jest niemożliwe, chyba żeby Rosji udało się zlikwidować całą męską ludność republiki zanim Czeczeńcy przejdą do partyzantki na całym Kaukazie.

Dekolonizacja Kaukazu

Partyzanci w Dagestanie wprawdzie zostali odcięci od czeczeńskich baz ale nie zlikwidowani. Rozproszyli się w górach i działają nadal w 5 osobowych grupach, według taktyki wypracowanej w Czeczenii w latach 1994-1996. W skład grupy wchodzi snajper, żołnierz z granatnikiem i trzech bojowników z automatami.

Kolejnymi teatrami działań może być pogranicze osetyńsko-inguskie, Czerkiesja i Karabach.

Czeczeńcy spodziewają się, że w wypadku śmierci chorego prezydenta Azerbejdżanu, Gejdara Alijewa, Armenia działając w porozumieniu z Rosją rozpocznie nową wojnę. Czeczeńscy islamiści, jak Mowładii Udugow, zapowiadają walkę po stronie azerskiej już w roku 2000 "o wyzwolenie Karabachu spod okupacji ormiańskiej".

Jak powiedział Mowładii Udugow: "Głównym priorytetem Iczkerii jest dekolonizacja Kaukazu", a Karabach zajmuje drugie miejsce po Dagestanie na liście celów. Czeczeńcy chcą w ten sposób zapewnić sobie też przychylność Baku.

Stosunek Gruzji do wojny będzie zależał od stanowiska Rosji wobec Abchazji.

9 września Rosja zniosła wprowadzoną w 1994 roku blokadę na rzece Psou, pozwalając na przekracanie granicy mężczyznom w wieku od 16 do 60 lat rok, co oznacza koniec izolacji ekonomicznej republiki, która oderwała się w Gruzji dzięki pomocy rosyjskiej.

We wrześniu 88 proc. uprawnionych wzięło udział w wyborach prezydenckich; na jedynego kandydata, dotychczasowego prezydenta Władysława Ardzinbę głosowało 99 proc., a za Konstytucją ogłaszającą niepodległość 97 proc. uprawnionych. 200 tys uciekinierów gruzińskich nie miało prawa głosu.

Poparcie Rosji dla Abchazji będzie zachęcało Szewardnadze do grania kartą czeczeńską by wymóc na Moskwie zmianę sojuszy.

Sytuacja na Kaukazie sprzyja więc długiej i globalnej wojnie w regionie.

Dlaczego wybuchały bomby

Od samego początku obecnego kryzysu kaukaskiego wszyscy zadają sobie pytanie kto naprawdę odpowiedzialny jest za akcje terrorystyczne w Rosji. Komunistyczna opozycja rosyjska i prezydent Czeczenii Asłan Maschadow oskarżają Borysa Bieriezowskiego i rosyjskie służby specjalne.

Według Maschadowa Bieriezowski powiązany jest z islamistami, finansując stronę internetową i stację telewizyjną Basajewa. Atak na Dagestan i akcje terroru miały dać władzom w Moskwie usprawiedliwienie dla wprowadzenia stanu wyjątkowego i odroczenia wyborów prezydenckich, w których mógłby zwyciężyć przeciwnik tzw. Rodziny, czyli klanu Borysa Jelcyna, którego Bieriezowski jest jednym z głównych kasjerów.

Konstantin Borowoj, deputowany Dumy związany ze "Związkiem Sił Prawicowych", również oskarżył ludzi Jelcyna o wysadzenie domów mieszkalnych w Moskwie i stwierdził na konferencji prasowej: "To dzieło rąk rosyjskich służb specjalnych, choć bezpośrednimi wykonawcami mogli być Czeczeńcy... Tym chłopcom pomogły służby specjalne". I ostrzegał: "Jeśli służby specjalne ocenią, że naród został wystraszony w stopniu niewystarczającym, będzie jeszcze jeden wybuch".

Dla prawidłowej analizy wypadków ważne są jednak informacje na temat zamachów sprzed 4 września, kiedy rozpoczęła się fala terroru.

Mamy dwa oświadczenia w tej sprawie.

13 sierpnia czeczeńskie Centrum Kaukaskie podało na swej stronie internetowej lakoniczną wiadomość: "Zjednoczone dowództwo mudżahedinów dagestańskich dysponuje informcją pochodzącą ze źródeł operacyjnych o przygotowywanej serii aktów terroru w miastach rosyjskich: Moskwie, Sankt-Petersburgu, Mineralnych Wodach, Swierdłowsku, Tomsku, Machaczkale, Władykaukazie... Dokonanie aktów terroru planowane jest w sierpniu-wrześniu tego roku w dużych skupiskach ludzkich".

Jeśli przyjąć, że wiadomość ta stanowiła groźbę ze strony Dagestańczyków, którzy właśnie sami przygotowywali się do zamachów, pozostaje jeszcze druga informacja.

25 sierpnia Aleksander Żilin, dziennikarz rosyjski cieszący się opinią osoby poważnegj i godnej zaufania, stwierdził na łamach "Komsomolskoj Prawdy", iż w związku z pogarszającym się stanem zdrowia Jelcyna na Kremlu uruchomiono plan "Burza w Moskwie". "Straszne wstrząsy oczekują Moskwę", w tym seria aktów terroru, które mają na celu zdyskredytowanie mera stolicy, Jurija Łużkowa i zmuszenie do odłożenia wyborów.

9 września Szamil Basajew w wywiadzie dla czeskich "Lidovych novin", stwierdził: "Ostatni wybuch w Moskwie nie jest naszą robotą ale dziełem Dagestańczyków".

Chodziło mu ludzi z wioski Karamachi, a więc o ugrupowanie wahabitów kierowaną przez samozwańczego generała Dżarullę, szefa Karamachi i szeika Mohamada Baggaudina, dowódcę tzw. Islamskiej Armii Kaukazu w Dagestanie. Grupa ta jest związana sojuszem z Basajewem, zachowując samodzielność. Dodajmy, że Chatab ożenił się właśnie z mieszkanką Karamachi. Ten sojusznik Basajewa i islamski fundamentalista pochodzi, z pogranicza jordańsko-saudyjskiego, w Jordani zetknął się ze starą emigracją czeczeńską. Najpierw walczył w Afganistanie a od 1995 roku przebywa w Czeczenii, gdzie od kilku lat kieruje "Centrum Kaukaz" - obozem szkoleniowym dla partyzantów muzułmańskich z krajów byłego Związku Sowieckiego.

Jeśli jeszcze weźniemy pod uwagę fakt, że obecna wojna od dawna była przygotowywana, można zaryzykować tezę, że akty terroru w Rosji były potrzebne nie dla wprowadzenia stanu wyjątkowego i odroczenia wyborów, ale dla uzasadnienia dla nowej wojny kaukaskiej przeciwko Czeczeńcom. Dopiero ta "mała, wygrana wojna" miałaby uratować obecną ekipę władzy i zatuszować hałas wokół sprawy rozkradzenia pożyczek MFW.

Nagły kres zamachów, które skończyły się jakby po wypełnieniu zamówienia, świadczy, że wprawdzie ich sprawcami byli Dagestańczycy, ale rosyjskie służby specjalne wiedziały o szykujących się atakach i, jeśli nawet ich nie inspirowały, to pozwoliły na ich przeprowadzenie w interesie własnym Rodziny.

Powtórzyłaby się więc historia z 1912 roku, kiedy Ochrana pozwoliła na zabicie premiere Stołypina przez rewolucjonistę, który był jej prowokatorem, uniemożliwiając w ten sposób modernizację Rosji i w dalszej perspektywie otwierając przed bolszewikami drogę do władzy.

Polowania na Kaukazczyków

W Moskwie i innych dużych miastach Rosji wprowadzono w praktyce stan wyjątkowy dla ludności pochodzenia kaukaskiego. Łużkow wprowadził od 13 września obowiązek ponownej rejestracji osób przebywających w stolicy bez zameldowania. Oficjalnie dotyczy to 121 tys. osób, ale w praktyce grupa ta jest kilkakrotnie większa. Trwają łapanki Kaukazczyków, którzy są natychmiast wysiedlani jeśli nie mają rejestracji. Samowolne aresztowania, grzywny i arbitralne wyroki są na porządku dziennym. Policja grozi poszkodowanym, że jeśli będą się skarżyć na to postępowanie, znajdzie u nich narkotyki.

Rosjanie uderzyli w ten sposób w bazę gospodarczą nie tylko Czeczeńców, których mieszka w regionie moskiewskim ok. 30 tys., ale we wszystkich Kaukazczyków, antagonizując ich. Czeczeńcy pracujący w Rosji utrzymują bowiem w praktyce swoich rodaków w Czeczenii, gdzie nie ma żadnej pracy.

Na Kubaniu represje dotknęły Czeczeńców, którzy w latach 1994-1996 walczyli po stronie rosyjskiej przeciw swym braciom, teraz otrzymują zapłatę w postaci 3-10 dni aresztu za przynależnońć etniczną, co wzmaga jedynie nienawiść do władzy.

Islam

Struktury demokratyczne, importowane ze świata zachodniego, okazały się zbyt słabe by odgrywać jakąś rolę w Czeczenii. Stąd miejsce komunizmu zajął islam, a Zjazd Narodu Czeczeńskiego, czyli zgromadzenie przedstawicieli klanów, jest autentyczniejszą reprezentacją narodu niż parlament. Islamiści od dawna chcą zresztą jego likwidacji jako ciała niezgodnego z doktryną islamu.

Dla islamistów, których ideologiem jest Mowładii Udugow, a zbrojnym ramieniem Basajew, nie ma różnicy między Rosją i Zachodem, a nawet gorszy jest ten ostatni, gdyż jego prawdziwym ośrodkiem dyspozycyjnym są Żydzi. Propaganda antysemicka przywędrowała do Czeczenii najprawdopodobniej z Arabiii Saudyjskiej w swej najbardziej prymitywnej postaci.

Według Udugowa świat dzieli się na "związek chrześcijańsko-pogański którego jądro stanowi syjonizm i islam". Ten ostatni jest dla Zachodu najniebezpieczniejszą ideologią. Tu tkwią przyczyny obecnej wojny. Toczy się ona bowiem "na zamawówienie zachodniego sojuszu w osobie wielkiej siódemki", duża część rosyjskiej generalicji jest tylko wykonawcami wspieranymi przez rosyjskich demokratów.

Zdaniem dugowa to zwycięzcy zimnej wojny dyktują politykę Rosji, chcąc stworzyć ognisko konfliktu na jej terytorium by uniemożliwić prawdopodobny sojusz Rosji ze światem muzułmańskim. W tej optyce kraje NATO są postrzegane jako wrogowie Czeczenii, nawet więksi od Rosji.

Koniec anarchii?

Od wyborów prezydenckich i parlamentarnych w 1997 roku w Czeczenii ukształtowało się kilka równoległych ośrodków władzy, a w praktyce kontrolę nad każdym okręgiem sprawował jego komendant wojskowy. Parlament pozostał ciałem dekoracyjnym, natomiast władza rządu nie sięgała poza stolicę.

Oświadczenie rosyjskiego premiera Putina, iż uznaje jako władzę Czeczenii parlament wyznaczony przez rosyjskie władze okupacyjne w 1996 roku za czasów Zawgajewa, oznacza samobójczą taktykę totalnej walki ze wszystkimi autentycznymi ośrodkami decyzyjnymi w Czeczenii, co spowoduje jedynie konsolidację bojowników wokół nurtu najbardziej radykalnego. O ile Maschadow wzywa jeszcze do rozmów z Rosją, były prezydent Iandarbijew neguje potrzebę jakichkolwiek negocjacji.

Sam Maschadow nawet formalnie utracił już pozycję najwyższego przywódcy kraju. Od lipca trwają bowiem przygotowania do powołania Rady Bezpieczeństwa Narodowego jako organu w rzeczywistości kierującego państwem. Do Rady mają wejść trzy grupy; pierwszą reprezentuje mufti Ahmed Kadyrow, który chce walczyć przeciwko wahabitom i mianowany przez swych zwolenników wojennym emirem podporządkował sobie struktury siłowe, przeciwna strona to właśnie wahabici sprzymierzeni aktualnie z Basajewem i byłym prezydentem Iandarbijewem, Maschadow natomiast sprzeciwia się walce z wahabitami choć rywalizuje z kontestującym jego władzę Basajewem i może liczyć tylko na lojalność szefa MSW Ajdamira Abalajewa i komendanta gwardii narodowej Mahometa Chambijewa.

RBN byłaby więc triumwiratem Kadyrow, Maschadowa i Basajewa, a w perspektywie mieliby do niej wejść wszyscy przywódcy polityczni. Walka o władzę będzie się więc toczyła w Radzie i możliwe, że w toku wojny z Rosją Maschadow zostanie usunięty, co oznaczałoby zwycięstwo zwolenników islamskiej "dekolonizacji Kaukazu".

Autor publikacji: 
Polityka zagraniczna: 
KAUKAZ: 
Źródło: 
Gazeta Polska 2000