You are here

ROSJA PUTINA

Z głośno zapowiadanych reform nowego prezydenta Rosji na razie wprowadzono tylko jedną – centralizację kraju i zapowiedziano drugą –cenzurę polityczną oraz zamknięcie zachodnich rozgłośni radiowych, a konkretnie Radia „Swoboda”.

Ministerstwo informacji poinformowało, iż przygotowuje projekt ustawy O nadużyciu wolności słowa, która pozwalałaby na zawieszanie mediów za karę, jeśli te będą działały wbrew interesom Rosji. Co jest w interesie Rosji i kto go nadużywa decydowałoby oczywiście ministerstwo czyli FSB (byłe KGB). Już teraz wiadomo, iż najbardziej „nadużywa wolności słowa” Radio Swoboda. Dalszy ciąg łatwo przewidzieć.

Poważniejsze konsekwencje ma podzielenie Federacji Rosyjskiej na 7 regionów, co stanowi wstęp do zniesienia republik federalnych i likwidacji władzy wybieralnych gubernatorów. Na razie gubernatorzy i prezydenci republik federalnych zostali podporządkowani siedmiu przedstawicielom prezydenta, z których pięciu jest generałami armii lub KGB. Jednocześnie Putin wezwał do podporządkowania ustawodawstwa republikańskiego federalnemu, co oznacza, że uprawnienia republik  zostaną ograniczone na korzyść Rosji właściwej. Jak przewidywaliśmy walka z oligarchami stała się walką z wybranymi oligarchami (np. wspierającym Łużkowa właścicielem stacji NTW Gusinskim) i prowincją.

Posunięcie Putina napotyka na bunt jawny i utajniony. Żaden gubernator i prezydent-satrapa nie zrezygnuje dobrowolnie z władzy. Ważne, że walka lokalnych feudałów może utożsamić się z rewindykacjami narodowymi lub regionalnymi w republikach. Jeśli Putin odwoła się do ludności rosyjskiej by wysadzić z siodła nierosyjskiego, lokalnego prezydenta, ten może raptem uzyskać popularność jako przywódca narodowy i starcie może przerodzić się w konflikt narodowy, podobnie jak to już się stało 10 lat temu w Czeczenii. Lokalni władcy, chcąc obronić się przed Putinem, będą musieli odwoływać się do miejscowej ludności, co jeszcze bardziej zaostrzy sprzeczności między prowincją a centrum.

Jeśli do tego dodamy zapowiedź nowych władz prewencyjnych bombardowań Afganistanu, okaże się, że Putin pełną parą popycha kraj nie tylko ku wojnie domowej ale prowokuje wojnę w Azji Środkowej, gdyż talibowie w odwecie z pewnością zaatakują wierne Rosji republiki azjatyckie, na terenie których już rozwinęli konspiracyjną działalność. Konsekwencją polityki pułkownika Putina będzie nie tylko nowa zimna wojna ale też rozpad Rosji, którego chciał właśnie uniknąć. Zanim do tego dojdzie, wojskowi będą mieli trochę zajęcia i znów będą mogli realizować swoje marzenia o małych wojenkach. Wątpliwe jednak by okazały się one dla Rosji zwycięskie.

Jakby tego wszystkiego było mało, właśnie rozpatrywana jest rehabilitacja Ławrentija Berii, jako ofiary prześladowań politycznych okresu komunizmu. Doskonały to symbol dla epoki „reformatora” Putina.

Dotychczas gubernatorzy zasiadali z urzędu w Radzie Federacji, tj. w izbie wyższej parlamentu rosyjskiego. W ten sposób gubernatorzy zostaliby wydani w ręce bezlitosnej prokuratury.

Bunt gubernatorów już się rozpoczął, ale o wiele ważniejsze jest wystąpienie “zwykłego” parlamentarzysty Borysa Bieriezowskiego. Ten człowiek “rodziny” I jeden z faktycznych twórców Putina, musiał go przywołać do porządku.

W nowym rządzie na 15 głównych ministerstw Bieriezowskiemu udało się uzyskać dla swoich ludzi 10 stanowisk, jego człowiek, Aleksander Wołoszyn został również szefem administracji prezydenta Putina. Drugi oligarcha, Czubajs, dostał jedynie trzy ministerstwa, a zaufani Putina - dwa. Pokazuje to kto naprawdę rządzi Rosją.

Gdyby Bieriezowski zgodził się na reformę centralizacyjną pułkownika Putina, ten stałby się zbyt potężny I mógłby wymknąć się spod kontroli. Dlatego Bieriezowski nagle przypominał sobie o demokracji I publicznie zaatakował Putina, oskarżając go o próby “reanimacji sowieckiego systemu zarządzania krajem” I spowodowanie w przyszłości “tworzenia skorumpowanych elit regionalnych”. Już w przeszłości Bieriezowski sugerował, że najlepszy dla Rosji byłby ustrój konfederacyjny, a obecnie zaproponował wybieranie  senatorów do wyższej izby parlamentu. Im większa bowiem decentralizacja, tym większe możliwości wywierania wpływów przez Bieriezowskiego ipodobnych mu baronów.

W swoim liście do Putina Bieriezowski przypomniał prezydentowi, Iż “nie wolno zmieniać reguł gry po jej rozpoczęciu”, co można uznać za pierwsze poważne ostrzeżenie: “Nie po tp zrobiliśmy cię prezydentem, żeby się cokolwiek zmieniło”. Bieriezowski przypomniał też Putinowi jego doświadczenia z okresu pracy w merostwie Petersburga, co już zabrzmiało jak groźba. Wystarczy przypomnieć, że dotychczas nikomu nie udało się znaleźć kompromitujących materiałów pochodzenia petersburskiego na Putina, chociaż merostwo należało do najbardziej skorumpowanych w Rosji. Wszyscy milczeli jak zaklęci do ostatniego tygodnia, gdy nagle rozwiązały się języki I okazało się, że Putin do marca 2000 roku był “bezpłatnym” doradcą niemieckiej spółki inwestującej w nieruchomości w Petersburgu - SPAG. Swoje udziały w niej posiada również merostwo Petersburga. A żeby było ciekawiej, dyrektorem filii petersburskiej SPAG jest niejaki Smirnow, przyjaciel Putina związany z jednym z bosów rosyjskiej mafii, Barsukowem. SPAG została właśnie oskarżona w Luksemburgu o pranie brudnych pieniędzy mafii rosyjskiej I kolumbijskiego kartelu narkotykowego, a luksemburski dyrektor SPAG znalazł się za kratkami. Droga od SPAG do Putina może okazać się bardzo krótka.

Bieriezowski nie tyle chceobalić Putina, co przypomnieć pułkownikowi kto tu naprawdę rządzi I przywołać go do porządku. Jeśli Putin się nie wycofa, Bieriezowski stanie na czele opozycji gubernatorów I rozpocznie z nim wojnę. Rzecz jednak w tym, że Putin nie może się wycofać, ponieważ jest więźniem własnej wizji świata I swego interesu wyniesionych z KGB I oprócz dyktatury władz centralnych, tj. własnej, nie ma nic Rosji do zaoferowania. To właśnie jest jego pomysł na rządzenie I reformy.

Do zaostrzenia sytuacji w samej Rosji należy jeszcze dodać usztywnienie kursu międzynarodowego I nowe próby prowadzenia polityki antyamerykańskiej. Wizyta Clintona w Moskwie była jedynie mediatyczną zabawą na koszt podatników. Ustępujący rząd amerykański nie mógł już niczego załatwić I nie jest zdolny do podjęcia żadnych zobowiązań. Do czasu objęcia urzędu przez nowego prezydenta polityka amerykańska będzie w stanie zawieszenia. Senator Jessie Helms, przewodniczący senackiej komisji spraw międzynarodowych, z góry oświadczył, że cokolwiek Clinton podpisze w Moskwie I tak, bez względu na treść, nie bądzie to nawet omawiane w Senacie USA. Putin więc spokojnie mógł odrzucać wszelkie propozycje Clintona.

Rosja zamierza natomiast wykorzystać przedwyborczy paraliż USA I przejść do ofensywy, której celem będzie buntowanie Europejczyków przeciwko budowie amerykańskiego parasola antyatomowego. Pierwszym krajem wybranym przez Putina na wdziącznego słuchacza ma być Hiszpania.

W polityce rosyjsko-amerykańskiej skończył się więc okres przyjaźni z Borysem I rozpoczyna się etap nowej konfrontacji, czemu oczywiście nie przeszkadzają gromkie zapewnienia udzielane na potrzeby mediów o przyjaźni, reformach I otwartości Putina. Towarzyszą temu gąośnie zapowiedzi liberalnych reform w gospodarce, wprowadzenia podatku liniowego i innych silnych bodźców dla rozwoju kapitalizmu. Przyszłość pokaże na ile dyktatura w polityce umocni wolność w ekonomii.

Autor publikacji: 
Polityka zagraniczna: 
ROSJA: